Porownania

28.08.03, 20:33
Chcialam napisac o jeszcze innym problemie, ktory, niestety, mnie dreczy.
Chodzi mianowicie o porownania. To znaczy lapie sie na tym, ze sama
porownuje sie do ex moejgo meza. Nekam go pytaniami, jak bylo przedtem, czy
z ex np rozmawiali w ten sposob, wymyslali zabawy slowne, wyglupiali sie,
chodzili czy wyjezdzali gdzies (nie dotyczy to jednak sfery intymnej). To
glupie, wiem, ale sa chwile, gdy nie moge sobie z tym dac rady. To samo
dotyczy dziecka. Podswiadomie bardzo sie staram, zeby Kasia widziala, ze u
nas i miedzy nami jest INACZEJ niz u jej mamyi kiedys miedzy rodzicami.
Nawet nie chodzi o to - lepiej, czy gorzej - ale inaczej. Oczywiscie czuje
sie bardzo podbudowana, gdy maz mowi, ze teraz jest lepiej, ze moze cos,
czego nie mogl w poprzednim zwiazku, ze sie odradza itp. Niezbyt to moze
szlachetne, ale...tak mam. I nie wiem, czy jest to tylko moj problem, czy
moze ktoras z was tez przez to przechodzi(la)?
    • mamaadama4 Re: Porownania 28.08.03, 21:24
      Może na samym początku byłam skłonna do porównań, ale chyba nie. Ex widziałam 2
      razy w ciągu 8,5 roku i to przelotnie. Jakoś ten problem mnie nie dotyczy i
      właściwie nie wiem dlaczego. Nawet o nia specjalnie nie wypytywałam, siłą
      rzeczy wiem o wielu sprawach, ale jakoś niespecjalnie mnie to rusza. Dlatego
      współczuję. Ale myslę, że to minie. A na pewno lepiej walczyć ze skłonnością do
      takich porównań, bo myślę, że do niczego one nie doprowadzą.
      danka
      • joola_edziecko Re: Porownania 28.08.03, 22:08
        Ja miałam inny problem. Poznałam Piotra, jeszcze przed jego rozwodem.
        Wiedziałam, że ich związek rozpadłby się i beze mnie. Niby w to uwierzyłam,
        ale i tak miałam wątpliwości, wyrzuty sumienia (?)Długo do tego wracałam. Może
        dlatego, że moja mama, chociaż nigdy mi tego nie powiedziała, tak myślała.
        Nawet "teściowa" przekonywała, że to nie moja wina. Dopiero, z biegiem czasu,
        kiedy zaczynałam sama poznawać ex, dałam się przekonać.
        A jak to było u Was?
    • stepmum Re: Porownania 28.08.03, 23:34
      Ja na moje szczescie nie mam takiego problemu. Jak to moj partner mawia nie ma
      co porownywac... Na poczatku znajomosci jeszcze czasem mi mowil, ze jego byla,
      to by tego nie zrobila (to bylo apropos siadania na kolana- okrakiemwink -
      pamietam!smile albo ze zaraz by krzyczala jak cos zle zrobil, itp, itd.
      Teraz raczej nie rozmawiamy w ogole o niej, on mowi, ze nie lubi jej wspominac
      i o niej mowic.
      • naturella Re: Porownania 29.08.03, 09:04
        Kaga, ja podobnie jak Stepmum... u mnie nie ma do czego porównywać, zresztą
        sama dobrze wieszsmile A Ty przestań się sama wpędzać w taką schizę... przypomnij
        sobie ten koncert, na którym się poznałyście... przypomnij sobie numery, które
        robiła... Ty chcesz się do takiej baby porównywać???!!!
        • aagacia Re: Porownania 29.08.03, 09:22
          nie porownuje sie..nie rozmawiamy na jej a jesli to sa to sprawy zwiazane z
          nadia
        • ka.ga Re: Porownania 29.08.03, 09:41
          Dzieki, Nat. Mowisz zupelnie jak moj maz. Fajktycznie, koncert, na ktorym
          zobaczylam, ze ex mojego meza jest starym, roztytym babiszonem, byl pewnego
          rodzaju lekarstwem na schize, jak mowisz. Teraz tych porownan jest o wiele
          mniej. Mysle, ze za jakis czas zupelnie sie "wylecze". Najgorsze sa jednak
          spotkania - dosc rzadkie - z tesciowa, ktora caly czas mruczy: A u ex to bylo
          tak, ex robila to tak, ex to ubierala sie tak. No szlag mnie trafia!
          • aagacia Re: Porownania 29.08.03, 09:44
            wiecie taka juz chyba natura babska ze jak nie ma problemow to robimy wszystko
            zeby sie znalazly smile mysle ze nie ma co porownywac bo skoro sa z nami i to z
            nami postanowili spedzic zycia to chyba jestesmy fajne...?
            staram si ewogole o tym temacie nie myslec smile
          • stepmum Re: Porownania 29.08.03, 13:18
            Nie przejmuj sie tesciowa, jej zdanie zupelnie sie nie liczy. najwazniejszy
            jest twoj maz, ktory wybral ciebie! Jak wiesz decyzja odejscia nie jest taka
            decyzja hop-siup i skoro od zdecydowal sie na rozwod z zona z ktora mial
            dzieci, to znaczy, ze mial jej szczerze dosc i nie dawal ich zwiazkowi zadnych
            szans przezycia.
            Pozdrawiam
    • zgagusia Re: Porownania 29.08.03, 20:56
      na poczatku - tak. porownywalam sie do niej, mąż mnie do niej porownywal,
      tesciowa ciągle zwracała się do mnie jej imieniem... też nie umialam sobie z
      tym dać rady, ale minęło na szczęscie...
      aga
    • badia Re: Porownania 30.08.03, 11:13
      No ja myśle, jak któraś z poprzedniczek - nie ma sensu porównywać, bo nawet jak
      ona byłaby we wszystkim "lepsza", to najważniejsze jest to, że nie pasowali do
      siebie, nie chcieli ze soba być i może jemu włąśnie Twoje "wady" odpowiadają. I
      może najbardziej kocha to, co sama Ty uważasz za "wadę".
      O i jeszcze przypomina mi się Wisłocka, która pisała o takim facecie, który
      bardzo kochał żonę. Żona przypalała każdy posiłek. Po jej śmierci związał sie z
      drugą, znakomitą kucharką, jemu jednak nic za bardzo nie smakowało, dopiero jak
      przypaliła kotlety zamruczał: tak, to ten smak...
      • delecta Re: Porownania 18.09.03, 01:05
        Żona mojego znajomego robiła wszystko źle.
        Źle gotowała /za chudo/, beznadziejnie prowadziła dom, za rzadko chodziła do
        kościoła i pochodziła z TAKIEJ rodziny /rozwiedzionej/.
        Źle również wychowywała dzieci podczas wieloletniej nieobecności męża.
        To opinia jej byłej teściowej wyrobionej niemal na starcie tamtego małżeństwa,
        którą potwierdził syn, ale dopiero wtedy, gdy wrócił z saksów z naładowaną
        kieszenią.
        I z nową narzeczoną.
        Rozeszli się lecz zamieszkali "na kupie", gdyż znajomego i jego nowej żony
        podobno nie było stać na nowe locum, z zamianą jakoś nie mogli się dogadać.
        Była żona znajomego myślała, że wyląduje w Tworkach, ale jakoś wylądowała w
        USA. Po kilku trudnych latach zdobyła pozycję w swoim zawodzie i skończyła MBA.

        I teraz rozpoczynają się porównania, oczywiście w wykonaniu niezawodnej
        teściowej:
        - bo xxx od progu częstowała herbatą
        - bo robiła przetwory na zimę
        - bo miała własny piękny kolor włosów i nie musiała się rozjaśniać jak
        panienki lekkich obyczajów
        - bo nie truła dzieci Gerberem /wtedy chyba w sklepach nie było/ itp,itd.

        Teraz żona znajomego, też miła i wykształcona kobieta jest na najlepszej
        drodze do Tworek. Ale w Stanach nie wyląduje, bo już nie ma za co, mąż
        rozpuścił wszystko. Oczywiście przez nią, bo nie jest gospodarna - poprzednia
        oczywiście była.



        • konkubinka Re: Porownania 18.09.03, 11:23
          a jaciebie ka_ga rozumiem.Co prawda porownania dotyczace tego ze jest w czyms
          lepsza raczej juz mi minely ale kiedy walczymy o ich corke i ta .........znowu
          zeznaje cos tak beznadziejnego ze mozna to nazwac tylko rynsztokiem, ja jestem
          przy nim , staram sie wspomagac i nagle wlacza mi sie kataryna:
          no , bo to z nia sie ozenil , wzial slub koscielny.Bo ja go kocham a zawsze
          marzylam o welonie a on z takim dnem zmarnowal moja szanse na piekny slub.Bo
          pozwalal jej na wszystko a do mnie o wszystko ma pretensje.Bo nic innego nie
          mam do roboty tylko zajmuje sie jego domem i siedze z nim przed telewizorem bo
          nie mamy wspolnych znajomych.A jak byl z nia to i tu poszli i tam i sasiadow
          mieli.A mnie zamknal w czterech scianach.Jego rodzice patrza na mnie jak na
          dziwaka i jedyny wspolny temat to ona i to jakie zlo im wyrzadzila.A jak co do
          czego przyjdzie to potrafia mi powiedziec "ze jestem osatnia co ma prawo sie
          wtracac"
          I tak w kolko....
          Jak tylko powie mi cos niemilego , cos mu nie odpowiada to od razu z moich ust
          sie wydobywa "ona byla taka super tylko szkoda ze ztorbami cie puscila , rogi
          przyprawiala, a ja tu zawsze jestem na kazde zawolanie" albo jeszcze
          gorzej "nie podoba sie to sobie zmien.Ze mna ci pojdzie latwo bo nie jestem
          Twoja zona" on na to "ja nie mam zony" to ja mu na to "masz zone bo macie
          koscielny...." i od nowa.
          Nie jest to oczywiscie czeste ale poprostu kazdy ma jakas cierpliwosc i gdy
          trzeba utrzymywac jego dziecko , byc dla niego dobrym , walczyc po sadach a on
          ci powie ze glodny wrocil a ty zupy nie naszykowalas to sama mi sie buzia
          otwiera do gderania.I wciaz mnie to dreczy ze jestem tak naprawde
          niewazna ...ale zaraz mi przechodzi jak tego babola zobacze.
        • konkubinka Re: Porownania 18.09.03, 11:26
          Mysle ze takie uczucia sa bardzo ludzkie i normalne chyba ze przez nie zaczyna
          sie wyrzadzac komus krzywde.Ja na szczescie daleka jestem od tego zas nasze ex
          czesto krzywdza dzieci , bylych mezow ich rodziny tylko dlatego ze z uczuciem
          bezinteresownej zawisci nie moga dac sobie rady.
          • ka.ga Re: Porownania 18.09.03, 13:21
            Dzieki, Konkubinko, za Twoje posty. Bo juz myslalam, ze jakas nienormalna
            jestem. dziewczyny pisza, ze raczej sie nie porownuja. Ja tez juz mniej. Ale
            masz racje - gdzies tam na dnie drzemia zazdrosc o ex, o to, ze gdzies razem
            bywali, z kims sie spotykali itp. Ostatnio bylismy u znajomego meza (jeszcze z
            czasow licealnych) i panowie zaczeli wspominac dawne lata. "A pamietasz, jak
            Malgosia to czy tamto?" (to o bylej)Niby nic, a jednak cos w srodku kaze
            sztywniec, choc na zewnatrz usmiech nr 16.
            Przechodzi, jak przypomne sobie jej numery. No i nie bede ukrywac, ze mam
            satysfakcje - jestem mlodsza, szczuplejsza i COS CZYTAM.
            • ashan Re: Porownania 18.09.03, 13:41
              Oj Ka.gunia .... smile))))
              To może lepiej, że ja się nie porównuję, bo jak teraz pomyślę.... smile)))
              Młodsza jestem, ale takie trzy lata to żadna różnica. Na pewno jestem
              grubsza smile)))) Czy ładniejsza? Rzecz gustu (szanowny ślubny zapewnia, że
              jestem piękna zazwyczaj jak wstaję po trzech godzinach snu albo tak jak teraz
              mam grypęsmile)))). Eksia ukończyła studia i realizuje się zawodowo, ja swoje
              musiałam przerwać (ale cały czas odgrażam się, że jeszcze tam wrócę) i zamiast
              pracować postanowiłam pobyć jeszcze trochę hałsłajfem (a fe! cóż za brak
              ambicji!). Generalnie - jej życie ułożone właściwie po kolei (gdyby nie facet
              co się jej nie udał), moje pokręcone, bo zawsze miałam swoje zdanie i robiłam
              wszystko po swojemu smile))))) no i ten sam co u niej wybrakowany facet wink))). A
              wiesz, jakoś kompleksów nie mam smile))))
              pozdrawiam
              zasmarkana ashan
            • chalsia Re: Porownania 18.09.03, 17:33
              ka.ga napisała:

              > No i nie bede ukrywac, ze mam
              > satysfakcje - jestem mlodsza, szczuplejsza i COS CZYTAM.

              To co napiszę nie jest skierowane personalnie do Ciebie, Kaga.
              To co napisałaś po prostu przypomina mi, że wielu ludzi na świecie często jest
              w stanie pozytywnie siebie widzieć tylko przez porównanie do kogos innego. Że
              wielu ludzi ma niskie poczucie własnej wartości. I jest to po prostu potwornie
              smutne !!

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • chalsia Re: Porownania 18.09.03, 17:35
                I w 100% zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami Badii i Aagaci w tym wątku.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • ashan Re: Porownania 18.09.03, 17:56
                  A tak na serio, to myślę, że warto zastanowić się nad fragmentem Desiderat"...
                  Porównując się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem
                  znajdziesz lepszych i gorszych od siebie..."
                  Polecam zresztą całość, mimo, ze powstanie szacuje się na siedemnasty wiek, to
                  cały czas przesłanie pozostaje współczesne....
                  pozdrawiam
                  ashan
                  • chalsia Re: Porownania 18.09.03, 20:32
                    Właśnie.

                    Po prostu ludzie są różni, ani lepsi, ani gorsi, są inni. I tyle.
                    I niektórzy niektórym bardziej pasują (bo lepiej zaspokajają swoje wzajemne
                    potrzeby), co nie znaczy, że ktokolwiek jest lepszy czy gorszy.

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
              • ka.ga Re: Porownania 18.09.03, 21:40
                Nie biore tego do siebie. Bo chwile porownan trwaja krotko. Niemniej ten swiat
                juz jest tak urzadzony, ze trzeba miec jakies punkty odniesienia. Zeby
                nakreslic jakis calosciowy obraz mojej "msciwej satysfakci" z porownania in
                plus, dodam tylko, ze na poczatku malzenstwa slyszlam zwlaszcza od tesciowej,
                ze to ex jest najpiekniejsza, najzgrabniejsza, najmadrzejsza, no slowem -
                najlepsza. Nie ukrywam, ze miewalam lzy w oczach z tego powodu i pewnie jakies
                kompleksy sie pojawily. A po telefonach, ze moj maz tak naprawde wciaz kocha
                ex, bo ona byla (jest) taka doskonala (samej ex), szlag mnie trafial, ale tez
                pojawialo sie poczucie zagrozenia i zwyczajna zazdrosc. Stad te porownania i
                chec dowartosciowania + uklucie zazdrosci o przeszlosc. Mam nadzieje, ze
                nikomu nie wyrzadzam tym krzywdy.
                • chalsia Re: Porownania 18.09.03, 22:33
                  ka.ga napisała:

                  > Nie biore tego do siebie. Bo chwile porownan trwaja krotko. Niemniej ten
                  swiat
                  > juz jest tak urzadzony, ze trzeba miec jakies punkty odniesienia.

                  Niewątpliwie tak, ale lepiej gdy te punkty odniesienia nie są "tak blisko" (=
                  eks). To trochę tak, jak porównywanie się koleżanek w szkole podstawowej -
                  mnóstwo zawiści i bólu. Czy nie lepiej mieć jakiś wzorzec np. figura jak u
                  Figury czy erudycja jak u Dziedzic, i z tym się porównywać/do tego odnosić?

                  >Zeby
                  > nakreslic jakis calosciowy obraz mojej "msciwej satysfakci" z porownania in
                  > plus, dodam tylko, ze na poczatku malzenstwa slyszlam zwlaszcza od tesciowej,
                  > ze to ex jest najpiekniejsza, najzgrabniejsza, najmadrzejsza, no slowem -
                  > najlepsza.

                  Kaga, nie musisz się tłumaczyć ze swoich uczuć. Czujesz to co czujesz i już. A
                  podsumowanie powyższego może być tylko takie, że Twoja teściowa nie dorosła do
                  sytuacji i zachowywała się niestosownie w stosunku do Ciebie.

                  > Nie ukrywam, ze miewalam lzy w oczach z tego powodu i pewnie jakies
                  > kompleksy sie pojawily. A po telefonach, ze moj maz tak naprawde wciaz kocha
                  > ex, bo ona byla (jest) taka doskonala (samej ex), szlag mnie trafial, ale tez
                  > pojawialo sie poczucie zagrozenia i zwyczajna zazdrosc. Stad te porownania i
                  > chec dowartosciowania + uklucie zazdrosci o przeszlosc. Mam nadzieje, ze
                  > nikomu nie wyrzadzam tym krzywdy.

                  Zazdrość - oczywiście. Poczucie zagrożenia - oczywiście.
                  Nie mniej w podobnej sytuacji można sobie pomóc i zrobić dobrze właśnie przez
                  NIE PORÓWNYWANIE siebie do innych dookoła, a przez budowanie poczucia własnej
                  wartości.
                  Przeczytaj jeszcze raz post Ashan. Na dobrą sprawę, gdyby nie poczucie własnej
                  wartości, to powinna była popaść w depresję i uciekać gdzie pieprz rośnie.

                  I oczywiście nie wyrządzasz tym krzywdy INNYM ludziom, ale (w mojej opinii) nie
                  działasz też na swój pożytek, bo poczucie własnej wartości ..... (i tak dalej-
                  już pisałam).
                  [Byłam na świetnym szkoleniu/treningu z inteligencji emocjonalnej i podstawą
                  wszystkiego jest właśnie poczucie własnej wartości. W lwiej części przypadków,
                  o ile nie we wszystkich, brak tego poczucia jest tak naprawdę winą rodziców. A
                  to co najważniejsze, to to, że można nad tym pracować i polepszać przez całe
                  życie - w przeciwieństwie do inteligencji "myślowej", potocznie IQ].

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  • ashan Re: Porownania 19.09.03, 08:37
                    chalsia napisała:

                    > Przeczytaj jeszcze raz post Ashan. Na dobrą sprawę, gdyby nie poczucie
                    własnej
                    > wartości, to powinna była popaść w depresję i uciekać gdzie pieprz rośnie.
                    >

                    No i nie zapominaj Chalsiu o moim wrodzonym poczuciu humoru smile)))))))
                    pozdrawiwam
                    ashan
                    • ashan Re: Porownania - długie 19.09.03, 11:23
                      chalsia napisała:
                      >
                      > Przeczytaj jeszcze raz post Ashan. Na dobrą sprawę, gdyby nie poczucie
                      > własnej
                      > wartości, to powinna była popaść w depresję i uciekać gdzie pieprz rośnie.
                      >
                      >

                      Jeszcze jedno, Chalsiu. Cieszę się, że stawiasz mnie za przykład osoby o
                      wysokim poczuciu własnej wartości smile. Tyle, że moim zamiarem było właśnie
                      pokazanie, że wybiórcze porównywanie powierzchowności (jak wygląd czy figura)
                      czy życiowego sukcesu (ukończenie studiów jako takich, "kariera" nawet, jeśli
                      jest to przekładanie papierków i wypełnianie formularzy) może być powodem
                      jeszcze większej depresji. Bo nie wierzę w obiektywność takich porównań.
                      Ty na podstawie mojego postu zasugerowałaś, że gdyby nie moje poczucie
                      wartości powinnam uciekać, gdzie raki zimują smile. To chyba jednak nie tak smile.
                      Mój post był z założenia żartobliwy smile i miał pokazywać, że każdy swój atut
                      można przedstawić jako minus w porównaniu z kimś smile (zwłaszcza, jeśli tym kimś
                      jest eksia i ma się dół smile).
                      A można i tak: mam kobiecą figurę, którą mój mąż uwielbia, jestem ładna (bo
                      tak twierdzi nawet, gdy słaniam się z niewyspania i jestem bez makijażu, i
                      nota bene nie chce, żebym się malowała). Przerwałam studia, ale dlatego, że
                      uważałam je za dużą pomyłkę (ekonomia i biznesy.... fuj!) i wrócę na studia,
                      ale na inny kierunek, a że muszę trochę poczekać? Studiując dłużej będę młoda
                      duchem smile. Hałsłajf ze mnie? Cóż odpowiedzialna decyzja podjęta wspólnie z
                      mężem (a że przy tym więcej czasu na realizowanie własnych pasji? to chyba
                      fajnie smile).
                      Tak więc, nie dajmy się zwariować porównaniom. Szukajmy sił w sobie, potem
                      długo, długo nic i dopiero w uczuciach naszych mężów/niemężów właśnie do nas,
                      a nie eksiów.
                      pozdrawiam
                      ashan

                      ps. a wysokie poczucie własnej wartości mam faktycznie. Złośliwcy twierdzą, że
                      zbyt wyskokie smile))
                      • chalsia Re: Porownania - długie 19.09.03, 13:10
                        ashan napisała:

                        > chalsia napisała:
                        > >
                        > > Przeczytaj jeszcze raz post Ashan. Na dobrą sprawę, gdyby nie poczucie
                        > > własnej
                        > > wartości, to powinna była popaść w depresję i uciekać gdzie pieprz rośnie.
                        > >
                        > >
                        >
                        > Jeszcze jedno, Chalsiu. Cieszę się, że stawiasz mnie za przykład osoby o
                        > wysokim poczuciu własnej wartości smile. Tyle, że moim zamiarem było właśnie
                        > pokazanie, że wybiórcze porównywanie powierzchowności (jak wygląd czy figura)
                        > czy życiowego sukcesu (ukończenie studiów jako takich, "kariera" nawet, jeśli
                        > jest to przekładanie papierków i wypełnianie formularzy) może być powodem
                        > jeszcze większej depresji.

                        No właśnie dokładnie to samo twierdzę.

                        > Bo nie wierzę w obiektywność takich porównań.
                        > Ty na podstawie mojego postu zasugerowałaś, że gdyby nie moje poczucie
                        > wartości powinnam uciekać, gdzie raki zimują smile. To chyba jednak nie tak smile.
                        > Mój post był z założenia żartobliwy smile i miał pokazywać, że każdy swój atut
                        > można przedstawić jako minus w porównaniu z kimś smile (zwłaszcza, jeśli tym
                        kimś
                        > jest eksia i ma się dół smile).

                        Ależ ja dokładnie to samo twierdzę!!!!! A ucieczka gdzie raki zimują to tylko
                        przenośnia.

                        > A można i tak: mam kobiecą figurę, którą mój mąż uwielbia, jestem ładna (bo
                        > tak twierdzi nawet, gdy słaniam się z niewyspania i jestem bez makijażu, i
                        > nota bene nie chce, żebym się malowała). Przerwałam studia, ale dlatego, że
                        > uważałam je za dużą pomyłkę (ekonomia i biznesy.... fuj!) i wrócę na studia,
                        > ale na inny kierunek, a że muszę trochę poczekać? Studiując dłużej będę młoda
                        > duchem smile. Hałsłajf ze mnie? Cóż odpowiedzialna decyzja podjęta wspólnie z
                        > mężem (a że przy tym więcej czasu na realizowanie własnych pasji? to chyba
                        > fajnie smile).

                        O to właśnie, co tu napisałaś, jest dla mnie doskonałym przykładem, jak
                        spoglądać na sprawy NIE PORÓWNUJĄC się do nikogo i dowodzi wysokiego poczucia
                        własnej wartości.

                        > Tak więc, nie dajmy się zwariować porównaniom. Szukajmy sił w sobie

                        No i to też jest kwintesencja poczucia własnej wartości.

                        >, potem
                        > długo, długo nic i dopiero w uczuciach naszych mężów/niemężów właśnie do nas,
                        > a nie eksiów.

                        Dodałabym, że szukanie sił w uczuciach mężów/niemężów jednak bywa zawodne, bo
                        co jeśli się schrzani? Czy to, że związek się nie udał, to znaczy, że jest się
                        do bani??? Oczywiście, że NIE.


                        > ps. a wysokie poczucie własnej wartości mam faktycznie. Złośliwcy twierdzą,
                        że
                        > zbyt wyskokie smile))

                        No to pod tym względem jesteśmy identyczne smile))

                        A czym się różni próżność od poczucia własnej wartości? Według mnie
                        samoświadomością, czyli świadomym dokonaniem wyboru. Osoba próżna nawet nie
                        zauważy, że można do sprawy podejść na te 2 sposoby a osoba ceniąca siebie
                        świadomie wybiera podejście "bez porównań".
                        Ale może bredzę zmęczona choróbskiem.

                        Popatrz jak to jest, w moim mniemaniu cały mój post mówił dokładnie to samo, co
                        Ty teraz tu napisałaś. Jak jednak dużo umyka w komunikacji, gdy nie widzi i nie
                        słyszy się drugiej osoby.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                        • ashan Re: Porownania - długie 19.09.03, 13:51
                          chalsia napisała:

                          A ja za dużo skasowałam odpowiadając! smile)) (ashan)
                          To niżej to już cytat ze mnie (?)(co za kretyństwo cytować samą siebie,
                          wybaczcie)

                          > > Tak więc, nie dajmy się zwariować porównaniom. Szukajmy sił w sobie
                          >
                          > No i to też jest kwintesencja poczucia własnej wartości.
                          >
                          > >, potem
                          > > długo, długo nic i dopiero w uczuciach naszych mężów/niemężów właśnie do n
                          > as,
                          > > a nie eksiów.
                          >
                          > Dodałabym, że szukanie sił w uczuciach mężów/niemężów jednak bywa zawodne,
                          bo
                          > co jeśli się schrzani? Czy to, że związek się nie udał, to znaczy, że jest
                          się
                          > do bani??? Oczywiście, że NIE.


                          No właśnie, dlatego potem ma być dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugo, długo nic, a potem,
                          jeżeli już potrzebujemy jeszcze dodatkowego kopa (bo dół zwyciężył i jednak
                          porównujemy się do eksi smile) to możemy sobie jeszcze pomyśleć: "no, ale
                          przecież on MNIE kocha" (przepraszam Chalsiu, ale w początkowym poście
                          chodziło o porównania z eksiami smile)
                          Natomiast zgadzam się z Tobą, że nie można budować siebie w oparciu o czyjeś
                          uczucia. Bo, jak życie uczy, to jest zbyt zawodne...


                          >
                          > A czym się różni próżność od poczucia własnej wartości? Według mnie
                          > samoświadomością, czyli świadomym dokonaniem wyboru. Osoba próżna nawet nie
                          > zauważy, że można do sprawy podejść na te 2 sposoby a osoba ceniąca siebie
                          > świadomie wybiera podejście "bez porównań".
                          > Ale może bredzę zmęczona choróbskiem.
                          >

                          Tak, chyba rzeczywiście próżność opiera się w dużej mierze na stwierdzeniu:
                          jacy on/ona/oni są...głupi, niewrażliwi, przewrażliwieni etc. a za to ja....
                          (boshe, Ka_ga nie bierz tego do siebie ! smile))))

                          > Popatrz jak to jest, w moim mniemaniu cały mój post mówił dokładnie to samo,
                          co
                          >
                          > Ty teraz tu napisałaś. Jak jednak dużo umyka w komunikacji, gdy nie widzi i
                          nie
                          >
                          > słyszy się drugiej osoby.
                          >

                          Ano tak. Przyznaję, że przy czytaniu Twojego posta poczułam się trochę
                          dotknięta. Może dlatego, że zabrakło tam smile i odczytałam go wprost. Stąd taka
                          długa odpowiedź, a okazuje się, że niepotrzebnie smile))
                          Pozdrawiam, dużo zdrowia życzę
                          ashan


                • konkubinka Re: Porownania 19.09.03, 11:49
                  ka.ga napisała:

                  > Nie biore tego do siebie. Bo chwile porownan trwaja krotko. Niemniej ten
                  swiat
                  > juz jest tak urzadzony, ze trzeba miec jakies punkty odniesienia. Zeby
                  > nakreslic jakis calosciowy obraz mojej "msciwej satysfakci" z porownania in
                  > plus, dodam tylko, ze na poczatku malzenstwa slyszlam zwlaszcza od tesciowej,
                  > ze to ex jest najpiekniejsza, najzgrabniejsza, najmadrzejsza, no slowem -
                  > najlepsza. Nie ukrywam, ze miewalam lzy w oczach z tego powodu i pewnie
                  jakies
                  > kompleksy sie pojawily. A po telefonach, ze moj maz tak naprawde wciaz kocha
                  > ex, bo ona byla (jest) taka doskonala (samej ex), szlag mnie trafial, ale tez
                  > pojawialo sie poczucie zagrozenia i zwyczajna zazdrosc. Stad te porownania i
                  > chec dowartosciowania + uklucie zazdrosci o przeszlosc. Mam nadzieje, ze
                  > nikomu nie wyrzadzam tym krzywdy.


                  Nie sadzicie ze te tesciowe bywaja podle?Przeciez same sa kobietami, wiedza co
                  rani kobiete.Moja prawie tesciowa bo my slubu nie mamy tez jest
                  bezwzgledna.Mimo ze uwaza ex za potwora ktory nie dosc ze zachowal sie
                  strasznie wobec jej syna to i ja i jej meza doprowadzil do choroby.Ale nic ja
                  nie obchodzi co ja czuje gdy w moim zyciu wciaz rzadzi ex - bo finanse bo czas
                  wolny wszystko od niej sie uzaleznia.Ze jestem 10 lat mlodsza od M., ze on tak
                  naprawde ani nie jest przystojny ani bogaty tylko ma bagaz w postaci bylej zony
                  i corki i staram sie mimo to zeby byli wszyscy szczeliwi widzac wnuiczke , bo
                  gdyby nie ja to nigdy pewnie by juz jej nie ujrzeli.A ona mi potrafi ciagle
                  mowic :zebys tywiedziala jak M. ja kochal! Jakie piekne listy do niej pisal ,
                  jak nosil ja na rekach , zlego slowa nie dal na nia powiedziec.
                  I jak ja mam sie czuc?Kiedy w zyciu nic do mnie nie napisal , nigdy przed matka
                  nie obronil?
                  • badia Re: Porownania 19.09.03, 14:00
                    Konkubinko,
                    teściową mamy chyba tę samą. Po długich deliberacjach z mężem, doszliśmy do
                    wniosku, że nasza skłonność do oryginalnych typów była uwarunkowana
                    doświadczeniami wyniesionymi z domu. Ja znalazłam sobie nieudacznika i artystę,
                    jak mój ojciec, on królową, która ma wszystkich gdzieś, jak jego matka. No i z
                    teściówką też były problemy, praktycznie takie jak piszesz. Ale ja swoim
                    paskudnym zwyczajem, zamiast je rozwiązywać sama, zwalałam na głowę męża i jak
                    teściówka zaczynała bzdury gadać, to szłam do męża na skargę, potem
                    on "wyjaśniał" i była trzyosobowa kłótnia.
                    Teraz rzadko widuję teściówkę, a ona czując, że "przegrała" już wyłącznie
                    chłopu jeździ po głowie.
                    Porównywać też kiedyś próbowała, do dziś pamietam, że cos bredziła, że tamta
                    piekne oczy miała, ale ja na skargę do chłopa poleciałam i on strasznie się
                    wściekł...
                    Ale pewna jestem na 100%, że nie o ex chodziło, bo teściówka jej nie znosiła
                    (pamiętam jak zostałam w tym domu dardzo dobrze przyjęta)ale raczej o mnie i o
                    to, że to nie ona wszystkim "rządzi" i każdy argument byłby dobry, zwłaszcza
                    taki, który zaboli, więc ja sobie pokukładałam własne sprawy i teraz już nic,
                    co może powiedzieć teściówka mnie nie boli, wiec teściówka ma bardzo
                    ograniczone pole do popisu, a chłopa dręczy, bo on bardziej sie przejmuje...
                    • ka.ga Re: Porownania 19.09.03, 14:41
                      To jest opis mojej tesciowej! Ktora tylko patrzyla, jak celnie dokuczyc nowej
                      synowej. Oczywiscie najlatwiej wychwalajac poprzedniczke. Ogromnie mnie tez
                      bolalo, ze ex przychodzila do tesciowej, gadaly jak kolezanki - wolo im,
                      oczywiscie - a potem tesciowa z luboscia opowiadala ze szczegolami o tej
                      wizycie mojemu mezowi w mojej obecnosci. I komentarz tego typu - ach, jak
                      Malgosia teraz slicznie wyglada, naprawde nie widziales, jaka to piekna
                      kobieta...? To samo przy rodzinie mojej i meza.
                      Do chalsi - nie zycze Ci, zebys musiala w takich okolicznosciach przekonywac
                      sie i innych, jak wiele jestes warta. To trudne zwlaszcza dla osob wrazliwych,
                      wrazliwych. Mysle, ze dla mojego zdrowia psychicznego i fizycznego tez (nie
                      mam zamiaru dorabiac sie wrzodow na zoladku czy dwunastnicy), lepiej jest
                      glosno stwierdzic - ok, moze Malgosia jest taka cudna i wspaniala, ale ja mam
                      atuty w postaci takiej i takiej. No i doceniam, jak wspanialym czlowiekiem
                      jest moj maz. A jej moge tylko wspolczuc glupoty. Zapewniam, ze nie ma to nic
                      wspolnego z "codziennym" poczuciem wlasnej wartosci. Tylko z okolicznosciami -
                      czyt. spotkania z kochana tesciowa.
                      • ashan Re: Porownania 19.09.03, 15:19
                        Ka_ga, ale właśnie o to chodzi. Jeżeli masz poczucie wartości (w każdej
                        sytuacji, a więc także jako partnerki swojego męża), to takie teksty po Tobie
                        spływają (chociaż oczywiście są bardzo przykre). Ale nie dotykają Cię tak
                        mocno, bo wiesz, jak bardzo są... głupie i podłe. I świadczą w ten sposób o
                        osobie, która je wypowiada, a nie o Tobie. Owszem, może komuś wyda się
                        nieodpowiednie przyznanie: tak, matka mojego męża/niemęża jest właśnie taka,
                        głupia i podła. Ale skoro ktoś ciężko pracuje na taką opinię... Mam to
                        szczęście, że nigdy nie byłam porównana do eksi (a przynajmniej tego nie
                        słyszałam smile)). Moja teściowa zachowując się w taki sposób potwierdziła to, że
                        jest osobą z klasą, zasługującą na szacunek (oczywiście swoją opinię o niej
                        oparłam nie tylko na tym smile))))).A dla mnie liczą się opinie osób wg mnie
                        wartościowych (z którymi też nie muszę się zgadzaćsmile)) Co do pozostałych, to
                        mogę ich wysłuchać, ale nie pozwolę, żeby mnie raniły. Szkoda życia i zdrowia.
                        Nie lubię, jak manipuluje się mną w taki sposób, w jaki Twoja teściowa
                        manipuluje Twoimi uczuciami. I nie zgodziłabym się na to.
                        pozdrawiam
                        ashan

                        ps. acha, nie jestem członkiem fanklubu mojej teściowej-jeśli ktoś odniósł
                        takie wrażenie. Mną również próbowano manipulować. Uratował mnie dystans,
                        spokój i właśnie poczucie własnej wartości. I dlatego teraz tak się
                        mądrzę smile)))
                      • chalsia Re: Porownania 19.09.03, 16:01
                        ka.ga napisała:


                        > Do chalsi - nie zycze Ci, zebys musiala w takich okolicznosciach przekonywac
                        > sie i innych, jak wiele jestes warta. To trudne zwlaszcza dla osob
                        wrazliwych,
                        > wrazliwych.

                        Kaga, owszem nikt mi aż takich tekstów nie zasuwał.
                        Ale idąc tym Twoim tropem doprowadziłabym się na dno, no bo przecieź eks
                        wymienił mnie na "młodszy model", i tym bardziej powinnam szukać w czym "druga"
                        jest lepsza, żeby może coś ze sobą zrobić w tym kierunku, bo a nuż
                        odzyskam/odbiję męża. Albo szukać w tym jaka "druga" jest (np. bo zgrabniejsza,
                        brunetka czy cokolwiek innego) winy za rozpad związku (czyli winić innych
                        zamiast poszukać i zaakceptować własną odpowiedzialność) .
                        Mój wybór był i jest inny - poczucie własnej wartości i akceptacja tego,że
                        ludzie są rózni.
                        A to, czy i na ile jestem wrażliwa, to już inna kwestia i pewnie różńe opinie
                        na ten temat w zależności, kto się wypowiada.

                        A resztę napisała Ashan.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                  • ashan Re: Porownania 19.09.03, 14:32
                    konkubinka napisała:

                    >Ale nic ja
                    > nie obchodzi co ja czuje gdy w moim zyciu wciaz rzadzi ex - bo finanse bo
                    czas
                    > wolny wszystko od niej sie uzaleznia.Ze jestem 10 lat mlodsza od M., ze on
                    tak
                    > naprawde ani nie jest przystojny ani bogaty tylko ma bagaz w postaci bylej
                    zony
                    >
                    > i corki i staram sie mimo to zeby byli wszyscy szczeliwi widzac wnuiczke ,
                    bo
                    > gdyby nie ja to nigdy pewnie by juz jej nie ujrzeli.A ona mi potrafi ciagle
                    > mowic :zebys tywiedziala jak M. ja kochal! Jakie piekne listy do niej
                    pisal ,
                    > jak nosil ja na rekach , zlego slowa nie dal na nia powiedziec.
                    > I jak ja mam sie czuc?Kiedy w zyciu nic do mnie nie napisal , nigdy przed
                    matka
                    >
                    > nie obronil?

                    Są ludzie, którym sprawia przyjemność poniżanie innych i zadawanie im bólu. A
                    jeżeli widzą, że ich słowa wywołują reakcję w postaci płaczu, kłótni, chęci
                    wyjaśniania sytuacji, wtedy tryumfują. Potrzebują poczucia władzy. I pewnie
                    gdyby na Twoim miejscu była inna kobieta, słyszałaby to samo. Może z małymi
                    modyfikacjami. Myślę, że w takiej sytuacji trzeba to... olać. Na spokojnie,
                    bez kłótni, awantur. Ignoruj jej słowa, zmieniaj temat. Rozważ możliwość
                    zawieszenia stosunków z "teściową". Skoro niemąż Cię nie broni (uważa, że nie
                    trzeba, bo przesadzasz, nie zauważa, czy boi się przeciwstawić mamie?) to
                    musisz sobie poradzić sama. Nie dawaj się sprowokować, a kiedy będziesz już
                    mogła - wygadaj się, wypłacz, wykrzycz - nie pozwól, żeby ciągłe tłumienie
                    uczuć doprowadziło Cię do wrzodów. Na pewno dasz radę.
                    pozdrawiam
                    ashan
                    • kasjusz3 Brawo Ashan! 21.09.03, 02:24
                      Czytam Twoje wypowiedzi z nieskrywaną radością.
                      Gratuluję jasności spojrzenia i optymizmu.
                      Zawsze taka jesteś? Jeśli tak, proszę o przepis smile
                      Trzymaj się ciepło.

                      Kasjusz
                      • ashan Re:do Kasjusza :) 21.09.03, 17:25
                        Ups! Spiekłam raczka smile))
                        Nie jestem optymistką smile, wolę myśleć, że jestem realistką smile)). Czasami
                        smutną realistką sad((
                        Czytałaś myśl, która trzyma w pionie Chalsię? Zetknęłam się z wieloma
                        wariacjami na jej temat (i równie wieloma "autorami" smile). Na swój użytek, lata
                        temu, przerobiłam ją tak: Boże, daj mi dostatecznie dużo siły wewnętrznej,
                        abym zmieniała to, co zmienić mogę, dostatecznie dużo pokory, abym pogodziła
                        się z tym, czygo zmienić nie mogę i mądrość, abym potrafiła odróżnić jedno od
                        drugiego.
                        I od dobrych siedemnastu lat (o boshe, jaka jestem stara, skoro pamiętam
                        jeszcze "Na przełaj" smile) jestem zakochana w tekście Desiderata
                        www.polhome.com/desiderata.shtml (qrczaki, nie mogę wkleić linka sad.
                        Chociaż w wersji, którą mam na papierze, jekst troszkę inne tłumaczenie
                        jednego z akapitów.
                        pozdrawiam, kończę bo muszę uciekać z kompa (niedziela dla rodziny, kompowi
                        stanowcze nie!)
                        ashan
                        • chalsia Re:do Kasjusza :) 21.09.03, 20:23
                          ashan napisała:

                          > Czytałaś myśl, która trzyma w pionie Chalsię? Zetknęłam się z wieloma
                          > wariacjami na jej temat (i równie wieloma "autorami" smile).

                          Przyznaję sie bez bicia, że przejęłam to z samodzielnej przeszło rok temu z
                          jakiegoś jeszcze starszego wątku smile) Widać pomaga.

                          Pozdrawiam, Chalsia
                          • ashan Re:do Chalsi 21.09.03, 21:54
                            Gdzieś czytałam, że autorem jest Marek Aureliusz, potem, że jakiś św.
                            (Augustyn chyba). W międzyczasie, tzn. do czasów nam współczesnych, wielu
                            znanych ludzi przeinaczało to po swojemu. No i dobrze, grunt, że pomaga smile)))
                            pozdrawiam
                            ashan
                            • aagacia Re:do Chalsi 22.09.03, 08:18
                              ja holduje jescze jednemu : "co nas nie zabije to nas wzmocni" - na razie
                              dziala..chociaz wolalabym juz wiecej nie sprawdzac mocy tego powiedzenia....
                    • konkubinka Re: Porownania 22.09.03, 12:21
                      ashan napisała:

                      - nie pozwól, żeby ciągłe tłumienie
                      > uczuć doprowadziło Cię do wrzodów. Na pewno dasz radę.
                      > pozdrawiam
                      > ashan

                      Juz rok temu u nas byl przelom.Byla komunia M. corki na ktora ex nie zaprosila
                      nawet ojca tylko chrzesnego ktory jet bratem M.No i chrzesny przyjechal dzien
                      wczesniej i zatrzymal sie u mojej tesciowej ktora zaplanowala ze po kosciele
                      wrocimy wszyscy do domu i zjemy wspolny obiad.W kosciele ex nie pozwolila
                      dziecku nawet podejsc do ojca i jego rodziny .Za to podeszla do chrzesnego i
                      zaczelo go namawiac na przyjscie do jej domu na komunijna bibe.I wiecie co?
                      Ten ..........przyjal zaproszenie i zostawil moja tesciowa i nas z obiadem a
                      polazl do eks.
                      Ale tesciowa to olała i jak gdyby nigdy nic spytała czy pokarzemy chrzesnemu
                      swoje mieszkanie jak wroci od ex.Wiec ja na to ze nie jestem malpa w zoo zeby
                      sie pokazywac , jak przyjechal do ex to niech sobie zwiedza jej katy.Tesciowa
                      na to ze przynosimy wstyd calej rodzinie bo ona juz u kazdego byla a u nas
                      nikt.Wiec nie wytrzymalam i moj M. tez .Po wymianie zdan (nie wulgarnej , tylko
                      ostrej ) kazala mi sie zabierac i rzucila prawie we mnie moim sernikiem.
                      Ale juz wtedy sie dowiedzialam ze jestem "ostatnia osoba ktora ma prawo glosu".
                      I od tamtej pory jak przyjezdzam to na krotko i bez zabierania glosu.Tylko
                      poruszamy temat sadowy a potem juz zaden inny wspolny sie nie nasuwa.
                      Za to chrzesny w tym roku przyjechal na rocznice komunii i juz nawet nie
                      odwiedzil mojej tesciowej tylko od razu pognal do ex.
                      • konkubinka Re: Porownania 22.09.03, 12:27
                        I przez to ze tak ogromnie wazne bylo dla niej zebysmy sie pokazali w nasej
                        chalupie , teraz nasza nowonarodzona corcie widzi rzadziej niz by chciala i
                        mogla.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja