Kara za niekochanie tatusia: Dom dziecka!

18.02.08, 19:05
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4837520.html
Czy to "kaczka dziennikarska"?
    • nangaparbat3 Re: Kara za niekochanie tatusia: Dom dziecka! 18.02.08, 20:03
      Chyba nie kaczka, niestety.
      Sąd mogłby zaczekać na wyrok w sprawie o przemoc wobec zony, bo to chyba nie bez
      znaczenia.
      ale coż - sąd okazał się rozsądny, choć to trzy kobiety były.
      • m-jak-magi szok :-/ n/t 18.02.08, 20:07
    • adela38 Re: Kara za niekochanie tatusia: Dom dziecka! 18.02.08, 20:10
      Ja tu nie widze kary...Moze to i drastyczny srodek, ale nie sadze by te trzy
      sedziny byly glupie... Z dala od "walczacych" i nienawidzacych sie rodzicow
      dziewczynki beda mialy szanse na spokoj psychiczny... Z tego co zrozumialam, to
      byly tam opinie psychologow i dzeci maja byc objete terapia...Uwazam tez, ze w
      przypadku stwierdzenia krzywdzenia dzieci przez matke, dzieci te nie tylko
      powinny byc od niej odseparowane, ale matka ta powinna byc ukarana(np wyrok w
      zawieszeniu) i objeta terapia...
    • reksia Re: Kara za niekochanie tatusia: Dom dziecka! 18.02.08, 21:00
      no i znów tną się niedojrzali emocjonalnie dorośli, a dzieci
      cierpią !!!
    • elakuz Re: Kara za niekochanie tatusia: Dom dziecka! 19.02.08, 07:15
      Z tego co czytalam wczesniej dzieci zostana umieszczone w rodzinie
      zastepczej a nie w domu dziecka. Kolejna spawa to odizolowanie
      dzieci od toksycznej matki i tu tez jestem za. Ktos, kto nie spotka
      sie z taka sytuacja nie zdaje sobie sprawy, jaka krzywde moze
      wyrzadzic matka z...jak mowi milosci do dziecka. Ja to zmam od kilku
      lat z nasileniem od wiosny 2007. Corka, ktora mojemu mezowi przy
      kazdym spotkaniu rzucala sie na szyje teraz boi sie do niego
      odezwac. Zanim zakoncza sie wszystkie sprawy w sadzie i badania w
      RODK moze byc podobnie jak w przypadku tamtej rodziny. Nie uwazam,
      ze kazdy facet to ideal ale znam tez przpadek, ze kobieta w trakcie
      wizyty ojca u dzieci uderzala glowa w sciane a potem zadzwonila po
      policje, ze byly maz ja uderzyl i zmuszszala dzieci do zeznan
      przeciwko niemu. Chyba ogladala film "tato". Na szczescie "nasza"
      jeszcze na to nie wpadla ani na pomysl z molestowaniem ale....tez
      bierzemy to pod uwage. Wyobraznia niektorych "mamus" jest
      niograniczona.
      • luna67 Re: Kara za niekochanie tatusia: Dom dziecka! 19.02.08, 18:36
        Looolsad ja chyba i tak tego nie pojmesad

        Nie nalezy dzieci umieszczac w rodzinie zastepczej czy domu dziecka.

        Dla nas "obserwatorow" jest logiczne odseparowanie dzieci od toksycznej matki,
        ale dziewczynki widza to niestety inaczej.

        Matka jak je sama wychowuje, jest dla nich calym swiatem, opoka, wzorem (nie
        wazne jaki on jest), czuja sie przy niej bezpieczne.

        Moim zdaniem nalezalo by dziewczynki poddac terapi i matke (przymusowo) bez
        separacji. Rozlaka z matka bedzie wieksza trauma dla dziewczynek niz "zle"
        gadanie na ich ojca.

        Elakuz wiem do czego sa zdolne sfrustowane matki, palajace nienawiscia do ojcow
        ich dziecisad (ale to sie nadaje na inny watek)

    • luna67 Re: Kara za niekochanie tatusia: Dom dziecka! 19.02.08, 21:44
      Burza4 dalas dobry przykald, ale....

      Takie postepowanie powoduje calkowite zdanie sie na laske np. ojca czy matki.
      Czy jak matka sie wycofa jest dobra matka? no niby dla nas tak, ale tu nie grozi
      przeciecie, tutaj chodzi tylko o zatrzymanie tzw. "wladzy" i rodzice beda
      walczyc przez najwyzsza instancje sadowa. Smutne, wiem...., dla mnie nie
      wyobrazalne.

      Nie chcialam tu nigdy o tym pisac, ale doprowadzaja mnie takie sytuacje do furisad

      Moj Ex, jak go powiadomilam o rozwodzie, zaczol rozwalac meble, podarl koszule
      na sobie i wezwal policje (ze niby ja go zaatakowalam i zwariowalam), chcial
      miec opieke nad dziecmi a mnie do "wariatkowa" wyslac. Niestety nie udalo mu sie
      to, gdyz jak zaczol rozwalac meble poszlam do mojej sasiadki, ktora slyszala
      odglos (pod moja obecnosc u niej) rozwalajacego sie domu. Nie wyobrazam sobie co
      by bylo, jakbym zostala w domu (nie mialabym swiadkow). Pomino tego incydentu,
      nigdy nie mowilam zle o ojcu moich dzieci. To byla sprawa pomiedzy mna a nim.
      Finisz mojego postepowania: dzieci przeszly przez nasz rozwod bardzo lagodnie
      tzn. mama z tata juz nie maga i juz. Dzisiaj wspolnie rozstrzygamy "o losach"
      naszych dzieci przy kawie i drinkusmile))
Pełna wersja