Mag_p- troche pokory..

08.09.03, 13:35
Jak kiedys napisla MKatarynka - ja swoim wybuchem spowodowalam kiedys , ze
opuscilyscie forum smotne , a teraz sama tu pisze i zagladam...!!!
PRZEPRASZAM!!!!

Chcialam Wam powiedziec , ze czesto rozmawiajac z Wami identyfikowalam Was z
moim eks...A to co mowilyscie odbieralam -"ze mowicie o mnie".

Ale dzieki tym rozmowom z Wami.,,m, poznalam Was lepiej , lepiej rozumiem i
wiem , ze choc czasem iskrzy.. Lubie Was..
Choc nie jeden batalie stoczylam i penwie stocze z MIkawi - to zrozumialam
Ja.. Teraz jak czytam Jej posty - rozmumi czemu pisane sa tak a nie inaczej,
czemu tak broni ojcow i cczytam to , przez Jej pryzma , jej sytuacji.. Tak
samo szanuje kazda z wam .. Mkatarynka, badie, mamaadam4,naturelle i
Wszistkie Was dziewczyny.. Wasz zdanie jest dla mnie cenne , choc pewnie
jeszcze nie raz sie ze soba nie zgodzimy...
Jesli bedziemy sie kiedys speirac - to pamietajcie - Wszystkie Was
szanuje....!!!

Pozdrawiam
Mag - z glowa posypana popilem...
    • badia Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 13:44
      Mag, Cmooooooook wink)))))
    • domali Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 13:45
      wink))))))))))))))))))))))
      • naturella Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 13:54
        Mag, dzięki temu, że pisałaś troszkę o sobie, ja teraz też Cię już lepiej
        rozumiem. Przyznam Ci się, że na początku odbierałam Cię jak naszą ex. A teraz
        wiem, że masz swoje powody. Mag, ściskamsmile
    • mikawi Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 14:12
      wszystkie piszemy mniej lub bardziej ze swojego punktu widzenia i w oparciu o
      swoje doświadczenia, stąd tyle emocji i niezgodności we wnioskach, ale im
      bardziej poznajemy nasze wzajemne sytuacje, tym częściej okazuje się że mamy
      więcej wspolnego niż się z początku wydawało. Bo tobie mag wydawało się że ja
      to trochę jak twój eks, a mnie - że ty to niemal kalka "naszej" eks (bez
      obrazy). A tu taka miła niespodzianka smile))))
      • mamaadama4 Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 14:20
        Oj mag, łza wzruszenia zakręciła mi sie w oku.
        danka
        • ka.ga Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 14:42
          Mag. Dzieki za te slowa. Dla kazdej z nas jej historia jest/byla najwazniejsza
          i jest/byla jedynym punktem odniesienia. Ja tez dzieki Mag zrozumialam, ze nie
          kazda ex jest taka jak nasza ex. Na szczescie. Waro bylo stworzyc to forum.
          • ashan Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 15:11
            Łaaaaaaaaaaaaaaał! Szczęka mi opadła! Autentycznie! Jestem pod dużym wrażeniem
            Twojego posta, bo często wydawało mi się,ech....., co tam mi się wydawało
            niech zostanie w mojej głowie . Czapki z głów! NIby swoje lata mam i
            wiem "conieco" u ludziach, ale zaskoczyłaś mnie kompletnie!
            smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

            pzdrw
            ashan
    • mkatarynka.edziecko Re: Mag_p- troche pokory.. 08.09.03, 19:19
      Baaaardzo się cieszę bo stało się to o co apelowałam w poście umieszczonym na
      forum samodzielnych. smile))))

      Mag_p, dzięki wielkie. smile)))
    • mag_p Re: Mag_p- troche pokory.. 09.09.03, 08:42
      Dziewczyny.. Mysle, ze czasem kazda sie zapal w dyskusji - a juz jak patrzymy
      na siebie jak na tych swoich eksow.., to na pewno, potrafimy mowic rozne
      rzeczy.., wyrazac sie mniej lub bardziej precyzyjne...
      Prosty przyklad.. Ja twierdzialm, ze jesli ojciec chce uczestniczyc w zyciu
      dziecka , to musi ponosci kosekwencje..- jak takie zdanie jets przez Nas roznie
      widziane:
      Po pierwsze- "Uczestniczy w zyciu dziecka" - Wy widzalyscie wizyty u ojca i
      alimenty - a ja ciagle wtracanie sie we wszystko.. ( osatatnio wybral sie do
      dyrktor przedszkola mojego synka ( na poczatku nie za bardzo chcial sie na to
      przedszkole zgodzic) by ja poinformowac o swoich prawach - oczywiscie zrobil to
      za moimi plecami.. ciekawe co o mnie naopowiadal.... - bardzo czesto stosuje
      takie metody.. Spotkanie u psychologa - ja wszystko na wizycie - on nic nie
      mowi - a potem na druga wizyte , bez dziecka do tego samego psychologa...)
      Druga czesc - uczestniczyc w zyciu dziecka i ja tu wymienilam np. zawiesc do
      lekarza czy przedszkola...
      Co wy przedstawilyscie - wezwania do rowerka z drugigo konca polski ( absurd-
      jak dla mnie i na Waszym miejscu tez bym sie wkurzyla..., dzwonienie , aby
      poprzeszkadzac itd..) - ja - same wiecei bo Wam opislam...



      Mysle, ze dyskusaj jest czasem tak zacieta - bo piszemy slowa - a kazdy z nas
      odbiera inaczej ich znaczenie.. Czasem wydaje mi sie , ze trzeba doprecyzowa..
      Dokladnie okreslic co rozumiemym pod takim slowem - bo ono dla nas ma rozne
      znaczenie...
      Jakby nasz jeezyk znacznie sie rozniznil.. i moze slownik stworzymy wink)))
      Zgadzam sie , ze czasem mamy po prostu inne poglady - ale to dobrze.. Jakbysmy
      mialy te same - to o czym bysmy pisaly..
      Zaluje tego co powiedzialam na somtynch.., chyba bylam zmeczona i potrzebowalam
      zrozumienia... Ale trzeba bylo inaczej o to poprosic....

      Dzieki Wam , a szczegolnie dzieki Tobie Mkatarynko zrozumialam , ze moj eks
      nie rowna sie Wy...

      Wlasnie Maktarynko - wlasiwie duzo zawdzieczam Tobie... Temu , ze napsalas
      tego posta z pytaniem jak to u mnie jest.. Ze napisalam Wam troche o moim
      kontakcie z eks i co ja wtedy czuje.. i powiem szczerze , nie liczylam na
      zrozuimienie - a dostalam go duzo...
      Wiec ja Wam tez dziekuje.. i mysle ze nie jeszcze jeden raz bedziemy ostro
      dyskutowac , ale bede Was umiala oddzielac od mojego eksa....

      Mag
      PS.mysle , ze tak jak pisalo wiele z Was - ja potrzebuje czasu - by rany
      przyschly....
      • domali Mag_p - dziękuję! 09.09.03, 08:58
        Witaj Mag...
        Zawsze wchodziłam na forum "dla relaksu", żeby coś ciekawego poczytać,
        podzielić się swoimi spostrzeżeniami, może zapytać o radę, doradzić...
        Czasami, szczególnie na samodzielnych, gdy pytałam, prosiłam o radę, często
        jako "ta druga" spotykałam się z atakami - że to nie moja sprawa, że mam się
        nie wtrącać, żebym przestała się tam "dowartościowywać"...
        Z Tobą też miałam "spięcia" smile))))
        Forum "macochy" sprawiło, że mam miejsce do pisania rzeczy, które
        na "samodzielnych" mogłyby być niepopularne...
        Ale jestem pod wrażeniem naszej (Twojej i mojej) wczorajszej "dyskusji" właśnie
        na samodzielnych... było to życzliwe wymienianie swoich opinii i za to jestem
        Ci wdzięczna. Wiadomo, punkt widzenia zależy... i to chyba dobrze, bo ja nie
        jestem w stanie spojrzeć na pewne rzeczy z perspektywy mamy samodzielnej, a
        czasem jest to potrzebne...
        Dziękuję, że jesteś...
    • jayin Re: Mag_p- troche pokory.. 09.09.03, 09:16
      Mag - dzięki tobie i jeszcze paru innym dziewczynom "samodzielnym" (z forum i
      nie tylko) nie tracę wiary w "naszą" ex smile
      wprawdzie na razie nie mamy z sobą problemów żadnych, ale jak zaczęłam czytać
      niektóre posty z opisami "strasznych" ex i niektóre wypowiedzi samych ex, z
      których wyziera do mnie i ręką macha przerażająca wizja... to ja zaczęłam się
      zastanawiać, czy może tojednak jest nagminne i ta nasza Ex w rzeczywistosci
      okaze się tez taka niedobra.. no i autentycznie zaczęłam popadać w obawy jakieś
      i dystans, polączony z negatywnym stosunkiem do "naszej" ex - chociaż jej nie
      znam. wiesz - podświadomość zaczęła pracować i dopasowywać rzeczywistość
      do "wyczytanego" przeze mnie obrazu...
      ale potem zaczęłyście (i ty, i chalsia, i jeszcze parę osób z forów i z mojego
      otoczenia) pokazywać mi swoimi wypowiedziami, że na szczęście stereotyp który
      zaczął mi się kształtować w głowie - nie jest dominujący wśród ex - i są ex
      takie jak wy - ktore daje rade zrozumiec i zgodzic sie z ich punktem widzenia -
      a co za tym idzie - łatwiej mi ZNOWU smile neutralnie podchodzić do "naszej" ex
      i uznac ją za "niezagrazajaca"(smile naszemu domowi, jako matka dziecka
      Osobistego- bo prawdę mówiąc, po niektorych postach zaczęłam się doszukiwać w
      niej tego, o czym piszecie... Brrr... - nie piszę, że ją lubię - bo jej nie
      znam. ale neutralność i brak odgórnej niechęci do niej to chyba też dobra rzecz.
      jasne, że w dalszym czasie moze sie okazac, ze ona faktycznie jest niedobra.
      kto to wie, jak to zycie bedzie się dalej działo... ale na razie nie odbieram
      jej negatywnie. po prostu chyba nie odbieram wcale.
      fora uświadomily mi to, ze ona gdzies tam jest, nawet jak nie bede sobie o niej
      myslec i niebedzie jej w naszym zyciu. bo do tej pory, jakos nie bralam pod
      uwage JEJ obecnosci w tych ukladach, a przeciez jakas tam obecnosc bedzie,
      jesli JEJ dziecko i Osobistego bedzie bywac czesto w domu MOIM i Osobistego.. i
      moze ona tez bedzie sie czula hm.. nieswojo.. bo do tej pory Osobisty mieszkał
      parę lat sam. a tu nagle.. nowa żona..wink

      dzieki takim postom jak twoj m.in. zaduszam w sobie te iskierki "stanu
      zagrozenia" z jej strony smile i mam jakas swiadomosc, ze Ex może mieć tez swoje
      problemy z takim stanem rzeczy, jaki nastał u nas. tak po ludzku. tak jak ja.
      tylko z innej strony. no i za to uswiadomienie - i tobie, i "macochomsmile"
      wielkie dzięki.
      potrzebowalam chyba takiego miejsca, zeby otworzyc jedno oko i przejrzec wink


      pozdrawiam

      Joanna
      • chalsia Re: Mag_p- troche pokory.. 09.09.03, 12:46
        No właśnie. Ja po to samo tu bywam, by móc spojrzeć na to od innej strony i
        starać się zrozumieć. Choć zrozumienie nie znaczy od razu,że aprobuję, ale
        przynajmniej pozwala na to spojrzeć inaczej.
        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • badia Re: Mag_p- troche pokory.. 09.09.03, 10:12
      Mag, miałam dokładnie to samo, co Ty. Jak pisałam, że ex chce korzystać z
      samochodu małża, to miałam na myśli to, że ona wymusza podwożenie i inne
      świadczenia, strasząc nas podwyższeniem alimentów i dodatkowo wywołując w małżu
      poczucie winy, że przecież gdyby był "prawdziwym tatą" to by woził codziennie.
      Trudno dyskutować z wymuszeniem i szantarzem zwłaszcza, jak się używa jako
      argumentu uczuć dziecka.
      Dopiero po paru dniach zrozumiałam, że jak Ty piszesz o podwożeniu, to masz na
      myśli ex, który wymusza obniżenie alimentów wzamian za nigdy nie zrealizowaną
      obietnicę podwozenia..., że to on wywołuje u Ciebie poczucie winy, że jesteś
      złą matką, to on szantarzuje, że może blokować każdą Twoją decyzję związaną z
      dzieckiem.
      I dopiero paru dni trzeba było (I postu Mkatarynkiwink), żeby dojśc do wniosku,
      że nie o podwożenie chodzi a o to, że szantarz, wymuszenie, stawianie przed
      faktem dokonanym (Chalsiawink)i przedstawianie partnera jako wyrodnego rodzica to
      świństwa, niezależnie od płci autora.
      Przytulam Cię cieplutko, nie chciałabym być w Twojej skórze, ale wierzę że
      poradzisz sobie z sytuacją.
      Buziakiwink))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja