krew mnie zalewa..

11.02.08, 14:16
no i po świetym spokoju...
Ex złożyła pozew o zwiększenie alimentów.
ba! oczywistym było dla mnie to, że kiedyś się to stanie, ale
cholera czemu już po pół roku odkąd była ostatnia rozprawa
alimentacyjna?!
M ma 2 dzieci, 9 i 7 lat, płaci(my) 1500zł miesięcznie, dzieciaki
mamy w 1 i 3 weekend miesiąca. i z tego co wiem to nie jest to mała
kwota, czego ona jeszcze chce?!
i najbardziej ze wszystkiego wkurza mnie, że znowu będą adwokaci,
toczenie piany i podnoszenia sobie ciśnienia...a potem utrudnianie
kontaktów z dziećmi, złośliwości i nieustawiczne obrzucanie nas
błotem...
mam się przyzwyczaić, uodpornić, zobojętnieć? jak?skoro ciśnienie
mam 120/160
    • mikawi Re: krew mnie zalewa.. 11.02.08, 14:30
      uodpornić smile i podejść do sprawy zdroworozsądkowo. Przede wszystkim
      na ciśnienie (chyba raczej 160/120 a nie odwrotnie) napić się
      melisy smile a potem przygotować M do sprawy, żeby potrafił sie
      obronić. Napisać odpowiedź na pozew, w którym wykazać, że w okresie
      jaki minął od ostatniego wyroku alimentacyjnego nie zaszły warunki
      do zmiany wysokości alimentów - czyli nie wzrosły koszty utrzymania
      dzieci ani nie wzrosły możliwości zarobkowe zobowiązanego. Odnieść
      się do argumentów zawartych w pozwie i je podważyć, jeśli są
      bezzasadne.
      • kicia031 Re: krew mnie zalewa.. 11.02.08, 17:20
        a potem przygotować M do sprawy, żeby potrafił sie
        > obronić.

        Koniecznie, koniecznie trzeba niepelnosprawnemu pomoc.

        A moze tak dla odmiany pozwolic mezczyznie samemu zalatwic sprawy zwiazane z
        Jego dziecmi i Jego byla zona?
        • mikawi Re: krew mnie zalewa.. 12.02.08, 10:15
          eee tam samemu... w niektórych związkach ludzie się wspierają i
          pomagają, choćby wiedzą, skoro ją posiadają. A jak komornik wejdzie
          w razie problemów z płaceniem, to zajmie i rzeczy żony i nie będzie
          słuchał argumentów, że to sprawa męża.
    • weronka77 Re: krew mnie zalewa.. 11.02.08, 15:04
      Spokojnie,spokojniewink Mogło być zawsze gorzej..Na przykład pozew o
      zwiększenie alimentów z 1000zł na 3000wink Na jedno dziecko
      oczywiściewinkNa podstawowe potrzeby, bez ekstrawagancjiwink)DOkry
      adwokat powie Wam jakich dokumentów zażądać od ex w celu wykazania,
      czy rzeczywiście tak jej się żle powodzi.Jak również powie jakie Wy
      macie złożyć dokumenty, żeby wykazać stan Waszych finansów i
      wydatków. Szykuje się "wojna papierkowa", ale wiem że warto( z
      autopsjiwink)).Dacie radę. Trzymam kciuki.
    • msba Re: krew mnie zalewa.. 11.02.08, 15:16
      no i nawet wyniki ciśnienia pomieszałam z tej złości.. smile
      batalia za batalią, cios za ciosem czyli never ending story

      a najchętniej to odebralibyśmy jej dzieciaki, tyle że w Polsce matce
      nie tak łatwo odebrać prawa..

      los macochy i drugiej żony czy partnerki zawsze jest obarczony nie
      tylko przychówkiem, ale i osobą byłej żony..eureka..
      • kasia_kasia13 Re: krew mnie zalewa.. 11.02.08, 17:28

        >
        > a najchętniej to odebralibyśmy jej dzieciaki, tyle że w Polsce matce
        > nie tak łatwo odebrać prawa..

        A na jakiej podstawie chcilibyscie (ciekawe, ze uzylas liczby mnogiej) odebrac jej "dzieciaki"?
        • kicia031 Re: krew mnie zalewa.. 11.02.08, 17:39
          Na podstawie, ze to zla kobieta jest, nie wiedzialas?
        • msba Re: krew mnie zalewa.. 12.02.08, 09:50
          liczba mnoga? i owszem. Dziwne dla Ciebie?
          Podstawy takiego podejścia do sprawy są jak najbardziej subiektywne.
          Szkoda mi dzieciaków, gdy ich mama krzyczy do nich "skoro kochacie
          bardziej tatusia to wynocha do niego!ja was nie kocham"..A dzieci po
          prostu wróciły z weekendu roześmiane i czule żegnały się z tatą i ze
          mną. dalszej części i histerii dzieciakówni bedę opisywać.. Taka
          scena pod blokiem to oczywiście dla dziecka zupełnie normalna
          sytuacja, prawda?!
          I szkoda mi dzieciaków, gdy byli sąsiedzi dzwonią o 11 w nocy do M,
          by coś zrobił, bo dzieci strasznie płaczą a Ex się wydziera..Siedmio
          latka po prostu "znowu do cholery jest chora" i trzeba jej to
          wykrzyczeć, bo to jej wina, prawda?!
          takich sytuacji mogę wiele wymieniać, ale wobec prawa nie są one
          podstawą do tego by ex pozbawić praw.
          • konstancja16 Re: krew mnie zalewa.. 12.02.08, 10:58
            mimo wszystko liczba mnoga nie jest na miejscu, zgadzam sie z
            dziewczynami powyzej. sytuacja jest parszywa i trudno na to patrzec
            obojetnie, ale Twoje zaangazowanie nie ulatwia nikomu. a byc moze,
            ze Ex rozjusza jeszcze bardziej.

            sprawy dotyczace dzieci to sprawy miedzy M/NM i Ex. to dwoje
            doroslych ludzi i musza to zalatwiac miedzy soba. ewentualnie przy
            pomocy sadu, mediatora, psychologa. ale Ty nie powinnas sie
            wtracac, bo to tylko pogarsza sprawe. jestes osoba postronna w tym
            konflikcie, a jednoczesnie nieobiektywna. z pewnoscia masz jak
            najlepsze intencje, wszystkie te sprawy posrednio maja tez duzy
            wplyw na Twoje zycie, ale jedyna rada to UODPORNIC SIE i, w miare
            mozliwosci, ODSEPAROWAC SIE od tego konfliktu. wspierac M/NM, ale
            nie angazowac sie bezposrednio. on sobie nagrabil, on musi to teraz
            ciagnac.

            z drugiej strony uwazam, ze chlop sam powinien starac sie trzymac
            Cie z daleka od Ex i tego wszystkiego. dlaczego odstawiacie dzieci
            razem skoro prowokuje to takie sceny? wydaje mi sie, ze najlepiej
            byloby w takiej sytuacji wysiasc dwie ulice wczesniej (pod
            pretekstem kupowania papierosow, ktorych nie palisz) i przeczekac
            sceny pozegnania z DALEKA. to ICH bagno. nie mozesz im pomoc.
            • kicia031 Re: krew mnie zalewa.. 12.02.08, 11:03
              Podpisuje sie pod konstancja.
              • nsc23 Re: krew mnie zalewa.. 12.02.08, 11:10
                Ja tez.
                Z pasierbami mozna blisko, ale od eks z daleka. No i po co jej tak w
                twarz wcierac tymi pozegnaniami?
                • konstancja16 Re: krew mnie zalewa.. 12.02.08, 11:33
                  wlasnie. u nas (liczba mnoga, ale tylko gramatyczna, a nie
                  emocjonalna smile) tez byly takie sceny, ze Maly wpadal w histerie
                  przy pozegnaniu, obejmowal Tate za noge, albo przytulal sie do mnie
                  i nie dawal sie oderwac, a z wlasna Mamusia nie chcial sie
                  przywitac. dodam ze akurat trafilo na obecnosc sasiadow Ex przy
                  tym, wiec wyobrazam sobie, ze musialo byc jej cholernie przykro,
                  glupio i nieprzyjemnie. ale nie dala po sobie poznac, stanela na
                  wysokosci zadania.

                  ja zreszta tez sie fatalnie czulam w tej sytuacji, w koncu to jego
                  Matka! i nie interpretowalam tego tak, ze u nas Maly jest
                  szczesliwy, a u niej nie. po prostu z nia jest codzienna rutyna, a
                  z nami gory, piknik, rower, czytanie ksiazek, wspolne szykowanie
                  posilkow, zabawa, uwaga i czas.

                  w powyzszej sytuacji nabralam sporo szacunku do Ex, bardzo madrze
                  zareagowala. zadnej obrazy majestatu, zadnego podnoszenia glosu,
                  tylko cierpliwe przekupywanie Malego: 'a wiesz co mamusia znalazla w
                  domu? a wiesz co teraz bedziemy robic? zobaczysz jak bedzie
                  fajnie'. i po paru minutach otarl lezki i juz bez protestu poszedl
                  za mama, zegnany zapewnieniami, ze niedlugo znow sie zobaczymy.
                  trudne sytuacje, ale jak obie strony skupia sie na interesie
                  dziecka, a nie wykrzykiwaniu swoich racji to powinno sie udac.

                  z drugiej strony, jesli Ex nie jest wspolpracujaca to .... ciezko.
                  nie ma szans sprobowac z konsultacja z psychologiem albo mediacja?
                  trzeba to przedstawic Ex, ze to NIE PRZECIWKO niej, a dla dobra
                  dzieci. tak czy inaczej te wszystkie inicjatywy i strategie
                  powinien wymyslac M/NM, a nie macocha. to on musi szukac rozwiazan,
                  a macocha ma tylko nie przeszkadzac....

                  • braktalentu Re: krew mnie zalewa.. 12.02.08, 13:56
                    Amen
      • marusia1 Re: krew mnie zalewa.. 20.02.08, 15:27
        Dostaniesz pasierbiątka i wtedy zaczną się problemy - idealizowanie matki, a po
        głowie najbardziej oberwiesz Ty - macocha, która za dużo z siebie daje (bo chce,
        a nie musi). Jak byłam weekendową, było prawie idealnie (żal nam było Młodego, a
        on z tęsknoty za nami strasznie szalał), teraz jestem całodobową. Nie płacimy
        alimentów (podobno dlatego go wzięliśmy), ale za to mamy co jakiś czas jatkę w
        domu, bo Młody ma mózg prany jadem przez mamuśkę. Pociesza mnie tylko to, że
        może uda nam się Młodego wyprowadzić na ludzi.
    • nangaparbat3 czytałam gdzieś 18.02.08, 22:29
      że dziecko złość i zal związane z rozstaniem rodziców wylewa na to z rodziców, z
      którym zostaje.
      To moze byc samonakręcajaca się spirala, tym szybciej i mocniej, im bardziej
      matka czuje się porzuconą ofiarą.
      poza tym:
      Fajnie tez mieć u siebie dzieci co drugi weekend, zdecydowanie fajniej niz mieć
      je w pojedynke na co dzień.
      Fajnie jest okazywać miłość, czułość, akceptację innym, kiedy samemu jest się
      kochanym, darzonym czulością, akceptowanym.

      Ale oczywiscie 99% porzuconych żon zasługuje na los, jaki je spotkał.
      • msba Re: czytałam gdzieś 19.02.08, 01:30
        podsumowując Wasze wypowiedzi..
        macie rację - brak mi dystansu do Ex, głównie za sprawą wielu
        przykrości które mi sprawiła.. nie mam też zrozumienia dla jej
        sytuacji, bo gdy dorosły człowiek nie radzi sobie z problemami i
        emocjomi to nie moja rola w tym by to łagodzić, a już na pewno nie
        moją rolą jest wysiadanie 2 ulice przed jej domem by zaoszczędzić
        jej złości i frustracji. to jest jej problem, nie mój, nie będę się
        użalać nad Ex.
        nie mam satysfakcji z tego że jest jej przykro, złości mnie tylko że
        jej żal przekształca się w złość na dzieciaki..
        chęć odebrania jej praw jest naszą wspólną sprawą, wynikiem rozmów -
        zresztą nie wyobrażam sobie tego inaczej, skoro miałabym opiekować i
        troszczć o się dzieciaki na codzień!

        a co do sprawy alimentów - adwokat faktycznie dodał otuchy, teraz
        tylko czekać na rozprawę smile
        • mrs_ka Re: czytałam gdzieś 19.02.08, 02:49
          ale wysiadanie z domu dwie ulice dalej nie miałoby byc hołdem
          złożonym emocjom ex, a gestem zrozumienia w kierunku dzieciaków,
          ktore z pewnością przezywają mocno takie sytuacje.
          Jesli piszesz, że żal Ci tego, iż wkurw eksowej przekłada się na
          dzieci, to nie rozumiem, dlaczego nadal piszesz o "użalaniu się nad
          eks" zamiast spojrzeć na temat od strony pasierbów? To one obrywają
          rykoszetem w wojnie dorosłych, w którą się sama angazujesz choćby
          przez to, że perspektywa dokopania eks miesza Ci się z perspektywą
          żalu nad dziećmi.
          Konstancja Ci dobrze napisała.

          a.
          • zonka77 Re: czytałam gdzieś 19.02.08, 08:34
            hm, gdyby moja obecność przy odwożeniu dziecka prowokowała sceny (obojętnie czy
            ze strony ex czy dziecka) nie jeździłabym! Po co? Popatrzeć na wściekłość exi
            czy na płacz dziecka?

            Gdyby mój m z jakiegoś powodu postanowił walczyć o odebranie praw nie
            angażowałabym się w to bezpośrednio! Mogę pomóc, zapytać jak idzie, doradzić jak
            pyta, poszukać informacji jak mnie prosi - ale wlaczyć o nie swoje dzieci z inną
            kobietą-ich matką? Nie.
      • luna67 Re: czytałam gdzieś 19.02.08, 19:20
        nangaparbat3 napisała:

        Ale oczywiscie 99% porzuconych żon zasługuje na los, jaki je spotkał.

        Czy zastanowilas sie nad tym co napisalas? moim zdaniem nie!!!!! piep...sz jak
        potluczonasad
        • nangaparbat3 Re: czytałam gdzieś 19.02.08, 22:59
          luna67 napisała:

          > nangaparbat3 napisała:
          >
          > Ale oczywiscie 99% porzuconych żon zasługuje na los, jaki je spotkał.
          >
          > Czy zastanowilas sie nad tym co napisalas? moim zdaniem nie!!!!! piep...sz jak
          > potluczonasad

          Luna, kochana, to taka ironia miala być, ale widać się nie udalasad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja