Nie znosze slowa "zona"

27.08.03, 20:12
co prawda umieszczalam juz post o tym tytule ale na innym forum
gdzie "drugich" byla znikoma ilosc, w zwiazku z czym nie wiem czy wszystkie
dziewczyny rozumialy o co mi chodzi.

ja slowa zona nie znosze. bo malzonka byla pierwsza i jakos w ten sposob
utrwalila sie w mojej swiadomosci. meza (swojego) jestem w stanie jeszcze
zaakceptowac ale zwracania sie do mnie per "zona" nie moge strawic. zreszta
poglebia to jeszcze grzes ktory od zawsze jak jestem...hmm niedobra wink mowi:
agatka, nie badz zona!
no wlasnie ale jak tu przedstawiac, z drugiej strony..ja jestem twarda i
zostaje przy swoim : a to moj grzes smile
a jak wy czujecie..?
    • badia Re: Nie znosze slowa 'zona' 27.08.03, 20:23
      Agatka, tu też mam inaczej niz Ty. Już prawie zapomniałam, że ktoś kiedyś był i
      o tamtym mówię po imieniu albo partner albo jakos-tam. Mój małz też mówi o
      byłej po imieniu albo jakos-tam. A małzeństwo to jesteśmy my. Bo my jesteśmy na
      całe życie a tamto były pomyłki i rozwiązane w urzedzie stanu cywilnego umowy
      cywilno-prawne. I borykamy się z tym, że nasze biografie są powikłane, a
      jednocześnie cieszymy, że los dał nam szansę, żeby sie spotkać, bo ilu ludzi
      tak nie ma...
      Więc nie moge mówić mąż o poprzedniku, jeśli mąż może znaczyć, to co znaczy
      teraz. Wcześniej nie nosiłam obrączki, jakoś mi nie pasowała, teraz jestem z
      niej dumna. Oj, bo zaraz wygłoszę hymn uwielbienia dla małża i zanudzę was na
      śmierć. A on tu i tak nigdy nie zjarzy i nie doceni, hi, hi, hi,
      • itsola Re: Nie znosze slowa 'zona' 27.08.03, 21:56
        Czesc !
        Agatko ja jestem takiego zdania jak moja poprzedniczka.Moj maz mowi moja ex
        albo jakos innaczej zazwyczaj brzydko (mamy takie jedno przezwisko ale tylko
        jak nie ma przy nas dzieci )a ja jestem zona i Michael jest mezem .I jestem z
        tego bardzo duma . Pa Ola
        • chalsia Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 00:09
          To bardzo przykre. Brak szacunku do człowieka. Rozumiem, że w złości czy
          zdenerwowaniu może się przytrafić, ale tak "normalnie" ....... Zwłaszcza
          przykre, jeśli eks tak mówi o swoim/swojej eks do kogokolwiek. To w końcu i
          tego człowieka porażka, za którą współodpowiada i jeśli nazywa eks np. "głupia
          krowa" to znaczy, że sam jest "głupi krów".
          Mam mnóstwo powodów by raczyć "drugą"="obecną" epitetami, ale nie robię tego.
          Rozmawiając na jej temat, czy wymieniając jej osobę zawsze używam jej imienia.
          Tak by było chyba najlepiej, eks też jest OK.
          Czy Wy, "macochy" czułybyście się dobrze, gdyby "byłe" o Was mówiły np. "głupia
          krowa"? Może Wam to zwisa, ale NIE SĄDZĘ, bo jednak jest jakieś niemiłe. Każdy
          chce być szanowany przez innych, bez względu, kto to są ci inni.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
    • stepmum Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 00:43
      ja co prawda jeszcze nie zona, ale nie moge sie doczekac kiedy bedzie do mnie
      tak mowil!smile
      A o swojej 1szej, nigdy nie mowi zona, tylko byla i zlosci sie jak ja o niej
      mowie byla zona.smile
      • ashan Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 08:07
        A ja cały czas nie mogę się przyzwyczaić. Przez 90% swojego dorosłego (i
        już "maminego") życia byłam po prostu sobą, z imienia i nazwiska a
        nie "dopisania" do kogośsmile. Teraz kiedy jest trzeba (spotkanie z kontrahentami
        czy wspólnikami) mój ślubny przedstawia mnie jako swoją żonę, a ja mam ochotę
        obejrzeć się za siebie, o kim on do licha mówi wink. I pewnie już mi tak
        zostanie. Ja nigdy nie przedstawiam go jako mojego męża, bez żadnej ideologii.
        Mój eks był nie-mężem (jak to fajnie ktoś określił na forum e-mam), eks mojego
        ślubnego (mama Małego) też nie była jego żoną, a żona, którą miał kiedyś to
        prehistoria. Tak, że te nazwy nie kojarzą mi się źle, tylko jakoś tak do mnie
        nie pasują. A o naszych eks mówimy po imieniu i po sprawie.
        pzdrw
        ashan
        • naturella Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 08:32
          A ja lubię. W żartach mówimy do siebie "zono" i "męzu", nie przez "Ż" ale
          przez "Z". Lubię pisać o nim "mój mąż" - to takie dorosłe, hie hiesmile Nie mogę
          sie za bardzo przyzwyczaić do tego, kiedy mój mąż mówi o mnie "żona" - też się
          oglądam do tyłu ze zdziwieniem, kogo autor ma na myślismile
          No i nie stosuje wyparcia, że tamta to jakaś ex, była, albo coś innego, czasem
          zdarza mi się mówić "była żona" i już - w końcu była tą żoną, na szczęscie już
          nie jest. nie mam jakiś traumatycznych odczućsmile To osiągnięcie mojego męża,
          który przez cały nasz związek dawał mi odczuć, że tamta jest tylko na papierze,
          że to ja jestem ta żona, bo żona to ktoś kogo się kocha i kto daje miłośćsmile
          Kiedys strasznie niepewnie się czułam, teraz już na szczęście czuję się mocno
          obsadzona przy jego bokusmile
          • aagacia Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 09:03
            nie wyobrazam sobie mowienia o "bylej" brzydko..to chyba w pewien sposob
            swiadczy o nas samych.pomijam sytuacje kiedy sie porzadnie zdenerwuje no to
            wtedy inwektywy leca ale nie dlatego ze to ona ale dlatego ze tak reaguje jak
            mnie cos czy ktos wkurzy.
            a zony nie zaakceptuje chyba nigdy...ble okropienstwo winkja tam wole byc agatka
            i juz!
    • ka.ga Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 09:46
      A ja bardzo lubie to slowo, zwlaszcza, kiedy wypowiada je moj MAZ. No i mowi o
      mnie. Czasem w zartach zwracamy sie do siebie: malzonko moja i malzonku moj (a
      wiec jeszcze inaczej niz naturella wink), z odpowiednim akcentem. O bylej
      natomiast to ja mowie "A twoja zona to cos tam...", wtedy malzonek moj
      prostuje " Ty jestes moja zona, a moja byla to cos tam cos tam". Generalnie
      stara sie nie mowic o niej, jesli musi zakomunikowac, ze np dzwoni, czy pisze
      smsa to zawsze - pisze do Lodzi, mam odpowiedz z Lodzi itp. W rzadkich
      przypadkach mowi o niej po imieniu, ale jest to zawsze imie hmm "oficjalne"
      nigdy zdrobniale.
      • patelszczak Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 18:48
        Uwielbiam jak mój mąż, mówi do mnie żono smileI bardzo mi sie podoba, że moge
        mówić "mój mąż", zresztą tak o sobie mowilismy czesto nawet przed ślubem smile
        Cóż żona, to żona wink
        • ewetka Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 19:23
          A mój ukochany mówi o mnie "małżowinka" a ja o nim "wąż".
          A tak serio, wcinam się ale my jesteśmy dla siebie tymi pierwszymi. Słowa mąż,
          żona kiedyś wydawały mi się sztuczne teraz je uwielbiam, ale ja jestem w innej
          niż wy sytuacji. A piszę bo mam przyjaciela, którego rodzice rozwiedli się. I
          bardzo podoba mi się kiedy ojciec mojego przyjaciela mówi o swojej byłej żonie
          poprostu "eksusia" i jest to bardzo sympatyczne i ciepłe. Życzyłabym wszystkim
          parom które się rozstają aby pozostawały w normalnych stosunkach.
          Pozdrawiam
          • mamaadama4 Re: Nie znosze slowa 'zona' 28.08.03, 21:38
            O swojej ex mój mąż mówi do mnie po imieniu. Natomiast zdarza się, że mówiąc o
            niej użyje ostrych - nawet bardzo ostrych słów. Ma ku temu powody. I nie bardzo
            rozumiem, dlaczego miałby w uzasadnionych sytuacjach tego nie robić. Tak jak my
            będąc drugimi nie jestesmy z tego powodu naznaczone piętnem wiedźmy tak i one z
            racji bycia ta pierwszą nie mają z urzędu aureoli świętości.
            danka
            • badia Re: Nie znosze slowa 'zona' 30.08.03, 11:02
              Mamadama, tak i nie.
              Nasza pierwsza jest jaka jest, ale przecież rodzice jej mojemu nie znaleźli,
              tylko sam sobie taką wybrał. Jeśli więc chce zachować szacunek sam dla siebie,
              to nie może uważać, że to...... bo to był jego wybór, więc kim on jest, że
              sobie taką znalazł?
              My uważamy, że po prostu to była pomyłka, że może z kim innym byłoby jej
              wspaniale, ale nie była drugą połówką, więc odeszła...
              Czasem oczywiście zdarzy sie coś w nerwach... ale wtedy albo ja albo on
              wrzucamy od rzazu tekst: no tak, ale sam ją sobie wybrałeś...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja