mariadelmar
11.04.08, 10:35
Dzuewczyny, watek dyderko obrósł już tyloma dygresjami, ze nie
chcialam dopisywac mojego pytania zeby się nie pogubić.
Ale ja tak troche ad vocem. Za chwile bierzemy slub -
przyspieszony

NM już dawno po rozwodzie, Exia w nowym szczesliwym
zwiazku (facet b. bogaty) z malym nowym dzidziusiem, wiec sytuacja
wydaje sie unormowana. NM zarabia duzo wiecej ode mnie, ja w okolicy
sredniej krajowej, co jednak niedlugo sie ukroci bo, przynajmniej na
dzien dzisiejszy, chcialabym isc na wychowawczy. Czy myslicie ze
powinnam pomyslec o rozdzielnosci majatkowej czy w mojej sytuacji to
nie ma sensu? Intercyza? NM mowi ze zrobimy jak bede chciala. Za
pierwszym razem nic nie podpisywal, Exia nie splamila sie praca
przez 10 lat malzenstwa (naprawde, choć swietnie wyksztalcona), a
przy rozwodzie dostala 90 metrowe mieszkanie (bo NM nie chcial zeby
Malej bylo przykro ze traci swoj pokoik). Co o tym wszystkim
myslicie?