Może najpierw się przywitam:)

19.03.08, 13:05
Witam wszystkichsmileJestem macochą, mąż ma córkę z poprzedniego związku,ma 6
lat. Nie znam jej bo mama jego córki nie pozwala mu jej zabierać a przyznane
ma przez sąd że może ją odwiedzać w miejscu zamieszkania. Alimenty płaci i
często ją odwiedza. Mamy dwie córeczki 2,5 letnią i 10,5 miesięcznąsmile
    • lilith76 Re: Może najpierw się przywitam:) 19.03.08, 14:28
      Witaj smile
      Ważne, że tata ma kontakt z dzieckiem smile
      Może kiedyś uda wam się poznać.
    • jayin Re: Może najpierw się przywitam:) 19.03.08, 15:20
      Dzień dobry smile

      Miłego forumowania życzę.
    • marusia1 Re: Może najpierw się przywitam:) 19.03.08, 19:49
      Mój M.też ma przyznane na wniosek ex widzenia z córką w miejscu jej
      zamieszkania. Miało to spowodować, że mój M. nie będzie przychodził. W miarę
      możliwości (ograniczeniem jest m.in. odległość) odwiedza córkę, ale niedawno
      exiara poinformowała go, że wniesie do sądu wniosek o pozbawienie go praw
      rodzicielskich. Pozdrawiam.
      • aniak37 Re: Może najpierw się przywitam:) 20.03.08, 14:37
        Mojemu mężowi tak przyznali bo córka miała wtedy dwa lata, ale może odwiedzać ją
        cztery razy w tygodniu.
        • konstancja16 Re: witam :) 23.03.08, 15:05
          dziwna logika sadow. ze jak dwa lata to ojciec nie moze jej
          zabierac bo co? pogryzie ja? zaskakuje mnie to godzenie sie z
          opinia ze facet nie umie sie opiekowac malym dzieckiem. nikt nie
          umie sam z siebie, ale kazdy moze sie nauczyc. Moj NM rozstal sie z
          Ex jak Maly mial rok. Ex odeszla i najpierw zostawila mu dziecko,
          ale potem obudzily sie w niej uczucie macierzynskie i od tego czasu
          maja uklad ze NM odbiera Malego w kazdy weekend i wszystkie swieta.
          uciazliwe, ale dzieki temu NM wie lepiej ode mnie co sie robi z
          malym dzieckiem. zmienial pieluchy, podaje lekarstwa jak trzeba,
          opatruje rany. obcina paznokcie, uczy sprzatania, uczestniczenia w
          obowiazkach domowych. jakos mu to nawet wychodzi, Maly ma 4 lata
          teraz i jesli chodzi o obcinanie wlosow i paznokci to wylaczna
          domena tatusia. Ex zadowolona, NM zadowolony, dziecko szczesliwe
          dosc. tylko macocha czasem ponarzeka na forum, bo wredne babsko z
          natury wink

          rozumiem, ze to nie pozwalanie na zabieranie dziecka to tez ma na
          celu unikniecie stresu zmian. ale jesli ojciec moze odbierac nawet
          bardzo malutkie dziecko regularnie to dzieciak szybko nabiera
          ufnosci i przyzwyczaja sie do tego trybu. widze to po Malym, od
          samego poczatku zyl w takim trybie i chyba mu sluzy. na samym
          poczatku widzialam to zle, wydawalo mi sie, ze dziecko potrzebuje
          jednego domu. ale chyba dobrze funkcjonuje ten uklad, jest w tym
          jakas ciaglosc i bliskosc z obojgiem rodzicow... tylko jeszcze
          rodzice musza chyba sie przelamac i miec do siebie nawzajem
          zaufanie, ze drugie nie krzywdzi dziecka. czasem to trudne po
          bolesnym rozstaniu.
          • kicia031 Konstancjo 23.03.08, 18:42
            Niestety, nie kazdy facet potrafi i chce zajac sie malym dzieckiem.
            I nie kazde dziecko chce isc z tatusiem - moj starszy syn do wieku jakis 6 - 7
            lat nie chcial wyjsc z ojcem z domu sam nawet na spacer. Musiala z nim byc mama,
            babcia, ciocia.

            I powiem wam, ze koniecznosc spedzania co tydzien prawie calej soboty z Exem to
            byl koszmar nie do opisania.

            Na szczescie potem pojawila sie Next, ktora nawiazala z Babelkiem dobry kontakt
            i od tego czasu zostalam zwolniona ze spedzania czasu z bylym mezem.
            • konstancja16 Re: Kiciu... ;-) 23.03.08, 23:27
              > Niestety, nie kazdy facet potrafi i chce zajac sie malym dzieckiem.
              tak jak i nie kazda kobieta. jak sie dziecka nie 'wydaje' to jak
              sie ma osoba (czy to facet czy baba, to generalnie ten sam gatunek)
              nauczyc obslugi tego urzadzenia jakim jest nieporadny maly
              czlowiek? jak mu zawsze ktos nad glowa z piskiem: 'uwazaj!!!!' 'nie
              tak!!!!' 'robisz mu krzywde' 'ja to lepiej zrobie'.

              > I nie kazde dziecko chce isc z tatusiem
              jak jest nie przyzwyczajone i tatusiem sie je straszy jak wilkiem i
              czarna wolga to jasne ze nie.

              niestety, widzenia w obecnosci mamusi to generalnie poracha i zero
              szansy na nawiazanie wiezi z dzieckiem. facet zestresowany bo mu
              patrza na rece ze popsuje dziecko albo mu zlamie raczke, matka wrogo
              nastawiona, a male dziecko w stresie bo czuje dwie zestresowane
              osoby nad soba. do bani takie kontakty. gdzies byl taki watek
              gdzie rozrozniono KONTAKTY i WIDZENIA. to wlasnie te uposlodzedzone
              widzenia. jak w wiezieniu w obecnosci klawisza. facet sie moze
              pobawic troche, ale jak nakarmic, pieluche zmienic, przebrac to
              mamusia lepiej to zrobi. bo facet ma dwie lewe rece i zepsuje?

              no kurna nie rozumiem tego. taka postawa nie sprzyja rozwinieciu
              wiezi ojcowskiej. znam i takich facetow, ktorym i szesciolatki byle
              nie wydadza. a jak on widuje te mala raz w miesiacu i tylko w domu
              mamusi to jasne ze dzieciak sie go troche boi i bedzie ryczec jak
              bedzie chcial go znienacka zabrac sam na sam.

              IMHO w interesie obojga rodzicow jest traktowanie obojga jako
              doroslych, pelnoprawnych opiekunow od samego poczatku.
              • konstancja16 Re: Kiciu... ;-) 23.03.08, 23:40
                PS.
                pod warunkiem ze rodzic niecodzienny tego chce i podtrzymuje
                regularny kontakt oczywiscie.
Pełna wersja