czyżby niespodzianka...

18.03.08, 14:29
Kochane!!!!!
Czy jak mam dwie kreski na teście to ja NA PEWNO jestem w ciazy???!!
Na ile takie apteczne testy sa wiarygodne???
Bo niby myslelismy o dziecku ale jako za rok....bo mieszkamy
oddzielnie, ja mam kontrakt...etc, etc....(Boze mnostwo tego etc!!)
    • ataner30 Re: czyżby niespodzianka... 18.03.08, 14:49
      w ta strone testy apteczne rzadko sie myla , jezeli pokazuja ze nie ma ciazy to
      moze byc ze jednak jest, ale jak pokazuja 2 krechy to raczej jestes w ciazy.
      Gratuluje i witam w gronie zaciazonych macoch.
      • zonka77 Re: czyżby niespodzianka... 18.03.08, 16:03
        no raczej jesteś. Sprawdź jeszcze robiąc test z krwi.
        Gratulacje smile
        • konstancja16 Re: czyżby niespodzianka... 18.03.08, 16:11
          ho ho! to dbaj o siebie, mysl pozytywnie i... etc wink)
          dolaczam sie do gratulacji.
    • kicia031 Re: czyżby niespodzianka... 18.03.08, 16:07
      Gratulacje.

      testy apteczne moga byc niewiarygodne w druga strone - tzn jestes w
      ciazy, ale tego nie wykazuje. Odwrotnie raczej nie.

      9 miesiecy to kupa czasu zeby sie zorganizowac, nie stresuj sie...
    • kicia031 Re: czyżby niespodzianka... 18.03.08, 16:07
      Gratulacje.

      testy apteczne moga byc niewiarygodne w druga strone - tzn jestes w
      ciazy, ale tego nie wykazuje. Odwrotnie raczej nie.

      9 miesiecy to kupa czasu zeby sie zorganizowac, nie stresuj sie...
      • karolinka251 Kochana GRATULACJE!!!! 18.03.08, 21:08
        gdyby cus służę radą smilepamiętaj
    • jayin Re: czyżby niespodzianka... 19.03.08, 07:15
      Gratulacje smile
      Testy BARDZO rzadko mylą się w TĄ stronę.

      Jakaś epidemia ciężarówkowa zapanowała chyba smile
      • mariadelmar Re: czyżby niespodzianka... 19.03.08, 09:07
        a jak sie zrobi drugi test, ktory potwierdzi wyniki pierwszego, to
        pewnie szanse są jeszcze większe, prawda....?wink)
        dzisiaj pogadam z NM no i opowiem Wam jak zareagowal
        • jayin Re: czyżby niespodzianka... 19.03.08, 15:30
          smile czekamy.
        • helga1970 i jak? 22.03.08, 16:22

    • msba Re: czyżby niespodzianka... 19.03.08, 18:02
      Gratulacje smile)

      niechwaląc się też mogę się pochwalić smile)) 8 tydzień, hihihi smile)
      • jayin Re: czyżby niespodzianka... 19.03.08, 22:04
        mówiłam... EPIDEMIA smile)
        ale jaka miła.

        gratuluję, msba wink
    • marusia1 Re: czyżby niespodzianka... 19.03.08, 19:45
      GRATULACJE!!!
    • geos Re: czyżby niespodzianka... 20.03.08, 10:32
      Się ciesz kobieto :o))) ja tam bym chciała już zobaczyc te dwie kreski :o))
    • ywwy Re: czyżby niespodzianka... 23.03.08, 18:43
      pamiętam, jak trzy lata temu zobaczyłam te dwie
      kreseczki...zaskoczenie...niepewność, ale także radość!
      Teraz jest tylko radość!
      • mariadelmar Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 09:30
        Kochane,
        wyjechalam na swięta stad moje milczenie. A reakcja NM bardzo
        pozytywna. Radosc wielka i duma samca winkTroche tez takiego meskiego
        stresu (ale konstruktywnego), ze teraz trzeba pomyslec co z
        mieszkaniem i z cala ogolnie logistyka. U mnie bez zmian (moze tylko
        tylko tyle ze za chwile zaczne kupowac bielizne o miseczce F...).
        Powoli wylaniaja sie nowe macoszkowe problemy - kiedy i jak
        powiedziec mlodej i czy ja moge teraz wymagac zeby NM poswiecal mi
        wiecej czasu? Np dluzej wyjechal tylko ze mna na wakacje??
        • zonka77 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 13:25
          Co do miseczki to się nie martw wink Mnie też to czeka. Na pocieszenie napiszę że
          po pierwszej ciąży biust z F wrócił do poprzedniego rozmiaru (wyjściowe było D)
          więc i teraz mam nadzieję że tak będzie smile

          Co do wymagań: ja nie wymagam ale dzieje się tak z przyczyn niezależnych że m
          poświęca mnie i naszej córce bardzo dużo czasu - ja po prostu od godziny 18
          wzwyż jestem nie do użytku - wymioty koszmarne, szczyt mdłości (mam je cały
          dzień ale wieczorem są okropne)
          Np te święta miały być świętami z młodą a były świętami w domku, nawet mama męża
          nie mogła przyjść - mała załapała paskudną anginę i byliśmy sami i było mi
          strasznie przykro. 100 razy bardziej wolałabym żeby przyszła rodzina i młoda sad
        • kicia031 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 13:34
          i czy ja moge teraz wymagac zeby NM poswiecal mi
          > wiecej czasu? Np dluzej wyjechal tylko ze mna na wakacje??

          Zaciekawilo mnie to, co napisalas - moglabys napisac pare slow o
          tym, o co ci chodzi, dlaczego i tak dalej?
          • mariadelmar Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 14:43
            Mieszkamy w roznych krajach (przez pewnien czas) wiec nieuchronnie
            NM moze do mnie przyjezdzac praktycznie tylko raz po raz w weekendy.
            Czyli w dni kiedy mógłby sie spotykac z malą. Wiem ze ma wobec niej
            zobowiazania i poza tym szaleje na jej punkcie i bardzo teskni, ale
            teraz powienien chyba tez wziac pod uwage nową sytuację.
            A co do wakacji to wydaje mi sie ze w zaawansowanej ciazy fajnie
            jest moc miec faceta troche chociaż na wylacznosc. Bo to jednak
            niepowtarzalny czas. Z mala mozemy wyjechac jeszcze tysiace razy, a
            pobyc razem i zbliżyć się do siebie czekają na dziecko juz nie.
            • konstancja16 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 15:11
              tak to jest w rodzinach patchworkowych. wieczne dylematy... no,
              poza tymi nielicznymi geniuszkami ktorym z dwoch (albo i wiecej)
              rozbitych rodzin udaje sie sklecic One Big Happy Family, gdzie
              macochy kochaja pasierby jak wlasne dzieci, a pasierby uwielbiaja
              swoje macochy, ojczymow i cala nowa rodzine.


              mysle ze trzeba dzialac troche intuicyjnie. i liczyc na madrosc i
              wyczucie chlopa. ale rozmawiac, komunikujac swoje oczekiwania, a
              nie oczekiwac ze sie sam domysli. z trzeciej strony nie odstawiac
              na bok Malej. na pewno lepiej zeby byla pozytywnie nastawiona do
              przyszlego czlonka rodziny i nie widziala w nim (niej) konkurencji.
              moze zapytaj najpierw NM jak on widzi te wakacje i przyjazdy teraz,
              a potem negocjujcie. na pewno wypracujecie jakis kompromis!

              PS. ja ogolnie nie lubie bab w ciazy (ani z malymi dziecmi), ale
              obiektywnie musze przyznac, ze maja prawo do specjalnego traktowania
              i roznych kaprysow. to korzystaj, bo to tylko do czasu wink)
              trzymaj sie dzielnie.
              • mariadelmar Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 15:35
                Oj Konstancjo, gdybys wiedziala jak JA nie lubie bab w ciazy....wink
                Ale mam takie przeczucie ze to naprawde szczegolny okres i pewnej
                bliskosci juz sie potem nie nadrobi. Wiec nawet jesli mialo to by
                byc w jakiejs czesci "kosztem" malej (krotsze wakacje z tata bo
                urlop nie jest przeciez z gumy - ex nie pracuje wiec u niej ten
                problem odpada)to jest to chyba w takiej sytuacji usprawiedliwione.
                Bo albo traktujemy mala jako normalnego czlonka rodziny albo jak
                swieta krowe. Mam o wiele lat mlodsza siostre. I pamietam doskonale
                jak moja mama byla w ciazy i wtedy moje zachcianki zeszly na drugi
                plan i juz. I nie widze w tym nic zdrożnego.
                • konstancja16 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 15:57
                  dobrze gadasz. powiedzialabym nawet 'dac Ci wodki', gdyby nie to,
                  ze Twoj odmienny stan aktualnie na to nie pozwala. wink
                  chyba dobrze to podsumowalas: 'nie traktowac dzieciaka jak swietej
                  krowy'... coraz czesciej sie o tym zapomina, szczegolnie ze rodzice
                  rozwiedzeni probuja zrekompensowac brak 'normalnej' rodziny
                  rozpieszczeniem, prezentami, pozwalaniem na wszystko. to nie jest
                  dobra droga. milosc, zainteresowanie, rozmowy, bliskie kontakty -
                  tak. ale nie mozna calego zycia podporzadkowac dziecku... ono tez
                  musi sie dostosowac. mam nadzieje, ze uda Ci sie dostac nalezna Ci
                  porcje wylacznosci, a potem stworzyc te Big Happy Family. albo
                  chociaz solidny zrab takowej.
                • kicia031 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 16:27
                  Wiec nawet jesli mialo to by
                  > byc w jakiejs czesci "kosztem" malej

                  Narodziny rodzenstwa to bardzo trudny czas dla malego dziecka -
                  potrzebuje wtedy wiecej uwagi i czulosci, i poczucia, ze jest nadal
                  kochane tak samo.

                  Rozumiem twoje potrzeby, ale zaspokajanie ich, jak
                  piszesz, "kosztem" Malej, to proszenie sie o klopoty wychowawcze.
                  Naprawde nie da sie tego zorganizowac tak, byscie spedzali czas we
                  troje? Jak maluch sie urodzi, to tego czasu dla malej bedzie jeszcze
                  mniej...
                • zonka77 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 16:42
                  hm, szczerze mówiąc dla mnie to takie troszkę naiwne wyobrażenia.
                  Obecnie jestem w ciąży i mamy razem córkę - jakoś sobie nie wyobrażam ze
                  miałabym ją odsunąć od nas bo potrzebuję czasu sam na sam z mężem.
                  Z tym najpiękniejszym czasem w życiu też mam swoje zdanie - ale to już hehehehe
                  kwestia tego jak kto przechodzi ciążę.
                  Wg mnie nie jest to stan ani piękny ani radosny i mam nadzieję że minie jak
                  najprędzej bo jestem w zaledwie 3 miesiącu a już mam dość :]

                  Powiem Ci że kiedy byłam w pierwszej ciąży mąż (wtedy jeszcze nie mąż) w ogóle
                  zachowywał się bardzo niefajnie ale akurat to że poświęcał wzmożoną uwagę
                  dziecku mnie jakoś nie dziwiło.
                  Widzisz ja również teraz jeśli tylko daję rade to poświęcam dużo czasu naszej
                  córce. A kiedy ja nie daję to robi to na szczęście mój mąż.
                  Bo chcemy żeby czuła się dobrze i nie miała poczucia zaniedbania, nie była
                  zazdrosna itp - oczywiście wszystko w miarę i bez przesady ale przyznaję że
                  odruch szczególnego zajęcia się starszym dzieckiem teraz posiadam smile
                  • zonka77 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 16:47
                    od razu dodam że starsza córka to już duża pannica, nie mieszka z nami i
                    fizycznie nie ma możliwości aby mąż spędzał z nią więcej czasu bo ona zwyczajnie
                    nie chce - ma swoje sprawy. Do nowego dziecka podchodzi na zasadzie wzruszenia
                    ramion i stwierdzenia "fajnie"
                    A niedługo wyjedzie z mamą do stanów na rok (jeśli tylko na rok) i kontakt
                    będzie ogólnie kiepski ale m niema na to wpływu.

                    Widzę że z młodszymi dziećmi jest inaczej - przynajmniej u nas tak było. Kiedy
                    miała się urodzić mała - młoda była przejęta. Teraz młoda jest zaledwie nieco
                    zainteresowana, za to mała jest bardzo bardzo przejęta.
                    • jayin Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 18:33
                      z tego co rozumiem, wspólne spotkania z racji odległości chyba nie wchodzą w grę.

                      i chyba inaczej jest, jeśli małe dziecko jest dzieckiem kobiety, która właśnie jest w ciąży, a inaczej jeśli jest to pasierbica/pasierb. nie wiem czy każda, ale niektóre kobiety w ciąży z racji samopoczucia czy hormonów - mają wręcz awersję do rodzinnych spotkań i wyczerpujących weekendów z nie swoim małym dzieckiem. ba, czasem nawet ze swoim. mnie by drażniło wręcz, gdybym w ciąży miała każdy weekend spędzać nawet ze swoją bliską rodziną, a co dopiero z rodziną nie swoją, choćby nawet lubianą. za dużo hałasu, za dużo rozmów, za mało ciszy i spokoju, o zachciankach róznych nie wspomnę...wink (nie tylko gastronomicznych).

                      no i nie bez znaczenia jest fakt, że zazwyczaj taka kobieta w ciąży ma męża/faceta na co dzień w domu, więc można spedzać czas we troje - w weekendy, czy w ciągu tygodnia czasem. a tutaj - kiedy do dyspozycji są tylko weekendy, a ojciec ma do wyboru niejako albo spędzanie każdego weekendu z córką, albo spędzanie niektórych weekendów z nią, a niektorych z matką drugiego dziecka - czyli podzielenie tego czasu - to chyba jasne, że powinien dzielić. a nie wyobrażam sobie, że zostawiłby kobietę w ciąży samą sobie i odwiedzałby ją raz na miesiąc np. Ciężko jest samej na co dzień, przez parę dni. a co dopiero tygodni. no way. facet ma dziecko, stworzył drugie - ma dwójkę do "obejścia". i tyle. plus kobieta.
                      • kicia031 Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 22:29
                        i chyba inaczej jest, jeśli małe dziecko jest dzieckiem kobiety, która właśnie
                        > jest w ciąży, a inaczej jeśli jest to pasierbica/pasierb

                        Tak, jest inaczej. Dlatego dziecko potrzebuje w tym czasie duzo wsparcia od
                        ojca. Pewnie wiecej niz w normalnych okolicznosciach.
                        • jayin Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 22:58
                          pewnie.
                          podobnie jak kobieta w ciąży.
                          • kicia031 Re: czyżby niespodzianka... 26.03.08, 08:06
                            Ja widze zasadnicza roznice miedzy dzieckiem a kobieta w ciazy: doroslosc,
                            dojrzalosc, empatia. Kobieta w ciazy miala wybor: zwiazala sie z dzieciatym
                            facetem, choc nikt jej nie zmuszal, i zaszla z nim w ciaze z wlasnego wyboru.
                            Dziecko takiego wyboru nie mialo, musialo zaakceptowac to, co dorosli sobie
                            wymyslili.

                            I jeszcze jedno: domaganie sie czegokolwiek od faceta prowadzi zazwyczaj do
                            skutkow wrecz odwrotnych.

                            A co do odleglosci: skoro chlop moze latac na spotkania, to czemu nie moze latac
                            z dzieckiem? My tez bylosmy dlugi czas zwiazkiem na odleglosc, i jak byl weekend
                            chlopa, to pakowal Mala do samochodu i jechal z nia razem do mnie... Takze, o
                            zgrozo, gdy bylam w ciazy, a nawet gorzej - np jak Wscieklak byl 5-dniowym
                            noworodkiem.
                            • jayin Re: czyżby niespodzianka... 26.03.08, 14:04
                              > Ja widze zasadnicza roznice miedzy dzieckiem a kobieta w ciazy: doroslosc, dojrzalosc, empatia.

                              A ja widzę zasadniczą różnicę między zdrowym układem, a ustępowaniem we wszystkim, co ważne dla kobiety, na rzecz dzieci - czy to swoich, czy nie swoich. Dorosłość nie polega na pobłażliwości i ustępowaniu, czy rezygnacji ze swoich potrzeb, bo "dziecko powinno być najważniejsze, bo jest niedorosłe, niedojrzałe i niewiele rozumie".

                              > Kobieta w ciazy miala wybor: zwiazala sie z dzieciatym facetem, choc nikt jej nie zmuszal, i zaszla z nim w ciaze z wlasnego wyboru.

                              I odwrotnie. Dzieciaty facet wiązał się z kobietą, a zakładając sex w związku powinien się liczyć z "cudownym" rozmnożeniem. To był też jego wybór. I powinien być o tyle bardziej przemyślany, że to on ma dziecko na starcie związku, nie ona. O ile dla mnie łatwo jest przymknąć oko na hurraoptymizm ludzi wiążących się z dzieciatymi partnerami, o tyle dzieciaty człowiek (kobieta, czy facet) powinien myśleć za dwoje przy podejmowaniu decyzji.

                              > Dziecko takiego wyboru nie mialo, musialo zaakceptowac to, co dorosli sobie wymyslili.

                              Co sobie tata czy mama wymyślili - uściślijmy.
                              Partner czy partnerka wymyśla sam za siebie.
                              Decyzje rodziców wpływają na dziecko. Niczyje inne.


                              > I jeszcze jedno: domaganie sie czegokolwiek od faceta prowadzi zazwyczaj do skutkow wrecz odwrotnych.

                              A to już zależy od inteligencji kobiety smile

                              > A co do odleglosci: skoro chlop moze latac na spotkania, to czemu nie moze latac z dzieckiem? My tez bylosmy dlugi czas zwiazkiem na odleglosc, i jak byl weekend chlopa, to pakowal Mala do samochodu i jechal z nia razem do mnie...

                              Czemu? Może dlatego, że ludzie są różni. I mają różne zapatrywania na spotkania we dwójkę, albo we trójkę. Mają różną skalę potrzeb - bliskości, intymności, wspólnego czasu itd itp. To, że w waszym przypadku uznaliście, że taki sposób wam obojgu odpowiada - to wasza sprawa. W innym związku być moze jest to nie do przyjęcia. Albo niemożliwe do realizacji logistycznie, albo co.

                              > Takze, o zgrozo, gdy bylam w ciazy, a nawet gorzej - np jak Wscieklak byl 5-dniowym noworodkiem.

                              To jesteś wybitnie towarzyska i cierpliwa nieziemsko smile Albo ciążę znosiłaś dobrze. Ja sobie nie wyobrażam ZAWSZE spotkań całą ekipą na weekendy. O ile raz na jakiś czas wspólne spotkanie bym przeżyła, zapewne miło i domowo, o tyle KAŻDORAZOWE widzenie się z osobistym facetem wyłącznie w towarzystwie małej "przyzwoitki" - chyba by mnie irytowało smile a nawet na pewno.
                              • konstancja16 bo ona wiedziala.... a on nie? 26.03.08, 17:46
                                kobieta ktora wiaze sie z dzieciatym facetem powinna w ogole o sobie
                                zapomniec, ustawic dziecko M / NM i obcej baby na piedestale i
                                obmywac mu stopy ciepla woda przepraszajac za swoje istnienie.
                                bzdura jakas, kobieta wiazac sie z dzieciatym facetem godzi sie z
                                istnieniem PEWNYCH zobowiazan ale nie podporzadkowuje calego swojego
                                zycia potrzebom tego dziecka.

                                podoba mi sie wypowiedz jayin. bardzo zrownowazone spojrzenie. bez
                                faworyzowania nikogo w nowej rodzinie i bez niczyjej
                                martyrologii.

                                jakby NM chcial zlozyc swoje zycie w ofierze synowi to niech sie nie
                                wiaze w ogole z nikim tylko dopieszcza malego 24h/24h. albo poszuka
                                Matki Teresy, ktora mu bedzie w tym sekundowac. natomiast, w moim
                                nieszczesnym przypadku na przyklad, facet wiazac sie ze mna od
                                samego poczatku wiedzial, ze bedzie ciezko i ze beda trudne wybory i
                                kompromisy. na pierwszej randce mu wypalilam, ze wkurzaja mnie
                                dzieci i nie wiem co sie z nimi robi. to mogl sobie szukac dalej za
                                reke go nie trzymalam, wprost przeciwnie, zniechecalam jak sie
                                dalo. mam wrazenie jednak, ze szukal przyjaciolki, partnerki,
                                kochanki, bratniej duszy, towarzyszki podrozy, a nie baby-sitterki.
                                sie glupio na mnie uparl, chociaz ani stary ani szpetny nie jest.

                                moze kobieta, ktora nie przepada za dziecmi tez moze miec jakies
                                zalety? dziwne jest dla mnie to powtarzanie w kolko, ze kobieta
                                wiazac sie z dzieciatym wiedziala. jasne ze wiedziala, rownie
                                dobrze jak dzieciaty facet wiedzial. i co, tak bezmyslnie zwala
                                teraz swoje dzieci Nexi na glowe i oczekuje ze ona sie bedzie
                                cieszyc? zwiazek dwoch osob to wspolna decyzja, o wielorakich
                                konsekwencjach. powazniejszych dla kogos z przychowkiem. to facet
                                wlasnie w takiej sytuacji powinnien sie glebiej zastanowic czy brnac
                                w nowy, ryzykowny, zwiazek po rozwalce poprzedniego. jesli mimo
                                wszystko podejmuje probe budowania czegos tam to.... to musi dolozyc
                                baaaardzo duzo wysilku ze swojej strony. a nie spodziewac sie nowa
                                baba, do tej pory wolna, nagla wezmie sobie na glowe caly dom i
                                jeszcze jego dzieci. bo wiedziala. nic z tych rzeczy, dzieci
                                sprawa rodzicow. macocha powinna nie utrudniac, a reszta zalezy od
                                roznych czynnikow, w duzym stopniu od samej macochy. jak sie chce
                                wtulac w obslinione skarby innej baby to ok. piekny i rozczulajacy
                                obrazek. ale jak chce zachowac dystans trzeba to uszanowac, moim
                                zdaniem. a jak facetowi-rodzicowi sie nie podoba to niech sie nie
                                wiaze. ile par, tyle sytuacji. jak niektorym odpowiada gromadna,
                                poskladana rodzina z dziecmi w centrum uwagi to gratuluje. ale sa
                                tez ludzie, co potrzebuja troche ciszy i spokoju... czesto tez
                                miewaja dzieci, spokojne i samodzielne.

                                malo idealnych osob o anielskiej cierpliwosci chodzi po swiecie. za
                                to na tym forum az sie roi od wzorcow altruizmu wink
                • jayin Re: czyżby niespodzianka... 25.03.08, 18:24
                  Mam dwie młodsze siostry - i też pamiętam to, że na czas ciąży "starszak" musiał się bardziej usamodzielnić i spędzać mniej czasu z rodzicem "od nowego dziecka" smile a jako, że ojciec dużo pracował - dziecię, czyli ja, czas np. wakacji, spędzało z innymi członkami rodziny, klasy np. Babcia...wink i nic złego w tym nie widzę.

                  a co do tego, czy masz "prawo" wymagać - owszem.
                  ja bym chyba się przemianowała głośno i złośliwie smile na forum domowym na Samodzielną Matkę, gdyby mój Osobisty nie zmienił nic w dotychczasowym "podziale wolnego czasu", tym bardziej w takiej sytuacji jak wasza - kiedy wspólny wasz czas to nie jest "codziennie", ale "weekendowo"... skoro miałabym spędzać większość czasu sama. z dzieckiem. nieważne, że "dopiero" w brzuchu.

                  Bo prawda jest taka - że do tej pory twój M miał czas do podziału między ciebie i córkę. Teraz ma, jakby nie patrzeć, dwoje dzieci (jedno w drodze) - i o to drugie też ma dbać czasowo i nie tylko - żeby urodziło się zdrowe. Więc jak na mój gust - czas dzielimy na 3.

                  Nie ma chyba nic gorszego dla kobiety w ciąży (w związku z facetem), niż niedostatek dbałości i poświecenia czasu ze strony partnera/męża.
                  • aniak37 Re: czyżby niespodzianka... 26.03.08, 08:26
                    Gratulujęsmile My mamy dwie córki ,mąż jak urodziła się pierwsza nasza córka olała
                    sprawę zupełnie i chodził tak jak wcześniej cztery razy w tygodniu do córki( nie
                    może jej zabierać z domu). Ja siedziałam sama całymi dniami zdrowa czy chora.
                    Po urodzeniu drugiej córki (a muszę przyznać że jak dowiedziałam się o ciąży to
                    trzy dni przepłakałam) trochę sie poprawił i nie chodzi już tak często do córki,
                    raz w tygodniu. Wiem że ona tęskni ale uważam że on teraz ma trzy córki i musi
                    im wszystkim poświęcać czas. Dlaczego ja mam się wykończyć, robotem nie jestem.
                    Uważam że ,masz prawo wymagać i im wcześniej zaczniesz tym lepiej dla ciebie.smile
                    Pozdrawiam
                    • mariadelmar Re: czyżby niespodzianka... 26.03.08, 09:15
                      co do najwspanialszego czasu w zyciu to chyba zaczne sie zonko
                      wycofywac...wink zaczynam miec okropne mlodsci, ratunku!!!
                      A na powaznie to bardzo dzieki dziewczyny. Pewnie wszystko jest
                      kwestia spokojnej rozmowy i tego staram sie trzymac, choc jak kazdy
                      ojciec w takiej sytuacji kazda moja uwage potrafi odczytac jako atak
                      na mloda (no bo juz nie taka mala, ma 11 lat). Gadalismy wczoraj
                      sporo i wydaje sie ze pewne kwestie udalo sie ustalic. Przyjada do
                      mnie na czesc wakacji glownie po to zeby pokazac ze nikt sie w nowej
                      sytuacji od mlodej nie odsuwa, ze wszyscy nadal bardzo ja kochaja i
                      akceptuja. Ale tez ze mieszkam sama jestem w ciazy i potrzebuje
                      wiecej uwagi niz zwykle. Potem mamy sobie pojechac gdzies we dwoje.
                      A co do weekendow to mam obietnice ze bedzie sie staral przyjezdzac
                      czesciej. Mam nadzieje ze co dwa trzy tygodnie sad
Pełna wersja