Czy dzieci powinny być wtajemnieczane ....

03.09.03, 12:39

Czy dzieci powinny być wtejemniczane w problemy dorosłych? Jeśli ex źle mówi
o ojcu i odwrotnie. Jeśli ojciec chciałby dać więcej a nie może.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Jak już wspominałam we wczeniejszych postach , czeka nas sprawa o
podwyższenie alimentów. Dzieci zostały w to wtajemniczone. Ojciec
przedstawił im swoją sytuację. Matka pewnie też. Wyrok wyda sąd, ale i tak
jedna ze stron będzie pewnie czuła się pokrzywdzona. CZy dobrze zrobiliśmy?
    • mamaadama4 Re: Czy dzieci powinny być wtajemnieczane .... 03.09.03, 12:42
      Wszystko zalezy od wieku dziecka i sposobu w jaki sie to przekazuje. To tak
      samo jak w "normalnej rodzinie". Zdarzają się przecież kłopoty finansowe, nagłe
      załamanie. Myslę, że z 5 latkiem mozna juz na ten temat rozmawiać.
    • badia Re: Czy dzieci powinny być wtajemnieczane .... 03.09.03, 12:53
      Wiesz, zastanawiałam się nad tym, bo gdybyśmy sie zdecydowali na kontakty z
      dzieckiem, to też na pewno wyszedłby ten problem. Może nie mówić "mama jest
      zła", bo to moim zdaniem wcale nie prostuje tego co wygaduje matka, tylko
      dorzuca dodatkową informację i dzieciak zgłupieje do imentu: wtedy ma już
      i "złego ojca" i "złą matkę" - prawie 100 szans na "wykolejeńca". Może
      przekazywać tylko informacje, że mamusia jest dobra ale czasem się myli i
      prostować konkretne sytuacje, że pieniążków tyle nie ma... no to i tamto. Wtedy
      dziecko dostaje informacje, że dorośli się czasem mylą, co jest prawdą...
    • mikawi Re: Czy dzieci powinny być wtajemnieczane .... 03.09.03, 12:56
      również moim zdaniem zależy to od wieku dziecka i jego dojrzałości
      emocjonalnej, starszemu "mającemu swój rozumek" można wytłumaczyć że to, że
      tata nie kupi drogiej zabawki nie wynika z tego że go nie kocha, tylko z tego
      że nie ma pieniędzy. Mój partner miał wielkie opory poczatkowo i jak dzieci
      prosiły go o dość drogie prezenty nie potrafil odmówić i w efekcie my jedliśmy
      przez miesiąc chleb ze smalcem ale zabawki były kupione. Za świństwo uważam, że
      dzieci były nakręcane przez matkę która mimo iz wiedziała o trudnej sytuacji
      eksa obiecywała im w jego imieniu "tatuś na pewno wam kupi". Po jakimś czasie,
      gdy nie dawało sie tak życ na dłuższą metę, tata zacząl dzieciom tlumaczyć że
      nie kupi im czegos tam, bo nie ma pieniążków. Mówił im tez że daje pieniążki
      ich mamie, żeby ona mogła im kupic to co potrzebne, ale teraz na super zabawkę
      go nie stać. Parę razy objechał też byłą żeby nie robila dziciom smaku jak wie
      że on marnie stoi z kasą. Jej sprawialo to chyba przyjemność, jak widziała jak
      on się kaja przed dziećmi i jak mu przykro że musi im odmowić. Ale o dziwo!
      dzieci to zrozumiały doskonale i jak zaczął przyjeżdżać z jakimiś drobiazgami
      zamiast lalek Barbie i kolejnych pudeł lego - cieszyły się tak samo.
      • ka.ga Re: Czy dzieci powinny być wtajemnieczane .... 03.09.03, 13:26
        Jasne, wiek dziecka i jego dojrzalosc to podstawowa sprawa. Tak samo jak w
        normalnych rodzinach. Zastanawiam sie, dlaczego w pelnej rodzinie rodzice
        otwarcie i bez poczucia winy potrafia dziecku odmowic, a w przypadku rodzin
        niepelnych budzi to az takie emocje? U mnie bylo podobnie jak u Mikawi.
        Poczatkowo maz spelnial zachcianki corki. Potem juz nie. Uznal, ze panna jest
        na tyle duza, ze moze dowiedziec sie o klopotach finansowych taty.
        Poskutkowalo. Dziewczynka poczula, ze ojciec potraktowal ja nie jak dziecko,
        ale jak rownego partnera. Przy okazji tez nauczyla sie korzystac z biblioteki!
        Tak! Bo zwykle naciagal ojca na jakies durne ksiazeczki z MPiKu, ktore po
        jednorazowym przeczytaniu wedrowaly do lamusa. Teraz te same ksiazeczki moze
        wypozyczyc, przeczytac i oddac.
        Podobnie jak Badia, sadze, ze nie mozna dawac dziecku zlych komunikatow. Nie
        mozna powiedziec - twoja matka to pazerna harpia. Ale mozna tlumaczyc, ze
        matka dostaje pieniadze na utrzymanie dziecka i czasami przeliczy sie z
        wydatkami. To tak lagodnie i bez niczego negatywnego. A w pewnym wieku dziecko
        zaczyna samo wyrabiac sobie zdanie na temat rodzicow i ich zachowan. Nie
        zapominajmy, ze dzieciaki sa bardzo dobrymi obserwatorami i nielatwo je
        oszukac.
        • naturella Re: Czy dzieci powinny być wtajemnieczane .... 03.09.03, 13:46
          Oczywiście, że powinny, tak samo, jak w normalnych, pełnych rodzinach, gdzie
          dzieciom mówi sie o problemach rodziców. Mąż mówi synowi o naszych problemach
          finansowych, Młody wie, że spłacamy długi, wie, że chwilowo nie jest najlepiej
          i dlatego raczej nie naciąga ojca na cokolwiek. Cieszy się, ile razy dam mu
          wejściówkę do kina, czy na koncert (dostaję w pracy), ale nie zdarza się, żeby
          nam jęczał o pójście do kina, czy gdziekolwiek. Pod tym względem jest bardzo
          niekonfliktowy, na dodatek je, co mu się da, bez grymaszenia i takich tam.

          O jego mamie nie rozmawiamy. Oczywiście, że był świadkiem wszystkich tych
          konfliktów i kłótni, jak mój mąż jeszcze mieszkał w tamtym domu, więc doskonale
          wie, co było powodem rozwodu i jak do tego doszło. Zdaje się, że nie oskarża
          jednej, konkretnej strony, tylko ma jasny obraz sytuacji. Kiedyś powiedział, że
          dobrz sie stało, że się rozstali i że oni nigdy nie powinni być małżeństwem.
          tak, że te sprawę mamy załatwioną. Jeśli chodzi o stosunki jego ojca z mamą, to
          widzi je też na bieżąco. O jego mamie nie rozmawiamy nigdy, raz tylko mi sie
          wymsknęła nieskrywana niechęć - Młody zapytał, co ojciec taki wkurzony. A był
          to dzień, kiedy mój mąż dowiedział się, że ma spłacić w całości kredyt
          odnawialny, że mu nie przedłużą go, bo nie wpłacił w terminie jakiejś tam kwoty
          na odsetki. A informacja o tychze odsetkach i dalszym postępowaniu była w
          liście poleconym, który odebrała ex i oczywiście złośliwie nie przekazała. I
          wtedy odpowiedziałam Młodemu, że ojciec jest wkurzony, bo mama nie oddała mu
          bardzo ważnego listu i przez to bank żąda natychmiastowej spłaty ok. 8 tys.
          (nie mówiąc o tym, że z tego konta ex wyciągnęła chyba z 6 tys. na sfałszowany
          podpis na czekach...!). Młody nic na to nie powiedział. Było mi torszkę głupio,
          ale z drugiej strony... też jestem człowiekiem, też mam prawo być zła,
          wpieniona wręcz. Ale więcej takich sytuacji nie było.
          Młody był na naszym slubie, mąż poinformował go o naszych planach małżeńskich
          wkrótce po oświoadczynach, więc syn wiedział o wszystkim. Nie chcieliśmy, żeby
          się dowiedział później niż inni.
          • joola_edziecko Re: Czy dzieci powinny być wtajemnieczane .... 03.09.03, 16:47

            Nasze dzieci mają 11 i 12 lat. Są więc już w takim wieku, w którym wiele
            rozumieją i mają swoje zdanie. Czasami same skarżą się , jeśli coś w domu jest
            nie tak. Trudno jest natomiast "na siłę" coś z z nich wyciągnąć. I tu właśnie
            babcia ma duże pole do popisu. Jej mówią wszystko. A mój partner nauczył się
            trzymać język za zębami i kontrolować swoje emocje przy dzieciach. Chociaż
            czasami mu się wymsknie.
            Powiedział im o pozwie odnośnie obniżenia alimentów. Kiedy ex dostała z sądu
            informację o terminie jej sprawy (podwyższenie alimentów)powiedziała z
            satysfakcją przy dzieciach : chciałabym zobaczyć minę Waszego taty, jak czyta
            to zawiadomienie. A dzieci pomyślały sobie, że chciałyby zobaczyć jej minę,
            kiedy zobaczy pozew taty. Już niedlugo same zadecydują, z kim chciałyby
            zamieszkać.
Pełna wersja