matiza
09.09.03, 14:58
Witam Was,
Ja tez mam partnera, który z poprzedniego związku ma dziecko. Odszedł kiedy
dziecko miało 7 miesięcy. W ich zwiazku od dawna nie układało sie nawet
poprawnie, dziecko było efektem "wpadki". Zdaniem mojego faceta nawet nie
wpadki ale podłej manipulacji zony w czasie kiedy małżeństwa juz nie było i
oboje toczyli rozmowy o rozwodzie. Mój facet na wieśc o dziecku nie cieszył
sie, choc próbował zaakceptowac i pokochac. Niestety nie udało sie. Nie wiem
jak naprawde było bo tylko oni wiedzą, a ja znam sprawę tylko z relacji,
które zawsze sa subiektywne - wiec nie będe oceniać.
Fakt jest taki, że on odkąd odszedł nie widział dziecka ani raz i nie chce
widzieć. Mówi, że ma do niego bardzo negatywne uczucia, nie chce go widziec i
znac, ogranicza sie tylko do przelewania pieniędzy. Mam ważenie, że wszelkie
negatywne uczucia do ex przelał na dziecko, choc on wie, że dziecko nie jest
winne. Jednak dziecko ciagle jest narzędziem podłej manipulacji ze strony ex,
która nie tylko nie daje spokoju jemu, ale tez całej jego rodzinie. Zabrał mu
tatalnie wszytsko, nawet rzeczy osobistych i rzeczy należacych do jego
rodziców i komuterów firmowych nie chce oddac mówiąc "chcesz to załóz sprawe
o podził majatku". Istostne jest to, że mój facet jest bardzo wrazliwym
człowiekiem, pełnym uczuć - widze jak kocha mnie, swoja mame, tate, babcie
itp. Od pewnego czasu chce tez miec dziecko ze mna. Mówi, że dzieco jest
katalizatorem uczuc do matki - czyli kochając kobiete kocha sie dziecko,
nienawidząc kobiety nie mozna natomiast kochac dziecka.
Sama nie wiem co mam o tym mysleć.
Dodam, że z mojego punktu widzenia jest mi to na reke. Wcale nie chciałabym
aby jego dziecko uczestniczyło w naszym zyciu. Istotne jest także to, że
wiele osób - naszych znajomych, moich rodziców itp nie ma pojecia o tym, że
on ma dziecko. Może mnie za to zlinczujecie, ale ja naprawde nie mam ochoty
udawać, że zalezy mi na jego dziecku. Wiem, że to dziecko jest niewinne, ale
podonie mysle o dzieckach z domów dziecka czy głodujacych dzieciach z Afryki -
szkoda mi ich i tyle.
Czy ktos z Was ma podbna sytuacje.
Dodam, że jak czytam wasze posty o tym, że tak łatwo akceptujecie, a nawet
kochacie dzieci waszych facetów - podziwiam was - ja tak nie potrafie.
A najgorsze jest to, że zawsze gdy on mówi mi o tym, że chciałby miec ze mna
dziecko, że w końcu poczuł, że dorósł do roli ojca, że chce aby decyzja o
dziecku była jego decyzją itp - ja odpowiadam mu - "masz dziecko wiec daj mi
spokój". W maju okazało sie, że jestem w ciązy - na wieśc o tym on naprawde
szalał z radości a ja myslałam o usunięciu - o czym mu powiedziałam. Myslałam
o usunięciu bo ........... samam nie wiem czemu, chyba dlatego że on ma juz
dziecko. W czasie kiedy toczylismy dyskusję okazało sie, ze poroniałam. On
przezył to tak bardzo, że nawet trudno opisać, choc byl to dopiero przełom 6
7 tygodnia. Od tego czasu cały czas mówi, że on chce miec dziecko, chce
poczuc sie tatusiem. I co ja mam mysleć ???? Z jednej strony ma dziecko
ktorego chyba nienawidzi z drugiej jak widziałam jego reakcje i jak widze jak
mówi o tym jak chce miec ze mna dziecko - mam pustke.
Z jednej strony sie ciesze ze jego dziecko nie uczestniczy w naszym zyciu z
drugiej chyba tego wszytskiego nie rozumiem. jak mozna ???
pozdrawiam
matiza
ps. troche to było chaotyczne, ale ........