Święte samodzielne...

09.09.03, 20:05
Po przeczytaniu kolejnego oszołomskiego posta na tym forum myślę, jak to jest
z tą tak swobodnie wystawianą oceną.
Zastanawiam się, zresztą zastanawiałam sie jeszcze przed wstukaniem
pierwszego posta na Samodzielnych, ile z nich to osoby, które mają dziecko z
żonatym facetem, ile z nich ma życiowe problemy na własne żądanie... Pewnie
tylko część i to nie ta najważniejsza, ale jednak.
Bo jak widzę te szybko i bezboleśnie przyklejane etykietki, to widzę
sfrustrowaną autorkę, która stara się za wszelką cenę dowieść, że ktoś ma
jeszcze gorzej niż ona, owszem znalazła niewłaściwego faceta, owszem
popełniła błąd decydując się na dziecko, często przy tym nie potrafiła nigdy
zbudować żadnego związku ale oceny wystawiane innym są takie proste.
Dlatego może taka propozycja, nasze historie są znane czytelnikom. Ja
proponowałabym, dla uczciwości, że jak ktoś ma ochotę wypowiadać się w
charakterze moralnego autorytetu, niech nam opowie historię własną.
Historie Mag i historię Chalsi znamy, czapki z głów, ale ja chciałabym
usłyszeć np. historię e.beatki i innych, którym ocenianie innych przychodzi
szcególnie lekko, łatwo i przyjemnie.
Tylko taka prośba, myślę, że to pomogłoby uporządkować dyskusję...
    • stepmum Re: Święte samodzielne... 09.09.03, 20:17
      Oj zebys wiedziala, ze swiete.
      tak sobie mysle, ile z tych samodzielnych, to kobiety, ktore same przyczynily
      sie do rozpadu rodziny (niekoniecznie poprzez zdrade, ale chocizby przez to,
      ze psychicznie niszczyly swoich mezow, czy tez zyc im nie dawaly)i do tego, ze
      ich dziecko nie ma teraz ojca??
      Bo statystycznie to jest tak mniej wiecej fifty-fifty, ale zaloze sie, ze
      zadna forumowiczka samodzielnych niczemu nie jest winna, cholera gdzie te zle
      byle zony?? jak tu same swiete sa??
    • badia Re: Święte samodzielne... 09.09.03, 20:29
      Mam po prostu taki pomysł, zarówno wśród Samodzielnych jak i "macoch"wink
      różne osoby. Wiele nieporozumień wynika z nieznajomości historii, która stoi za
      daną wypowiedzią, tak przecież było w przypadku Mag. Proponuję, że jeśli ktoś
      chce dyskutować i chce być poważnie traktowany, to niech opowie nam z czym do
      tej dyskusji przychodzi, jaka jest jego historia. Wtedy będzie i prościej i
      uczciwiej.
      • stepmum Re: Święte samodzielne... 09.09.03, 21:24
        Poza tym, co napisala tu poprzednia forumowiczka, ja dodam, ze historia nigdy
        nie jest obiektywna, jesli nie wyslucha sie obu stron. Jesli wiec pani/pan X
        bedacy ex lub next opowiada mi tu historie, to dla mnie oznacza, ze musze ja
        niesty podzielic 'na pol', bo nie ma drugiej strony, zeby sie obronic. Na
        podstawie naszych historii, wszystkie jestesmy swiete wink
    • ania_rosa Re: Święte samodzielne... 09.09.03, 21:06
      Przepraszam, ale zacznę od wykazania Ci, Badio, pewnej niekonsekwencji: sama
      oceniłaś Samodzielne ( w dodatku grupowo) jedoczesnie zwracając uwagę tym,
      które komentują.
      To raz. Dwa- jestem na forum od roku, nie jest to bardzo duzo, ale
      wystarczająco aby zorientowac się w paru prawidłowościach. Jedną z nich jest na
      przykład to, że nie każdy ma potrzebę spowiadania się z własnego życia. Są
      tacy, którzy zwracają uwagę na nieanonimowy charakter tego forum. Są tez tacy,
      którzy nie traktują internetu jako integralnej części życia (nie piszę o
      sobiewink ), a mają ochotę się wypowiedzieć. Nie każda taka wypowiedź jest
      napastliwa. To, o czym Ty piszesz ociera się dla mnie o próbe swoistej cenzury:
      napisz mi, kim i jaka jesteś, a ja ci powiem czy masz prawo zabierać głos.
      Poza tym wiele już napisano o potrzebie tolerancji itd. (mam tu na mysli
      sytuację między Samodzielnymi a Macochami) i jakoś nie widać globalnych zmian
      (lokalne się pojawiająwink ) Równie często czytam o "podłych eks" jak o "wrednych
      obecnych" (czy- jak to ktoś napisał "next"). Ta zasada jak widac działa w obie
      strony. Wydaje mi się tez, że post tego rodzaju- jesli mogę sobie pozwolić na
      ocenę- nie słuzy niczemu innemu jak tylko zaognianiu atmosfery. Są przecież
      dziewczyny, którym forum pomaga uporać się z traumami samodzielności
      (porzucenie itd) i takie, które piszą tu, aby uporać się z problemami
      bycia "next". Jeżeli przyjmiemy Twoje założenia (najpierw poznam Twoją
      historię, potem przyznam Ci prawo oceny) to zniszczymy jeden z bardzo ważnych
      aspektów tych for: aspekt terapeutyczny.
      A po trzecie- najistotniejsze, bez trudu możesz wrzucić w wyszukiwarkę
      interesujący Cię nick i poznać historię danej osoby. MOżna również napisać do
      Niej na priva szanując prawo do prywatności.
      Aha, osobiście piszę tu od roku i znam wiele z dziewczyn- częśc w realu, częśc
      privowo. Nie czuję się tu anonimowa i nie widze konieczności rozliczania się ze
      swojego życia przed nieznanymi mi osobami. Co nie odbiera mi prawa do
      skomentowania czyjegoś postu-
      co właśnie uczyniłam
      Rosa
      • mamaadama4 Re: Święte samodzielne... 09.09.03, 21:58
        Witaj Rosa.
        wszystko pieknie co napisałaś, ale....
        W przeciwieństwie do drugiej strony nie piszemy na samodzielnej manifestów, nie
        robimy krucjaty, zachowujemy pewne normy i staramy się - często przepraszając -
        wypowiedziec jak najogledniej swoje zdanie. Natomiast w drugą stronę jakoś to
        nie działa - pomijam nasze drogie koleżanki mag i chalsię. dlatego nie pałaj
        świętym oburzeniem.
        (Jak widzę papryka nie wybuchła, z czego bardzo się ciesze i mam nadzieję
        częściej cię czytać).
        danka
        • ania_rosa Re: Święte samodzielne... 09.09.03, 22:59
          W porządku, zauwaz jednak, że do tej pory na Samodzielnej byłyście w nieco
          innej sytuacji, tzn. występowałyście tam poniekąd w roli gości (mam nadzieję,
          że nie obrazicie się za to porównanie, ale wiecie chyba o co mi chodzi). W
          związku z tym to wyczulenie na odczucia Samodzielnych i obawa, żeby nie zostać
          posądzonymi o napastliwośc były jak najbardziej na miejscu. Teraz jest drugie
          forum (Wasze), na którym te same zasady powinny dotyczyć Samodzielnych i- na
          ile orientuję się w postach- dotycza. To znaczy nikt nie przychodzi
          na "Macochy" wszczynać rozróby- że tak nieładnie to nazwę- i odsądzać Was od
          czci i wiary. W tym sensie oba fora nadal pełnią swoją rolę. I w tym kontekście
          post Badii jest dla mnie niezrozumiały, sugeruje wyjasnianie spraw i
          wypowiedzi, które swoje miejsce i czas miały na Samodzielnej, a które tu nikogo
          specjalnie nie dotycza. Przecież żadna z Samodzielnych (Poza mag_p, ale to inna
          sprawa zupełnie) nie zakłada tutaj wątków i nie ocenia Was na Waszym forum.
          Jeżeli któraś Samodzielna sie natomiast wypowiada w wątku, to robi to na tej
          samej zasadzie, na której Wy wypowiadałyście się na "Samodzielnej mamie" (vide
          post "Alimenty- jaka wysokość?")
          Jeżeli już pojawiła się potrzeba rodzielenia obu "grup" na dwa fora tematyczne
          to uważam, że należy być konsekwentnym. Z jednej strony zdobyłyście suwerennośc
          (jak to brzmi wink) ) z drugiej strony istnienie "Samodzielnej mamy" i pojawianie
          się tam postów samodzielnych dziewczyn nadal Was niepokoi (irytuje?
          interesuje? - nie wiem jakiego słowa tu użyć) mimo, że nie są to posty
          kierowane do żadnej z Was personalnie.


          Rosa
          • mamaadama4 Re: Święte samodzielne... 09.09.03, 23:20
            Z koleżanka Rosą wyjasniłysmy sobie pewne rzeczy na czacie. zaznaczam zanim
            rzucimy sie na nia - ma ona wysoko rozwiniete poczucie sprawiedliwości i
            zabolała ją próba ograniczenia wolnosci wypowiedzi mniejszości i grup
            pokrzywdzonych. Znam ją, więc ręczę, że intencje miała jak najlepsze i nie
            rzucajmy jej jeszcze na stos.
            danka
            • mamaadama4 Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 00:04
              Oczywiście w moim poście powyżej winna byc umieszczona piekna smiejąca się
              buźka. Nie da się, więc bije się w pierś. Mój post był napisany bez złych
              intencji. Niniejszym kajam sie - za jak mi zarzucono - zbyt protekcjonalne
              potraktowanie wiadomej osoby. Ale humor mam dobry choc wisielczy więc wybaczcie.
              danka
              • badia Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 15:55
                To ja tylko dorzucę, że moją intencją nie było oceniania wszystkich
                samodzielnych, czy tym bardziej zmuszanie ich do "spowiedzi na forum" co
                miałoby być warunkiem dyskusji. Nie, chetnie rozmawiam i roztrząsam problemy z
                kimś, kto ma odmienną perspektywę, bo wtedy więcej widać.
                Drażni mnie jednak, co widac w poście, to że ktoś, kto z niczym we własnym
                życiu sobie nie poradził - mówię o eBeatce (żeby już nie było żadnych
                wątpliwości), bo to jej posty wczoraj wyprowadziły mnie z równowagi - pisze
                o "jedynem słusznym" rozwiązywaniu problemów, które ją samą przerosły.
                No sorki ale rady osoby, która nie utrzymuje kontaktów z ojcem dziecka w kwesti
                częstotliwości i formy tych kontaktów mają dość osobliwy charakter. Rady tej
                samej osoby w kwestii budowania zwiazku na trwałych fundamentach, podczas kiedy
                jej nie udało się żadnego związku zbudować, tez mają ograniczony charakter.
                I właściwie tyle - przepraszam za ogólną forme. Myślałam, że Beatka jakoś
                odpisze i może się zrozumiemy, ale skoro nie odpisała, to spokojnie mogę
                przeprosić wszytkie Samodzielne, które niesłusznie uznały, że chodzi także o
                nie.
                Nieniejszym posypuje sobie głowę popiołem i przepraszam wszytkie pozostałe
                Samodzielne. Wiem, ze są wśród was wspaniałe dziewczyny i przepraszam jeśli
                ktokolwiek poczuł sie dotknięty.
                • chalsia Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 16:29
                  Na całe szczęście jestem wystarczająco gruboskórna (aczkolwiek impulsywna).

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia

                  PS. A warto sobie było przypomnieć, że jest wyszukiwarka i sobie mozna historię
                  każdej z nas w miarę nieźle złożyć (jak się ma na to czas).
                  • badia Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 16:43
                    Chalsia ale ja na tej wyszukiwarce przesiedziałam ze dwie godziny i obraz
                    beatki z postów wyglada dość nieróżowo.
                    Jeszcze raz przepraszam.
                    • badia Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 18:13
                      Może to jest po prostu tak, że facet Beaty nie utrzymuje kontaktów z jej
                      dzieckiem i ona zbudowała sobie mechanizm obronny. Uważa, że tatuś byłby dobry,
                      tylko mu obecna nie pozwala. No a moje posty, posty Stepmum i inne wskazują, że
                      rozjazd interesów i emocji jest w sytuacji jednego faceta i dzieci z dwoma
                      różnymi kobietami praktycznie nieunikniony. I to od faceta zależy, jak konflikt
                      ten zostanie rozwiązny, gdzie będzie przebiegała równowaga i czy bedzie ona dla
                      tych dzieci sprawiedliwa.
                      Wydaje mi się, że Beacie właśnie to się niepodoba, chce nadal uważać, że to
                      wina kobiety nie jej byłego chłopa i dlatego pisze te posty, które mają u
                      nas "niedobrych" wywołać poczucie winy.
                      A poczucie winy to bolesny punkt i nie jest dobrze na nim grać, bo puszczają
                      emocje... No i mnie puściły. Za co niniejszym jeszcze raz przepraszam, także
                      eBeatę.
    • e.beata Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 11:49
      smile))))))
      Jak ktoś chce przeczytać o moim życiu prywatnym zapraszam do wyszukiwarki.
      c.v. mogę wysłać na życzenie smile)))))))) list motywacyjny /cobym na tym forum
      mogła występować/ też dołączyć???

      Chciałabym wiedzieć badia o co Tobie i stepmum chodzi?
      Mam wrażenie /subiektywne/, że jakieś obie przewraźliwione jesteście.
      No chyba że reszta drugich się odezwie i przyzna wam rację, w pierś się uderzę,
      bo może patrząc ze swojego punktu widzenia problemu nie widzę.

      Wyrazam zdanie na temat wątku, a czasem postępowania osoby.
      Jak jesteś dotknięta, czujesz się niesłusznie o coś posądzona mozesz napisać.
      Ja na rozmowę zawsze jestem otwarta.
      Ale nie wymagaj aby tutaj wszyscy kadzili i słodko się uśmiechali.
      Wcale nie zależy mi na przelewaniu frustracji i sianiu zamętu wink.
      Ja już swoje wieksze problemy przeżyłam i nie kierują mną emocje.
      Ale gdy widzę że ktoś /wg mnie oczywiście/ robi zle, ładuje sie w bagno, to o
      tym piszę. Szczególnie gdy wplątane w to są dzieci. Bo o dzieci przecież nam
      chodzi, czyż nie?!

      p.s. na gazecie jest funkcja której nie było na eDziecku - możesz zablokować
      moje posty.

      Pozdrawiam
      eBeata
      • mamaadama4 Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 11:59
        A ja myslę, że na tym własnie forum chodzi nam przede wszystkim o to "jak
        przezyć i nie zwariować".
        danka
      • badia Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 12:32
        Beatka, innny jest mój stosunek do osoby, która ma podobny stosunek do życia i
        podobną skalę wartości co ja, inny - gdy o moralności i sztuce bycia we dwoje
        słyszę od osoby, która jest sama jedną wielka moralną pomyłką i nigdy nie
        potrafiła zbudować żadnego związku. Nie chcę powiedzieć, że jesteś drugim
        przypadkiem, choć z postów w wyszukiwarce wynika że tak, dlatego pytałam Cię o
        Twoją historę.
        I tyle.
        Nie czuję się w żaden sposób dotknięta, bo od tego jest forum. Ale Ty też nie
        zapominaj, że jest to forum "macochywink" i szanuj reguły, które obowiązują
        gości.
        • badia Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 19:30
          Beatka, jeszcze te Twoje posty poczytałam i rozumiem. Przepraszam za post
          wyżej. Nie był potrzebny.
          Cmoook
      • jayin Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 12:57
        e.beata napisała:

        > smile))))))
        > Jak ktoś chce przeczytać o moim życiu prywatnym zapraszam do wyszukiwarki.
        > c.v. mogę wysłać na życzenie smile)))))))) list motywacyjny /cobym na tym forum
        > mogła występować/ też dołączyć???
        >
        > Chciałabym wiedzieć badia o co Tobie i stepmum chodzi?
        > Mam wrażenie /subiektywne/, że jakieś obie przewraźliwione jesteście.
        > No chyba że reszta drugich się odezwie i przyzna wam rację, w pierś się
        uderzę,

        Jako kawałek tej "reszty" niniejszym SIĘ ODZYWAM..smile ale nie bij się jeszcze w
        pierś, bo to boleć moze, a jedna "druga" z reszty wiosny też nie czyni...wink
        (oczywiscie tutaj powinnonastąpić lekkie przymrużenie oka, żeby nie było, że
        się odnoszę nie tak do Ciebiesmile

        ja myślę, że nie ma tu żadnego przewrażliwienia, Beato. a i ironizowanie o tym
        CV i wyszukiwarkach mija się z celem smile a dlaczego? bo dla mnie jest jasne, że
        czyjaś postawa, historia UMOTYWOWANA konkretami przyczynia się do
        bardziej "obiektywnego" oceniania czyichś wypowiedzi, czyichś reakcji i
        do "lepszego" zareagowania w odpowiedzi (no, bo na forum to się gad, gada,
        gada.. oraz dyskutuje, przecież smile.
        owszem - nie ma obowiązku pisania historii swojej na wstępie - MOŻESZ (oż ta
        łaskawość...big_grin) pisać i bez "zdradzania" swoich przeżyć i doświadczeń - ale
        wtedymusisz się niestety liczyć z tym, że możesz być opacznie czasem
        zrozumiana, albo w ogóle nie zrozumiana - i będa wtedy takie przepychanki
        słowne.

        tak na zasadzie:
        A mówi: "Nienawidzę chomików! Najchętniej wszystkie wepchnęłabym do miksera i
        zmiksowała na papkę!"
        B myśli...: Uo matko!!! SADYSTKA!!! ZOOFOBIĘ MA! Trzeba szybko wezwac Brygadę
        Specjalną Towarzystwa Przyjaciól Opieki nad zwierzętami, niech ją
        uneiszkodliwią! BIEDNE CHOMIKI!...

        a inaczej zupełnie jak A doda: "...A NIenawidzę tych małych szczurów, bo jeden
        chomik wydrapał mi oko!!!" (no dobra, koloryzuję maksymalnie i fantastycznie:-
        )) ale co tam..) B wtedy myśli: no, dobra... ma dziwne zapędy, ale już ROZUMIEM
        dlaczego...

        to tyle...
        nie tykać chomików proszę smile były przykładowe.

        tak więc, Beato - pisz pisz, ile chcesz - byle konstruktywnie i nie krzycz na
        nas, jeśli z powodu niezrozumienia twojej osobistej sytuacji zareagujemy twoje
        poglądy inaczej niż ty - a nawet wręcz atakująco wink

        pozdrawiam serdecznie

        joanna
        • naturella Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 17:49
          Iiiiiii.... przykład z chomikiem boooooski.... smile
          • chalsia Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 22:25
            Absolutnie !!!!!!

            Pozdrowienia,
            Chalsia
      • stepmum Re: Święte samodzielne... 10.09.03, 21:06
        > Chciałabym wiedzieć badia o co Tobie i stepmum chodzi?

        Skoro chcesz wiedziec to wyjasniam. smile

        > Mam wrażenie /subiektywne/, że jakieś obie przewraźliwione jesteście.
        > No chyba że reszta drugich się odezwie i przyzna wam rację, w pierś się
        uderzę,
        >
        > bo może patrząc ze swojego punktu widzenia problemu nie widzę.
        >
        > Wyrazam zdanie na temat wątku, a czasem postępowania osoby.
        > Jak jesteś dotknięta, czujesz się niesłusznie o coś posądzona mozesz napisać.
        > Ja na rozmowę zawsze jestem otwarta.
        > Ale nie wymagaj aby tutaj wszyscy kadzili i słodko się uśmiechali.

        A kto sie tam tak slodko usmiechal w moim poscie E.beata? czytalas, zeby ktos
        tam tak slodko pisal? A moze myslisz, ze piszac tamtem post oczekiwalam
        pochwal i oklaskow? Jednak dziewczyny z forum macochysmile potrafily kulturalnie
        wyrazic swoje zdanie, dezaprobate i ewentualne porady, widocznie tobie tej
        kultury brakuje lub wbrew tego co piszesz nerwy ci puszczaja? Jesli wiec
        atakujesz kogos na tym forum spodziewaj sie na to takiej reakcji i nie pisz
        potem 'o co wam chodzi?' i 'jakies przewrazliwione jestescie'

        > Wcale nie zależy mi na przelewaniu frustracji i sianiu zamętu wink.

        Krzykiem niczego innego nie osiagniesz.smile

        > Ja już swoje wieksze problemy przeżyłam i nie kierują mną emocje.

        ????

        > Ale gdy widzę że ktoś /wg mnie oczywiście/ robi zle, ładuje sie w bagno, to
        o
        > tym piszę.

        Krzyczesmile cytuje, jakbys sie nie zgadzala (wyrwany z kontekstu i do tego, z
        nieprawdziwa informacja):
        Zaakceptowałaś, co zaakceptowałaś???
        To że ojciec kocha dziecko?!
        Cóż to za akceptacja?? Zgodziłaś się wielkodusznie, że 2x w miesiącu twój
        partner odwiedza syna!!! I naprawdę sądzisz że należy się za to pochwała?

        Dodam, ze to byly posty na moje odpowiedzi do twojego
        pierwszego 'oceniajacego' postu.

        na koniec APEL DO SAMODZIELNYCH (bo ten watek sie ich tyczy a apel dlatego,
        zeby mi znowu nie zarzucili, ze nie napisalam tego, tamtego czy innego):
        Drogie Samodzielne
        JESLI MACIE ZAMIAR WYSTAWIC OPINIE W POSCIE DOTYCZACEJ MOJEJ SYTUACJI, TO
        SOBIE DARUJCIE CENNEGO WASZEGO CZASU I TAM NAWET NIE ZAGLADAJCIE. jESLI MACIE
        COS DO WNIESIENIA W POSTACI RADY LUB CYWILIZOWANEJ DYSKUSJI TO JAK NAJBARDZIEJ
        ZAPRASZAM. smile
        Pozdrawiam
        • mag_p Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 08:22
          Stepmum - wszystko o OK - tylko jedno..
          Ja rozumiem Twoje obawy , szanuje Twoje stanowisko itd...
          Okaz Troche szacunku uczucim moatek i zrozum ze : ( tu cytuje)"Cóż to za
          akceptacja?? Zgodziłaś się wielkodusznie, że 2x w miesiącu twój
          partner odwiedza syna!!! I naprawdę sądzisz że należy się za to pochwała?

          " - Wymaga czesm duzo dobrej woli i wiary.......
          Tak samo jak dla Ciebie trudna sytuacja jest spotaknie z dzieckiem , tak dla
          matki branie tego dzieck do domu ojca , gdzie styka sie z ta druga....
          Co do tego jak czesto odbywaja sie spotkania itd.. - To jak sobie wyobrazasz
          podzielenie czasu dziecka ( pamietaj , ze oprocz praw ktore maja rodzice sa
          prawa dziecka do tego czasu ,.. Ono tez ma swoj siat , a nie tylko rodzicow)????
          Bo rozumiem , ze skrytykowals taki system odwiedzin..
          Jak najlepeiej i z najmniejszka krzywda dla dziecka bys to widziala...

          Pozdrawiam
          Mag

          • ashan Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 09:13
            mag_p napisała:

            >> Bo rozumiem , ze skrytykowals taki system odwiedzin..
            > Jak najlepeiej i z najmniejszka krzywda dla dziecka bys to widziala...
            >
            > Pozdrawiam
            > Mag

            Oj stepmum, masz urodzaj adwokatów wink, ja też w tej roli.

            Wiesz mag, chyba jednak stepmum chodzi o JEJ konkretną sytuację, tak
            przynajmniej zrozumiałam smile.
            pzdr
            ashan
            • mag_p Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 09:34
              Ok! Chcialam tylko wykazac , ze dla mnatki dziecka tez pewne rzeczy nie sa
              latwe i nie mozna powiedziec , ze to jej obowiazke.. Bo kazdy z nas czuje co
              czuje i tu powinnosc czy obowiazek tego nie zmieni.. Zostaje tylko sprawa czy
              radzi sobie z tymi uczuciami i nie przelewa na dziecko - jesli tak jest - to
              wg,. mnie jednak "wyczyn ".. , bo Sama wiesz , ze to nie takie proste..
              I jak bardzo trzeba siebie pilnowac i kontrolowac..

              Pozdrawiam
              Mag
              • ashan Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 10:11
                Wydale mi się, że w tym wypadku mama nie ma nic przeciwko takiej formie
                spotkań (o ile pamiętam wypowiedzi stepmum).
                Ale poza tym - ile "dzieciatych" par po rozstaniu, tyle różnych problemów z
                tym związanych. Jak rozumiem Ty na taką formę kontaktów byś się nie zgodziła.
                Ja szczerze mówiąc nie wiem, bo jak do tej pory mój syn widuje biologicznego
                tatę baaaaardzo rzadko. Cóż, ten typ ojca tak ma. A jego zachowanie utwierdza
                mnie tylko w przekonaniu, że dobrze zrobiłam odchodząc z dzieckiem. Natomiast
                wiem, że eks mojego ślubnego nie chciała, żeby mały u nas bywał. I myślę
                (chociaż pewności nie mam), że nie było to spowodowane dobrem dziecka, tylko
                jej niechęcią do mnie (czasami zbyt bogata wyobraźnia mamy może potężnie
                wpłynąć na życie dzieciaczka). Ale mój mąż się nie poddał i teraz wygląda to
                tak, jak wygląda. A mama? Chyba emocje trochę opadły i ten problem już się nie
                pojawia.
                Ilu ludzi, tyle historii.
                pzdr
                ashan
                • mag_p Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 10:45
                  Ashan - powiem szczerze - mam troche poprzewracany dzien i nie wiem co masz
                  na mysli piszac "taka forme kontakow".
                  Wlasciwei - zgodzilam sie na wizyty w domu ojca i nie pytam kto tam jest...
                  Slowem nie ingeruje kto tam jest..
                  Staram sie odciac od tego swiata - postawic wyrazna granica - Ja - syn - to
                  nasz swiat.., syn - ojciec - to ich siwat...

                  Co do czestosci , dlugosci itd.. wizyt to juz osobny temat i zalezy od wieu
                  dziecka...
                  Natomiast moje wewnetrzne obawy , niecheci czy cokolwiek - z tym tematem
                  zwiazane - starm sie trzymac jako moje....

                  Pozdrawiam
                  Mag
                  • ashan Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 10:50
                    mag_p napisała:

                    > Ashan - powiem szczerze - mam troche poprzewracany dzien i nie wiem co
                    masz
                    > na mysli piszac "taka forme kontakow".
                    Takich, jakie są u stepmum.
                    Też pozdrawiam
                    ashan
                    • mag_p Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 11:01
                      Wiesz ja to zostawiam ojcu i jego partnerce.. Nie wtracam sie.. Zakladam , ze
                      to ich swiat - oni buduja relacje..

                      Ja staram sie bardzo rozgraniczac te swiaty.
                      Choc powiem szczerze rozumime StepMUM - nie potepiam - bo nie wiem jak ja bym
                      sie zachowala w podobnej sytuacji..
                      Przed rozwodem - wyadalam sie sobie madra - mowilam "tak powinno byc", w Takich
                      sytuacjiach ludzie sie powinni tak zachowywac.." - madra - bo mnie to nie
                      dotyczylo.
                      Teraz wiem, ze inaczej jesli tego dotkniesz i ngdy nie mozesz wyobrazic sobie ,
                      siebie w danej sytuacji - czy co bycs czula - bo to trzeba przezyc...

                      Jednyne co pozostaje , jesli choc troche chcemy zrzumiec kogos i cos radzic -
                      to wysluchac tego co mowi , o sytuacji o tym co czuje....
                      Nie potepiac - bo co potepiac - uczucia , ze nie pma prawa tak czuc???
                      A kto komu dal prawo to osadzac!!!

                      I jeszcze dodam - teraz okarze sie straszn achetera.. dla mnie nawet latwiej by
                      bylo gdyby przyjac model odwiedzin taki jak u stepmum.. Mnie by bylo z tym,
                      latwiej i nic nie poradze , ze tak czuje, natomiast moglobybyc dla mnie
                      porblemem jak bedzie z tym mojemu dziecku..

                      Ashan - ten mail nie przeciwko Tobie!!!

                      mam dzis dziwny dzien .. i chyba sie rozpisalam nie na temat i z moimi
                      wywodami nie w piec ni w dziewiec....

                      Pozdrawiam
                      Mag
                      • badia Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 11:08
                        Mag, dziękuję za ten list. Rozumiem każde zdanie mimo, że nie jestem mamą, ale
                        tak się nastawiłam, że już czuję jak mama. Każdy z nas ma własną historię,
                        bardzo wiele zależy od tych konkretnych ludzi. Ja kiedyś czułam niechęć do
                        dziecka, dziś już nie. Boję się domowych kontaktów, bo musiałabym "wziąć je na
                        siebie", mąż nie przejawia w tym kierunku żadnej inicjatywy, ale przede
                        wszystkim dlatego, że mamy taką a nie inną ex. I teraz to już tylko o ex chodzi
                        i jej sposób wychowania, z którym musiałabym zmagać się jak Danka w trosce o
                        dobro tego dziecka. Nie mam siły. Więc chyba nie ma jednego rozwiązania, tak
                        jak nie ma takich samych bohaterów i tej samej historii.
                        Buziaki serdecznewink
                      • ashan Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 11:24
                        Nie odebrałam tego przeciwko sobie smile))
                        Każdy stara się to jakoś po swojemu ułożyć. Czasem lepiej, czasem gorzej.
                        Chyba nie jest możliwa sytuacja, żeby w tak delikatnych kwestiach, jak relacje
                        dziecko-mama-tata-druga żona taty, wszyscy byli w zupełności zadowoleni
                        (chociaż może to nienajlepsze słowo). Ale w końcu dogadać się można. Tylko, że
                        potrzeba na to tyle czasu.... i tyle dobrej woli wszystkich... Ech...

                        bogata w wiele doświadczeń (czasem zupełnie zbędnych), ale czasem bardzo już
                        zmęczona smile)
                        ashan

                        ps.też jakoś nieszczególnie mi się myśi i pisze - może to ciśnienie mnie
                        wykańcza smile)))
                        • badia Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 11:42
                          ashan napisała:
                          > Ale w końcu dogadać się można. Tylko, że
                          > potrzeba na to tyle czasu.... i tyle dobrej woli wszystkich... Ech...
                          No właśnie Ashan niestety nie z każdym można się dogadać. Ale ja Ciebie
                          najszczerzej podziwiam. Na początku pisałam, że Ty taka dzielna jesteś trochę
                          dlatego, że musisz - bo przecież mąż jest tatą także dla najstarszego, ale
                          teraz widzę, że także wasza ex jest inna i chyba po prostu z nią można się
                          dogadać, skoro w żadnym z Twoich postów nie odnalazłam echa jej osoby. Z naszą
                          ex facet sobie sam nie radził, musiałam wspierać. Zresztą związałam się z nim w
                          momencie, kiedy był niemalże wrakiem człowieka. I ten cień ciągle wisi,
                          niestety. Dlatego pisałam, że gdyby nie ex chętnie przysposobiłabym tamto
                          dziecko, jest małe, śliczne i na pewno zasługuje na lepszy los... Szkoda mi go.
                          Ale nie mogę zmienić mu mamy. A z taka mamą jaką ma mój chłop sobie nie radzi.
                          Smutne to wszystko. Bardzo smutne. Wspierałam Stepmum, bo na początku czułam
                          tak jak ona i nie lubię obłudy ale teraz na prawdę wolałabym, żeby było tak jak
                          u Ciebie. Ale siedzę, próbuję to sobie wyobrazić, biorąc pod uwage wszystkie
                          osoby i na prawdę nie potrafię.
                          • ashan Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 15:31
                            badia napisała:

                            , ale
                            > teraz widzę, że także wasza ex jest inna i chyba po prostu z nią można się
                            > dogadać, skoro w żadnym z Twoich postów nie odnalazłam echa jej osoby.

                            Bo nasza smile))) eks jest w naszym domu nieobecna. Nie rozmawiamy o niej, bo to
                            nieistotne (znowu niedoskonałe słowo). Na początku "blizszej" znajomości z
                            moim obecnym szanownym małżonkiem, owszem, rozmawialiśmy. Ale ich sytuacja
                            była na tyle szczególna, że .... Trudno o wszystkim pisać, a szczegóły tej
                            historii zagmatwałyby totalnie wątek. Summa summarum występować wtedy musiałam
                            w roli adwokata diabła (jedna z forumowiczek na innym wątku zarzuciła mi
                            obronę uciśnionych, zeby ona wiedziała...smile)))). Ale mimo to facet nie tylko
                            mnie nie rzucił, ale jeszcze się oświadczył smile))))))))Potem bywało różnie (i
                            echa tego raczej można znaleźć smile)))
                            A obecnie... Naprawdę wierzę w to, że mały ma dwoje odpowiedzialnych i
                            kochających rodziców. To oni między sobą większość rzeczy ustalają. Jeżeli mój
                            szanowny uważa, że moje zdanie w jakiejś kwestii jest ważne-pyta. Czasami
                            wychodzą jego dziwne zapatrywania na wychowanie i wtedy staram się stawiać go
                            do pionu (jeżeli wymaga to obrony zdania eksi-to bronię) Jeśli uważam, że ona
                            przegina to też mówię (a wtedy różnie bywa smile))))).
                            Ale zupełnie nie wdaję się w rozważania na jej temat:ani metod wychowawczych
                            ani jej jako osoby. Co nie znaczy, że na początku nie świrowałam wink)))))

                            > Smutne to wszystko. Bardzo smutne. Wspierałam Stepmum, bo na początku czułam
                            > tak jak ona i nie lubię obłudy ale teraz na prawdę wolałabym, żeby było tak
                            jak
                            >
                            > u Ciebie. Ale siedzę, próbuję to sobie wyobrazić, biorąc pod uwage wszystkie
                            > osoby i na prawdę nie potrafię.

                            Daj sobie czas. I do niczego się nie zmuszaj. Kropla drąży skałę (nawet
                            stepmum to przyznała smile)))))))))
                            całusy
                            ashan
                            • stepmum Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 15:51
                              > Daj sobie czas. I do niczego się nie zmuszaj. Kropla drąży skałę (nawet
                              > stepmum to przyznała smile)))))))))

                              smile Poczulam sie jak beznadziejny przypadek wink
                              Wiem, wiem, nic zlego nie mialas na mysli. Az sie usmialam jak to
                              przeczytalam wink
                              Pozdrawiam
                              • ashan Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 16:01
                                stepmum napisała:

                                > > Daj sobie czas. I do niczego się nie zmuszaj. Kropla drąży skałę (nawet
                                > > stepmum to przyznała smile)))))))))
                                >
                                > smile Poczulam sie jak beznadziejny przypadek wink
                                > Wiem, wiem, nic zlego nie mialas na mysli. Az sie usmialam jak to
                                > przeczytalam wink
                                > Pozdrawiam

                                To dobrze smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                pozdrawiam
                                ashan
                      • chalsia Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 11:33
                        mag_p napisała:

                        > I jeszcze dodam - teraz okarze sie straszn achetera.. dla mnie nawet latwiej
                        > by bylo gdyby przyjac model odwiedzin taki jak u stepmum.. Mnie by bylo z
                        > tym, latwiej i nic nie poradze , ze tak czuje, natomiast moglobybyc dla mnie
                        > porblemem jak bedzie z tym mojemu dziecku..

                        Dokładnie tak samo to widzę (a raczej czuję) jak Mag. Też dla mnie było by
                        wygodniej i lepiej bym się z tym czuła, ale dla dziecka to nie jest dobry model
                        (dlaczego - odsyłam do wątku Badii o spotkaniach na mieście - podałam tam 4
                        główne powody) i ja czułabym sie źle z tym, że nakłaniam na coś co nie jest
                        dobre dla synka.
                        I jakoś tak wolę pocierpieć bo jest mi mniej wygodnie, niż cierpieć bo dziecku
                        może być gorzej. Prościej mówiąc - matka poświęci własne dobro dla dobra
                        swojego dziecka.

                        Pozdrawiam,
                        Chalsia
                      • stepmum Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 13:59
                        mag_p napisała:

                        > Wiesz ja to zostawiam ojcu i jego partnerce.. Nie wtracam sie.. Zakladam ,
                        ze
                        > to ich swiat - oni buduja relacje..
                        >
                        > Ja staram sie bardzo rozgraniczac te swiaty.
                        > Choc powiem szczerze rozumime StepMUM - nie potepiam - bo nie wiem jak ja
                        bym
                        > sie zachowala w podobnej sytuacji..
                        > Przed rozwodem - wyadalam sie sobie madra - mowilam "tak powinno byc", w
                        Takich
                        >
                        > sytuacjiach ludzie sie powinni tak zachowywac.." - madra - bo mnie to nie
                        > dotyczylo.
                        > Teraz wiem, ze inaczej jesli tego dotkniesz i ngdy nie mozesz wyobrazic
                        sobie ,
                        >
                        > siebie w danej sytuacji - czy co bycs czula - bo to trzeba przezyc...
                        >
                        > Jednyne co pozostaje , jesli choc troche chcemy zrzumiec kogos i cos radzic -

                        > to wysluchac tego co mowi , o sytuacji o tym co czuje....
                        > Nie potepiac - bo co potepiac - uczucia , ze nie pma prawa tak czuc???
                        > A kto komu dal prawo to osadzac!!!

                        Mag_p mnie o nic innego nie chodzi! Wlasnie tak ja sobie to wyobrazam. Ja
                        chetnie rozmawiam, przyjmuje krytyke, ale nie zycze sobie, zeby mnie ktos
                        osadzal, a szczegolnie juz osoba, ktora niegdy nie znalazla sie w takiej
                        sytuacji i ktora tyle wie o mojej sytuacji co ja o zyciu erotycznym mrowek.
                        Ja tez moge wejsc na Samodzielne i powiedziec jednej czy drugiej co o niej
                        mysle (na podstawie postu ktory napisala), moglabym sie popisac jaka to madra
                        i fair jestem. Tylko, ze pewnie wtedy dostalabym odp: dziewczyno co ty wiesz,
                        nie zabieraj glosu, jak nie wiesz jak sprawa wyglada. I pewnie mialyby racje,
                        bo nie wiem jak to byc samotna mama i ja jedynie moge podsunac pomysl, cos
                        zaproponowac dla rozwiazania problemu, ewentualnie powiedziec, ze wg mnie to
                        nie fair i dlaczego tak uwazam.
                        Moze zamiescimy ten twoj post jako motto na wejsciu na forum smile
                • stepmum Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 13:46
                  ashan napisała:

                  > Wydale mi się, że w tym wypadku mama nie ma nic przeciwko takiej formie
                  > spotkań (o ile pamiętam wypowiedzi stepmum).

                  dla jasnosci, nie mam nic przeciwko spotkaniom w takiej formie jak sie teraz
                  odbywaja. Dodam tez, ze to nie jest tak z kalendarzem w reku co 3 tyg, bo
                  zdarza sie i nie rzadko, ze sa z jakiejs tam przyczyny co 2 tydz. Zdarza sie
                  tez ze wyjezdzamy i przez miesiac nas nie ma w kraju w zwiazku z czym 3tyg.
                  tez nie sa odliczane z kalendarzem.
                  jeju mam wrazenie, ze sie tlumacze! Nie mam tego absolunie na mysli smile
          • stepmum Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 13:41
            mag_p napisała:

            > Stepmum - wszystko o OK - tylko jedno..
            > Ja rozumiem Twoje obawy , szanuje Twoje stanowisko itd...
            > Okaz Troche szacunku uczucim moatek i zrozum ze : ( tu cytuje)"Cóż to za
            > akceptacja?? Zgodziłaś się wielkodusznie, że 2x w miesiącu twój
            > partner odwiedza syna!!! I naprawdę sądzisz że należy się za to pochwała?

            Alez ja jak najbardziej ich uczucia szanuje! Nie wiem dlaczego wywnioskowalas,
            ze jest odwrotnie? E.beata nie jest pierwsza matka ktora odpowiedziala na moj
            post, ale to z jej wypowiedziami jest 'problem'. Nie wazne czy to jest forum
            publiczne i czy rozmowa w 4 oczy, ja nie mam ochoty wysluchiwac czyichs
            krzykow i oskarzen. I o ile olewam jakiegos oszoloma co sie tu przyplatal i
            glupoty plecie, to nie podoba mi sie wypowiedz e.beaty. Ja osobiscie odnosze
            wrazenie, ze jej sie wydaje, ze ona taka madra i wszystkie rozumy pozjadala.


            > Bo rozumiem , ze skrytykowals taki system odwiedzin..
            > Jak najlepeiej i z najmniejszka krzywda dla dziecka bys to widziala...

            Tak, ja uwazam, ze w moim przypadku, to nie najlepszy wariant. Ja na
            stwierdzenie mojego partnera, ze on chce sie regularnie widywac z synem
            podalam mu kilka innych mozliwosci rozwiazania tego. Jest jeszcze tylko maly
            problem, zwiazany wlasnie z ex (notabene nic a nic do niej nie mam), ze ona
            robi tak, zeby mu bylo niewygodnie. Poniewaz chce sie z synem widziec, wiec
            sama chetnie by to ograniczyla (sad nie wyrazil zgody nie miala podstaw),
            zdarza sie jednak, ze czasem nie moze pojechac w odwiedziny i ona wtedy
            dopiero pcha mu na glowe dziecko. Musi i koniec, nie ma ze ma cos do
            zalatwienia, albo, ze musi wyjechac. Skoro wiec matka, nie dba o dobro dziecka
            tylko, o to jak przypiac ojcu szpilke, to na na wszystkich swietych czego wy
            wymagacie ode mnie? Ja matka jeszcze nie jestem, wiec poniekad mam prawo nie
            rozumiec matczynej milosci.
            I tu pasuje ten tytul 'swiete samodzielne', bo matka, chociaz nie podjela
            najmniejszego trudu, zeby ocalic zwiazek i zachowac dziecku dom mimo, ze druga
            strona chciala sprobowac DLA DOBRA DZIECKA!(juz wyjasniam, nie bylo zdrad,
            picia, bicia z zadnej strony ) po prostu spakowala walizki. Teraz jej celem
            jest 'przypiecie szpilki' bylemu i wytlumaczenie 'a dlaczego ja mam ci zycie
            ulatwiac', bedzie przez wszytskich postrzegana jako biedna samotna mama, choc
            wszyscy co ich znaja wiedza dobrze, ze nic dla ratowania rodziny nie zrobila.
            A ja jako 'obecna' chcaca sobie ulozyc zycie, tak aby najlepiej bylo dla mojej
            rodziny, to JA jestem ta wredna macocha, bo synowi meza z 'byla' nie chce
            stworzyc 2go domu! To nie jest moje dziecko, to rodzice odpowiadaja za jego
            dobro nie ja! Ja na chwile obecna nie chce, zeby odwiedziny odbywaly sie w
            naszym domu. Odbywaja sie w domu babci, w ktorym dziecko dobrze sie czuje bo
            tam oni kiedys mieszkali.
            Wychodzi na to, ze akceptujac odwiedziny dziecka, zwalam sobie na glowe
            problemy z 'ex' i jeszcze cale mnostwo konfliktow przez to z moim partnerem,
            jaki maja dziewczyny na tym forum, bo jak jak cos mysle to mowie i syn jego
            nie bylby by w zadnym przypadku traktowany w sposob uprzywilejowany, bo i
            dlaczego?
            I powtarzam moj post dotyczyl mojej strony, moich odczuc.

            Pozdrawiam
            • mag_p Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 13:54
              Rzoumiem Ciebie!
              Albo przynajmniej staram sie i nie ma Ci niczego zazle..
              Wszystko inne mozna wyczytac z moich wypowiedzi ponizej tej ktora cytowalas..

              Przeczytaj...

              Co do ratowania dla"dobra dziecka" - to jesli juz taki argument jest zuzcany -
              to to i tka nic z tego.. Nie da sie czegos uratowac dla dziecka - bo zwiazek
              miedzy dwojgiem ludzi , uczucie itd.. nie rozkwitnbie dla dziecka ....

              Wiesz ja tez mialam taka propozycje od eksa - ale np. dla niego to rownalo sie
              zwiazek bez uczuc, jakis dziwny uklda - trakotwanie mnie jak sluzacej i
              wyraznie dawanie mi do zrozuminia , ze jestm dla niego nikim i nic nie
              znacze .. wszedzie i zawsze.. Nie wspomne iile upokorzen wtedy przezylam -
              rowniez publicznych .. I powiedzialam nie- bo to nie jest dla dobra dziecka -
              bo czego to uczy dziecko - braku szacunku do matki, drugiej osoby...


              Pozdrawiam
              Mag

              PS. Nie pisze , ze u Was bylo tak samo , ale jesli moj opowiada obecnej to tez
              opowiada, zeon chcial - dla dobra dziecka - tylko ja nie chcialam ... inne jego
              sformulowanie "nie wytrzymalam proby- jakym go naprawde kochala to bym
              wytrzymala - nawet to ponizanie - on musial odreagowac... , musial przezyc
              konflikt miedzy nami " - bardzo to lubie wspominac - wtedy wiem ze rozwod to
              bylo to...
              Zastanawiam sie tylko czemu wtedy tak walczylam......



              • stepmum Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 14:10
                > Co do ratowania dla"dobra dziecka" - to jesli juz taki argument jest
                zuzcany -
                > to to i tka nic z tego.. Nie da sie czegos uratowac dla dziecka - bo zwiazek
                > miedzy dwojgiem ludzi , uczucie itd.. nie rozkwitnbie dla dziecka ....
                >
                > Wiesz ja tez mialam taka propozycje od eksa - ale np. dla niego to rownalo
                sie
                > zwiazek bez uczuc, jakis dziwny uklda - trakotwanie mnie jak sluzacej i
                > wyraznie dawanie mi do zrozuminia , ze jestm dla niego nikim i nic nie
                > znacze .. wszedzie i zawsze.. Nie wspomne iile upokorzen wtedy przezylam -
                > rowniez publicznych .. I powiedzialam nie- bo to nie jest dla dobra dziecka -

                > bo czego to uczy dziecko - braku szacunku do matki, drugiej osoby...

                Zgadza sie tylko, nie wszytskie malzenstwa oparte sa na uczuciu. Malzenstwo
                mojego faceta nigdy na takim oparte nie bylo od samego poczatku.
                I wszystko bylo pieknie dopoki, nie przyszly problemy, znudzenie i trzaba bylo
                troche nad zwiazdkiem popracowac. Nigdzie tak nie ma, ze jak sie kochaja to
                juz sie nie rozstana. Przychodza problemy i trzeba sobie z nimi radzic a jak
                komus sie to nie podoba i on woli zycie 'bez problemow' (jal sie mu wydaje)to
                sie pakuje i tyle. Wina za wszelkie problemy ojciec-dziecko i tak przez
                wiekszosc bedzie uwazana za wine tej drugiej (nie zebym sie uchylala od swoich
                decyzji i uwazala siebie za swieta, zdaje sobie sprawe co moze wyniknac z
                kazdej mojej decyzji)
                smile
                • mag_p Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 14:21
                  Tu sie zgadzam - praca nad zwiazkiem - jesli jeszcze jakies uczucie jest.
                  Bo sam fakt istnienia uczica niczego nie gwarantuje....


                  Co do winy "obecnych " - to to zawsze bylo dla mnie smieszne.
                  Czy Facet jest dorosly - JEST,
                  Czy facet potrafi sam ocenic swoje potrzeby, uczica , jak chcepostepowac-
                  wg.mnie powienie..
                  I niech to realizuje.
                  Jak bedzie chcial miec dobry kontakt z dzieckiem to bedzie mial.

                  On zna Twoje stanowisko - wie czego chce i On decyduje sie na to..!
                  To jego wybor - przy czym jesli bedzie sie staral i bedzie chcial miec dobry
                  kontakt z dzieckiem - to nie przeszkodzi mu w tym fakt , ze bedzie sie spotykal
                  bez Ciebie...

                  Ja jak mi sie cos nie podoba co do dziecka, czy do tego co dzieje sie miedzy
                  mna a eks - nie wciagam "obecnej".
                  Bo jak Mowie ON Dorosly i pewnie podejmuje swiadome decyzje...
                  Nie slyszalam by Ona go ubeswlasnowolnila - a jesli sie dal ubeswlasnowolnic -
                  to tez w jakies mierze jego decyzja...

                  Goska
                  • stepmum Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 14:49
                    mag_p napisała:


                    > Co do winy "obecnych " - to to zawsze bylo dla mnie smieszne.
                    > Czy Facet jest dorosly - JEST,
                    > Czy facet potrafi sam ocenic swoje potrzeby, uczica , jak chcepostepowac-
                    > wg.mnie powienie..
                    > I niech to realizuje.
                    > Jak bedzie chcial miec dobry kontakt z dzieckiem to bedzie mial.

                    Nic dodac nic ujac smile
                    • badia Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 15:59
                      Może ja nudna jestem, ale wydaje mi się, że okłamywanie siebie i innych, życie
                      w fikcji, pozwalanie na poniżenia byłoby tylko ze szkodą i to wielką dla
                      dziecka, bo wtedy dziecko nauczyłoby sie z domu rodzinnego, że relacje między
                      dorosłymi ludźmi polegają na okłamywaniu, tworzeniu fikcji, poniżeniach.
                      To była mądra decyzja Mag, żeby zachować szacunek i dla siebie i dla exa, i
                      choć nie jedyna możliwa, to na pewno dla dziecka lepsza.
                      • mag_p Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 16:21
                        Zgadzam sie.. ! Wiem , ze wybralam dobrze.
                        Tylko jedno ale, nie zostalo mi szacunku do eks...
                        Pierwsze uczucia ktore pamietam do niego po tym wszystkim to bylo - zal i
                        STRACH przed Nim. Wydawalo missie , ze tak jak powie tak bedize , ze wszystko
                        bedzie tak jak on chce i powie .. Moj adowkaty nie raz mi mowil "Prosze
                        pamietac , nie musi pani spelniac wszystkich jego zadan, niech sie pani tak nie
                        boi , to co powie nie jest siwete i nie musi pani od razu sprelniac...." Czesm
                        sie wkurzal , ze tak sie trzese..
                        Teraz juz jest troche lepiej.. - bo moj strach sie zmniejszyl.. ale szacunku
                        juz sie nie dalo uratowac...


                        Pozdrawiam
                        Mag
                        • badia Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 19:27
                          Mag, zostaję też Twoim adwokatemwink)) i jak tylko do serducha przypatałęta Ci
                          się jakiś strach, a strachy mają czasem wielkie oczy, to bedę pisać, że te
                          strachy to na lachy, bo teraz, to były już na prawdę niewiele może.
                          Buziaczkiwink))
                  • jayin Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 19:45
                    Mag - dobrze to opisałaś smile
                    Facet jest dorosły i odpowiedzialny/świadomy swoich decyzji.
                    popieram wszystkim czym mogę smile!

                    a co do pozostawania szacunku "po związku" - to fakt, ze jest to nie tyle
                    kwestia samego wspólnego życia "przed rozstaniem" - ale też sposobu rozstania i
                    jakości układów po rozstaniu. bo przeciez czasem ludzie się rozstają bo się nie
                    kochają - nagle to odkrywają...wink - niby na spokojnie, z szacunkiem - i ok.
                    jesli tak zostanie. ale czasem to po rozstaniu zaczynają się akcje jakies
                    dziwne, obrazanie, telefony, pretensje o przeszlosc i z ukladu "obojetnego z
                    szacuneczkiem" robi sie niemilo, przestaje sie szanowac kogos - znam ze trzy
                    takie "przypadki". dziwne to dla mnie. ale to chyba tylko wtedy,kiedy ktos
                    odkrywa swoje prawdziwe oblicze po rozstaniu, albo ma taki zal i pretensje, ze
                    robi rzeczy, ktore nie wzbudzaja szacunku u Ex, tylko go niszczą.

                    z tym szacunkiem to w ogole ciężka sprawa. podobnie jak z zaufaniem. raz
                    rozbity - po sklejeniu nawet na siłę już nigdy mocno trzymał nie będzie.

                    pozdr.

                    Joanna
                    • badia Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 20:08
                      Joanna, ale widzisz można mieć szacunek do kogoś, kto gra fair. Można się nie
                      dobrać, można przestać kochać, choć w to już trudniej uwierzyć, bo miłośc to
                      jednak bycie razem i wysiłek wkładany przez obie strony i dla mnie raczej
                      zobowiazanie niż nastrój chwili; nie można jednak niszczyć drugiego człowieka,
                      bo wtedy po rozstaniu pozostają "zgliszcza".
                      Ja rozstałam się z byłym bez większych emocji, mój obecny do tej pory jadąc
                      przez część miasta, gdzie mieszka ex nadrabia parę kilometrów, żeby się nie
                      znaleźć w pobliżu. I obawiam się, że Tobie Mag też już zostanie... Ale starchy
                      na lachy! Życie toczy się na szczęście dalej.
                      • jayin Re: Święte samodzielne... 11.09.03, 21:16
                        badiu, ale ja o tym własnie pisałam wink moze troche za bardzo zachachmęciłam w
                        słowach. ale taki był sens mojego posta. że MOŻNA nie kochac sie, a rozstac we
                        wzglednym poszanowaniu - przeciez "szacunek" nie rowna sie "milosc". wiec
                        szacunek jest zachowany, obojetny nawet, ale jest.
                        ale nawet szanujac kogos, nie kochajac,a bedac z nim razem - mozna stracic ten
                        szacunek juz PO rozwodzie. mimo, ze wczesniej sie szanowalo tą osobę, to w
                        sytuacji kiedy zaczyna sie zawisc jakas, pretensje, niszczenie siebie "w
                        odwecie" poznaje się ją od drugiej, tej gorszej strony. bo tak tez czasem bywa.

                        a kiedy ludzie nie szanuja w ogole, albo nie sa osobami ktore mozna szanowac -
                        to juz sytuacja jest przesadzona z gory - po rozstaniu szacunku nie bedzie
                        nigdy.
                        • mag_p Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 08:15
                          Dzieki za slowa Otuchy ! Jak bede sie czegos bala - napisze.. Choc po roku
                          treningu - juz coraz trudniej mnie przestraszyc 9choc wkurzyc - to jeszcze mu
                          sie udaje - ale tez coraz mniej).
                          Wiece mysle, ze szczunek juz stracilam w okresie malzenstwa - wiec rozstanie
                          bylo tylko potwierdzeniem...


                          Ale wszystko co piszecie - to swieta racja !!!

                          Pozdraiwma
                          Mag
                          • mag_p Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 08:53
                            Badia - Ja ma to samo co Twoj obecny.. Jak jade kolo rejonow eks - to nie
                            moge - musze kobinowac..
                            I jak slysze muzyki ktora sluchal , nie ogladam programow ktore oglada,l..
                            Ostatnio udalo mi sie przelamc w 1 kwesti , ale bardzo dlugo mi na tym
                            schodzilo. To jakis uraz...
                            Pozdrawiam
                            Mag
                            PS. I wiesz rozumiem Twojego Eks - to trudne uczuice do opisania - mieszanian
                            strachu , niecheci i czegos .. takiego m no nie umiekm tego jeszcze nazwac.. Ale
                            • badia Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 10:19
                              Mag, on się z byłą rozstał już 3 lata temu i do tej pory mu zostało (to nie
                              jeżdzenie w oklicach kwartału ulic).
                              A z zachowań została mu paranoja anty-wymuszeniowa. Jakbym go chciała postawić
                              przed faktem dokonanym i przynieść do domu choćby kota bez jego wiedzy, to
                              wpadłby w taką furię, że odechciałoby mi się nie tylko kota... O wszystkim musi
                              wiedzieć, wszystko musi byc naprzód obgadane. Jak się zgodzi - złoty facet.
                              A reszta mu przeszła...
                              • mamaadama4 Re: Święte samodzielne... 13.09.03, 21:24
                                Badia ta fobia "wymuszeniowa" jest i u mojego męża. Do tego jeszcze dochodzi
                                inna - że we wszystkim próbuję go wykorzystać. Tzn, czasami się one odzywają.
                                Musze wtedy jasno i wyraźnie powiedzieć, że nie jestem M. - jego ex. Pomaga.
                                danka
                                • badia Re: Święte samodzielne... 15.09.03, 07:37
                                  Danka, ja Ci już mówiłam, że te nasze ex są do siebie podobne... Tylko, że
                                  nasza kupuje, pierze ale emocjonalnie...
        • e.beata Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 12:23
          A propos apelu, czy jak Samodzielne zostaną żonami, to mogą do stepmum
          napisać wink
          Chciałabym wiedzieć gdzie w cytacie widzisz krzyk? Bo ja tam tylko ironię widzę.
          "?!" to nie krzyk tylko wyraz zdziwienia wink

          Lecę na resztę postów odpowiadać.
          • stepmum Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 12:55
            e.beata napisała:

            > A propos apelu, czy jak Samodzielne zostaną żonami, to mogą do stepmum
            > napisać wink
            > Chciałabym wiedzieć gdzie w cytacie widzisz krzyk? Bo ja tam tylko ironię
            widzę
            > .
            > "?!" to nie krzyk tylko wyraz zdziwienia wink

            ?! to zdziwienie zgadza sie, ale !!!! czy ????????? to chyba wiecej niz
            zdziwienie,m mnie tam tak uczyli w szkole.
            Dodam, ze krotkie zdania, urywane tez sa krzykiem, juz je cytowalam wiec nie
            bede sie powtarzac. wiedzisz obok ironii jest tez krzyk.smile
          • stepmum Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 12:57
            e.beata napisała:

            > A propos apelu, czy jak Samodzielne zostaną żonami, to mogą do stepmum
            > napisać wink

            Przeczytaj ten apel uwaznie a jak nie zrozumiesz, to przeczytaj jeszcze raz i
            jeszcze az do skutku.

            Trzymam kciuki , ze sie udasmile
            p.s. zona to ja jeszcze nie jestem, jakby ci umknelosmile
    • e.beata Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 12:15
      joasiu,
      >czyjaś postawa, historia UMOTYWOWANA konkretami przyczynia się do
      bardziej "obiektywnego" oceniania czyichś wypowiedzi, czyichś reakcji i
      do "lepszego" zareagowania w odpowiedzi

      ??!!to się różnimy, bo ja wcale tak nie myślę. Dla mnie doswiadczenie
      życiowe /mam na myśli historię życia, bo wiadomo że im większe doświadczenie
      tym lepiej/ nie jest ważne. Czasem w jakiejś sprawie 20 latka moze być
      mądrzejsza i mieć rację niż matrona doświadczona wink.

      >bez "zdradzania" swoich przeżyć i doświadczeń - ale wtedymusisz się niestety
      liczyć z tym, że możesz być opacznie czasem zrozumiana, albo w ogóle nie
      zrozumiana

      O to ja przepraszam, ale dlaczego??? Masz rację ze dana wiadomosć mozna odebrać
      na wiele sposobów, ale to kwestia odbiornika i fali na jakiej odbiera. To
      kwestia charakteru i przeżyc osoby która czyta. Odnoszę się do jednej,
      konkretnej sytuacji a od razu przez niektóre osoby jestem uważana za wroga
      drugich żon wink))), albo co się wtracam skoro mój zwiazek się rozpadł wink to
      już nawet śmieszne nie jest.

      A przykład z chomikami wink trochę nieadekwatny ale co tam wink
      Po to mamy umiejętnośc pisania i rozmowy aby sprawy wyjaśniać.
      Stepmum taką możliwość też ma. Skoro uważa że atakuję jej postępowanie, niech
      się broni, tłumaczy a nie pisze, że przecież ja i tak nie wiem jak to jest ;-
      ))), bo ja to przecież nie rozumiem wink.
      Zresztą, moje zdanie nie jest odosobnione tylko inne mamy pisały łagodnie a ja
      prosto z mostu.

      >"...A NIenawidzę tych małych szczurów, bo jeden chomik wydrapał mi oko!!!"

      Naprawdę do drugich nie czuję nienawiści, nie wiem skąd ta myśl, gdybym już
      czuć musiała to do tatusia, a jak widać akurat bardzo mi tutaj dobro tatusia
      leży na sercu wink
      Po raz kolejny czytam o nienawiści.
      Dziwne to forum...
      Jakby naprawdę prawdziwie szczęśliwych ludzi mało tu było.
      Ciągle jakieś podejrzenia, bzdurne wnioski.
      Jak z czymś się nie zgadzam, to oczywiście dlatego że jestem uprzedzona do
      drugich itp. itd.
      Nie rozumiem... nigdzie się jeszcze z czymś takim nie spotkałam, a na różne
      fora wchodzę.
      Owszem przyczepiano się do moich poglądów, słów ale nigdy nikogo nie obchodził
      mój życiorys, /jakby od tego mądrość zależała wink/, nigdy nie czułam że ktoś
      zamiast mnie widzi swoją byłą?! Co to za projekcja i skąd się bierze?! Nawet
      znaki zapytania uważane są za krzyk?? Dziwne to wszystko.


      > i nie krzycz na nas, jeśli z powodu niezrozumienia twojej osobistej sytuacji
      zareagujemy twoje poglądy inaczej niż ty - a nawet wręcz atakująco wink

      Po raz kolejny: co moja osobista sytuacja ma do moich poglądów?!
      No sorry... odkąd matką zostałam inaczej na świat patrzę. Też to na pewno
      macie wink.
      A moze...? badia i stepmum jeszcze dzieci nie mają... Jakbyśmy wytrzymały na
      forum przez parę lat to chętnie odkurzyłabym te posty wink))

      Na razie pozdrawiam
      eBeata
      • stepmum Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 13:10

        > Stepmum taką możliwość też ma. Skoro uważa że atakuję jej postępowanie,
        niech
        > się broni, tłumaczy a nie pisze, że przecież ja i tak nie wiem jak to jest ;-
        > ))), bo ja to przecież nie rozumiem wink.

        Dla potwierdzenia tezy, ze nie rozumiesz cytuje ciebie sama, zebys sie nie
        wykrecila, ze ty tak nie napisalas:
        '' No sorry... odkąd matką zostałam inaczej na świat patrzę. Też to na pewno
        macie wink.
        A moze...? badia i stepmum jeszcze dzieci nie mają... Jakbyśmy wytrzymały na
        > forum przez parę lat to chętnie odkurzyłabym te posty wink))''

        Tak wiec jednak przyznajesz, ze nie bedac w danej sytuacji nie rozumie
        sie 'jak to jest'? Mi o nic innego nie chodzi, a tobie wyraznie o to chodzismile

        > Zresztą, moje zdanie nie jest odosobnione tylko inne mamy pisały łagodnie a
        ja
        > prosto z mostu.

        I dlatego odpowiedz prosto z mostu smile

        A ja juz napisalam, ze biore pod uwage fakt, ze moze sytuacja sie zmieni, jak
        pojawia sie nasze dzieci - tak, jakbys nie doczytala wszystkich moich postow.smile
        Zycze milego dnia smile
        • badia Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 15:25
          Stepmum,
          wiesz, mnie się wydaje, że rozmawiać można z kimś kto chce rozmawiać. Jeśli
          natomiast zamiast rozmowy jest walka i przepychanka, a nie argumentacja, to cel
          jest inny - przecież nikomu nie chodzi tu o porozumienie. Po co rozmawiać,
          skoro i tak nie dojdziemy do żadnych wniosków i wszystkie strony zdaja sobie z
          tego sprawę, szkoda czasu.
          Na tej próbce jestem przynajmniej w stanie wyobrazić sobie nasze ex. Bo
          dotychczas to wygladało dość dziwnie "ex" były złe, a na samodzielnej "drugie"
          były złe - a tu patrz...
          Buziaki Stepmum, wyluzuj
          • stepmum Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 15:47
            Wiesz mysle dokladnie tak samo, dlatego oszczedzila tej dyskusji u mnie w
            poscie bo i tak wyjatkowo dlugi wink
            Teraz zasmiecam twoj watek sorry cmoook wink
            Masz racje nie ma co prowadzic tej przepychanki dalej.
      • jayin Re: Święte samodzielne... 12.09.03, 13:25
        e.beata napisała:

        ) joasiu,
        ) ??!!to się różnimy, bo ja wcale tak nie myślę. Dla mnie doswiadczenie
        ) życiowe /mam na myśli historię życia, bo wiadomo że im większe doświadczenie
        ) tym lepiej/ nie jest ważne. Czasem w jakiejś sprawie 20 latka moze być
        ) mądrzejsza i mieć rację niż matrona doświadczona wink.

        ale ja nie stawiam znaku równości pomiędzy "mądrość" a "doświadczenie" smile)
        masz rację - doświadczona matrona może być głupsza niż mądra dwudziestka.
        chodzi mi o to, że poznając kogoś "po jego historii/doświadczeniach" - jakie
        były jego udziałem - a nie tylko po wypowiedziach na jakiś temat - lepiej
        rozumiemy pobudki i podstawy jego, takiego a nie innego, wypowiadania się.
        mniej płytkości i powierzchowności z "naszej" strony w ocenianiu osoby i jej
        zachowań, czy reakcji- w tym przypadku na jakiśpost/temat na forum. ktoś może
        być negatywny wobec czegoś, wtedy inni są antynastawieni wobec niego, jesli
        mają odmienne zdanie. jeśli osoba taka umie powiedzieć, SKĄD jej się takie
        negatywy wzieły, to te antynastawione BYĆ MOŻE zrozumieją pobudki takiego a nie
        innego negatywnego nastawienia i nie będą atakować za SAM pogląd, bo złagodzi
        się to prywatnymi doświadczeniami danej osoby i większym dla niej zrozumieniem.

        myślę ze tak bylo w przypadku Mag i Chalsi.

        ) )bez "zdradzania" swoich przeżyć i doświadczeń - ale wtedymusisz się niestet
        ) y liczyć z tym, że możesz być opacznie czasem zrozumiana, albo w ogóle nie
        ) zrozumiana
        )
        ) O to ja przepraszam, ale dlaczego??? Masz rację ze dana wiadomosć mozna
        odebrać na wiele sposobów, ale to kwestia odbiornika i fali na jakiej odbiera.
        To kwestia charakteru i przeżyc osoby która czyta. Odnoszę się do jednej,
        ) konkretnej sytuacji a od razu przez niektóre osoby jestem uważana za wroga
        ) drugich żon wink))), albo co się wtracam skoro mój zwiazek się rozpadł wink to
        ) już nawet śmieszne nie jest.

        no jak dlaczego? dlatego ze kazdy ma prawo czasem NIE ZROZUMIEĆ kogoś, jesli
        roznią się poglądami i doswiadczeniami smile - kiedy ktos wyglasza opinie,
        poglady od siebie - nie popierajac ich WLASNYMI doswiadczeniami i historiami -
        to takie opinie są ogólnikowe dla tych "z innym zdaniem" i jako takie -
        odbierane przez kazdego. czyli: "kazdy bierze do siebie, bo opinia jest ogolna,
        czyli O WSZYSTKICH" smile to naturalne. zawsze tak jest.
        a kiedy wiadomo co kto przezyl - łatwiej jest się odnieśc do tego
        indywidualnie - może i ze zrozumieniem. i nie odnosic do "wszystkich drugich"
        np.
        jesli wypowiadasz sie w jednej konkretnej sytuacji i jestes rozumiana
        jako "anty-wszystkim-drugim" - to pewnie wynika to z niezrozumienia intencji.
        czasem odpowiednio dobrane słowa robią cuda. bo niketore uzywane przez nas, w
        kontekscie "konkretna sytuacja" - zle zrozumiane przez druga strone dyskusji sa
        odbierane jako "uwaga do wszystkich w takiej sytuacji będacych".
        retoryka.
        trzeba czasem uwazniej dobierac i slowa i emocje smile


        ) Po to mamy umiejętnośc pisania i rozmowy aby sprawy wyjaśniać.
        ) Stepmum taką możliwość też ma. Skoro uważa że atakuję jej postępowanie, niech
        ) się broni, tłumaczy a nie pisze, że przecież ja i tak nie wiem jak to jest ;-
        ) ))), bo ja to przecież nie rozumiem wink. Zresztą, moje zdanie nie jest
        odosobnione tylko inne mamy pisały łagodnie a ja prosto z mostu.

        no.. sztuka dyskusji.. jasne, ze mozna szczerze wink ale ty tez inaczej sie
        czujesz, jak ci ktos prosto z mostu walnie jakas opinie, a inaczej, gdy
        to "spokojnie" jest tobie powiedziane. dobrze, ze szcezre mowisz co o tym
        myslisz. ale poza zawartoscia merytoryczna wazna tez jest forma. w tej sytuacji
        forma "prosto z mostu" jest o tyle nietrafiona i wywoluje odruch obronny u
        stepmum chyba, ze w grę wchodzą emocje osobiste. a z nimi trzeba chulturalnie i
        ostroznie. jesli liczy sie na spokojną i rzeczową dyskusję, oczywiscie wink) bo
        jesli nie - no to niech kazdy mowi, jak lubi.
        a co do bronienia sie - to ja sama tez tak czasem mam, ze nie mam slow, zeby
        sie wybronic. co nei znaczy ze nie mam argumentow smile) po prostu, przez wlasne
        emocje,w zwiazku ze swoja sytuacja - czujac sie zaatakowana z miejsca nie bawię
        się w argumentacje, tylko odcinam sie od "atakujacego" BO TAK wink
        w ogole uwazam, ze dyskusje mają rację bytu jedynie na "chłodno" i logicznie.
        jesli w gre wchodzi jakakolwiek emocja ciezko o logike. i nie nalezy wymagac
        argumentow i bronienia sie. czasem sama wole zamiast argumentow iprzekonywania
        kogos do swojej racji uznac, że ktos nie zna mojej sytuacji tak jak ja i ja
        wiem na ten temat wiecej i lepiej. co jest dla mnie oczywiste.


        ) )"...A NIenawidzę tych małych szczurów, bo jeden chomik wydrapał mi oko!!!"
        ) Naprawdę do drugich nie czuję nienawiści, nie wiem skąd ta myśl, gdybym już
        ) czuć musiała to do tatusia, a jak widać akurat bardzo mi tutaj dobro tatusia
        ) leży na sercu wink Po raz kolejny czytam o nienawiści. Dziwne to forum...
        ) Jakby naprawdę prawdziwie szczęśliwych ludzi mało tu było.
        ) Ciągle jakieś podejrzenia, bzdurne wnioski.

        Beatko, ale to PRZENOŚNIA PRZERYSOWANA była wink żeby złapać kontekst tego
        mojego tłumaczenia, że łatwiej nam kogoś zrozumieć i jego poglady,keidy wiemy
        najakiej podstawie sie ukształtowały i co na nie wpłynęło smile
        a chyba zalezy nam najbaardziej na obopólnym zrozumieniu? czy nie? czy tylko na
        forsowaniu swoich racji, jako jedynych mozliwych? sad
        a z tą nienawiścią do Drugich - to ja osobiscie w zyciu rzadkospotykam się z
        nią, u siebie, u znajomych. najczesciej jest to obojętność, albo złosliwa
        ironiasmile jesli juz. ale nie wypowiem się za dziewczyny pozostale tutajpiszace -
        bo kazda ma inna sytuacje. i faktycznie MOŻE tak być, że gro "macochsmile"
        trafiło akurat na takie Ex co to nienawidzą ich i nowego domu swojego Bylego i
        zajmują się miedzy innymi uprzykrzaniem ich zycia.
        Ludzie sa rozni. Poglady sa ksztaltowane na podstawie wlasnych doswiadczen.
        Ja do niedawna wlasciwie uznawalam jakiekolwiek "Ex" za "przeszle kobiety" w
        zyciu faceta - ktore nie maja z nim nic wspolnego, nie dogryzaja mu, nie
        żądają... no, tak ja mam w zyciu u siebie smile a tu nagle czytam i tu.. i na
        samodzielnych..opinie...posty.. i zaczelam sie bac, ze ja z kosmosu jestemsmileze
        ja glownie na takie 'idealne' Ex-kobiety/Zony trafiam i mozeone nie sa takie
        idealne!!!??..smile
        Uznałam jednak, ze kazdy ma inną ex - i taką okej i taką nienawidzącą.
        nie mozemy uogolniac, że kazda Ex czy kazda Obecna jest swieta. albo diablica.

        wiec normalne jest, ze tak jak ja doszukuje sie w kazdej Ex odrobiny
        normalnosci, bo "nasza" jest normalna i myslalam,ze tak maja Ex na stałe smile (i
        zaczelam niestety w "naszej" doszukiwac sie przez wszystkie fora - tej
        neinawisci do mnie..) - tak samo dziewczyny, ktore mają złe doswiadczenia z Ex -
        a tego im nie powiesz, ze NIE MAJĄ wink bo to one mają te "swoje" Exy, nie ty -
        doszukuja sie odruchowo echa "swoich" Ex w kazdej z Ex w swiecie. Dopiero
        spersonalizowanie ich historii własnych i proby zrozumienia się wzajemnego
        dementują takie "przenoszenie poglądów" na inne osoby ze swojego życia.
        i do tego cały czas z tymi "chomikami" dążę...big_grin

        ) Jak z czymś się nie zgadzam, to oczywiście dlatego że jestem uprzedzona do
        ) drugich itp. itd.

        ależ skąd. weź tylko pod uwagę, że i "Macochy" i "Samodzielne" to takie
        specyficzne dość fora. Związane ze sobą, jakby nie patrzec, i oddalone od
        siebie tez bardzo. poruszane tutaj tematy są z zupełnie dwóch róznych swiatów
        (chyba ze czasm sie zdarzy ze "Macocha" jest byłą Samodzielną, albo Samodzielna
        jest byłą macochą smile - wtedy mają poglad na to z dwoch stron) i jako takie
        moga w nas nawzajem wywolywac kontrowersje, roznice zdan - a to wszystko
        okraszone emocjami prywatnymi, ktorych rzadko udaje sie uniknac.
        uznanie kogokolwiek za "uprzedzonego" wynika wylacznie z NIEZROZUMIENIA się.
        i znowu: logiczna argumentacja swojego "nie zgadzania sie" musi byc uzyta, zeby
        przemowic nie do emocji dr
    • badia Re: Święte samodzielne... 13.09.03, 14:29
      Wiecie co mnie wkurzają samodzielne i to wszystkie bez wyjątku, jak zaczynają
      zachowywać się, jakby im tych ojców na dzieci ktoś z kosmosu zesłał (za karę).
      Taki to popapraniec, paskuda, zwyrodnialec, miga się i w ogóle beznadzieja. A
      kto wam takie, pytam się, chłopy wynalazł?
      Mój chłop też mnie wkurzał (i to jak), kiedy na byłą narzekał. No tego, to
      niezależnie od osoby znieść nie mogę, bo wszelkie zastanawianie się, samopomoc
      i takie tam, to można zacząć, jak człek własne błędy zauważy.
      Dlatego o historię pytam także samodzielne. Dopiero kolejnym krokiem jest
      pytanie o to, jak najrozsądniej w sytuacji, która już jest, należy się
      zachować. A to, jak jest rozsądnie, zależy od sytuacji właśnie, a sytuacja
      uwarunkowana jest tym, co działo się wcześniej.
      No ale wygodniej wymyślić sobie, że to tak jest, bo obca baba... Wszechmocne
      te "drugie", wszechmocne...
      • e.beata Re: Święte samodzielne... 16.09.03, 12:54
        > Wiecie co mnie wkurzają samodzielne i to wszystkie bez wyjątku, jak zaczynają
        > zachowywać się, jakby im tych ojców na dzieci ktoś z kosmosu zesłał (za
        karę).

        Dobre wink))) ale chyba całkowicie nie na temat... wink
        Jakoś nie zauważyłam aby w tym wątku takie osoby się pojawiły wink

        > Taki to popapraniec, paskuda, zwyrodnialec, miga się i w ogóle beznadzieja. A
        > kto wam takie, pytam się, chłopy wynalazł?

        smile))) a pierwsze to harpie, wredoty, mściwe baby i chciwe. A kto waszym
        facetom takie wynalazł? smile))))))) i co dalej przepychanki?
        Ja osobiscie chciałabym skończyć, ostatnio i tak wiele czasu na forum nie mam i
        jakos z macoch wyjśc nie mogę bo ciągle na jakieś "pomówienia" odpisuję wink.


        > Dlatego o historię pytam także samodzielne. Dopiero kolejnym krokiem jest
        > pytanie o to, jak najrozsądniej w sytuacji, która już jest, należy się
        > zachować. A to, jak jest rozsądnie, zależy od sytuacji właśnie, a sytuacja
        > uwarunkowana jest tym, co działo się wcześniej.

        A nie pomyliłaś się badia? Bo o historię to można pytać osobę która danej
        rzeczy doświadczyła. Czyli np. ty pytasz się drugich jak to im było i jest. A
        co ma do rzeczy historia na zupełnie inny temat???!
        Ja chętnie poczytam o historiach innych samotnych mam, jakie przyczyny jakie
        skutki itp. Ale jak tam wejdzie ze swoją opinią "wieczna żona", to mnie jej
        życiorys nie interesuje. Mnie najwyżej mogą zainteresować jej poglądy. A jak mi
        wejdzie z czymś z czym sie nie zgadzam, to przedstawię jej swoje poglądy,
        wytłumaczę dlaczego sie nie zgadzam itp. A nie wyzwę od mącących,
        nienawidzących, nie wyślę jej do psychologa i nie powiem aby najpierw swoje
        życie uporządkowała a dopiero potem głos zabierała bo i tak nic nie wie wink)))))

        > No ale wygodniej wymyślić sobie, że to tak jest, bo obca baba... Wszechmocne
        > te "drugie", wszechmocne...

        Skoro wygodniej to dlaczego tak nie postępujesz?
        Dlaczego ja nie jestem dla ciebie obcą babą która zabrała głos, z którą sie nie
        zgadzasz a jestem tą pierwszą i cały czas o tym przypominasz? To dla Ciebie
        jest ważniejsze niz to co mówię wink.
        • mamaadama4 Re: Święte samodzielne... 16.09.03, 13:17
          Beata, jak będziesz chciała koniecznie mieć ostatnie słowo w każdym wątku to
          nigdy stąd nie wyjdziesz. A za dużo pytań skierowanych bezpośrednio do ciebie
          jakoś nie widzę. Jak ci towarzystwo nie odpowiada, to je zmień. A jak chcesz
          pozanć zdanie i historiw innych samodzilnych i pierwszych zon, to przeciez
          takowe forum jest.
          danka
          • e.beata Re: Święte samodzielne... 16.09.03, 13:24
            danka a dlaczego twój post po moim a nie np. po badii?! /to nie wykrzyknik to
            zdziwienie/

            • mamaadama4 Re: Święte samodzielne... 16.09.03, 15:54
              Bo jest to ustosunkowanie się do tego co ty w swoim poście napisałaś. A nie do
              tego co napisała badia.
              danka
              • chalsia Re: Święte samodzielne... 16.09.03, 15:57
                Wiecie co, jak się będziemy tak odnosić do odniesień kolejnych odniesień
                (zwłaszcza w postaci wyrywków z wyrywków z cytatów itd), to za chwilę juz nikt
                nie będzie wiedział o co w tym wszystkim chodzi.
                To tak w związku z zalecaną na tym forum deyscypliną.
                Pozdrawiam,
                Chalsia
      • e.beata Re: Święte samodzielne... 16.09.03, 13:22
        jayin
        >ale ja nie stawiam znaku równości pomiędzy "mądrość" a "doświadczenie"

        Ja też jak nie zauważyłaśwink Właśnie różnicuję te dwie sprawy wink.

        >chodzi mi o to, że poznając kogoś "po jego historii/doświadczeniach" - jakie
        były jego udziałem - a nie tylko po wypowiedziach na jakiś temat - lepiej
        rozumiemy pobudki i podstawy jego, takiego a nie innego, wypowiadania się.

        Myślisz podobnie jak badia.
        Ale ja gdy czytam artykuł w gazecie nie interesuję się życiorysem autora wink.
        I tutaj nie chodzi aby zrozumieć pobudki i postawy wink) przynajmniej tak mi się
        wydawało wink O olbrzymiej liczbie osób wypowiadających się na forum nic nie
        wiem i mnie ich życie osobiste nie interesuje wink wyłącznie poglądy na jakieś
        sprawy.

        >mniej płytkości i powierzchowności z "naszej" strony w ocenianiu osoby i jej
        zachowań, czy reakcji- w tym przypadku na jakiśpost/temat na forum.

        No właśnie, a po co?? Po jaka chorobę oceniać osobę wypowiadającą się? Wątek ma
        zawsze jakis temat i w tym temacie należy się wypowiadać. Nie spotkałam jeszcze
        forum w którym chodzi o to aby oceniać osoby wypowiadające sięwink
        Skoro tych osób wcześniej nie poznaliśmy, nic o nich nie wiemy, to oczywiste
        jest że nasze poglady na jej temat są BARDZO płytkie i powierzchowne. Tak samo
        jak osoba która bierze udział w dyskusji i nie zna dobrze bohatera wątku. Jej
        poglądy też są płytkie i powierzchowne. TAKIE SĄ FORA.

        >jeśli osoba taka umie powiedzieć, SKĄD jej się takie negatywy wzieły, to te
        antynastawione BYĆ MOŻE zrozumieją pobudki takiego a nie innego negatywnego
        nastawienia i nie będą atakować za SAM pogląd, bo złagodzi się to prywatnymi
        doświadczeniami danej osoby i większym dla niej zrozumieniem.

        Ale moje poglądy w tym wątku nie mają nic wspólnego z moim życiem osobistym wink
        Czy naprawdę to tak trudno zrozumieć? wink Bo już tyle o tym pisałam...
        I proszę mnie atakować za SAM problem, bez zrozumieniawink. I tak sobie myślę że
        gdyby nie było mozliwosci dowiedzenia się czegos o mnie, gdyby nikt nie
        wiedział kim jestem, to ta cała dyskuja przyjęłaby inny kierunek. Bo właśnie
        wtedy byłabym atakowana za poglądy a nie za to że nie jestem drugawink.

        >)bez "zdradzania" swoich przeżyć i doświadczeń - ale wtedymusisz się niestety
        liczyć z tym, że możesz być opacznie czasem zrozumiana, albo w ogóle nie
        zrozumiana

        Oczywiście.
        Dlatego zaczęłam tłumaczyć co poeta miał na myśli.
        Niestety niektóre osoby bardzo zacietrzewione wolały wiedzieć lepiej wink i
        jakos moich słów do wiadomosci nie przyjmowały. No bo przecież pierwsza nie
        moze mieć racji wink.a od razu przez niektóre osoby jestem uważana za wroga


        >czyli: "kazdy bierze do siebie, bo opinia jest ogolna, czyli O WSZYSTKICH" smile
        to naturalne. zawsze tak jest.

        Nie skoro piszę o DANYM problemie. A ze ktoś uogólnia to jego problem.

        >jesli wypowiadasz sie w jednej konkretnej sytuacji i jestes rozumiana
        jako "anty-wszystkim-drugim" - to pewnie wynika to z niezrozumienia intencji.

        Wiesz tak myślałam na poczatku. Dlatego zaczęłam odpowiadać i uściślać swoje
        poglądy. Ale jak mozna zauważyć na niewiele to się tutaj zdaje wink. Na tym
        forum najwidoczniej nie można krytykować, bo to zaraz przenosi się na ogół wink.
        Ja stwierdziłam że chomiki z białą plamką za uszami zachowują się dziwnie, są
        np. agresywne ich zachowanie mi się nie podoba, a cały instytut od razu, iż ja
        to zwierząt nie lubię, ze się wywyższam i mądrą udaję a chomika nigdy w domu
        nie miałam, że nie powinnam się wypowiadać bo życiorysu nie dołączyłam, no i do
        tego zabieram głos a magistra z weterynarii nie mam wink I w ten sposób podczas
        dyskusji w temacie eBeaty chomiki się pogryzły.

        >trzeba czasem uwazniej dobierac i slowa i emocje smile
        >ale poza zawartoscia merytoryczna wazna tez jest forma.

        O tak tak.
        Oby tylko forma wartości nie przesłoniła.

        Miłego dniawink
        • jayin Re: Święte samodzielne... 16.09.03, 21:32
          e.beata napisała:

          ) jayin
          ) )ale ja nie stawiam znaku równości pomiędzy "mądrość" a "doświadczenie"
          )
          ) Ja też jak nie zauważyłaśwink Właśnie różnicuję te dwie sprawy wink.

          dobrze, dobrze.. ale wydawało mi się, że akurat zarzuciłaś mi takie zrównanie z
          mojej strony smile


          ) Myślisz podobnie jak badia.

          yyy... A to ja mam się ucieszyć, obrazić?smile czy jak? A nie mogę tak samo
          myśleć? chociaz ja uwazam, ze nie TAK SAMO, a podobnie. no, kazdy ma prawo do
          tego. fajnie, ze zauwazylas, ale to zabrzmialo jak wytknięcie jakiegos niecnego
          czynu big_grin

          ) Ale ja gdy czytam artykuł w gazecie nie interesuję się życiorysem autora wink.
          ) I tutaj nie chodzi aby zrozumieć pobudki i postawy wink) przynajmniej tak mi
          się wydawało wink

          No wlasnie mi sie wydaje zupelnie inaczej... Gdybym chciala poznac opinię
          OGÓLNĄ na dany temat, to bym generalizowala wypowiedzi i nie czyhalabym na
          prywatne wypowiedzi i historie..wink ale mnie w tych sytuacjach nie interesują
          TYLKO sytuacje, ale tez ludzie. chce zrozumiec DLACZEGO tak postepuja, co ich
          do tego popycha, co ich motywuje. łatwiej mi jest o nich myslec "personalnie",
          a nie wlasnie: "JAKAŚ EX" "JAKAŚ OBECNA" smile wtedy popadałabym pewnie w to,
          czego nie chce - czyli: odbieranie anonimowe niemal opinii i podpinanie ich pod
          resztę w podobnej sytuacji będącej. a wiem, ze kazda sytuacja jest inna i
          wynika z czegos innego. stąd zeby DOBRZE zrozumiec kogos, zebym JA SAMA mogla
          skorzystac z czyichs rad, opinii w swoim zyciu - bo po to na to forum
          przylazłam sobie, a nie dla czytania "artykułów" smile - to ja musze wiedziec, ze
          ktos jest kompetentny w dawaniu tych rad, opinii - a dlamnie kompetencja w
          tematach poruszanychtutaj wynika WYŁĄCZNIE z własnego doświadczenia w danej
          sprawie. i ja się DOMAGAM niejako przedstawienia "referencji" wink
          mamprawo? mam.
          ty masz prawo nie przedstawiac ich i pozostaniesz dla mnienieco niewiarygodnym
          zrodlem radzenia i opiniowania.. moge cie czytac jako artykuł, ale nie
          przemawia to do mnie. strawię i nie znajdę w tym nic dla siebie, bo ja muszę
          widzieć, ze ktos wie o czym mowi smile a nie teoretyzuje. jak księża o aborcji
          np.
          no niestetysad bez osobistej urazy smile ja mam taki poglad na to.

          )O olbrzymiej liczbie osób wypowiadających się na forum nic nie
          ) wiem i mnie ich życie osobiste nie interesuje wink wyłącznie poglądy na jakieś
          ) sprawy.

          No a ja lubię poznawac ludzi z ktorymi wymieniam poglady, tym bardziej na taki
          temat, jaki tu poruszamy, ktory jest na tyle specyficzny, ze tyczy sie spraw
          prywatnych, intymnych niemal - wiec i wypowiedzi sa prywatne, osobiste.
          artykuły o rozwodach, dzieciach i exzonach to ja mogę poczytać w gazetach smile
          serio...



          ) No właśnie, a po co?? Po jaka chorobę oceniać osobę wypowiadającą się? Wątek
          ma zawsze jakis temat i w tym temacie należy się wypowiadać. Nie spotkałam
          jeszcze forum w którym chodzi o to aby oceniać osoby wypowiadające sięwink

          To nie jest cel forum, ale środek do tego, żeby lepiej poznać sytuację,
          obiektywniej oceniać czyjeś poglądy, a nie na hurra stwierdzic, ze nasze
          poglady sie roznia i scierac sie dyskusyjnie w sferze teorii. bo o innej sferze
          nie ma mowy, jesli pozostajemy anonimowi i nie popieramy swoich wywodow wasnymi
          przykladami. czyli historia.
          tutaj dla ulatwienia fajnie jest jak dziewczyny pisza w jednym poscie w skrocie
          swoja historie i stan obecnego polozenia zyciowego - nie musimy dokopywac sie w
          100 watkach do tego KIM jest dana osba i JAK ZYJE, co przeciez ma wplyw
          makabryczny na nasze poglady. ktore sa tutaj przedstawiane.
          na kazdym forum - takim kameralnym bardziej lub mniej, ale na ktorym ludzie
          nastawieni są na wzajemną pomoc, rozumienie, tłumaczenie sobie - stosunki
          miedzyludzkie są bardziej prywatne niz na forum np. regionalnym Szczecina smile
          to oczywiste.
          A na samodzielnych tak nie ma? Bo mi się ZDAJE, że też jest. Dziewczyny
          opowiadaja swoje historie. czy to cos nagannego? jesli chcą, to mowią. jesli
          nie - to nie. ale nie beda tak "sprywatyzowane" i "fachowe" jak
          te "opowiadajace". natura czlowieka.

          ) Skoro tych osób wcześniej nie poznaliśmy, nic o nich nie wiemy, to oczywiste
          ) jest że nasze poglady na jej temat są BARDZO płytkie i powierzchowne. Tak
          samo jak osoba która bierze udział w dyskusji i nie zna dobrze bohatera wątku.
          Jej poglądy też są płytkie i powierzchowne. TAKIE SĄ FORA.

          NIE WSZYSTKIE big_grin a przynajmniej widac nie te na ktorych ja bywam?smile
          a płytkie i powierzchowne poglądy mnie nie interesują. wchodząc na forum
          tematyczne takie jak tutaj, oczekuje sensownych dyskusji, wypowiedzi wnoszących
          cos do tematu poza: "Tak, zgadzam sie z tym" "nie nie zgadzam sie z tym!" smile

          ) Ale moje poglądy w tym wątku nie mają nic wspólnego z moim życiem osobistym ;-
          ) Czy naprawdę to tak trudno zrozumieć? wink Bo już tyle o tym pisałam...

          noo.. to ja uważam w takim razie, że jako teoretyczka możesz dyskutować ile
          chcesz, ale ja nie biore twoich pogladow do przemyslenia niestety. np. chalsia
          czy mag - owszem. czytam je, probuje rozumiec, czasem mi sie udaje, odbieram to
          i przetwarzam w sobie, bo WIEM, ze one WIEDZĄ o czym piszą smile z praktyki.
          teorii mam dosc w ksiazkach.. tyle w tym ciekawego moze byc u ciebie, ze to
          poglad TWOJ.. na cos czego nie znasz. tak jak moj smile mozemy sobie gdybac o tym
          jedynie bezkonstruktywnie.i okej.ale ja szukam czegos konstruktywnego tutaj.


          ) I proszę mnie atakować za SAM problem, bez zrozumieniawink. I tak sobie myślę
          że ) gdyby nie było mozliwosci dowiedzenia się czegos o mnie, gdyby nikt nie
          ) wiedział kim jestem, to ta cała dyskuja przyjęłaby inny kierunek. Bo właśnie
          ) wtedy byłabym atakowana za poglądy a nie za to że nie jestem drugawink.

          Tylko ze twoje poglady bez wzgledu na to czy jestes druga czy nie, momentami
          sama odbieram jako ewidentnie nie zgadzajace sie z moimi, ba! nie zgadzajacymi
          sie z tym, co ja UWAZAM za sensowne w takiej sytuacji smile
          uwierz mi, gdyby tak twierdzila jakakolwiek Obecna, tez bym zgrzytala i byc
          moze atakowala.. Ciebie, o ile pamietam?smile - nie atakowałam osobiscie.

          ) Oczywiście.
          ) Dlatego zaczęłam tłumaczyć co poeta miał na myśli.
          ) Niestety niektóre osoby bardzo zacietrzewione wolały wiedzieć lepiej wink i
          ) jakos moich słów do wiadomosci nie przyjmowały. No bo przecież pierwsza nie
          ) moze mieć racji wink.a od razu przez niektóre osoby jestem uważana za wroga

          kwestia doboru słów w tłumaczeniu. czasem pare zle dobranych tekstow potrafi
          zrazic do czlowieka połowę Sejmu Rzeczpospolitej smile Albo Komisje ds. KRRiTv -
          słynne "..albo czasopism"..smile niby bzdura i nic takiego. ale odbior moze byc
          rozny, nie?

          ja zawsze uwazam.. jak sieludzie nie znaja, to kwestia tego czy sie lubia czy
          nie zalezy od ich obopulnego nastawienia..
          jako ze ty pierwsza stanelas troche anty-obecnym (ogolna teoria i poglady
          twoje) - no to jasne, ze obecne wizely personalnie twoje poglady do siebie i
          nei znalazly w nich nic fajnego dla nas wink poczuly sie atakowane byc moze i
          trudno usmiechnac sie i odpuscic kontratak w takiej sytuacji.

          problem z tym, ze troche sytuacja i posty są nakręcane.. i coraz ciezej jest
          przerwac ta dyskusje. bo do niczego ona nie prowadzi.
          TEORIE... TEORIE.. NIECHĘCI...
          Beato - jedynym wyjsciem jest dostosowanie się twoje do charakteru forum - albo
          takie dyskusje beda sie niestety powtarzacwink czyli - wypowiedz - owszem, ale
          poprzyj to CZYMS KONKRETNYM. najakikolwiek temat. pokaz nam, ze wiesz o
          czymmowisz. bo to takie forum. i nic na to nikt nie poradzi.
          opieramy sie przede wszystkim na doswiadczeniach. swoich lub znajomych nam.

          ) )czyli: "kazdy bierze do siebie, bo opinia jest ogolna, czyli O WSZYSTKICH"
          ) smile to naturalne. zawsze tak jest.
          ) Nie skoro piszę o DANYM problemie. A ze ktoś uogólnia to jego problem.

          Ależ tak smile
          Trudno nie uogolniac teoretycznych wypowiedzi, albo ogólnych.


          ) )jesli wypowiadasz sie w jednej konkretnej sytuacji i jes
          • e.beata Re: ............... 17.09.03, 10:53
            No to widzę przedłużamy wątek.
            Mam nadzieję wielką ze koniec już bliski, zmęczona jestem tym forum.
            Nawet w tytule wątku się znalazłam. Szanowna Pani "psycholog" wystawiła
            laurkę wink.
            I pomyśleć że dyskusję chciałam już dawno zakończyć wyciągając rękę do zgody ;-
            ). Na tym forum się nie da wink. W wyciągniętej ręce zobaczono kastet wink.

            )Myślisz podobnie jak badia.
            )yyy... A to ja mam się ucieszyć, obrazić?smile czy jak? A nie mogę tak samo
            myśleć? (...)

            No widzisz ja jedno stwierdzenie, a ty ile na ten temat. Po prostu zauważyłam
            że macie podobne poglądy wink nic więcej. Zwykłe stwierdzenie nie po to abyś się
            cieszyła czy obrażała.
            Czy nie widzisz że czepiasz się bez sensu po raz n-ty zresztą?
            Twój cel życiowy, czy jak?
            Do tego całkiem bez sensu.
            Nie czytasz uważnie!!!!! /to wykrzykniki/ a potem bzdury piszesz, w stylu:
            "chociaz ja uwazam, ze nie TAK SAMO, a podobnie."
            smile)))))) nie napisałam że tak samo ale - )Myślisz podobnie jak badia.
            Po raz kolejny ktoś znowu wiedział lepiej...sad((
            Znowu dyskusja zbacza z tematu...sad(((

            )No wlasnie mi sie wydaje zupelnie inaczej...

            O.K. i ja ciebie w związku z tym na leczenie nie wysyłam wink i Twoje problemy
            mnie nie interesują.
            Masz takie zdanie i miej. Jak będę chciała zabrać głos to najwyżej napiszę co o
            twoim zdaniu myślę i dlaczego ja mam inne.

            )ale mnie w tych sytuacjach nie interesują TYLKO sytuacje, ale tez ludzie. chce
            zrozumiec DLACZEGO tak postepuja, co ich do tego popycha, co ich motywuje.

            Proszę bardzo:
            Do wypowiedzi, że dziecko powinno mieć kontakt z obojgiem rodziców /o ile są
            normalni i go nie krzywdzą/, kontakt w ich życiu codziennym /a nie wyłącznie
            odświętne spotkania na mieście/ popchnęła mnie moja wiedza. Trochę żyję,
            czytam, oglądam, słucham.
            Do wypowiedzi, ze osoba wiążąca się z partnerem "obciążonym" powinna wiedzieć z
            czym to się wiąże. Że ograniczanie przez taką osobę ilości spotkań,
            niedopuszczanie dziecka do kontaktów z drugim rodzicem takze w jego mieszkaniu,
            jest DLA MNIE bardzo egoistyczne. Do takich stwierdzeń popchnęła mnie moja
            wiedza. Trochę żyję, czytam, oglądam, słucham.

            Od tego się zaczęło.
            I na powyższe stwierdzenia NAPRAWDĘ nie ma wpływu mój życiorys. I jak zreszta
            pisałam ROZUMIEM, że często jest trudno pogodzić się z sytuacją, że istnieje
            dziecko partnera i związane z tym problemy. Ale tak jak napisałam DLA MNIE jest
            to problem tej osoby i powinna go rozwiązać. Starać się rozwiązać. Bo to nie
            dziecko jest problemem. Problem jest w psychice.

            )- to ja musze wiedziec, ze ktos jest kompetentny w dawaniu tych rad, opinii -
            a dlamnie kompetencja w tematach poruszanychtutaj wynika WYŁĄCZNIE z własnego
            doświadczenia w danej sprawie. i ja się DOMAGAM niejako
            przedstawienia "referencji" wink mamprawo? mam.

            Dlatego moja prośba aby na wstępie forum poproszono uczestników o życiorysy wink

            Jak chcesz referencji to polecam rozmowy z przyjaciółkami przy kawie a nie na
            forum ogólnodostępnym. Zastanów się co piszesz? Zdaję sobie sprawę że wolisz
            rozmawiać z osobą o której coś wiesz, ale czasem trzeba też z obcymiwink a jak
            nie lubisz to po co ciągniemy wątek?
            Jak wchodzisz na forum eMamy to naprawdę interesuje ciebie życiorys kazdego
            nicka wink a jak nie znasz, to prosisz o referencje bo inaczej nie odpowiesz?

            )ty masz prawo nie przedstawiac ich i pozostaniesz dla mnienieco niewiarygodnym
            zrodlem radzenia i opiniowania.. moge cie czytac jako artykuł, ale nie
            przemawia to do mnie.

            Niewiarygodne źródło..wink)
            Nigdy nikomu nie kazałam ślepo wierzyć w to co piszę. Ja piszę inni mają wybór.
            Wyrażam swoje zdanie na dany temat. Co z tym zrobi adresat i otoczenie to nie
            moja sprawa. Słowa juz poszły w świat. A że nie zależy mi na tym aby się tutaj
            komuś przypodobać, to i słów w bawełnę nie owijam. Z zasady piszę to co myślę.
            I nie manipuluję uczuciami ani poczuciem winy /to chyba badia napisała/. /p.s.
            skoro ktoś poczucia winy nie odczuwa - to niby czym mam manipulować?/

            )ze ktos wie o czym mowi smile a nie teoretyzuje. jak księża o aborcji

            Mamy różne poglądy na pewną sprawę.
            Uważasz ze jest lepszy pogląd osoby która ma w tej sprawie doswiadczenie od
            poglądu teoretyka wink) Że subiektywizm jest lepszy od obiektywizmu?
            Ja tak kategorycznie nie patrzę. Dla mnie jest to pomieszane i zależne od
            konkretnej sytuacji. czasem jedno lepsze czasem drugie. Ale o tym też już się
            rozwodziłam. Sędziowie są z zasady teoretykami, księża też. Wszyscy w
            większości jesteśmy. Z tej prostej przyczyny że inna sytuacja jest niemożliwa.
            Przy nie wiem jak rozwiniętej reinkarnacji, nie przeżyjemy wszystkich
            życiorysów, sytuacji.
            Dlatego obojętnie jako kto, choćby marny pijaczyna, mam prawo wypowiedzieć się
            na temat sytuacji stepmum. Demokrację mamy i wolnosć słowa. Póki co. Tak
            myślałam, zanim tutaj nie weszłam.
            A jż. nie lubicie inaczej myślących, to proponuję założenie nowego, tajnego
            forum, otwieranego na ścisle określone hasło. Tam na pewno bez referencji nie
            wejdę wink.

            )A na samodzielnych tak nie ma? Bo mi się ZDAJE, że też jest. Dziewczyny
            opowiadaja swoje historie. czy to cos nagannego? jesli chcą, to mowią. jesli
            nie - to nie. ale nie beda tak "sprywatyzowane" i "fachowe" jak jak
            te "opowiadajace". natura czlowieka.

            Moze ja jakaś niedowidząca jestem ale nie zauważyłam aby na samodzielnych,
            emamie, etacie, edziecku i innych były wymagane życiorysy.
            Gdy ktoś chce o sobie opowiedzieć to opowiada ale nie jest zmuszany.
            Prócz tego naturalne jest, że na konkretnych forach w miarę czasu poznajemy
            lepiej uczestników. Ale to się dzieje z czasem a nie na Dzień Dobry. Wiem wiele
            o niektórych osobach ale nigdy nie prosiłam aby mi się wyspowiadały z życia.

            )NIE WSZYSTKIE big_grin a przynajmniej widac nie te na ktorych ja bywam?smilea płytkie
            i powierzchowne poglądy mnie nie interesują. wchodząc na forum tematyczne takie
            jak tutaj, oczekuje sensownych dyskusji, wypowiedzi wnoszących cos do tematu
            poza: "Tak, zgadzam sie z tym" "nie nie zgadzam sie z tym!" smile

            Tak.... szczególnie ta dyskusja wnosi... wink

            )noo.. to ja uważam w takim razie, że jako teoretyczka możesz dyskutować ile
            chcesz, ale ja nie biore twoich pogladow do przemyslenia niestety.

            O.K. a czy ja kiedykolwiek zmuszałamwink

            )Tylko ze twoje poglady bez wzgledu na to czy jestes druga czy nie, momentami
            sama odbieram jako ewidentnie nie zgadzajace sie z moimi, ba! nie zgadzajacymi
            sie z tym, co ja UWAZAM za sensowne w takiej sytuacji smile

            No widzisz. A innym taką możliwość odbierasz wink


            )kwestia doboru słów w tłumaczeniu. czasem pare zle dobranych tekstow potrafi
            zrazic do czlowieka połowę Sejmu Rzeczpospolitej smile

            Mi na pochlebstwach nie zależy. Mój dobór słów może zrazić, O.K. ale to nie
            powód do tego co się po tych słowach działo wink.


            )jako ze ty pierwsza stanelas troche anty-obecnym (ogolna teoria i poglady
            twoje) - (...) wink poczuly sie atakowane byc moze i trudno usmiechnac sie i
            odpuscic kontratak w takiej sytuacji.

            To ja od jakiegoś czasu bez przerwy o tym wink Nawet chomiki już były, a tutaj
            znowu... sad
            Nie jestem "anty-obecnym". Ile razy można tłumaczyć.... Skoro moje słowa do
            stepmum tak zostały odebrane przez niektóre obecne to nie moja wina, że nie
            czytają dokładnie tylko biorą wszystko jak leci do siebie. I należałoby się
            zastanowić dlaczego słowa do stepmum wzięły do siebie? Dlaczego na krytykę
            jakiejś osoby tak nadmiernie reagują?


            )i coraz ciezej jest przerwac ta dyskusje. bo do niczego ona nie prowadzi.

            Zgadzam się. Ale chyba juz wszystko było wiec chętnie bym przerwała. Tylko boję
            się ze ponownie usłyszę o zatykaniu ust itp wink.
            A tak szczerze mówiąc, to myślę także, że moje poglądy od poglądów wielu osób z
            tego forum niewiele się różnią. Kwestia tylko ich przedstawienia wink. Po prostu
            są ogólne wartości nadrzędne i od tego się nie ucieknie.


            )Beato - jedynym wyjsciem jest dostosowanie się twoje do
            • e.beata Re: ............... 17.09.03, 10:57
              ucięło?!
              jak się powtórzy to sorry.

              >Beato - jedynym wyjsciem jest dostosowanie się twoje do charakteru forum -
              albo takie dyskusje beda sie niestety powtarzacwink czyli - wypowiedz - owszem,
              ale poprzyj to CZYMS KONKRETNYM.

              Dobro i prawa dziecka to DLA MNIE oczywisty KONKRET.
              Weszłam tutaj przez ciekawość, tematyka forum póki co mnie nie dotyczy
              osobiście. Chciałam zobaczyć co się tutaj dzieje, jakie macie problemy /mogę w
              końcu w przyszłości drugą zostać wink/.
              Tematyka forum jest fajna ale jego charakter mi się nie podoba. Grupa osób
              które gryzą jak ktoś wyrazi szczerze, swoje zdanie. Może forma była
              kontrowersyjna dla niektórych, ale zajęłyście się WYŁĄCZNIE formą a nie
              treścią. Na temat treści przedstawionych przeze mnie nie było żadnej dyskusji.
              Poniżej pasa są zdania- nie przeżyłam to się nie znam i nie mogę wypowiadać.
              Chciałam stąd wyjść juz wcześniej ale się nie dało. Mniemam, że teraz już mogę;-
              ).

              • chalsia Re: ............... 17.09.03, 11:12
                Ebeato,
                Możesz i to nie od momentu napisania tego postu. Mogłaś przerwac tę JAŁOWĄ
                dyskusję w kążdym momencie i po prostu NIE ODPOWIADAĆ. Ale czułaś się wezwana
                do tablicy. Czy przestaniesz ciągnąć tę wymianę zdań dopiero wtedy, gdy juz
                nikt nie odpowie na Twój post? Czy może jednak wcześniej?

                I PROSZĘ nie odpisuj na ten post. To jest tylko po to byś sobie w ciszy
                przemyślała.

                Napisała to PIERWSZA i w dodatku samodzielna (a nie "druga").
                Pozdrawiam,
                Chalsia
              • jayin Re: ............... 17.09.03, 12:25
                e.beata napisała:


                > Chciałam stąd wyjść juz wcześniej ale się nie dało. Mniemam, że teraz już
                mogę;
                > -
                > ).

                ależ możesz wyjśc kiedy chcesz.. czy moze ktoś cię trzyma siłąsmile?

                no i wiesz.. ja tu się staram z uśmiechem sobie pisac odp. na twoje posty,
                jesli krytykuję - to nie dlatego żeby cię obrazić czy urazić, maj dir, tylko
                wytknąć coś. i jeslichodzi o formę i o treść.
                a twoj post w odp. wybacz.. ale słownictwo ewidentnie ofensywne smile

                dlatego też ze swej strony ZWALNIAM cię od odpowiadania na ten moj post, zeby
                nie bylo, ze poczulas sie w obowiazku do tego..
                no i przykro, ze jednostronie odbierasz wszystkie wypowiedzi. bez wyciagania
                wnioskow z naszych krytyk. bo z twoich krytyk to ja wnioski wyciagam jedne: dac
                kazdemu pogadac i nie wtracac sie w jego zdanie. nie wnika kto co jak i kiedy.
                kazdego wlasny byznes.
                artykularnosc.
                przemowienia sejmowe.
                trybyna.
                sluchacze.
                zero dyskusji.
                przedstawianie pogladow.
                rozprawka licealna.

                powodzenia...
                z mojej strony JUŻ EOT smile

                Joanna
              • stepmum Re: ............... 17.09.03, 20:29
                e.beata napisała:

                > ucięło?!
                > jak się powtórzy to sorry.
                >
                > >Beato - jedynym wyjsciem jest dostosowanie się twoje do charakteru forum -
                > albo takie dyskusje beda sie niestety powtarzacwink czyli - wypowiedz -
                owszem,
                > ale poprzyj to CZYMS KONKRETNYM.
                >
                > Dobro i prawa dziecka to DLA MNIE oczywisty KONKRET.
                > Weszłam tutaj przez ciekawość, tematyka forum póki co mnie nie dotyczy
                > osobiście. Chciałam zobaczyć co się tutaj dzieje, jakie macie problemy /mogę
                w
                > końcu w przyszłości drugą zostać wink/.
                > Tematyka forum jest fajna ale jego charakter mi się nie podoba. Grupa osób
                > które gryzą jak ktoś wyrazi szczerze, swoje zdanie. Może forma była
                > kontrowersyjna dla niektórych, ale zajęłyście się WYŁĄCZNIE formą a nie
                > treścią. Na temat treści przedstawionych przeze mnie nie było żadnej
                dyskusji.
                > Poniżej pasa są zdania- nie przeżyłam to się nie znam i nie mogę wypowiadać.
                > Chciałam stąd wyjść juz wcześniej ale się nie dało. Mniemam, że teraz już
                mogę;

                ebeato, skoro wszystko ode mnie sie zaczelo i poniekad co jakis czas sie w
                twoich postach przewijam, tez mysle, ze najwyzszy czas juz to zakonczyc.
                Przyjmuje do wiadomosci, co ty myslisz o mojej sytuacji smile
                A twoje zdanie nie ma dla mniej najmniejszej wartosci smile Moja dla ciebie
                pewnie tez, wiec jestesmy kwita smileI mysle, ze mozemy juz zakonczyc cala sprawe
                dotyczaca tego, ze komus nie podoba sie co piszesz. Wszystko juz zostalo
                wyjasnione smile Mozesz zaczac czytac nowe posty - jesli tylko masz ochote.
                Ja wyciagam reke na zgode (bez kastetusmile, co nie znaczy, ze przyjmuje twoj
                sposob wartosciowania, twoja moralnosc i twoj sposob myslenia zktorym sie nie
                zgadzam.
                Pozdrawiam.
            • mamaadama4 Re: ...............do ebeaty 17.09.03, 11:15
              Na zmęczenie tym forum jest prosta rada - nie wchodzic na nie.
              danka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja