mkatarynka.edziecko
04.09.03, 17:10
Zaczęła sie dyskusja nt. jak w tytule wątku więc postanowiłam ją przenieść
tutaj. Tam było to nie na temat...
Jestem w stanie uwierzyć w różne układy rodzinne i wielorodzinne na różnych
płaszczyznach. Jestem w stanie uwierzyć nawet w to, że "byli" spotykają się
ze swoimi "nexami" na obiadach i świętach u teściów i że podchodzą do siebie
życzliwie. Jest to możliwe wtedy gdy wszystkie strony reprezentują pewien
poziom kultury ale głównie wtedy, kiedy wszyscy są szczęśliwi w swoich
obecnych związkach a wspomnienie przeszłości nie powoduje nagłego przypływu
adrenaliny we krwi.
Do takich układów dochodzi się z czasem. O ile w ogóle.
Jeszcze rok temu pewnie powiedziałbym, że to co napisałam powyżej jest
niemożliwe. Ale ja już przeszłam pewną ewolucję emocjonalną w związku z
przeszłością moją i mojego małża. I już mnie nie boli, że w jego mieszkaniu
mieszka siostra jego byłej z chłopakiem a mój małż jeszcze do tego dopłaca
robiąc za dobrego wujka. Już nie jeżę się na propozycję spotkania się lub
wyjechania na weekend z bratem byłej mojego małża i z jego żoną. Co więcej
żona tegoż brata jest matką chrzestną Patryka. Da się? Da się!. Ale na
początku naszego związku szlag mnie trafiał jak małż wspominał o byłej i o
kimkolwiek z jej rodziny...
Drugi przykład:
Mój małż urodził się z drugiego małżeństwa swojego ojca.
Przez długie lata była żona ojca i jego druga żona mieszkały drzwi w drzwi
bo mieszkanie po rozwodzie zostało podzielone na dwa osobne. Mój małż nie
przypomina sobie żadnych nieporozumień z tym związanych chociaż może aby coś
stwierdzić musiałby być trochę starszy. Niemniej faktem jest że tak
mieszkały a Artur bywał w domu byłej żony swojego ojca (dla niego przecież
obcej zupełnie kobiety). To tak jakby Patryk bywał w domy Renaty (ex
Artura). Póki co nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Ale nie twierdzę,
że za jakiś czas mój stosunek do tego się zmieni.
Ale z tego co większość z Was pisała ani "byłe" ani "obecne" nie tęsknią do
kontaktów z tymi drugimi więc układy "rodzinne" z tego właśnie powodu są
raczej mało możliwe.