joola_edziecko
28.08.03, 22:21
... zostawić za sobą te wszystkie problemy z ex, z dziećmi, z alimentami?
Dwa lata temu chciałam odejść (nie jesteśmy małżeństwem). Czułam się
wykorzystywana, niedoceniana. Brakowało mi tego prostego słowa "dziękuję".
Dziękuję, że zajmujesz się moimi dziećmi, że poświęcasz im czas. Tymczasem
to, że zajmuję się Jego dziećmi stało się normalne. Za bardzo zangażowałam
się emocjonalnie, wziełam na siebie obowiązki, których nie musiałam brać. I
coś we mnie pękło. Tak bardzo pragnełam mieć wreszcie swoje dziecko.
Marzyłam, żeby ktoś powiedział do mnie "mamo", żeby było tylko moje. Mój
partner tego nie potrafił zrozumieć. On miał już dzieci. Kochał i one go
kochały. Tłumaczył mi to naszą trudną sytuacją finasową , a ja przyznawałam
mu rację. Osiem lat czekałam na Igorka. Teraz , mimo, że problemy nadal
istnieją, czuję się spełniona. Mój synek dodaje mi sił do walki o naszą
rodzinę, o naszą miłość. Bo ja, kocham przecież Piotra i kocham Jego dzieci.
Chociaż czasami bywa to trudne.