patelszczak
03.09.03, 09:26
Powiem szczerze, że jak poczytałam Wasze wypowiedzi o "waszych byłych żonach"
to doszłam do wniosku, ze ja to mam jednak szczeście (jak dotychczas
oczywiscie

bo wiadomo - była żona jest jak mina piechotnia)
Nie jest tak źel jak u Was... zastanawiam się dlaczego? NIE JEST bynajmniej
sympatyczna, wyjatkowo mądrą, rozsądna i dojrzała kobieta, więc dlaczego?
Może dlatego, że ma faceta? Moze dlatego, ze jesteśmy daleko? MOze dlatego,
ze nigdy i nic Małej nie powiedziałam złego słowa na temat jej mamy (ani nie
dalam po sobie poznac w jakikolwiek inny sposb?). Moze dlatego, ze mój mąż
jest stosunkowo asertywny od samego początku i baaaaaaaardzo spokojny? Może
dlatego, ze kiedy narasta jakiś konflikt, to staram się poprzez rozmowe z
mężem łagodzić go, poszukac najbardziej spokojnego rozwiazania?
MOże zrobimy liste, jak utrzymywac lub poprawić nasze relacje z byłymi, moze
każdy dołoży coś do koszyczka: "udaje mi się, dzięki..." moze sprobujemy
wdrozyc to w życie i opowiemy sobie czy działa?? MOże uda nam sie tez przed
czym sie nawzajem ostrzec? Co Wy na to??