"Twój Styl" - rodziny patchworkowe

17.02.08, 18:28
W ostatni numerze TS jest duży artykuł o takich, poskładanych rodzinach - można sobie w Empkiku numer przejrzeć wink
Jak to w kobiecych mediach historie są w większości słodkie, tylko jedna gorzka.
    • nangaparbat3 Lilith 17.02.08, 20:19
      wysłalam @
      • lilith76 Re: Lilith 18.02.08, 09:59
        Jak się uda to przeczytam pocztę, bo na razie ściągnęło mi maila sprzed kilku dni.
        I nie mam pojęcia, czy nowe będą do odczytania w uroczystym czasie przechodzenia ze starej na nową pocztę.
        • nangaparbat3 Re: Lilith 18.02.08, 12:54
          Co do nowej poczty - na szczęście mam spory zapas przekleństw w kilku jezykach,
          inaczej bym nie zdzierzyła sad((
    • elf28 Re: "Twój Styl" - rodziny patchworkowe 18.02.08, 09:37
      Cukierkowy i powierzchowny.
    • 13monique_n Re: "Twój Styl" - rodziny patchworkowe 25.02.08, 14:17
      styl24.pl/article.php/art_id,680/title,Rodzina-reaktywacja/place,1/#art-top

      Czy ja wiem, czy te historie są takie slodkie? Ta pierwsza, z niemal
      dorosłą córką jest taka dosyć ekstremalnie negatywna. Kolejne - mam
      wrażenie, że doceniają po prostu to, co dobrego przyniósł nowy
      związek, co dał, i jak ważne to było. Nie wyczuwam tam "landrynek".
      Takie sobie, zwyczajne życie. Czasem lepsze, gdzie byli małżonkowie
      lepiej się zgadzają i nie dręczą dziecka, czasem trudniejsze, gdzie
      wszystko jest trudniejsze.
      A może ja czytam pomiędzy wierszami i po prostu wiem, że prawdziwe
      życie bywa raz na górze, raz na dole i w tym cała jego uroda.
    • 13monique_n Re: "Twój Styl" - rodziny patchworkowe 25.02.08, 22:28
      Wiesz, niektóre tutejsze Panie są dla mnie przykładem budowania sensu w takiej
      rodzinie. Pewnie ze względu na podobieństwa osobowości jestem w stanie się wczuć
      w taką sytuację.
      I przepraszam, ale jeśli jest sytuacja złośliwości dzieciaka jednaego, czy
      drugiego (w obydwu kierunkach - czyli zarówno pasierbowie-ojczym, jak i
      pasierbowie-macocha), to jeśli dorośli się kochają (a co do cholery niby miałoby
      ich trzymać razem w takiej niełatwej rodzinie?????), to jednak mogą się dogadać,
      a następnie przyjąć wspólny front wobec dzieciaków. Trzeba trochę konsekwencji.
      PS Swoją drogą dzieciaki żyjące z obojgiem rodziców dopiero bywają wredne, tylko
      u nich brak jest "wygodnej" wymówki o rozpadzie rodziny, prawda? Więc trzeba
      wyautować taką wymówkę w rodzinie patchworkowej - "jesteś niegrzeczny,
      niegrzeczna. Co chcesz osiągnąć?" Ewentualnie podobne sformułowanie. Nie
      obraźliwe, nie agresywne.
    • 13monique_n Re: "Twój Styl" - rodziny patchworkowe 26.02.08, 13:53
      Nie mogę się z Tobą nie zgodzić. Wiem, jak bywa. Ale wiem też, że
      przyjmuję uwagi na temat zachowania moich dzieci, od ludzi, których
      uznaję za waznych (no, wielkiego tłoku tu nie ma ;-D). W tej liczbie
      znalazł się mój partner, szczególnie, że jego postawa jest
      prawdziwie życzliwa wobec moich dzieciaków. I vice versa.
      Fakt, że sposób, w jaki my wchodzimy w nasz związek jest zupełnie
      inny, i baaaaaaardzo go rozciągamy w czasie, moze mieć wpływ na
      nasze spojrzenie i zachowania. Poza tym, "hurra-optymistyczne" to
      jedno, a pozytywne nastawienie wobec życia to cos nieco innego.

      Podsumowując - nie chcę twierdzić, że patchworkowa rodzina to jedno
      wielkie "kochajmy się". Ale może to być dobra relacja zbudowana
      uwaznie i po wyciągnięciu wniosków z błędów, jakie się popełniło w
      przeszłości. To bywa trudne, ale jest warte starania.
    • 13monique_n Re: "Twój Styl" - rodziny patchworkowe 28.02.08, 09:12
      burza4 napisała:

      > Przedstawianie rodziny patchworkowej w takim świetle powoduje
      > jedynie, że czytając takie artykuły - te osoby które mają problemy
      > (a takich jest mimo wszystko masa) - czują się gorsze, jakby to z
      > nimi było coś nie tak, bo ich związek zgrzyta. Nie ma tu żadnego
      > przykładu rozwiązywania problemów, które angażowałoby ojca dzieci.
      Oj, to prawda. Tylko ja nie wiem, czy to przypadkiem kobiety, z
      którymi rozmawiano nie wyłaczyły swoich mężów/partnerów z
      rozwiązywania problemów wspólnie. Jako exia i nexia wiem doskonale,
      bo na sobie, że w pojedynkę, to z calym szacunkiem, ale do toalety
      można skutecznie się udać. A tego, co się dzieje w związku DWÓCH
      osób inaczej niż we dwoje rozwiązać się nie da.

      > To macocha "poprawia siebie", musi przezwyciężyć własne odczucia,
      > zapomnieć o złośliwościach, wybaczyć złe zachowania. Do jakich
      > wniosków to prowadzi? że problem od początku był tylko w niej?
      Słuszne uwagi. Problem jest zapewne i w niej, i w dziecku i w
      mężczyźnie. Tak, jak napisałam wyżej - nierozwiązywalny w pojedynkę.
      Moim zdaniem.

      > Nie mówię, że jest to zafałszowany obraz TAMTYCH rodzin, być może
      > faktycznie są to kobiety-anioły które mają urocze pasierbiątka,
      >nie sprawiające żadnych problemów,
      Eeeeeee, moja droga, urocze to nawet własne dzieci nie są. Dlaczego
      dzieci partnera miałyby takie być? Musiałyby byc związane, nie
      rozwijać się, nie poznawać świata, nie tworzyć siebie i granic. I
      potrzebuję przy tym, by inni wokół stawiali im granice, dawali
      wsparcie, ale nie rozpuszczali. To trudne, wobec WSZYSTKICH dzieci.
      dzieciorki mają to do siebie, że zagarną każdą piędź ziemi, jaką im
      dorośli zostawią. I nie należy miec o to pretensji, tylko od razu
      stopować.

      >i fantastycznych partnerów, którzy widzą i doceniają to co ich
      >partnerki robią.
      Partner, skoro się go kocha, to pewnie jest jakoś tam fantastyczny.
      A jak czegoś nie ogarnia, to trzeba zapytać, zwrócić uwagę, że mam z
      czyms problem (ufff, ja wiem, ze to trudne, ale ponad rok temu
      podczas jazdy przez pół miasta metrem /dłuuuugo/ a potem samochodem
      i do hotelu, gorąco się kłóciłam o rację pt. "partner ma się
      domyślać, że coś jest nie tak". A mój partner pytał "ale dlaczego?
      Dlaczego nie można po prostu powiedzieć? Zapytać? KOnkluzją dysksji
      była plakietka w hotelu "proszę zapytać. To nic nie kosztuje!"
      Kontekst inny, ale sie roześmialiśmy big_grin).

      > chodzi mi o to, że chcąc napisać taki artykuł rzetelnie nie można
      > dobierać 3 przypadków od poprawnego w górę,
      A to jest fakt.
      Przyznaję się bez bicia, że ja z wszelkich relacji i artykułów
      zbieram pojedyncze elementy, które pieczołowicie układam w obraz.
      Dużo mi wciąż brakuje, ale dlatego nawet niepełne elementy,
      fragmenty cenię, bo zbieram i układam do kupy.
      W sumie widać, że się zgadzamy, jedynie na coś innego zwróciłyśmy
      uwagę. I inne miałysmy oczekiwania zapewne.
      • mamaadama4 Re: "Twój Styl" - rodziny patchworkowe 29.02.08, 11:57
        Sam tytuł już wskazuje, że będzie miło, przytulnie i cieplutko.
        Burza, jak my zdecydujemy się kiedys opowiedziedzieć mediom nasze
        macochowe historie, to będzie realny obraz - pod warunkiem, że ktos
        to opublikujesmile))
Pełna wersja