Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko....

28.08.03, 22:21
... zostawić za sobą te wszystkie problemy z ex, z dziećmi, z alimentami?
Dwa lata temu chciałam odejść (nie jesteśmy małżeństwem). Czułam się
wykorzystywana, niedoceniana. Brakowało mi tego prostego słowa "dziękuję".
Dziękuję, że zajmujesz się moimi dziećmi, że poświęcasz im czas. Tymczasem
to, że zajmuję się Jego dziećmi stało się normalne. Za bardzo zangażowałam
się emocjonalnie, wziełam na siebie obowiązki, których nie musiałam brać. I
coś we mnie pękło. Tak bardzo pragnełam mieć wreszcie swoje dziecko.
Marzyłam, żeby ktoś powiedział do mnie "mamo", żeby było tylko moje. Mój
partner tego nie potrafił zrozumieć. On miał już dzieci. Kochał i one go
kochały. Tłumaczył mi to naszą trudną sytuacją finasową , a ja przyznawałam
mu rację. Osiem lat czekałam na Igorka. Teraz , mimo, że problemy nadal
istnieją, czuję się spełniona. Mój synek dodaje mi sił do walki o naszą
rodzinę, o naszą miłość. Bo ja, kocham przecież Piotra i kocham Jego dzieci.
Chociaż czasami bywa to trudne.
    • chalsia Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 28.08.03, 23:47
      Tak. To o czym napisałaś jest uniwersalne, dotyczy każdego człowieka i każdego
      związku. Ciesze się bardzo, że już jest Ci dobrze.
      I nie ma łatwej miłości. Ale dlatego jest to uczucie cenne i nie powierzchowne.
      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • naturella Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 09:01
        Jasne, że miałam tak. Ale nie przez dziecko, tylko przez byłą. Poznaliśmy się w
        trakcie rozwodu, a na dodatek była "zapomniała" chyba, że sama do tego rozwodu
        dążyła i że była to wspólna decyzja. W momencie, kiedy odkryła, że mieszkamy
        razem, zaczęła się istnia gehenna - telefony, smsy, nastawianie dziecka,
        opowiadanie bzdur po rodzinie. A że byliśmy do samego początku bardzo mocno ze
        sobą związani, to strasznie to przeżywałam. nie raz miałam ochotę rzucić
        wszystko w diabły, wynieść się do rodziców i spotkac się ponownie już po
        wszystkim.
        • aagacia Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 09:24
          tez czulam ze chce tym wszystkim rzucic.czulam jakby caly swiat mi sie na
          glowe walil..no..ale wytrwalam..i tak sobie mysle..ze nie ma chyba takiej
          rzeczy ktora by nas mogla zlamac po tym co przezylismy...
          sad
          az mi smutno na sama mysl o tym wszystkim sad
          ale powinnam sie cieszyc bo jest dobrze smile
          • patelszczak Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 09:33
            Kiedy wchodziłam w ten zwiazek, moja siostra zaptała: "jesteś świadoma, ze już
            na starcie masz w swój związek wpisane problemy, ze moze być ci bardzo
            cieżko?". Odpowiedziałam: "wiem, ale chce sprobowac, myślę, ze dla bycia z tym
            człowiekiem warto znieść wiele rzeczy". Byłam przygotowana nawet na większe
            problemy, niż zastałam w rzeczywistości. Jednak przyznam się, ze mialam takie
            fantazje co by było gdyby on nie miał dziecka i przede wszystkim BYŁEJ ŻONY, bo
            to jednak ona potrafi mi spedzac sen z powiek, a nie dziecko. Myślę, jak by
            było lekko, jak cudownie... ech...wink
    • ka.ga Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 09:56
      U mnie bylo podobnie jak u Naturelli. Chcialam rzucic to wszystko,bo ex nekala
      mnie telefonami. Wybierala czas, kiedy meza nie bylo w domu i dzwonila z
      obelgami, wyzwiskami. Gdyby nie maz, pewnie bym sie zalamala. Z jednej strony
      to on podtrzymywal mnie na duchu i przekonywalam sie, jak bardzo wartosciowm
      jest czlowiekiem, z drugiej - uswiadomilam sobie, ze wlasnie dlatego, ze jest
      taki wartosciowy, nie moge tak po prostu go zostawic. Co on winien, ze mial
      taka ex? No i jakos przetrwalismy, aten najgorszy czas intryg ex jeszcze
      bardziej scementowal nasz zwiazek.
      Ale mysle tez, ze bez poprzednich doswiadczen, maz nie bylby tym samym
      czlowiekiem. Wiec ciemna przeszlosc (zona) ma tez jasne strony.
      Co do dziecka... Wstyd sie przyznac, ale mialam takie chwile, kiedy chcialam,
      zeby nie istnialo. Przede wszystkim wtedy, gdy alimenty rujnowaly nasz domowy
      budzet. Ale to, na szczescie, jakos udalo mi sie stlumic.
      • mamaadama4 Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 11:41
        To ja was przebiję. Mnie nie tylko nękała telefonami, ale i dwóch takich
        podgolonych przez kilka tygodni siedziało w samochodzie pod moim domem albo
        pojawiało się w innych miejscach. Najlepsze jest to że to ex sama sobie
        rozwaliła związek proponując swojemu wówczas mężowi układ - dla dzieci bądźmy
        razem, ale ja mam faceta na boku ty też możesz kogoś mieć. Stwierdziła, że
        młodo wyszła za mąż i wyszaleć się nie zdążyła.
        A kolesie, którzy mieli mnie nastraszyć zniknęli. A teraz, po kilku latach
        najchętniej na kawę by się ze mną umówiła. Na szczęście nie mam takiego
        obowiązku.
        A co do tematu - parę razy miałam ochotę to rzucić ale nie ze względu na byłą
        żonę i dzieci.
        danka
        • ka.ga Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 12:32
          No popatrz, a ja myslalam, ze nasza ex jest oryginalniejsza. Bo tez, juz w
          trakcie rozwodu, proponowala podobny uklad: oficjanie jestesmy malzenstwem,
          nieoficjalnie kazde ma kogos na boku (oczywiscie wyrazila sie dosadnie i
          wulgarnie), nawet mieszkac nie musimy razem. Czyzby status zony byl taki
          pozadany?
          • mikawi Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 12:35
            a "nasza" w momencie gdy jej jeszcze mąż powiedział jej że czas to wszystko
            załatwić formalnie i że zamierza zlożyc papiery w sądzie spytała "to może jakiś
            sex na koniec?"
            • mamaadama4 Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 12:39
              Czyż "nasze ex" nie są słodkie?
              danka
            • naturella Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 12:41
              He he he... to "nasza" była jeszcze lepsza. Przysyłała smsy, w których
              proponowała "sex ostatni raz...". A na brak reakcji zachowała się jak typowa,
              nakręcająca się neurotyczka - najpierw smsowe ponaglenia, potem smsowy krzyk i
              obelgi, razem ze stwierdzeniami, że "zobaczysz, z nikim innym nie będzie ci tak
              dobrze jak ze mną". smile
              • chalsia Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 30.08.03, 13:11
                No cóż, po prostu ŻENUJĄCE (zwłaszcza co do sexu) !!.
                Ale ludzie, bez względu, czy są singlami, "drugimi", "pierwszymi" i jak kto
                sobie tam chce jeszcze pogrupować są różni. Jedni maja poczucie własnej
                wartości, godność, dumę i honor, a inni nie.
                Przykre, że na takie eks trafiłyście, ale statystyka mówi, że jak nie Wy, to
                ktos inny by trafił.
                Pozdrawiam,
                Chalsia
    • ashan Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 18:39
      Pewnie, że chciałam. Szczęśliwy, kto nie miał wątpliwości i chwil załamań. U
      mnie było to związane zawsze z kryzysem pomiędzy mną a mężem. Ale raczej była
      to chęć wyjechania na jakiś czas daleko i bez tych wstrętnych pyskówwink
      Ale wszystko jeszcze przede mną...
      ashan
      • joola_edziecko Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 29.08.03, 22:18
        Dziewczyny, życzę Wam i sobie, żebyśmy nie miały już takich problemów smile
        A swoją drogą to niezły scenariusz filmowy można byłoby napisać na podstawie
        Waszych doświadczeń z byłymi. Nie wiem tylko czy byłaby to komedia czy
        horror smile
        Trzymajcie się!
        • aniaasi Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 01.09.03, 14:01
          Wracając do tematu: oj, chciałam kilka dobrych razy rzucić to wszystko, oj,
          tak...
          Nie bedę sie z Wami licytować, bo nie o to chodzi, ale u mnie też działy się
          sceny jak z południowoamerykańskich seriali, tylko niestety nie można tego było
          zbyć jak w filmie niezdrowym śmiechem. Brrr!
          Nie opowiem Wam, bo AUTENTYCZNIE wstydzę się jako kobieta, że przedstawicielka
          tej samej płci potrafi upaść tak nisko i tak żenująco się zachować.

          I też sobie myślę, że po tych wszystkich horrorach już nas nic nie ruszy -
          przeszliśmy przez wiele trudów, walczyliśmy nie tylko z innymi ale i z samymi
          sobą, waliło się nam na głowe wiele rzeczy jednocześnie i żyjemy. Teraz każdy
          problem życiowy, techniczny, materialny wydaje sie niczym przy tamtej sytuacji.
          Pracowaliśmy 7 lat nad dojściem do tego stanu i teraz wiem, że było warto.
          Już mi sie nie zdarza, że chcę to wszystko rzucić.
          Ania
    • domali Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 03.09.03, 11:00
      Cały czas zastanawiam się, czy pisać na forum, skoro mam świadomość, że "nasza"
      eks mnie tu "szpieguje"... i pewnie zaraz znowu padnie jakaś celna riposta lub
      zarzut, że wszystko wymyślam... tylko w sumie po co, dlaczego ma kłamać osobom,
      które mnie nie znają, których opinia tak w realnym życiu nie ma na mnie
      wpływu...
      ale wracając do tematu... u mnie było podobnie jak u jooli... póki na świecie
      nie pojawił się nasz synek, nie było łatwo... ale też uświadomiłam sobie, że
      jeśli przetrwamy te trudne chwile, będzie to oznaczało, ze mamy być razem.
      Teraz kiedy stwozyliśmy rodzinę, jesteśmy razem "na dobre i złe" wiem, że było
      warto...
      Były chwile, że przeszłość mojego męża mnie przerastała, ale nie żałuję, że
      wytrwałam. I wiem, że uda się nam wszystko poukładać tak, że nikt na tym nie
      stracił... chodzi przee wszsytkim o dzieci...
      WItam na nowym forum... Dominika
      • badia Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 03.09.03, 11:05
        Dominika, możesz się spóbować nalogować jako inny nik ale w sumie, jakie
        znaczenie ma to, że czyta Cie ex, my wszystkie mamy świadomość, że jesteśmy
        czytane i że czytają nas być może także nasze ex, ale lepiej być szczerym i
        sobie samemu coś poukładać w głowie, niż twic z własnymi problemami w domu, bo
        o tych problemach z małżami dość trudno sie jednak rozmawia...
        Buziakiwink))
      • naturella Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 03.09.03, 11:06
        Cześć Dominiko,
        jesteś tu wśród swoich, więc jeśli wasza ex się tu pojawi i zacznie rozrabiać
        taj jak na samodzielnej, to myślę, że potrafimy ją jakoś spacyfikować. Dlatego
        powstało to forum, żebyśmy my, drugie zony, mogły sobie pisać o swoich
        bolączkach. Więc pisz o wszystkim. Pozdrawiamsmile
        • domali Re: Czy chciałyście kiedyś rzucić to wszystko.... 03.09.03, 12:28
          NIe chodzi o to, że nie chcę, żeby ona czytała, co ja piszę... bo w sumie
          wszystko co piszę, mogłabym jej w twarz powiedzieć... nie są to jakieś
          tajemnice, czy coś, czego się wstydze...
          Natomiast mało przyjemne jest czytanie info o własnym mężu, szczególnie jeśli
          są one nieprawdziwe... i złośliwe...
          Ale nie dam się sprowokować... niech ona żyje sobie w świecie własnych prawd i
          wierzeń.. jej życie!
          Całuje Was wszystkie mocno! Dominika
Inne wątki na temat:
Pełna wersja