pytanie do mam

29.08.03, 15:04
mam pytanie do drugich żon, które mają dzieci: ile kosztuje dziecko?
chciałabym zdecydowac się na dziecko i określić jaką rezerwą finansową musimy
dysponowac, aby to zrobić, bo czytam właśnie wątek na samodzielnej o kwotach
rzędu 3000zł i więcej i włosy mi dęba stają, bo tyle oboje z potencjalnym
tatą smile nie zarabiamy razem wzięci.
    • ashan Re: pytanie do mam 29.08.03, 15:29
      Nie zwracaj uwagi na wszystkie kwoty, które padają na formu samodzielnych.
      Gdyby rzeczywiście były realne już dawno byśmy wyginęli wink albo nasze dzieci
      wyrosłyby na przygłupów z powodu złej diety, braku dodatkowych zajęć etc.
      Faktycznie jest tak, że na dziecko można wydać bardzo dużo. Prawie wszystkie
      produkty dla dzieci mają pełne spektrum cen. Są rzeczy luksusowe i z klasy
      ekonomicznej lub nawet III. NIE wydajemy trzech tysięcy na dziecko (chłe,
      chłe, chłe 8,5 tysiąca miesięcznie?, gdzie tysiąc dajemy mamie Małego, a na
      swojego dostaję 500 zł). Natomiast wiem, że ludzie decydują się na dzieci,
      często kolejne, jeśli dobrze się rozejrzeć na placach zabaw.
      pozdrawiam
      ashan
      • naturella Re: pytanie do mam 29.08.03, 15:41
        Ja dzieci nie mam co prawda, ale brat mojej mamy ma trzyletnie dziecko. Arek
        zarabia kolo 3 tysiecy, a jego rodzina liczy 5 osób - dwoje dorosłych, dwójka
        nastolatków, z których jedna studiuje w obcym mieście i dodatkowo trzeba
        wykładać na stancję itp, no i ta mała trzylatka. I co? jakoś sobie żyją
        wszyscy, jeszcze co jakiś czas remont mieszkania robią, kupują coś dla domu.
        Mała chodzi ładnie ubrana i nic jej nie brakuje. Ale może nie pije obowiązkowo
        dwóch soczków dziennie, tak jak na samodzielnej jest wyliczone.
    • zgagusia Re: pytanie do mam 29.08.03, 20:51
      3000 na dziecko... hehe.... moj maz zarabia 1800zl (z groszami, nie pamietam
      koncowki) z czego co miesiac daje 400zl doroslemu juz synowi z I malzenstwa. ja
      nie pracuje ale co miesiac dosteje od rodzicow 1000 zl. (plus czasem jakis nowy
      ciuszek dla ktoregos z dzieci). mamy wlasne mieszkanie - nie musimy placic za
      wynajem, tylko bieżące opłaty. mieszkamy we wrocławiu. i dwojka naszych synkow
      ma absolutnie wszystko co im potrzeba (w tym prywatnych lekarzy, prywatne
      zabiegi jesli trzeba i lekarstwa)!!!
      czyste zawyzanie kosztow utrzymania dziecka w celu wyludzenia wiekszych
      pieniedzy...
      pozdrawiam, nie martw sie tak bardzo o finanse, jesli chcesz dziecka to sie nie
      wahaj smile
      agnieszka
      • joola_edziecko Re: pytanie do mam 29.08.03, 22:48

        Wydaje mi się, że najważniejsze to kochać własne dziecko i mu to okazywać. A
        widomo, że mama odda dla dziecka wszystko. Mądra mama nawet przy skromnym
        budżecie będzie potrafiła w pełni zaspokoić potrzeby swojego dziecka.
        Czekaliśmy z decyzją o dziecku bardzo długo ze względu na brak stabilizacji
        materialną. I co? Dziecko jest i jakoś sobie radzimy, a o stabilizacji
        finansowej możemy sobie pomarzyć.
      • chalsia Re: pytanie do mam 30.08.03, 13:57
        zgagusia napisała:

        > 3000 na dziecko... hehe.... moj maz zarabia 1800zl (z groszami, nie pamietam
        > koncowki) z czego co miesiac daje 400zl doroslemu juz synowi z I malzenstwa.

        > czyste zawyzanie kosztow utrzymania dziecka w celu wyludzenia wiekszych
        > pieniedzy...

        No i znowu!! (wiem, że wiele "byłych" tak robi, ale ta uwaga akurat odnosi się
        do mnie osobiście i mnie zjeżyła). Wiecie co, każdy żyje na miarę swoich
        możliwości. Jeśli oboje rodzice zarabiają po 10 tysiecy, to mogą sie zdecydować
        i sobie pozwolić na wyzszy standard spraw zwiazanych z dzieckiem i zaspokojenie
        pewnych potrzeb (czy zastosowanie pewnych ułatwień), które w innej sytuacji
        finansowej pozostaja tylko w sferze marzeń. Wiadomo, że gdy rodzice zarabiają
        po 800 zł. będzie zupełnie inna sytuacja.
        JA nie muszę wyciągać od eksa jakis pieniędzy ukrytych w alimentach dla siebie
        bo zarabiam dość (już nie mówiąc, że duma i uczciwość na to nie pozwala, po
        prostu oczekuję przynajmniej równego udzialu finansowego w kosztach utrzymania
        wspólnego dziecka)I więcej niż na razie jest, nie potrzeba (być może, jeśli w
        przyszłości zdecydujemy sie na np. prywatną bardzo droga szkołę, to sie to
        zmieni w górę, a jeśłi na zwykłą, to zejdzie w dół). Dla niego ta kwota, którą
        płaci nie jest w żaden sposób rujnująca (ani procentowo, ani kwotowo).

        Nigdy nie pisałam, że każde/przecietne dziecko kosztuje 3000 zl, ja pisałam o
        SWOIM indywidualnym przypadku. ZAinteresowane odsyłam do przeczytania rachunku
        sumienia Bysiaczka z 14.12. 2002 na samodzielnej w wątku "Alimenty, jaka
        wysokość" (oraz innych postów Bysiaczka i Chalsi w tym watku). Jeśłi nie
        chcecie mi wierzyć to trudno, Wasza sprawa, tyle moge powiedzieć, że to prawda.
        Eks zgodził sie na alimenty 1600 (i płaci je bez wyroku), widział wyliczenia i
        jak zostały zrobione, wie jaki standard życia mamy (on i ja, kiedys razem teraz
        osobno), widocznie dla niego to też było prawdziwe, a nie naciągane. Też mówił,
        że zdaje sobie sprawę, że może pewne rzeczy można by było taniej, typu uzywane
        ciuchy, ale że zdaje sobie sprawę, że nie jest to absolutnie niezbędne w naszej
        sytuacji oraz, że będąc sama z małym nie mam czasu na szukanie tańszych opcji.

        Oczywiście, że przecietne (bez urazy) dziecko tyle nie kosztuje, ale to też
        bardzo indywidualna sprawa. Np. jesli karmisz piersia do końca pierwszego roku
        życia i od 6 miesiaca sama gotujesz zupki, bo dziecko nie ma alergii, w ogóle
        jest zdrowe i oprócz szczepień nic mu nie potrzeba, no i jeszcze nie pracujesz,
        to te koszty nie sa takie duze (i DUŻO nizsze niż te, już "demoniczne" 3000).
        Ale jak np. od poczatku karmisz butelka specjalnym mieszankami dla alergików,
        potem tylko słoiczkami (też z powodu alergii bo tak zalecił lekarz), dziecko
        wymaga dodatkowej specjalistycznej opieki lekarskiej, no i pracujesz więc musi
        być ktoś do opieki (a nie może to być za darmo ktoś z rodziny), to sumy
        drastycznie idą w górę.

        Ale i tak zachęcam Mikawi na dziecko. Finanse, nawet niezbyt dobre, nie stoja
        na przeszkodzie. MAm znajomych, gdzie tylko facet pracuje, a matka z siódemka
        dzieci jest w domu. I facet ma średniawą pensję, może ze 2,5 tys. Nie jest im
        lekko, ale dają sobie radę - pomagają znajomi, rodzina, jak nie finansowo, to
        rzeczowo. I NIGDY NIE ŻAŁOWALI, że maja tyle dzieci. Jedyny rzeczywiscie
        problem to mieszkanie - mieszkaja z tesciową w trzypokojowym mieszkaniu ok. 65
        metrów.

        Pozdrawiam,
        Chalsia

        • ashan Re: pytanie do mam 30.08.03, 14:35
          Oj Chalsiu, no może rzeczywiście demonizujemy te tzy tysiące, ale zauważ, że
          żadna inna kwota tam nie padła (ciekawe dlaczego) i że inne osoby na tamtym
          forum jak najbardziej popierały Twoje wyliczenia, jak gdyby to były
          standardowe kwoty, którymi dysponują. Myślę, że zadziałała tu specyficznie
          pojęta solidarność "nas pierwszych, pozostawionych z dziećmi" smile dla których
          (jak pisałam już tam) nie ma zbyt dużej kwoty na dziecko. I ok. Twojego eks
          stać - bardzo dobrze, Ciebie stać, żeby żyć na wysokim poziomie - bardzo,
          bardzo dobrze, bo nikt Ci nie będzie wypominał wysokich alimentów.
          pzdrw
          ashan
          • chalsia Re: pytanie do mam 30.08.03, 14:58
            ashan napisała:

            > Oj Chalsiu, no może rzeczywiście demonizujemy te tzy tysiące, ale zauważ, że
            > żadna inna kwota tam nie padła (ciekawe dlaczego) i że inne osoby na tamtym
            > forum jak najbardziej popierały Twoje wyliczenia, jak gdyby to były
            > standardowe kwoty, którymi dysponują.

            Tak ciekawe dlaczego. Może tylko mnie było stać by zrobić publicznie rachunek
            sumienia, ale tak naprawdę odpowiadałam na pytanie jednej z samodzeielnych co
            do wysokosci alimentów i zażarta dyskusja spowodowała, że podałam szczegóły.
            (Nie, jednak padły w tamtym watku i inne kwoty alimentów - w różnych postach).
            I to nie było tak (przynajmniej w moim rozumieniu), że inne osoby popierały
            moje wyliczenia jako standard. Ebeata, Goga, Marina staneły w mojej obronie
            wobec bardzo ostrego i niestosownego ataku ze strony Mikawi na mój pierwszy
            post w tym wątku (jako Bysiaczek), wcześniejszy niz ten z wyliczeniami.

            > Myślę, że zadziałała tu specyficznie
            > pojęta solidarność "nas pierwszych, pozostawionych z dziećmi" smile dla których
            > (jak pisałam już tam) nie ma zbyt dużej kwoty na dziecko. I ok. Twojego eks
            > stać - bardzo dobrze, Ciebie stać, żeby żyć na wysokim poziomie - bardzo,
            > bardzo dobrze, bo nikt Ci nie będzie wypominał wysokich alimentów.

            No właśnie od wypomnienia takich wysokich alimentów sie zaczęło (że dziecko
            pewnie ma złote nocniki i złote klamki) i tak jak tu zgagusia, że to zwykłe
            oszukaństwo i zdzierstwo.
            "Nie ma zbyt dużej kwoty na dziecko" ???? Nie wiem. Dla mnie jest, bo dziecko
            nie musi chodzić w ciuchach od np. Diora czy Max Mary. Ale generalnie rodzice,
            nie ważne czy są razem czy nie, na swoich dzieciach nie oszczędzają. Tak to juz
            jest. Ostatnio czytałam, że w przeciętnej polskiej rodzinie ponad 60% (a nie
            wiem czy nawet nie 80%) wydawanej kasy jest związana z istnieniem dzieci.

            Dzięki za zrozumienie.
            Chalsia
            • badia Re: pytanie do mam 30.08.03, 15:05
              chalsia napisała:

              > Ostatnio czytałam, że w przeciętnej polskiej rodzinie ponad 60% (a nie
              > wiem czy nawet nie 80%) wydawanej kasy jest związana z istnieniem dzieci.
              No to akurat może być tłumaczone tylko nasza biedą albo głupotą. Jestem teraz
              poza Polską i faktycznie, dziwczynki nie chodzą lepiej ubrane od swoich mam,
              dorastajacy chłopcy nie jeżdżą samochodami tatusiów, efekt jest tylko taki, że
              wszystko wygląda troche normalniej i nikt sobie żył nie wypruwa: byle na
              dzieci, byle one miały lepiej. No bo niby dlaczego maja mieć lepiej niż
              rodzice? Ale to już chyba zupełnie nie na temat...
            • ka.ga Re: pytanie do mam 30.08.03, 15:40
              Te trzy tysiace to rzecywiscie demoniczna suma. Chalsiu, jesli Twojego ex
              stac, zeby tyle placil, ok.I ciesz sie, ze ustaliliscie to mmiedzy soba, a nie
              sadownie. Nasza ex pare lat temutez sobie wyliczyla, ze utrzy,anie corki
              (wtedy 8 czy 9 lat) kosztuje 3000 i wniosla pozew o 1800 zl alimentow. Dodam,
              ze oboje z mezem zarabiamy dosc przecietnie, a wyzsze sumy, jakie wpadaja na
              konto, sa bardzo nieregularne (wolne zawody). I sad nie dal wiary, ze dziecko
              tyle kosztuje! Uznal wymagania powodki za zbyt wygorowane. Warto sie wiec nad
              tym zastanowic.
        • badia Re: pytanie do mam 30.08.03, 14:57
          No tak, i większość ludzi w tym kraju nie zarabia nawet tyle ile Ty chalsiu
          dostajesz alimentów, więc to wywołuje różne emocje, mówiąc szczerze to chyba
          złośc i zazdrość i to nie koniecznie związaną z faktem bycia "pierwszą"
          czy "drugą". Po prostu dla większości to straszna kasa... no, ja zarabiam
          troche więcej niz te Twoje alimenty, ale nie tak znowu dużo więcejsmile))))
          Buziakismile)))
          • chalsia Re: pytanie do mam 30.08.03, 15:38
            badia napisała:

            > No tak, i większość ludzi w tym kraju nie zarabia nawet tyle ile Ty chalsiu
            > dostajesz alimentów, więc to wywołuje różne emocje, mówiąc szczerze to chyba
            > złośc i zazdrość i to nie koniecznie związaną z faktem bycia "pierwszą"
            > czy "drugą". Po prostu dla większości to straszna kasa... no, ja zarabiam
            > troche więcej niz te Twoje alimenty, ale nie tak znowu dużo więcejsmile))))
            > Buziakismile)))

            Tak, to nie ma związku z byciem pierwszą, druga, siódmą czy fafnastą. Jest
            tylko kolejnym przykładem jak bardzo w Polsce ludzie są zazdrośni i zawistni.
            Jest to generalnie przykre. Życzyłabym , by wszystkim się tak powodziło.
            Najgorsze w tym wszystkim jest, to ,że ludzie nie rozumieją, że ilość kasy nie
            oznacza braku problemów. Skala bywa inna, ale problemy są podobne albo takie
            same.
            Mogłabym olać totalnie, bo osobiście mnie to tak nie rusza, ale ciągle mam w
            sobie jakąś taką naiwność, że może dzięki takim dyskusjom inni zrozumieja, że
            jest inny punkt widzenia albo, że problemy identyczne, albo, ze wielu ludzi,
            którym się powodzi finansowo , to normalni ludzie, tacy sami jak inni.

            Buziaki,
            Chalsia
            • badia Re: pytanie do mam 30.08.03, 15:47
              chalsia napisała:


              > Najgorsze w tym wszystkim jest, to ,że ludzie nie rozumieją, że ilość kasy
              nie
              > oznacza braku problemów.
              Chalsia, to też nie tak, większość, obok tych problemów, które Ty masz ma
              dodatkowo problemy finansowe. I oni mogą myśleć, że jakby tych finansowych nie
              było to byłoby im dużo łatwiej, a ty masz łatwiej i jeszcze narzekasz (to chyba
              na samodzielnych kobitki miały do Ciebie o to pretensje)
              Więc chyba musimy uznać, że w kwestii alimentów nie jesteś dobrym argumentem
              ani jednej strony ani drugiej, bo wystepujesz na innej półce finansowej.
              Buziakismile))

              badia
        • zgagusia Re: pytanie do mam 30.08.03, 21:00
          droga Chalsiu!

          > > czyste zawyzanie kosztow utrzymania dziecka w celu wyludzenia wiekszych
          > > pieniedzy...
          to nie było do Ciebie!! nie wiedzialam ze to Ty podalas taka kwote, nie
          widziałam Twoich wyliczeń ani tym bardziej nie mogę oceniac czy są one zasadne
          czy nie. Moja odpowiedz dotyczyła postu Mikawi w którym pisze one że na
          samodzielnych jest mowa o 'kwotach rzedu 3000' na dziecko. Zmyliła mnie liczba
          mnoga, myślałam że kilka osób twierdziło że tyle kosztuje utrzymanie dziecka

          > Nigdy nie pisałam, że każde/przecietne dziecko kosztuje 3000 zl, ja pisałam o
          > SWOIM indywidualnym przypadku.
          własnie, a ja odniosłam wrażenie że Mikawi odniosła wrażenie na podstawie ilus
          tam takich wypowiedzi że średnio tyle wydaje sie na dziecko...
          >
          > Eks zgodził sie na alimenty 1600 (i płaci je bez wyroku
          to dobrze smile ja natomiast znam sytuacje (i osobiscie, i z opowiadan) w ktorych
          matka robi z dziecka 'studnie bez dna' i stac ja na przeróżne zagrania aby
          wyciągnąc od ojca dziecka ile się da nie patrząc że np. naprawde go na to NIE
          STAĆ. stad moja gorzka uwaga o wyłudzaniu pieniedzy - faktycznie nie na
          miejscu, emocje wzieły gorę...
          > Oczywiście, że przecietne (bez urazy) dziecko tyle nie kosztuje, ale to też
          > bardzo indywidualna sprawa. Np. jesli karmisz piersia do końca pierwszego
          roku
          > życia i od 6 miesiaca sama gotujesz zupki, bo dziecko nie ma alergii, w ogóle
          > jest zdrowe i oprócz szczepień nic mu nie potrzeba, no i jeszcze nie
          pracujesz,
          >
          > to te koszty nie sa takie duze (i DUŻO nizsze niż te, już "demoniczne" 3000).
          > Ale jak np. od poczatku karmisz butelka specjalnym mieszankami dla alergików,
          > potem tylko słoiczkami (też z powodu alergii bo tak zalecił lekarz), dziecko
          > wymaga dodatkowej specjalistycznej opieki lekarskiej, no i pracujesz więc
          musi
          > być ktoś do opieki (a nie może to być za darmo ktoś z rodziny), to sumy
          > drastycznie idą w górę.

          o tym tez coś wiem - przechodziłam z moim młodszym pobyt w szpitalu, grzybice
          przewodu pokarmowego, zaburzenia wchlaniania i karmienie specjalistyczna
          mieszanka - na tyle rzadką że gdy zapytałam na forum kto również karmi dziecko
          Bebilonem Pepti MCT nie odpowiedział NIKT... i jak pisałam - gdy JEST taka
          POTRZEBA nie żaluje pieniedzy na prywatnych lekarzy i zabiegi. I średnio 2400
          zl/m-c na 4-osobową rodzinę NAM wystarcza.
          >
          > Ale i tak zachęcam Mikawi na dziecko. Finanse, nawet niezbyt dobre, nie stoja
          > na przeszkodzie.

          i takie tez przesłanie miało byc mojego postu smile
          jeśli poczułaś sie urażona - przepraszam
          agnieszka
          • chalsia Re: pytanie do mam 30.08.03, 22:47
            Agnieszka,

            Jest OK. Przeprosiny przyjęte. Nic wielkiego sie nie stało. Domyslałam się, że
            nie znasz całej historii i dlatego napisałam ten post, bo jak byś znała, to bys
            nie napisała tego, co napisałaś.
            Pozdrawiam,
            Chalsia
Pełna wersja