Co robimy dla siebie samych?

05.09.03, 11:19
No właśnie: nie z myślą o małżu, swoich dzieciach, dzieciach z poprzedniego
związku. Co robimy, żeby zachować zdrowie psychiczne, gdy myślimy, że już
nie damy rady i musimy odreagować? Czy potrafimy zdobyć się na egoizm i
powiedzieć "przepraszam, ale teraz muszę pobyć sama i...." Może kiedy
porównamy swoje doświadczenia znajdziemy coś nowego, na co nigdy nie
miałyśmy czasu albo dość odwagi? Zapraszam!
Ja sama opiszę się potem - teraz pędzę na spacer.

ashan
    • naturella Re: Co robimy dla siebie samych? 05.09.03, 11:37
      Ashan, ja staram się nie dać sobie wejść na głowę. Na początku mój mąż
      organizował spotkania z Młodym bez żadnego planu i z parogodzinnym
      wyprzedzeniem. Dążyłam do ustalenia jakiś konkretnych dni w tygodniu, żebym
      mogła sobie coś zaplanować. I stało się tak, że spotykają się we wtorki i
      czwartki, bo tak akurat Młodemu z planem lekcji pasuje. ja w te same dni
      umawiam się z koleżankami, mam troszkę czasu dla siebie, albo też dołączam do
      nich. Ale jeśli nie mam na to ochoty, mam inne plany, to po prostu o tym mówię.
      To jest zdrowa sytuacja, bo mam czas dla siebie i dla znajomych.
    • badia Re: Co robimy dla siebie samych? 05.09.03, 12:01
      Siedzę na kompie i staram się sama jakoś poradzić sobie z problemami. W nosie
      mam to, co małżowinek o tym myśli. Do psychologa bym nie poszła, na forum mogę
      napisać wszystko, co przyjdzie mi do głowy i tak jest łatwiej. Długo moją
      życiową startegią była ucieczka przed problemami, typu: no ale w pracy mam same
      sukcesy. I w pewnym momencie się zacięłam. Bo co z tego, że w pracy mam
      sukcesy, jak w duszy coś nie gra.
      Tak, więc dla siebie siedzę na tym forum.
      No i nauczyłam się, że inni muszą liczyć się z tym co ja czuję, a nie tylko ja
      muszę bez przerwy liczyć się z tym, co czują inni. Więc staram sie ich
      informowac o tym, co czuję.
      I wzorów zachowań szukam raczej w tradycji niż w kolorowych pisemkach. Mam
      wrażenie, że współczesny świat stanął na głowie i że zmusza się mnie do uczuć,
      które są mi komórkowo obce. Mam wrażenia, że tradycyjne reguły lepiej
      odpowiadały "babskiej naturze", co jest o tyle zabawne, że ja z tych, co to
      ponoć błyskotliwą karierę zrobiły, więc powinnam być "postępowa". Ale ja
      pitolę, nie pozwalam wymagać od siebie czegoś, czego nie można było wymagać od
      mojej babci.
      • naturella Re: Co robimy dla siebie samych? 05.09.03, 12:16
        Wiecie, ja chyba jestem jakaś dziwna, bo ja chyba nie mam problemów, z którymi
        muszę sobie radzić. Jednorazowa wściekłość, jakieś szaleństwo - owszem. Wtedy
        piszę na forum, spotykam się z kimś, wygadam, opieprzę Bogu ducha winnego męża
        i już. A na co dzień... nie ma przytłaczających mnie rzeczy. Przez ostatnie dwa
        lata przechodziłam intensywny kurs pod tytułem "jakie życie może być
        popieprzone", moduł "pokaż co potrafisz" i juz teraz, po tej ścieżce zdrowia,
        wszystko mi wisi.

        Pogaduchy z koleżankami to świetna sprawa. A może, drugie zony, zrobimy jakieś
        spotkanko kiedyś? czy jeszcze za wcześnie? Bo my z Kagą i Mikawi to już od
        dawna takie spotkanka sobie robimy i referujemy po kolei, co też się u nas
        dzieje. To fajna rzecz.
      • stepmum Re: Co robimy dla siebie samych? 05.09.03, 14:15
        mam dokladnie takie samo podejscie... tylko troche innewink
        Nie mam zamiaru sie do niczego zmuszac na dluzsza mete, czy to sie komus
        podoba czy nie. Stawiam sprawe jasno na poczatku, jestem w stanie isc na
        kompromis, ale nie taki w ktorym ja sie mecze. I jesli ja widze, ze druga
        strona to akceptuje bez problemu, to dlaczego ma nie byc tak jak ja chce. I w
        innej kwestii nie tak dla mnie drazliwej, ja ustapie.
        Przynajmniej jesli moje uczucia sie zmienia i ja bede w stanie dac z siebie
        cos wiecej, bedzie to docenione, a nie traktowane jak najnormalniejsza rzecz
        na swiecie.
        Szczescie moje i mojej rodziny jest dla mnie wazniejsze niz szczescie innej
        rodziny. Dokladnie tak samo jak w kazdym waszym domu i zakladam, ze kazdy kto
        mi tu napisze, ze dla niej/niego jego rodzina jest tak samo wazna jak byla
        rodzina drugiej polowki po prostu klamie i stara sie pokazac jaka to nie jest
        dobroduszna.
    • ashan Re: Co robimy dla siebie samych?-uwaga długie 05.09.03, 14:40
      Chodziło mi o coś trochę innego.
      Wychowywałam syna sama przez siedem lat. To była moja decyzja. Z różnych
      przyczyn nie zdecydowałam się na związek z jego ojcem, mimo że wcześniej
      byliśmy razem cztery lata. Cóż, nie znaczy to, że było mi lżej, niż gdybym to
      ja była przez niego zostawiona. Przez te siedem lat nauczyłam się podejmować
      autonomiczne decyzje (tata dziecka długo był na mnie obrażony i nie chciał
      małego widywać). Było mi ciężko, bo czułam się podwójnie odpowiedzialna. I nie
      mogłam na nikogo "zwalić" winy w razie niepowodzenia wink. Ale tamten okres to
      także czas, kiedy czułam, że jestem nie tylko mamą, ale sobą. Stałam się
      zupełnie samodzielna- taka nieznośna Zosia samosia. Pewnie, niewiele bym
      osiągnęła gdyby nie to, że cały czas czułam, że rodzice mnie popierają (nawet
      jeśli się ze mną nie zgadzają, a nie zgadzali się często).
      Gdy związałam się z moim obecnym mężem problem naszych "panieńskich" dzieci
      stał się głównym tematem prawie każdego dnia: jak to wszystko ułożyć, jak ich
      wychowywać, jak ze sobą poznać, jak wpływać na stosunki między nimi etc.
      Wkrótce zaszłam w ciążę. No i znowu apiat' z tym najmłodszym: żeby tych
      starszych jak najmniej stresować, żeby nie poczuli się odrzuceni. No i
      przyznaję, ze wzięłam na siebie chyba większą część tego wszystkiego. Mój mąż
      radośnie stwierdził, że jakoś to będzie, a poza tym na pewno sobie poradzę.
      Przyznaję, że na początku naszego związku byłam pod taką presją, że trzeba
      synowi męża stworzyć drugi dom, że tej paranoi uległam. Dopiero potem zaczęłam
      się raczkiem z tego wycofywać (słyszałam wtedy, że to dlatego, że małego nie
      lubię, jestem uprzedzona i zazdrosna o niego i jego matkę). Ale i tak to na
      tym forum zetknęłam się pierwszy raz z tak jasnym postawieniem sprawy, jak w
      przypadku Badii i Stepmum. Jeśli to czytacie, to chciałam Wam podziękować,
      chociaż gdybym miała zaczynać wszystko znowu nie zdecydowałabym się postąpić
      tak jak Wy.
      Ale do czego zmierzam. Chciałabym się dowiedzieć co robicie nie
      jako "macochy;", drugie żony, matki dzieciom tylko Wy konkretnie. Jak
      odreagowujecie stresy dnia codziennego, powiększone jeszcze dzięki
      powiększeniu "rodzin". btw jak była samotna słyszałam nieraz jaka to ja jestem
      dzielna, jak sobie świetnie radzę itp. Teraz, gdy moje życie jest bardziej
      skomplikowane mogę usłyszeć tylko życzliwe (?) "widziały gały co brały".
      Ale wracając do tematu: czy gracie na trąbce, pływacie kajakiem, układacie
      pasjanse? Co robicie takiego tylko dla siebie.
      Przyznam, że mi dobrze robi joga (niestety zlikwidowali mi zajęcia niedaleko
      domu, więc robię prawo jazdy, żeby jeździć do centrum). Chodziłam na zajęcia
      gry na bębnach. Uwielbiam jeździć na rowerze. I to są te chwile, które
      potrafią dać mi taki dystans do wszystkiego....
      A może niektórym z Was takie chwile nie są potrzebne? Jak to jest?
      gratuluję wytrwałości w czytaniu
      Pzdr
      ashan
      ps. takie spotkanie może być całkiem, całkiem
      • stepmum Re: Co robimy dla siebie samych?-uwaga długie 05.09.03, 14:51
        Mysle, ze rozmowy z przyjaciolmi sa dobrym lekarstwem 'na znekana dusze'wink
        ja uwielbiam zakupy wink, wracac do domu, cala obladowana paczkami - rzeczy dla
        mnie, dla kochanego, prezenty dla calej rodziny..., dluuuugie spacerki i
        mysle, ze dobrze miec wlasne hobby, ktore uwielbiamy i jest 'tylko nasze'
        mozemy wtedy zupelnie 'zapomniec sie i zatracic w nim' za kilka godz. smile
        • mikawi Re: Co robimy dla siebie samych?-uwaga długie 05.09.03, 15:05
          mnie odpręzają nawet nie tyle zakupy, co samo łażenie po sklepach. Jak mam dośc
          dnia bieżącego (lub tygodnia) lubię się wybrać na takie niezobowiązujące
          łażenie po mieście i wstąpywanie do sklepów, wizytę w perfumerii i znalezienie
          fajnego nowego zapachu (mimo że go nie kupię), wejście do empiku lub
          antykwariatu i pobuszowanie w książkach, kupienie po drodze lodow na patyku,
          itp. Jest to dlatego fajne, bo wiem że nie muszę się spieszyć i w zasadzie nie
          ma szczegolnego celu w tym łażeniu.
          Druga taka rzecz - jak już mi się w ogóle wszystko przelewa, miasto i ludzie
          denerwują, to jadę na weekend do moich rodziców. Zmiana otoczenia robi mi
          bardzo dobrze w takich krytycznych momentach.
          • jayin Re: Co robimy dla siebie samych?-uwaga długie 08.09.03, 19:24
            mikawi napisała:

            > Druga taka rzecz - jak już mi się w ogóle wszystko przelewa, miasto i ludzie
            > denerwują, to jadę na weekend do moich rodziców. Zmiana otoczenia robi mi
            > bardzo dobrze w takich krytycznych momentach.

            na mnie właśnie działa przede wszystkim zmiana otoczenia. kiedy zdarzały się
            jakieś scysje na tle naszego związku (czy to sprawy z dzieckiem na początku i
            układaniem czasu naszego i jego, czy cos innego) - Osobisty najczesciej musial
            jechac po paru dniach do pracy - a ja pakowałam się i (zaleznie od pory roku;-
            ) - uciekalam z czystym sumieniem z domu w odwiedziny do rodziny,znajomych,
            albo na jakis festiwal, czy na żagle.
            bo najbardziej to odpręza mnie woda (kąpiel w wannie i basen teżwink -
            żeglowanie, śpiewanie, rozmowy z przyjaciólmi plus czytanie nowych i starych
            książek w samotnosci, z dobrą herbatą i czyms slodkim pod ręką.

            jesli jest jakis stres w związku ze mną i Osobistym - nie mozemy dojsc do
            porozumienia - to odpręzać się umiem tylko na osobnosci. bez niego. sama z
            sobą. kiedy stres zdarza sie, gdy Osobisty jest w domu - to wtedy raczej nie
            wyjezdzam ale zazwyczaj on wyczuwa, ze nie jest pożądany w danej chwili i
            zajmuje się swoimi sprawami, a ja zaszywam się z ksiązkami w pokoju na parę
            godzin, albo idę pospacerowac troche.

            jesli stres natomiast nie pochodzi "od nas" tylko od uwarunkowan zewnetrznych -
            czyli nie jest nam zle ze swojego powodu, tylko z powodu problemow poza naszą
            dwójką (w tym także w sprawach dziecka jego) - to wykorzystuje do odprezania
            Osobistego. Dopiero wyprzytulana, nakarmiona dobrze, obwieziona na wycieczke
            gdzies, wyglaskana slownie i fizycznie- po rozmowie a i często dobrym masażu i
            kąpieli- czuje sie o niebo lepiej wink

            ogolnie - wyjazd z miejsca, gdzie mnie dopadł problem i nie myslenie o
            problemie, dzieki nowemu otoczeniu. albo z Osobistym, albo bez niego. oraz
            książki i żagle.
            mój sposob na stres.

            pozdr.

            Joanna
    • badia Re: Co robimy dla siebie samych? 06.09.03, 09:44
      Ja zamierzam się wybrać na jakiś sport, bo stres to przede wsystkim spięte
      mięśnie - aż czuję jak boli mnie kark od stałego przez ostatnie dni "pancerza",
      więc zamierzam pójść ze znajomymi na jakiś sport. Wolę sie umówić z kimś niż
      sama, bo samej zawsze można zrejterować, a z przyjaciółmi głupio, jak już się
      obiecało i to mobilizuje.
    • badia Re: Co robimy dla siebie samych? 06.09.03, 12:13
      Staram się też traktowac problemy jako zadania do rozwiązania. Jak wiem, że mam
      rację, to czuję się, jakbym miała na sobie "liliowy kapelusz"
      i nie tyle przestaje mnie interesować zdanie innych, co wiem, że i tak bedę
      potrafiła obronić własne.
      Staram się sobie samej zapewnić max. poczucia bezpieczeństwa, bez niemiłych
      gości w domu, bez nadmiaru zadań, do których muszę doskakiwać, jak najwięcej
      tego, co oswojone, lubiane, przyjazne i znane.
      Dobrze mi robią wakacje nad morzem, bo ciśnienie spada i czuję się jak śnięta
      ryba, przestaję myśleć, tylko "trwam", słuchajac szumu... uwielbiam to.
      Staram się w ten stan bezmyślenia, którzy amerykanie nazywaja relaksem, zapadać
      też czasem w ciągu dnia - nie mam jeszcze dzieci, więc mogę sobie na to
      pozwolić.
      I lubię od czasu do czasu coś słodkiego zjeść, ale żeby czekoladowe było i
      najlepiej z orzechami.
      • mamaadama4 Re: Co robimy dla siebie samych? 06.09.03, 13:01
        Dla codziennego komfortu psychicznego jest mi potrzebna godzina - kawa,
        papieros i gazety. Zawsze czy w południe czy wieczorem mam taki czas i to mi
        doraźnie pomaga.
        Ostatnie 3 lata - odkąd pojawił się Adaś w czasie wakacji, kiedy jestem z nim w
        górach "robię sobie dobrze". Wykupuję w pobliskim ośrodku masaże, basen, bicze
        itp.. I przez 2 tygodnie klepana, masowana, wcierana itp. wracam do formy. jest
        to 3 godz. dziennie, w tym czasie Adaś z miejscową nianią jest na spacerze.
        natomiast juz zapowiedziałam, że zimą albo wczesną wiosną wyjeżdżam na taka 5-
        dniową kurację do Krynicy sama! I juz teraz się cieszę. Mnie to pomaga.
        danka
        • ashan Re: Co robimy dla siebie samych? 06.09.03, 13:51
          mamaadama4 napisała:

          > Ostatnie 3 lata - odkąd pojawił się Adaś w czasie wakacji, kiedy jestem z
          nim w
          >
          > górach "robię sobie dobrze". Wykupuję w pobliskim ośrodku masaże, basen,
          bicze
          > itp.. I przez 2 tygodnie klepana, masowana, wcierana itp. wracam do formy.
          jest
          >
          > to 3 godz. dziennie, w tym czasie Adaś z miejscową nianią jest na spacerze.
          > natomiast juz zapowiedziałam, że zimą albo wczesną wiosną wyjeżdżam na taka
          5-
          > dniową kurację do Krynicy sama! I juz teraz się cieszę. Mnie to pomaga.
          > danka

          Ja też tak chcę!!!!!!!!!!!!!!!
          Tylko czy te harpagony mnie puszczą wink

          pzdrw
          ashan
    • mkatarynka.edziecko Re: Co robimy dla siebie samych? 08.09.03, 10:53
      Ja niestety ostatnimi czasy pocieszałam się chodzeniem po sklepach i
      kupowaniem dupereli, najczęściej dla młodego. No i teraz muszę popracować nad
      oduczeniem sie rozpierniczania pieniędzy... sad

      Natomiast ostatnio wyciągnęłam z kąta moją gitarę i wracam do tego co przez
      lata stanowiło dla mnie najlepszy sposób na odstresowanie - zamykałam się w
      pokoju i grałam i śpiewałam na całego. Nic mi tak dobrze nie robiło smile. Teraz
      niestety mam pomocnika w postaci mojego dziecka - które pomaga mamusi szarpiąc
      struny albo łapiąc za gryf smile

      Paradoksalnie - odstersowują mnie też prace domowe. Lubię sprzątać, gotować. A
      najlepsze jest lepienie pierogów. Wtedy zanurzam się w swoje "ja" i
      przemyśliwuję sobie wiele spraw, czasem wspominam, czasem marzę...


      Niedawno nauczyłam młodego zasypiania w łóżeczku. W tym czasie jak on sobie
      buszuje po łóżeczku ja też leżę w łóżku i czytam sobie książkę. Najczęściej
      popijając gorącą herbatkę lub kakao. Te wieczory są naprawdę duuuuużeo lepsze
      niż spędzane przed kompem wink))


      Pozdrawiam
      • naturella Re: Co robimy dla siebie samych? 08.09.03, 11:05
        Basen, basen... ale mój jest chwilowo w remoncie. Moim żelaznym sposobem na
        stresy (ale staram się ich unikać, a że jestem gruboskórna, to nie przyjmuję
        ich na siebie zbyt wiele), jest czytanie. Wpadam w książkę czy gazetę totalnie
        i się maksymalnie odprężam. Czytam ok. książkę dziennie.
        • stepmum Re: Co robimy dla siebie samych? 08.09.03, 13:47
          Widze taki sam ksiazkowie jak ja! smile
        • ashan Re: Co robimy dla siebie samych? 08.09.03, 15:56
          naturella napisała:

          >> i się maksymalnie odprężam. Czytam ok. książkę dziennie.

          Rewelacja!!!!! Zazdroszczę przepotężnie! Ostatni raz tak miałam, przed
          poznaniem ślubnego. Już on potrafi zadbać o to, żebym nie miała zbyt dużo
          czasu na czytanie (w końcu to "dzięki " niemu pojawił się na świecie mój
          słodki dwulatek!). Ale książki odkładam i nadejdzie ten dzień, kiedy przestanę
          czytać chyłkiem na placyku zabaw, albo idąc samotnie ulicą (też się zdarza).
          pzdr
          ashan
          • naturella Re: Co robimy dla siebie samych? 08.09.03, 16:35
            O, ja też tak mam, że czytam idąc. Ludzie patrzą jak na kretynkę. Ale czytam
            obowiązkowo w autobusie, w korkach w samochodzie, w windzie, w kolejce w
            sklepie, w wannie, przy jedzeniu i w łóżku przed spaniem. Czasem zdążę rano
            troszkę poczytać, jak się wcześniej obudzę, albo jak mój mąz dłużej w łazience
            siedzismile
            • ashan Re: Co robimy dla siebie samych? 08.09.03, 17:10
              naturella napisała:

              > Ale czytam
              > obowiązkowo w autobusie, w korkach w samochodzie, w windzie, w kolejce w
              > sklepie, w wannie, przy jedzeniu i w łóżku przed spaniem.

              O! Jak to fajnie samemu pojeździć autobusem! Bo z małą pijawą na kolanach
              czytać się nie da (chyba, że Boba Budowniczego).

              Czasem zdążę rano
              > troszkę poczytać, jak się wcześniej obudzę, albo jak mój mąz dłużej w
              łazience
              > siedzismile
              Wcześniej nie da rady wstawać, bo skowronek pakuje się nam do łóżka przed
              szóstą. Ale ostanio zaczął przynosić książeczki, więc może coś w tym jest?
              Tylko nie Teletubisie ani Kubusia Puchatka, ratunku!!!!!!
              Muszę skończyć z internetem, będę miała więcej czasu! wink
              pzdr
              ashan
              • chalsia Re: Co robimy dla siebie samych? 08.09.03, 23:02
                Ach czytanie !!!!!!! Boże jak ja dawno nie czytałam chodząc po ulicy, ale widać
                po prostu za mało chodzę. Komunikacja miejska ma ten niezaprzeczalny plus, ze
                można sobie poczytać, no a prowadząc samochód jakoś się nie da.
                No i komp za dużo czasu zżera.
                A co do książek, to przez ostatnie 12 miesięcy moimi głównymi lekturami są
                bajeczki dla dzieci. Co dziwne, mimo, że mnóstwo wierszyków Brzechwy czy Tuwima
                czytalam już chyba tysiace razy, ani jednego nie znam na pamięć. A z
                dziecinnych piosenek w całości znam tylko "Stokrotkę". Naprawdę dziwne.
                Mamom małych dzieci bardzo polecam książeczki i filmy o Mysi.
                A rodzicom (aktualnym i przyszłym)- książkę pt. "Wychowanie bez porażek"
                Thomas'a Gordon'a.
                Pozdrawiam,
                Chalsia
                • naturella Re: Co robimy dla siebie samych? 09.09.03, 09:07
                  O rany! To mając dzieci i z czytania trzeba zrezygnować? W mordę... big_grin big_grin big_grin
                  • ashan Re: Co robimy dla siebie samych? 09.09.03, 09:23
                    naturella napisała:

                    > O rany! To mając dzieci i z czytania trzeba zrezygnować? W mordę... big_grin big_grin big_grin

                    Oj, jak dobrze mi było spędzać wieczory z dzidziusiem przy cycu i książką w
                    ręku, albo na spacerkach z wózkiem (miałam chyba najwięcej kolizji na osiedlu,
                    bo maluch był cicho tylko w czasie jazdy wink) - i wszystko legalnie, w końcu
                    zajmowałam się dzidzią, a że reszta leżała odłogiem... smile)))

                    ashan
                    • badia Re: Co robimy dla siebie samych? 09.09.03, 10:16
                      Ashan, to już brzmi lepiejwink))
                      Tak, hmmm, to mi sie podoba. Zajmowanie się dzidziusiem i nikt nie ma do Ciebie
                      pretensji, że nie robisz nic wiecej, bo przecież to dla Dziecka - idę
                      wydrukować Twój postwink.
                      • ashan Re: Co robimy dla siebie samych? 09.09.03, 10:26
                        Uważaj! "To " ma termin ważności!! Dopóki dzidziuś nie zacznie sam się
                        przemieszczać! A z cycuniem... Może stąd taka popularność długiego karmienia
                        piersią wink
                        ashan
                        • badia Re: Co robimy dla siebie samych? 09.09.03, 10:36
                          Wiesz, ja już teraz mam wrażenie, że moją pracą jest dom a praca to hobbywink I
                          pewnie już tak zostaniewink. Zwłaszcza, ża marzy mi sie przedszkole (choć pewnie
                          nie zdążę mieć więcej dzieci niż dwoje, no chyba że współczesna "technika"
                          pomoże...wink)
                          • aagacia Re: Co robimy dla siebie samych? 15.09.03, 15:21
                            ksiazki ksiazki ksiazki ..uwielbiam - sa lekarstwem na kazdy rodzaj
                            chandry.chociaz przy julce zdecydowanie mniej czytam, no coz kwestia
                            piorytetow smile
                            najlepsze lekarstwo na stres to spotkanie z moimi przyjaciolkami - mieszkaja
                            ode mnie ponad 300 km, kazda w innej czesci Polski, takie spotkania z nimi sa
                            bardzo energtyzujace..wlasnie jestem po takim spotkaniu smile no to sobie
                            pomyslcie jaka jestem odstersowana smile wszystko to co mialo byc obgadane
                            obgadane zostalo wink
                            pozdrawiam smile
    • jutro6 Re: Co robimy dla siebie samych? 23.10.03, 09:59
      Zajmuję się swoim hobby. Jeśli wrze we mnie i jeśli na układy nie mogę nic
      poradzić, biorę książkę i czytam , czytam, czytam. Idę na spacer. Biorę kąpiel.
      Uwielbiam swoje hobby. Maluję na płótnie obrazy olejne. Polecam te sposoby.
      Zamiast przeżywania i rozmyślania. Twórzmy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja