Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :)

19.04.08, 11:09
Pojawił się taki temat na forum o wychowaniu.. I zastanawiam sie
teraz jak to jest ze swoimi-nieswoimi dziecmi - z pasierbami (choc
nie lubie tego slowa). Wg badan wieksze powodzenie w wychowaniu
odnosza rodzice, ktorym trafia sie dziecko o zblizonym do nich
temperamencie albo o takim temperamencie, ktory Ci rodzice
pochwalaja, sami chcieliby miec itp. W sumie to nawet na podstawie
zwyklych obserwacji mozna by taki wniosek potwierdzic, no ale
mniejsza o to wink W przypadku "zwyklych rodzicow" mozna przynajmniej
liczyc na geny. A jak to jest z macochami? smile
Ja swoja mala raza uwielbiam, raz mam ochote udusic wink Ale tak jest
tez chyba z wlasnymi dziecmi...
No wlasnie, kolejne pytanie: czy cos sie zmienia, gdy ma sie juz
wlasne dziecko?
    • nsc23 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 13:18
      Ja lubie 'moja' mala.
      Tylko nienawidze balaganu, wiec wkurza mnie jak W i mala pojda spac,
      a w duzym pokoju syf po sufit, wiec zazwyczaj go scigam, zeby
      posprzatali zanim pojda do lozka.
      Poza tym nie mam zastrzezen smile
    • 13monique_n Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 13:24
      Ja lubię je w takim samym stopniu, jak własne. To znaczy - z całej czwórki (2
      moich i 2 partnera) każde potrafi być denerwujące. Ale ja też bywam denerwująca
      smile To chyba ludzkie cechy.
      • cleopa Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 13:57
        Lubie ale czasami też mnie drazni...generalnie u nie swojego dziecka
        wszystkie wady widzi sie jak w szkle powiekszającym big_grin to okropne!!!
      • coccolona Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 14:59
        13monique_n napisała:

        > Ja lubię je w takim samym stopniu, jak własne.

        Uwielbiam tego typu teksty.
        A jezeli faktycznie tak jest, to przykro mi z powodu twoich rodzonych.
        • 13monique_n Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 21.04.08, 08:36
          coccolona napisała:

          > 13monique_n napisała:
          >
          > > Ja lubię je w takim samym stopniu, jak własne.
          >
          > Uwielbiam tego typu teksty.
          > A jezeli faktycznie tak jest, to przykro mi z powodu twoich
          >rodzonych.
          Moje rodzone mają się świetnie. Ale chyba im popsuje nastrój, jak
          powiem, że psychol z netu im współczuje ;-PPPP

          • coccolona Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 23.04.08, 13:07
            13monique_n napisała:
            > Ja lubię je w takim samym stopniu, jak własne.

            Bo nie masz innego wyboru big_grinD
            • 13monique_n Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 23.04.08, 13:14
              coccolona napisała:

              > 13monique_n napisała:
              > > Ja lubię je w takim samym stopniu, jak własne.
              >
              > Bo nie masz innego wyboru big_grinD
              Owszem, mam. Ale ja ogólnie lubie większość dzieci. A to, obawiam
              się, przekracza Twoje zdolności percepcyjne ;-PPP
        • nangaparbat3 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 22.04.08, 20:41
          coccolona napisała:

          > 13monique_n napisała:
          >
          > > Ja lubię je w takim samym stopniu, jak własne.
          >
          > Uwielbiam tego typu teksty.
          > A jezeli faktycznie tak jest, to przykro mi z powodu twoich rodzonych.

          Nie odrózniasz "kochania" od "lubienia"?
          • 13monique_n Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 23.04.08, 13:16
            nangaparbat3 napisała:

            > coccolona napisała:
            >
            > > 13monique_n napisała:
            > >
            > > > Ja lubię je w takim samym stopniu, jak własne.
            > >
            > > Uwielbiam tego typu teksty.
            > > A jezeli faktycznie tak jest, to przykro mi z powodu twoich
            rodzonych.
            >
            > Nie odrózniasz "kochania" od "lubienia"?
            Nango!!! Chyba za wiele wymagasz od coccolony. Ona ma trudności z
            jakąkolwiek oceną i rozróżnianiem wszelkich pozytywnych emocji smile))
    • ira2121 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 15:05
      Czy lubię? Czasem jak przyjeżdża to nawet ja się ciesze, ale czasami mam jej po
      dziurki. Chwilami potrafi tak dopiec, że ma się ochotę jej coś ostrego
      przygadać. Po za tym jest mi raczej obojętna-już,bo wcześniej walczyłam z nią.
      Teraz odpuściłam i jest spoko. Ogólnie w skali 1-10 to moje uczucia do niej _3_
    • kasia2705 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 15:10
      Ja lubie dzieci MM (corka 11, syn 8) i dbam o nie jak moge, gotuje,
      zajmuje sie nimi, ale daleko uczuciom, ktore do nich zywie milosci,
      ktora darze synka (2 latka). Za 10 dni mam termin cc wiec dzieci
      bedzie czworo - synek nie rozumie co sie swieci, ale starsze dzieci
      bardzo sie ciesza. Jakby sie dasaly chyba przestalabym im dawac
      jesc ;o)
      Zas tak powaznie to mam szczescie, bo trafily mi sie fajne dzieciaki
      i mamy dobry kontakt, mogloby byc zdecydowanie gorzej.
      • ojczymc Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 02:05
        witaj!jestem ojczymem 11-latka,chcialbym wymienic poglądy/zwlaszcza
        nauka/jesli znajdziesz czas dla mnie bede wdzieczny.pozdrawiam!odp
        przez nadawca gazeta,lub GGadu 11062059.
      • ojczymc Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 02:11
        przeczytaj ponizej twojej wypowiedzi na forum-prosba o kontakt!
        kasia2705 napisała:

        > Ja lubie dzieci MM (corka 11, syn 8) i dbam o nie jak moge,
        gotuje,
        > zajmuje sie nimi, ale daleko uczuciom, ktore do nich zywie
        milosci,
        > ktora darze synka (2 latka). Za 10 dni mam termin cc wiec dzieci
        > bedzie czworo - synek nie rozumie co sie swieci, ale starsze
        dzieci
        > bardzo sie ciesza. Jakby sie dasaly chyba przestalabym im dawac
        > jesc ;o)
        > Zas tak powaznie to mam szczescie, bo trafily mi sie fajne
        dzieciaki
        > i mamy dobry kontakt, mogloby byc zdecydowanie gorzej.
    • kicia031 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 15:20
      Lubie.
    • weronka77 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 15:40
      nie, nie lubimywink) Na szczęście nie musimywink
    • braktalentu Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 16:19
      Lubię, nawet bardzo lubię. Chociaż temperamenty mamy zupełnie różne.
      • konstancja16 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 17:27
        dzieciak jest OK. czasem przylepa, czasem maruda, ale w granicach
        normy. w pewien sposob jest podobny temperamentem, energiczny
        i .... uparty jak osiol. tzn jak ja. co nieustannie mnie wkurza,
        ale jednoczesnie budzi szacunek i sentyment (w mojej rodzinie
        krazyly legendy na temat moich dzieciecych demonstracji oslego
        uporu. ktory z czasem przerodzil sie w pewien rodzaj wytrwalosci w
        sprawach roznych. pozostawiajac jednakze pewne slady infantylnego
        stawiania na swoim).


        zatem lubie Malego, natomiast wkurzona jestem (bywam) na jego
        rodzicow. jego mamusia zdecydowala sie na dziecko, zeby po roku
        stwierdzic, ze zycie rodzinne jest malo zabawne i .... poszla sobie
        z innym facetem. po jakims czasie wrocila po swoje roczne (czy juz
        moze poltoraroczne wtedy) dziecko. a tatus (czyli NM)... no,
        machnal dzieciaka tej niedojrzalej dziewczynie (i jeszcze twierdzi,
        ze to nie byla wpadka) to co, slepy byl? nie widzial, ze ona za
        mloda i w ogole nieprzygotowana do roli matki?

        nieodpowiedzialni gowniarze oboje.

        oczywiscie teraz niczego nie zaluja, maja wspanialego syna. ktorego
        to syna przerzucaja miedzy soba nawzajem i dziadkami. i, niestety,
        obciazaja obowiazkami wobec dziecka swoich nowych partnerow.
        oczywiscie 'widzialy galy co braly', sama dobrowolnie w to
        wdepnelam. ale jakie jest wyjscie jak to dziecko juz jest? moglam
        zrezygnowac z tego zwiazku, ale jest jeszcze pare innych rzeczy,
        ktore sa wazne w zyciu...

        czasem bywa lepiej czasem gorzej. ale jak mamusia Malego w
        odpowiedzi na propozycje zostawienia go jej na weekend reaguje
        nerwowo 'ale przeciez ja tez mam swoje zycie' i do dzis wypomina,
        ze spedzila ze swoim synem TRZY weekendy w zeszlym roku (raz w maju
        i dwa razy w lipcu) to noz mi sie w kieszeni otwiera (boze
        narodzenie, wielkanoc, dlugie weekendy, ferie, prawie wszystkie
        wolne dni z nami). jassssne, kazdy szczesliwy ze sa dzieci. i nowy
        partner tez MUSI byc szczesliwy. albo wracac na swoje.

        dziecko jest OK, ale ja tego dziecka nie chcialam. i wkurza mnie to
        gowniarskie handlowanie: kto kiedy sie nim zajmuje (a regula jest
        taka, ze mamusia zajmuje sie nim jak jest przedszkole. wszystkie
        dni wolne, weekedny, swiata - dzieciak u taty (i macochy)). regule
        te ustanowila mamusia, tatus wychodzi z zalozenia ze na razie nie
        bedzie sie z nia klocil. a ja lubie Malego, ale nie mam ochoty
        przejmowac obowiazkow rodzica. jego mamusia zyje i niech ona
        pomeczy sie czasem z tym smarkaczem.

        dodam na zakonczenie, ze nie jestem potworem (nie krzycze, nie bije,
        nie stawiam do kata). wiec nie chce juz czytac komentarzy pod
        tytulem: trzeba bylo sie nie wiazac z dzieciatym facetem. lubie
        dzieciaka, czytam mu bajki i wiersze, staram sie z nim rozmawiac,
        angazowac go w rozne domowe zadania, a nawet bawic sie z nim. nie
        mowie do niego 'gowniarzu' ani 'smarkaczu' chociaz czasami pisze
        tak, aby dac ujscie emocjom. w kontaktach bezposrednich uzywam
        slow 'prosze', 'przepraszam', 'dziekuje' i ucze Malego uzywania
        ich. ale wolalabym zeby tego wszystkiego nie bylo i zebym miala
        swoje weekendy i swoja wolnosc, jak kiedys.

        sa weekendy lepsze i gorsze. dzis jest ten gorszy. rzadko jednak
        wkurzam sie na Malego. moj zal, pretensje i tlumiona zlosc jest
        skierowana w jego niefrasobliwych i nieodpowiedzialnych rodzicow.
        nie tylko w Ex. rowniez w NM. baran jeden. a ja baranica, nie?
        skoro pokochalam barana? wink)

      • ilona1004 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 17:28
        ja mojego pasierba niestety nie znoszę ,a konkretnie to znosić muszę
        ale baardzo ciężko mi to idzie.
        Nigdy za nim nie przepadałam ale tolerowałam a gdy pojawiło się
        nasze wspólne dziecko sytuacja pogorszyła się o 100%.
        • weronka77 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 19:26
          to wspołczuję szczerze...Ja nie musze nikogo" znosić" od jakiegoś
          roku.A niektórych to nawet od ponad rokuwink)
          • ilona1004 weronka77 19.04.08, 20:06
            ja tak do Ciebie ,trochę zbaczając z wątku głównego.


            weronka77 napisała:

            > to wspołczuję szczerze...Ja nie musze nikogo" znosić" od jakiegoś
            > roku.A niektórych to nawet od ponad rokuwink)

            powiedz jak to zrobiłaś ?masz patent?wink
            • weronka77 Re: weronka77 19.04.08, 20:23
              czy ja wiem czy patent? pewnie moje zachowanie w stosunku do
              pasierbów miało jakoś wpływ na to że jakoś się "wykruszyli".Zresztą
              celowo tak się zachowywałąm.Ale tak naprawdę jakoś rok temu
              kompletnie przestałam się tym przejmować i "olałam" sprawę. Chyba
              była to decyzja ich ojca że woli spędzać czas ze mną i naszym
              dzieckiem oraz że nie chce ich udziału w naszym życiu, zresztą
              otwarcie mi to powiedział. Alimenty płaci, spotyka się z synem raz
              na 1-2 tygodnie z córką chyba wcale. Zresztą...szczerze mówiąc, to
              jego sprawa i wybory. Mnie to już kompletnie nie interesuje bo temat
              przestał wywoływać u mnie emocje jakiś czas temu.Zapewniam Cię, że
              szkoda czasu na nerwy i rozmyślanie o tym.Nie warto.
              • weronka77 Re: weronka77 19.04.08, 20:33
                aha-i buziaki dla eksi i jej przyjaciółek czytających to forumwink)
                Szczerze współczuję niepowodzenia na rozprawie o podwyższenie
                alimentów...naprawdęwink)))))
    • lilith76 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 19:44
      Łatwiej mi się dogadać z dzieckiem, który ma inny ode mnie temperament. Mała wychodzi już z ADHD, jest ektrawertyczna, otwarta, czyli przeciwieństwo mnie w jej wieku. Czasem tylko jestem zmęczona tą jej nadaktwnością i przyjmowania wielu rzeczy z emfazą, ochami, achami, piskiem.
      Mały jest cichy, introwertyczny, z trudem nawiązuje kontakty z rówieśnikami, trochę jak ja, jak byłam dzieckiem. A jesteśmy sobie chyba raczej "życzliwie obojętni".

      Genealnie lubię dzieci i trzeba nieźle nagrabić, żebym do jakiegoś zmieniła nastawienie.
      • ywwy Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 20:50
        Ja mam ze swoją całodobową córką M podobny temperament i raczej tak
        jest trudniej się polubić.
        Jest dla mnie obojętna, już po prostu ciąży mi wspólne mieszkanie z
        dorosłą panną! Może gdybym ją znała od dziecka, a nie od 15 roku
        życia to polubiłybyśmy się?
        • ilona1004 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 21:40
          Patrzcie dziewczyny jaki obraz nam się tu wyłania... .
          Niby od niechcenia rzucony temat -czy lubicie?....
          Niejednokrotnie były atakowane (tu i na innych forach) osoby które
          przyznawały się do "nielubienia" pasierbów.Wystarczyło coś czasem
          nietak powiedzieć a gromy się sypały.
          A tu raczej widać że tak naprawdę to żadna z macoch -(nielicząc-
          nielicznych wyjątków) nie pała miłością ani zbyt wielką sympatią
          do "przyszywanych"dzieci.
          Sama się astanawiałam nad tym czy gdybym znała pasierba od dziecka
          byłoby łatwiej go polubić?
          • weronka77 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 19.04.08, 23:05
            bo zawsze po prostu trzeba kogoś "ukamieniować"winkTaka sopecyfika
            forów internetowychwink Najpierw jest " zadymka" na kilkadziesiąt
            postów przez 37 dni a potem.....cisza przez kilka tygodniwink
            • weronka77 3-7 dni;-) 19.04.08, 23:05

          • sylwiazion ilona1004 19.04.08, 23:06
            Napisalaa:
            > Sama się astanawiałam nad tym czy gdybym znała pasierba od dziecka
            > byłoby łatwiej go polubić?
            Mysle ze bylo by duuuuuuzo łatwiej!!!!

            Ja mojego pasierba znam odkad skonczył rok, teraz ma 11 Lat.
            Uwazam ze ma ze mną lepszy kontakt niz ze swoim ojcem a moim mezem smile
            Od zawsze dazymy sie duza sympatią choc nie powiem ze bywaly chwile
            zwatpienia i rozgoryczenia.
            Ale jest mi łatwiej bo znam Go od zawsze, gorzej by bylo jak bym Go
            poznala teraz sad((((

            Pozdrawiam


          • coccolona Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 20:07
            ilona1004 napisała:

            > Patrzcie dziewczyny jaki obraz nam się tu wyłania... .
            > Niby od niechcenia rzucony temat -czy lubicie?....
            > Niejednokrotnie były atakowane (tu i na innych forach) osoby które
            > przyznawały się do "nielubienia" pasierbów.Wystarczyło coś czasem
            > nietak powiedzieć a gromy się sypały.

            Bo te ataki to byly glownie ze stron macoch, ktore maja dzieci z poprzednich
            zwiazkow. Sa macochami, ale ich partner jest tez ojczymem dla ich dzieci. W
            takim ukladzie lubienie pasierbow, to prawie mus, bo w ten sposob partner musi
            tez lubic ich dzieci. Gdyby okazywaly niechec w stosunku do pasierbow, to ich
            partner tez nie lubilby ich dzieci.
            Gdybym miala dziecko z mezczyzna innym niz moj obecny partner, to bym po prostu
            bardziej sie starala okazywac sympatie pasierbom (oczywiscie udawana, na pokaz).
    • luna67 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 00:50

      mam 3-jke dzieci, i jak to w zyciu bywa, kazde z nich ma inny charakter, ale
      cala trojke kocham ponad zycie.
      Wychowalam jak umialam, ksztalcilam w pewnym stopniu ich charakter, gdyz mialam
      na to wplyw i duza odpowiedzialnosc, i przyznam sie, ze mi sie to w pewnym
      stopniu udalosmile, co nie moge powiedziec o pasierbach.

      Dzieciaczki mojego M maja swoich rodzicow, ktorzy je wychowuja na swoj sposob,
      na ktory nie mam i raczej nie chce miec wplywu, gdyz wiazalo by sie to z "wojna
      domowa".

      Czy lubie? hmmmm....., tak czasami, jak Ritalin przeciwko Attention
      Deficit/Hyperactivity Disorder (ADHD) zacznie u malego dzialacsmile

      A teraz tak szczerze, matki ktore kochaja pasierby w takim samym stopniu jak
      swoje dzieci, nie powinny miec mienia matek, moim zdaniem cos z nimi jest nie
      tak. Za moimi dziecmi skoczylabym w ogien, ale za pasierbami??? napewno bym sie
      za dlugo zastanawialasmile upssmile.

      Czy nikt sie tu nie zastanawial, ze za lubienie lub nie lubienie pasierbow
      odpowiedzialni sa w duzej mierze ich ojcowie!!! Ja mojego M bym czasami na
      ksiezyc wystrzelila za wychowanie (raczej nie wychowanie) jego dzieci. A
      zachowanie (obcych jak by nie bylo dzieci) wiaze sie wlasnie z tym
      lubieniem..... bo czy mozna lubic dzieci nie wychowane?
      3 lata temu zaszlam w ciaze planowana z moim M, ktora niestety stracilam
      (pisalam o tym (jeden raz) ok 2-3 lata temusad(((, maly kopnal mnie w brzuch
      przy ubieraniu jemu bucikow).

      Niestety trzyletnie starania nie przyniosly upragnionego skutku, nie mowiac o
      straconych tysiacach euro w klinikachsad(((( mam ogromny zal, ale zarazem wiem,
      ze maly byl wtedy za maly zeby zrozumiec co mi zrobil.
      Przez ten incydent miedzy innymi rozstalam sie pare miesiecy temu z moim M, gdyz
      nie moglam patrzec na jego dzieci. Ale tego nikt nie zrozumie, co ja czuje, niby
      lubie dzieci mogego M, ale jak sobie wspomne ze moje dziecko moglo miec juz 2
      latka, to nie moge...........

      • kopina77 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 10:09
        Współczuję i rozumiem,że czasem mimo że jest się dorosłym to emocje
        zagraniają wybaczyć i zapomnieć...
        A jeżeli chodzi o maleństwo to...Cuda się zdarzają....
    • ojczymc Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 02:40
      witam płec piękną!polecam obejrzec film BALLADA O JANUSZKU czy cos
      podobnego nie pamietam,wtedy podyskutujemy o swoich/nie swoich
      dzieciach.moj 11-letni urwis/razem juz 5 lat/jest moim
      przeciwienstwem,inny temperament itp,itd mimo to traktuje go jak
      wlasnego syna/"wlasnych"dzieci nie mam/czasami surowo bo nie jest mi
      obojetne jego zachowanie ani tym kim zostanie w przyszlosci.surowosc
      zarzuca mi czasami partnerka,życie-nie bajka.mozna olać sprawe i nie
      przejmowac sie zachowaniem dziecka lub ponosic ciężąr wychowywania
      za cene bycia lubianym/kochanym lub nie.wybor nalezy do nas.ocene
      otrzymamy gdy wejdzie w dorosłe życie!piszcie kobiety,lubie
      dyskutowac i sie uczyc,moze przeczytam,tez ciekawe rady,narazie
      mizernie wypadacie w mojej ocenie za nielicznymi
      wyjątkami"idealistek" smile) gorące pozdrowienia dla wszystkich macoch
      i gosci podglądających forum!
      • weronka77 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 02:50
        www.filmpolski.pl/fp/index.php/123318
        youtube.com/results?search_query=ballada%20o%20januszku&search_type=&search=Search
        • ojczymc Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 02:57
          dziękuje za wsparcie i pomoc-linki do filmu-/to cenie najbardziej w
          ludziach-odrobina życzliwosci/weronka77 napisała:

          > www.filmpolski.pl/fp/index.php/123318
          > youtube.com/results?search_query=ballada%20o%20januszku&search_type=&search=Search
          >
        • ojczymc Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 03:06
          wole Shreka niz Piotrusia Pana smile)
      • kopina77 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 10:06
        Witam
        Dzięki za Twoje słowa.
        Jestem całodobową macochą, mamą.Stałam się trochę macochą z
        Kopciuszka, bo wychowanie dzieci spadło całkowicie na moje barki i
        mi również to kim będą szkraby w przyszłości jest nieobojętne,więc
        zakazuje, nakazuje, kocham, wymagam i nie staram się za wszelką cenę
        wynagrodzić dzieciom śmierć matki.Życie toczy się dalej i mimo
        ogromnego bólu w sercu trzeba wykonywać swoje obowiązki i dawać, a
        nie tylko brać.
        Gratuluje synka i Żonie Męża wink)))))
        Ballady i Januszku nie oglądałam ale wszystko przede mną.
      • reksia do ojczyma c 20.04.08, 15:12
        ojczymc napisał:
        >piszcie kobiety,lubie
        > dyskutowac i sie uczyc,moze przeczytam,tez ciekawe rady,narazie
        > mizernie wypadacie w mojej ocenie za nielicznymi
        > wyjątkami"idealistek" smile)

        Na forum nie bawimy się w rozróżnianie płcismile))))
        Ty dopiero mizernie wypadłeśwink przedstawiając się ze strony samca
        oczekującego na porady, aż się ciśnie na usta słodkie "radź sobie
        sam ;P"
    • mamaika Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 06:45
      Nie lubię , ale też i kontakty nasze z całodobowych stały się
      sporadyczne więc problemu nie mam typu chcieć a móc smile .
      • zuzik78 Re: po urodzeniu się moich pojawił się problem 20.04.08, 12:43
        dopóki z moim M nie mieliśmy dzieci moje przyszywane pasierby były dla mnie jak
        własne. Teraz jak mam już dwójkę własnych ich obecność (co prawda tylko
        weekendowa)napawa mnie zdenerwowaniem. Szczególnie jak widzę młodszego, który
        jest kopią własnej matki czyli eksi. Może dlatego, ze ta kobieta nieźle zalazła
        nam ostatnio za skórę. Przyjechała osobiście się upewnić czy aby na pewno jestem
        w ciąży jak to podaliśmy do sądu. No bo przecież mogę oszukiwać a karta ciąży
        może być sfałszowanasmile))))
        Generalnie są denerwujący, szczególnie młodszy, który kompletnie nie odpowiada
        mi ze względu na jego temperament (którego nie ma), olewatorskie podejście do
        życia (nie cierpie tego) i parę innych ciekawych wad. Ale z drugiej strony tak
        sobie myślę, że niedługo już będą na tyle duzi, że nie będę musiała ich oglądaćsmile
      • kopina77 Re:do mamaika 20.04.08, 15:50
        Możesz mi napisać coś więcej o swoich relacjach z pasierbami(z
        całodobowych na sporadyczne)I co najbardziej w tej relacji Cię
        drażniło,że mimo pomocy psychologa nie dałaś rady???
        Pozdrawiam
    • reksia Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 14:19
      zacznijmy od tego że w stosunku do własnych dzieci człowiek odczuwa
      to podobnie wink)) Nie mowie o małych dzieciach bo maleństwa zazwyczaj
      są bezkonfliktowe i cudnie zaciekawione światem. Mówie natomiast o
      egoistycznie i buntowniczo nastawionych do dorosłych nastolatkach,
      które sa akuratnie w okresie odgryzania pępowiny.
      • yuka66 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 17:43
        Hm... Moje pasierby są dorosłe i w zasadzie lubię je, ale... nie
        lubię ich zbyt częstej obecności w moim zyciu.
    • kicia031 Smutny watek 20.04.08, 18:13
      Jakie to smutne ile osob zyje we wzajemnej niecheci wsrod najblizszych ludzi.

      Ja wlasnie spedzial fajny weekend za cala rodzina, bylo bardzo milo patrzec, jak
      Mala zajmuje sie Wscieklakiem i co chwile daja sobie buzki, jak bardzo dojrzal i
      moj starszy syn i Mala - kiedys sie tlukli, teraz prowadza powazne konwersacje o
      waznych nastoletnich sprawach. wink))

      Lubie patrzec, jak moj chlop popisuje sie przed corka, jaki to z niego pan domu
      i na wyscigi gna do wieszania prania i pieczenia kurczaka...

      Mam nadzieje, ze wszystkim uda sie odnalezc troche radosci w byciu razem w
      gronie rodziny.
      • per-vers Re: Smutny watek 20.04.08, 19:43
        Faktycznie, smutny się zrobił...

        Jak już gdzieś pisałam jestem całodobową macochą 3latki, moja
        sytuacja dosyć mocno różni się od tych, w których wy jesteście...
        Wszak dziecko nie wpada do mnie na weekend, nie jest do nas wpychane
        przez matkę, gdy ta ma już dość, ani też nie jest zbuntowanym akurat
        nastolatkiem smile No i póki co to ja mam 50% wkładu w jej wychowanie,
        na spółkę z jej ojcem, a matce zdarza się ją odwiedzić i jeśli
        zamiesza (np. właśnie wychowawczo), to tylko na kilka dni smile

        Ale miewam ciężkie chwile - także z "lubieniem" jej, jest w wieku
        buntu i bycia jajem mądrzejszym od kury... wink I po prostu zielenieję
        czasem i zastanawiam się, czy jak się wychowuje swoje dzieci, to
        jest tak samo, czy inaczej... Ale są też sytuacje totalnie odwrotne,
        gdzie po prostu ją uwielbiam i jestem nią zachwycona... smile
        • chalsia Re: Smutny watek 20.04.08, 22:19
          > Ale miewam ciężkie chwile - także z "lubieniem" jej, jest w wieku
          > buntu i bycia jajem mądrzejszym od kury... wink I po prostu zielenieję
          > czasem i zastanawiam się, czy jak się wychowuje swoje dzieci, to
          > jest tak samo, czy inaczej...

          he he, jest dokładnie tak samo. Ba, nawet gorzej, bo nie mozna się pocieszać
          miła myślą, że ten dzieciak taki wredny jest bo ma to po matce wink))
          Aaaa - bedzie gorzej - za dwa lata czeka Cię bunt pięciolatka, potem kolejne
          bunty mniej więcej co dwa lata (ale nie tak trudne), no i na koniec apogeum
          czyli nastolatka w domu. Jak to moja mama mówi "małe dziecko-mały kłopot, duże
          dziecko-duży kłopot".
          smile
      • yuka66 Re: Smutny watek 20.04.08, 19:47
        Kicia, jestes osoba o wielkim sercu, jesli pasierby uwazasz za
        jednych z najblizszych ludzi. Ja jestem bardzo daleka od takich
        uczuc.
        • kicia031 Re: Smutny watek 20.04.08, 22:18
          Przede wszystkim jednak piszmy po polsku, wiec nie " uwazasz pasierby" tylko
          "uwazasz pasierbow".

          Ale ad rem: oczywiscie ze Mala to bliska mi osoba: siostra mojego synka i
          ukochana corka mojego mezczyzny. Akurat tak milo sie sklada, ze oprocz tego jest
          sympatyczna osoba, przynajmniej kiedy jest u nas, bo czasami od babaci docieraja
          do nas inne sygnaly.
          Ale ja w ogole jestem tolerancyjna wobec dzieci, moze dzieki temu nie mam ,
          odpukac, wiekszych problemow wychowawczych z moim prawie 16-latkiem, wrecz
          przeciwnie, to on mnie wychowuje czasami. wink)
          • ojczymc Re: do KICIA031 Smutny watek 20.04.08, 22:36
            do kicia 031-juz Cie lubie smile)/tylko nie poprawiaj mojej
            ortografii smile)/,za uczciwe rozsądne wypowiedzi i serce.pozdrawiam!
            kicia031 napisała:

            > Przede wszystkim jednak piszmy po polsku, wiec nie " uwazasz
            pasierby" tylko
            > "uwazasz pasierbow".
            >
            > Ale ad rem: oczywiscie ze Mala to bliska mi osoba: siostra mojego
            synka i
            > ukochana corka mojego mezczyzny. Akurat tak milo sie sklada, ze
            oprocz tego jes
            > t
            > sympatyczna osoba, przynajmniej kiedy jest u nas, bo czasami od
            babaci docieraj
            > a
            > do nas inne sygnaly.
            > Ale ja w ogole jestem tolerancyjna wobec dzieci, moze dzieki temu
            nie mam ,
            > odpukac, wiekszych problemow wychowawczych z moim prawie 16-
            latkiem, wrecz
            > przeciwnie, to on mnie wychowuje czasami. wink)
            • kicia031 Re: do KICIA031 Smutny watek 21.04.08, 10:06
              ortografii nie poprawiam, bo jako dyslektyk sama wale straszliwe
              literowki, natomiast o dreszcze przyprawiaja mnie "pasierby"
              i "tescie", brrrrrrrrrrr

              I nie spiesz sie tak z lubieniem mnie, ja jestem tu znana suka wink)
              jak sie wyzyje na forum, to moge juz byc mila w domu wink))
              • e_r_i_n Re: do KICIA031 Smutny watek 21.04.08, 10:11
                kicia031 napisała:

                > I nie spiesz sie tak z lubieniem mnie, ja jestem tu znana suka

                Eee tam, zaraz suka. Ideał chodzacy raczej wink
              • ojczymc Re: do KICIA031.napisz POMOOOCY! 21.04.08, 20:13
                CZESC! potrzebuje rady n/t dysleksji,moze podyskutujemy na GG-adu?
                pozdrawiam!kicia031 napisała:

                > ortografii nie poprawiam, bo jako dyslektyk sama wale straszliwe
                > literowki, natomiast o dreszcze przyprawiaja mnie "pasierby"
                > i "tescie", brrrrrrrrrrr
                >
                > I nie spiesz sie tak z lubieniem mnie, ja jestem tu znana suka ;-
                ))
                > jak sie wyzyje na forum, to moge juz byc mila w domu wink))
                >
                >
                • kicia031 Re: do KICIA031.napisz POMOOOCY! 23.04.08, 09:46
                  Wiesz co, boje sie, ze z dysleksja ci nie pomoge, bo w czasach,
                  kiedy bylkam dzieckiem tego sie w POlsce nie diagnozowalo - po
                  prostu mylilam b i p, mi n, albo pisalam cos co mialo niepoliczalna
                  liczbe laseczek i tym podobne, i za chiny nie widzialam - i nie
                  widze swoich bledow. Sprawdzam zawsze swoje posty przed wyslaniem -
                  i kicha, nie widze literowek.
                  Na szczescie moje dzieciaki nie maja akurat tego problemu, wiec z
                  nowoczesnymi metodami diagnostyki i leczenia dyskleksji sie nie
                  zetknelam.
                • 13monique_n Re: do KICIA031.napisz POMOOOCY! 23.04.08, 13:18
                  ojczymc napisał:

                  > CZESC! potrzebuje rady n/t dysleksji,moze podyskutujemy na GG-adu?
                  > pozdrawiam!kicia031 napisała:
                  Co prawda post nie do mnie, ale co nieco wiem. Mój syn miał pewną
                  postać dysleksji. Pracowaliśmy pod kierunkiem poradni pedagogicznej.
                  I korzystaliśmy z książek, które kupowałam w księgarni dla
                  nauczycieli. We Wrocławiu jest to przy Wydziale Psychologii i
                  Pedagogiki
                  • ojczymc ad,13monique_n DZIĘKUJĘ! 03.05.08, 06:41
                    j/w kiss smile)
          • yuka66 Re: Smutny watek 21.04.08, 13:00
            "Przede wszystkim jednak piszmy po polsku, wiec nie " uwazasz
            pasierby" tylko "uwazasz pasierbow"."

            Dziękuję za poprawienie.
      • e_r_i_n Re: Smutny watek 21.04.08, 09:28
        kicia031 napisała:

        > Mam nadzieje, ze wszystkim uda sie odnalezc troche radosci w byciu
        > razem w gronie rodziny.

        Ja odnajduje duzo radosci w byciu w gronie rodziny, czyli w
        towarzystwie mojego syna i mojego meza.
        Pewnie jak wszystkie piszace tu macochy.
    • damiri Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 19:23
      Jednego lubie (21 lat) a drugi mnie drazni (16 lat). To glownie
      kwestia osobowosci (moich i ich ) i bledu ich taty a mojego M, ktory
      po ich przyjezdzie odstawil mnie na bocznice (uczuciowo) bo taki byl
      steskniony za synami (czemu sie nie dziwie). Poczulam sie doczepka
      do ich rodziny i tak mi juz zostalo. Chlopaki sa, obiektywnie
      mowiac, fajne, uczynne, uprzejme i nie mozna im duzo zarzucic.
      Jedyne co mnie drazni to ta namolnosc, gadatliwosc i wszedobylskosc
      mlodszego. We wszystkim musi wziac udzial, wszystko wiedziec, we
      wszystko sie wtracic. I gada non stop. Meczy mnie to strasznie bo ja
      jestem milczek i odludek. Nie moge sie doczekac kiedy dorosnie i
      pojdzie na swoje.
    • coccolona Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 20:08
      Dziekuje per-vers za ten watek smile
    • triss_m7 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 20.04.08, 21:56
      Lubie.
      Przeciez to jest dzieciak i nawet jesli zachowuje sie
      czasem "dziwnie" to w koncu to ja jestem juz dorosla smile
      Corka M przechodzi wlasnie dosc burzliwy okres ale tak ma wiekszosc
      nastolatkow wiec trzeba przeczekac smile
      Od samego poczatku (juz 8 lat) jestem pozytywnie nastawiona i mimo
      wszystko nie rezygnuje z tego.
      Nie jest mi tez obojetne co sie z nia dzieje, co czuje ale nie
      zamierzam tez matkowac.
      Wyznaje zasade, ze traktuje cudze dzieci tak jakbym chciala aby moje
      traktowano.
      Pozdrawiam!
    • elakuz Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 21.04.08, 06:21
      Lubie mala, jest mila i grzeczna dziewczynka a te rzadkie kontakty,
      ktore z nia mialam wspominam dobrze. Nawet, gdyby te kontakty byly
      lub beda (w to beda nie wierzewink) czestsze nie sadze, abym wyzywala
      sie na dziecku za jej matke. Za stara na to chyba jestemwink
    • e_r_i_n Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 21.04.08, 09:24
      Nie mam przyszywanych dzieci.
      Pare spotkan, ktore mialam okazje odbyc z synem mojego meza
      skłaniaja mnie ku odpowiedzi, ze lubie.
      • jakatta Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 21.04.08, 10:33
        Nie lubie. Po pierwszym spotkaniu zmienilam zdanie o 180 stopni.
        Manipulowany przez zawistna matke, chamski, roszczeniowy,
        niewychowany. Brzydki, krzywe zeby-nieleczony. Chcialam pomoc, znam
        swietnych ortod., ale za nienawisc jaka wypasla go matka - dziekuje,
        wychodze.

    • m-jak-magi Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 21.04.08, 11:35
      bardzo bardzo nardzo lubie. jest cudowna dziewczynka i jedyna
      siostra mojego syna.
      jak moglabym nie lubic kogos kto bedzie kiedys w zyciu jednym z
      najblizszych ludzi dla mojego jedynaka ????
    • tokanka Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 21.04.08, 11:36
      Lubię choć wydaje mi się, że nie kocham. Jest bardzo ważną osobą w
      moim życiu. Martwię się o nią, jestem z niej dumna, cieszę się z jej
      sukcesów, wspieram... Były okresy, że mnie mocno denerwowała swoim
      zachowaniem w okresie buntu nastolatki ale własne dziecko też
      potrafi mnie doprowadzić do szału lub czarnej rozpaczy wink Myśle, że
      ja jako nastolatka byłam znacznie gorsza dla moich rodziców.
      • 13monique_n Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 21.04.08, 13:43
        tokanka napisała:

        >ale własne dziecko też
        > potrafi mnie doprowadzić do szału lub czarnej rozpaczy wink Myśle,
        >że ja jako nastolatka byłam znacznie gorsza dla moich rodziców.
        Uffff, a już pojawiła mi się myśl, że może ja jakaś wyrodna jestem
        ponad dopuszczalna moją wewnętrzna normę - moje dzieci
        to "startujące" nastolatki, które potrafią mnie doprowadzić do
        szału. I własnie przed chwilą żaliłam się na gady (obiektywnie
        inteligentne osoby i naprawdę OK) mojej matce. Bo dzieciorki daja
        popalić mając ataki burz hormonalnych co chwilę, szczególnie w
        weekendy (Dzięki Bogu za szkołę i trud nauczycieli ;-D)
        Córeczki partnera są młodsze, poczekam, aż zaczna dojrzewać. Dobrze,
        że ja pamięci nie tracę i znam sposoby na opanowanie szału smile
        PS Moja siostra swoje "najswojsze" dzieciorki miała ochotę ostatnimi
        czasy podusić, bo świrują smile
        PS2 A wszędzie piszą, że to etap rozwojowy i my sami wcale idealni
        nie byliśmy smile
        • geos Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 22.04.08, 09:17
          Lubię, nawet bardzo i bardzo potrafią mnie wkurzyć.
          Co chyba jest normą. Jako całodobowa czasem po prostu muszę ryknąć bo inaczej
          sie nie da.
          Ogólnie fajne dzieciaki są cholernie inteligentne i samodzielne - co jest moją i
          męża zasługa.
          Według moich rodziców i jednej siostry jestem straszna bo jestem konsekwentna,
          mąz tez jest i dzieci są ze mną biedne. Tylko jakoś tak dziwnie te "biedne"
          dzieci lubią sie do mnie przytulić. :o))
          Zwariowały czy co? :o))
          • mara68 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 22.04.08, 13:47
            Lubię i uważam za mądrą, miłą, choć z małymi różkami. Jedno co mi
            czasem przeszkadza to jej ciągłe pchanie się na piedestał i do
            centrum uwagi, ale to może dlatego, że ja zostałam wychowana w duchu
            wysłuchaj co inni mają do powiedzenia, poczekaj Twoja kolej też
            nadejdzie itp. natomiast Mała to typ Lwicy salonowejsmile. Jeśli
            czasem mnie wkurza to jest to raczej wynik moich frustracji
            związanych z ogólną sytuacją czyli myśleniem w stylu: ....a dlaczego
            Eks tego nie zrobi tylko my itp. ale to już całkiem inna historia...
          • ojczymc Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 22.04.08, 22:30
            DO GEOS!TAK TRZYMAJ!U MNIE TO SAMO NA-ODWROT:KRZYCZE,WYMAGAM A SIE
            TULI URWIS DO MNIE..... geos napisała:

            > Lubię, nawet bardzo i bardzo potrafią mnie wkurzyć.
            > Co chyba jest normą. Jako całodobowa czasem po prostu muszę ryknąć
            bo inaczej
            > sie nie da.
            > Ogólnie fajne dzieciaki są cholernie inteligentne i samodzielne -
            co jest moją
            > i
            > męża zasługa.
            > Według moich rodziców i jednej siostry jestem straszna bo jestem
            konsekwentna,
            > mąz tez jest i dzieci są ze mną biedne. Tylko jakoś tak dziwnie
            te "biedne"
            > dzieci lubią sie do mnie przytulić. :o))
            > Zwariowały czy co? :o))
    • lisek78 Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 25.04.08, 23:40
      nie
      • ojczymc KOCHAM!KOCHAM!KOCHAM! 26.04.08, 22:08
        ...
        • luna67 Re: KOCHAM!KOCHAM!KOCHAM! 03.05.08, 02:18
          nosz kurde, pijany?albo co?
          Chyba nie masz swoich dzieci, ze tak pierdzielisz.
          • ojczymc ad;luna67 03.05.08, 06:31
            witam!nie piję smile),zdrowie nie pozwala.nie mam
            biologicznych,urwisa smile) uważam za syna.slyszalas zdanie"takie beda
            rzeczpospolite ...jakie jej mlodzieży chowanie?/w/g mnie uniwersalne
            powiedzenie/sądząc po nicku powinnas slyszec o filmie "BALLADA O
            JANUSZKU"-Twoje strony???.co za rożnica,czy na starosc z domu
            wyrzuci wlasny syn czy pasierb,trzeba byc zawsze uczciwym wobec
            siebie i innych.dwa dni temu robilismy razem nowego,duzego
            grilla,musialabys widziec syna spojrzenie gdy wynalazł sposob na
            rozniecanie ognia../spojrzenie BEZCENNE smile).jesli jestes ze sląska
            to powiedz jakie jest najpopularniejsze imie na
            sląsku smile...pozdrawiam gorąco!
          • ojczymc ad,luna67 03.05.08, 07:29
            prosze o kontakt zjgc@mailplus.pl
    • agula_d Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 05.05.08, 21:39
      Próbowałam, starałam się...

      Dziś jestem na etapie, kiedy mogę otwarcie powiedzieć: NIE LUBIĘ.
    • twojafantazja Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 06.05.08, 12:01
      Czasem bywają przydatne,więc lubięsmile
    • dyderko Re: Czy lubicie swoje przyszywane dzieci? :) 06.05.08, 12:23
      Tak. Nie za coś, ale też nie wbrew czemuś. Jedyne znane mi ich wady
      są wadami ich ojca, więc jakbym mogła nie lubić...? Ale generalnie
      mało je znam, jak się widzimy są grzeczne i miłe ale nie pchają się
      do kontaktów. Ja też nie staram się zbliżyć. Mam to szczęście, że są
      prawie dorosłe, więc nawet jakby się coś wydarzyło to nie musiałabym
      zostać pełnoetatową macochą, a jak na razie ojciec wykazuje się
      wystarczającym rozsądkiem by wyraźnie obu stronom dać znać jak ważna
      dla niego jest ta druga i że oczekuje odpowiedniego zachowania wobec
      niej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja