yoga20
14.04.08, 14:27
Witam,
mam pewien problem i chcialabym sie was poradzic…
Mój maz ma syna z poprzedniego związku (10 lat). Syn mieszka na
godzien z matka, u nas jest w weekendy (2 lub 3 w miesiącu),
wakacje, ferie i swieta na zmiane. Mam z nim bardzo dobry kontakt
(jak zaczelam się spotykac z mezem, chłopak miał 2,5 roku). Przez
dlugi czas namawiałam meza na wspolne dziecko- on zawsze znajdowal
jakies wymowki, aby odwlec to w czasie. W koncu jednak się zgodzi i
mamy teraz 1,5 roczna córeczkę. Jak jeszcze bylam w ciazy powiedział
mi, ze wiecej dzieci chcieć już nie chce (tzn. to jedno oczywiście
chce, ale wiecej nie). Wtedy się specjalnie tym nie przejmowałam, bo
zależało mi, żeby choc mieć jedno. Jak corcia się urodzila, to on mi
po jakims czasie przypominal, ze wiecej nie chce mieć dzieci. Ja na
początku tez nie chciałam, bo bylam wykonczona nieprzespanymi nocami
i calym stresem z małym dzieckiem. Teraz, kiedy dziecko już ladnie
przesypia noce i w ogole jest bezproblemowe, zaczelam zastanawiac
się nad drugim dzieckiem.
Już teraz ja wszyscy rozpieszczaja, poza tym ja jestem nadopiekuncza
matka i gdybym miala drugie dziecko mam nadzieje, żebym się troche
wyluzowala. Nie chodzi tylko o mnie, ale uwazam, ze dla corki byloby
lepiej gdyby nie była jedynaczka- ma wprawdzie przyrodniego brata,
ale jego rzadko widzi i trudno powiedziec, czy w przyszłości będą
mieli ze soba kontakt.
Mój maz jak pisałam nie chce mieć wiecej dzieci, ale najbardziej
boli mnie argument dlaczego nie: bo byloby to nie fair w stosunku do
jego pierwszego dziecka- ze teraz jest pewna rownowaga, a tak to z
jednej strony on, a z drugiej dwoje malych dzieci, które sila rzeczy
wymagalyby, aby im wiecej poswiecic czasu.
Maz ma obecnie troche problemy z synem (chłopak mieszka w innym
miescie i woli w weekend isc na mecz, czy spotkac się z kolegami, a
nie przyjechac do ojca).
Maz chyba czuje jakby go tracil (ale w kocu jakby z nami mieszkal,
to tez wolalby się spotykac z kolegami niż ciagle siedzieć w domu).
Jednak w sytuacje jak go rzadko widuje jest to inaczej…Twierdzi, ze
dla niego jakby się zdecydowal mieć ze mna drugie dziecko, to by
była ucieczka od problemow z najstarszym synem.
Mowi, ze to nie fair wobec niego, ale czy to jest fair wobec mnie???
Przed slubem nic takiego nie mowil, ze będziemy mieć tylko jedno
dziecko!
Czy to może ja zachowuje się egoistycznie?
Poradzcie proszę
Pozdrawiam