Troche inny temat,ale podobny...

28.08.03, 10:26
NIe wiem, czy moge tutaj o tym pisac, ale poczytalam posty i widze rozsadne
kobiety.Wiec napisze.
Moj maz i ja chcemy miec dzidziusia. Ale. ale jest takie, ze moj maz ma juz
syna. Dziecko jest nie slubne. Wpadka nastolatkow. Istnieje porozumienie
miedzy jego matka i moim mezem o nie wtracaniu sie obustronnym. Gentelmen
agreement. Ona wychodzac za maz kilka lat temu poprosila o zrzekniecie sie
praw rodzicielskich mojego meza na korzysc jej meza. Aby maly mial normalna
rodzine.....W zwiazku z tym o ile mi wiadomo, nie widzial malego od jakis 7
lat, moze wiecej.tam potem duzo sie dzialo, ale ja nie o tym.
Moje pytania sa nastepujace
Jak to bedzie jak pojawi sie nasze dziecko, czy nie bedzie mu ciagle o
poprzednim przypomniac? A co jesli bedzie chlopiec? Nie chce aby ciagle
przeszlosc do naszego domu zagladala. jak go przekonac , ze tym razem
wszytsko jest inaczej. To jest bardzo trudny temat i trudno nam sie o tym
rozmawia. Nie chce w zaden sposob zranic meza, ale moze jakos uda mi sie
przygotowac do tej koniecznej rozmowy.
Prosze o jedno. Nie oceniajcie jego, ze wyrodny ojciec, bo zostawil dziecko -
on zrobil to w najlepszej wierze, ze tak bedzie najlepiej.
    • badia Re: Troche inny temat,ale podobny... 28.08.03, 10:40
      Tesska,
      wybrałaś faceta z bliznami po tym, co było. Zorientuj sie dkoładnie, jak to
      było, że stało sie tak jak sie stało, kto ponosi za to winę, kto czuje się
      winny. Pierwszy krok to chyba ponazywanie rzeczy po imieniu. Jak Twój popełnił
      błąd bo był niedojrzały, to sobie o tym powiedzcie. Tylko wtedy, będziesz mogła
      go przekonać, że tym razem będzie inaczej i sama nie będziesz sie obawiać.
      Bedzie zaś inaczej, w to wierzę, jeśli on Cie na prawdę kocha, bo dla faceta,
      tak to przynajmnj widzę, ojcostwo to sprawa nie tylko bilogii (to bardziej nasz
      babski punkt widzenia) ale przede wszystkim decyzji, jeśli jest ogólnie
      odpowiedzialny i tym razem chce zostać ojcem, podjął taka decyzję, to nie
      wydaje mi się, żeby fakt wcześniejszego biologicznego ojcostwa miał na to
      wiekszy wpływ. Ale rozmawiać trzeba, bo to w tobie siedzi, może w tobie nawet
      bardziej niż w nim...
      • tesska Re: Troche inny temat,ale podobny... 28.08.03, 10:56
        Dzieki.
        Wiem jak bylo.
        Przed slubem rozmowa o dzieciach byla i powiedzialam, ze beda wtedy jak on juz
        bedzie gotowy. To wyszlo od niego, zeby starac sie o dzidzie, wiec chyba jest
        gotowy. Aczkolwiek maja w tym udzial wszyscy nasi znajomi, bo prawie 100 %
        spodziewa sie dziecka! Nikt go nie namawial, nikt tez nie wie o przeszlosci.
        Ale widzialam jak mowil, o tyym jak sie cieszyli jego koledzy, ze ich zony w
        ciazy. Niestety jestem osoba, ktora nie cierpi o przeszlosci rozmawiac i do
        swojej nie wracam.Bylo minelo, teraz sie liczy i przyszlosc.
        Za 3 miesaice koncza mi sie pigulki wtedy tzreba bedzie porozmawiac..
        wiem co sie odwlecze to...
        Dzieki za odpowiedz.
        Pozdrawiam
    • ashan Re: Troche inny temat,ale podobny... 28.08.03, 10:55
      Witaj!
      Myślę, że nie ma gwarancji, że on o tym dziecku jednak czasem nie myśli
      (zwłaszcza, że rozmawialiście na temat waszego przyszłego). A nawet jeśli nie,
      to że za jakiś czas nie zacznie. Tamto dziecko istnieje i nic do tego nie ma
      zrzeczenie się praw rodzcielskich i niewidywanie się z nim. Jak rozumiem
      dziecko nie wie, że wychowujący je tata nie jest jego ojcem biologicznym? Bo
      jeśli wie to może i tak kiedyś nastąpić konfrontacja. Jeśli nie... to może być
      bomba z opóźnionym zapłonem. I myślę, że Twój mąż jest tego wszystkiego
      świadom i to dziecko gdzieś tam w jego myślach jest obecne. Nawet Wasza
      decyzja o bezdzietności ma w domyśle "tamto" dziecko. Więc ono i tak jest
      gdzieś między Wami. Może tak naprawdę powinnaś przekonać męża o tym, że Wasza
      sytuacja jako rodziców jest zupełnie inna niż jego przed laty. A Wasze
      planowane dziecko nie będzie tamtym, będzie Waszym świadomym zamiarem i
      przelejecie na nie także miłość, którą czujecie do siebie smile Czy nie będzie mu
      przypominać tamtego? Być może. Ale możliwe, że właśnie dlatego będzie je
      jeszcze bardziej kochałsmile
      czego Wam życzę
      pzdr
      ashan
    • e.beata Re: Troche inny temat,ale podobny... 04.09.03, 12:29
      tesska.


      Napisałaś, "Nie chce aby ciagle przeszlosc do naszego domu zagladala."
      Niestety, ona zawsze pomiędzy wami będzie.
      Moze czas to wszystko uregulować.
      Czy maż tak naprawdę nie chce tamtego dziecka poznać, czy nie robi tego ze
      względu na umowę. Czy tamto dziecko wie kto jest jego ojcem? czy tamta matka w
      dalszym ciągu uważa że jej decyzja była słuszna i nie zmieniła zdania?
      Napisałaś że tam się dużo działo.
      Myślę że musicie szczerze porozmawiać.
      Przeszłość zawsze będzie w waszym domu ale moze nie będzie tak ciążyła.
      A może właśnie drugie dziecko spowoduje, że mąż nawiąże kontakt z pierwszym i
      zrobi się mniej duszno...
    • badia Re: Troche inny temat,ale podobny... 04.09.03, 12:57
      Dziwczyny, po co wpędzać tesskę w większe lęki niż te, które ma - jest przecież
      powód dla którego napisała ten post. Ja uważam, że to, że poprzednio jej mąż
      nie sprawdził sie jako ojciec to głównie jej problem i dlatego warto, żeby z
      mężem porozmawiała, ale nie tragizujcie, ta przeszłośc nie "ciąży" na nim. On
      spłodził dziecko, nie chciał ani matki ani dziecka - nie chciał być ojcem. Ktoś
      inny uznał dziecko i tamci teraz tworzą rodzinę. W interesie każdej ze stron
      jest utrzymanie tego porządku.
      Widziałyście kiedyś ojca, który szuka dziecka oddanego do adopcji?
      Albo dziecko, które szuka biologicznego ojca, mimo, że ma tatusia, który je
      kocha i jest mu oddany?
      I co to za bomba z opóźnionym zapłonem?
      Może ja sie nie znam na ludziach i realcjach rodzinnych, ale mnie sie wydaje,
      że tamto dziecko, to na prawdę problem głównie dla tesski i ona faktycznie
      jakoś z tą świadomościa będzie musiała sobie poradzić...
      • ashan Re: Troche inny temat,ale podobny... 04.09.03, 13:09
        badia napisała:

        > Albo dziecko, które szuka biologicznego ojca, mimo, że ma tatusia, który je
        > kocha i jest mu oddany?
        > I co to za bomba z opóźnionym zapłonem?

        to jest badiu ta bomba - dzieci często szukają swoich biologicznych rodziców i
        wtedy pojawiają się trudne pytania zadawane przez dziecko. I niewykluczone, że
        drogę do ojca biologicznego znajdzie A to moze zburzyć spokój domu tesski.

        > Może ja sie nie znam na ludziach i realcjach rodzinnych, ale mnie sie
        wydaje,
        > że tamto dziecko, to na prawdę problem głównie dla tesski i ona faktycznie
        > jakoś z tą świadomościa będzie musiała sobie poradzić...

        A swoją drogą to może nie tyle jest problem samej tesski co komunikacji
        między nią a jej mężem.
        W związku z tym, że już nie odpowiada być może problem jakoś się rozwiązał. smile
        pzdr
        ashan
        • badia Re: Troche inny temat,ale podobny... 04.09.03, 13:13
          Racja, ashanwink)))
          • tesska Re: Troche inny temat,ale podobny... 04.09.03, 18:40
            Drogie dziewczyny,
            dzieki za odpowiedzi.
            Powiem tak, problem jest w 90 procentach moj. To ja mam problem ze
            swiadomoscia, ze jest to drugie dziecko. Od samego poczatku jestem swiadoma i
            moj maz tez, ze moze zdarzyc sie taki dzien, ze tamto dziecko, juz jako dorosly
            bedzie chcial ojca zobaczyc i pewnie mu powie co mysli. Jesli bedzie chcial
            tylko, bez problemu znajdzie.
            Moj problem polega na tym, ze za duzo mysle i rozne mysli przychodza mi do
            glowy, a kiedy juz rozmawiam z mezem, to wszystko co wczesniejmyslalam, staje
            sie kompletnie nieuzasadnione. Ja sobie sama, chyba szkodze tym mysleniem, bo
            przeciez zycie i tak pisze nieprzewidywalne sceniariusze. A ja w swojej
            naiwnosci usiluje przygotowac sie na kazdy z nich. Stad moj post. Kolejne
            pytania, na ktore usilowalam znalezc odpowiedz.
            Widze jak bardzo moj maz stara sie , aby to nasze dziecko bylo, jak powinno byc
            zawsze, odpowiednio powitane na tym swiecie, i doceniam to bardzo. Juuz teraz
            duma z niego przemawia w rozmowach o planowanym dziecku. I jeszcze jedno, on
            chce miec taka normalna rodzine. i ja tez.
            Tamto dziecko juz ma normalna rodzine.Od dawna. A ojca biologicznego, byc moze
            pamieta, wiec wie kim jest.
            Wierze, ze bedzie dobrze.
            • badia Re: Troche inny temat,ale podobny... 04.09.03, 19:05
              tesska napisała:

              > Powiem tak, problem jest w 90 procentach moj.
              > To ja mam problem ze
              > swiadomoscia, ze jest to drugie dziecko. Od samego poczatku jestem swiadoma i
              > moj maz tez, ze moze zdarzyc sie taki dzien, ze tamto dziecko, juz jako
              dorosly
              >
              > bedzie chcial ojca zobaczyc i pewnie mu powie co mysli.

              tesska, ale to dziecko ma mamę i tatę. Tata biologiczny postąpił tak jak
              postąpił. Dobrze, żeby wiedzał co powie takiemu wyrośnietemu człowiekowi, jaby
              tamten miał ochotę powiedzieć, co o nim myśli. Ale przecież to nie Ty
              spłodziłaś tamto dziecko. Wasze życie biegnie normalnie. A Twój mąż pewnie tym
              bardziej będzie starał sie udowodnic samemu sobie, że potrafi być dobrym ojcem.
              A adoptowane dzieci rzadko "szukają korzeni", bo dla nich mama i tata to ta
              mama i ten tata i tysiące spraw związanych z ich domem. Z mamami może trudniej
              bywa, ale tatowie to trochę są biologiczni a troche dlatego, że decydują się
              być tatami. Na pewno wszytko będzie dobrze. Ale jak masz potrzebę sobie z nami
              pogadać, to gadaj, bo tak chyba lepiej niż udawać, że nie ma problemu, skoro
              jest.
              Buziaki najcieplejszewink



              Jesli bedzie chcial
              > tylko, bez problemu znajdzie.
              > Moj problem polega na tym, ze za duzo mysle i rozne mysli przychodza mi do
              > glowy, a kiedy juz rozmawiam z mezem, to wszystko co wczesniejmyslalam, staje
              > sie kompletnie nieuzasadnione. Ja sobie sama, chyba szkodze tym mysleniem, bo
              > przeciez zycie i tak pisze nieprzewidywalne sceniariusze. A ja w swojej
              > naiwnosci usiluje przygotowac sie na kazdy z nich. Stad moj post. Kolejne
              > pytania, na ktore usilowalam znalezc odpowiedz.
              > Widze jak bardzo moj maz stara sie , aby to nasze dziecko bylo, jak powinno
              byc
              >
              > zawsze, odpowiednio powitane na tym swiecie, i doceniam to bardzo. Juuz teraz
              > duma z niego przemawia w rozmowach o planowanym dziecku. I jeszcze jedno, on
              > chce miec taka normalna rodzine. i ja tez.
              > Tamto dziecko juz ma normalna rodzine.Od dawna. A ojca biologicznego, byc
              moze
              >
              > pamieta, wiec wie kim jest.
              > Wierze, ze bedzie dobrze.
            • badia Re: Troche inny temat,ale podobny... 04.09.03, 19:10
              PS. Mój małż też "nie sprawdził się" jako ojciec. Róznica tylko taka, że mój
              płaci alimenty - no i nikt tamtego dziecka nie przysposobiłwink
              Aha i też teraz planujemy dzidziusiawink
              • tesska Re: Troche inny temat,ale podobny... 05.09.03, 08:14
                Dzieki badia,
                tak mi sie cieplo jakos zrobilo jak przeczytalam cieple slowa...
                dzieki.
                Powodzenia i szczescia!
Pełna wersja