marusia1
06.05.08, 13:53
Finał - skłóciliśmy się z moim M., o mały włos, a byśmy się rozstali... bo
Młody zamiast się cieszyć, że wyjechał z nami do innego kraju, zwiedzać,
poznawać inne rzeczy (wiedział jak będzie wyglądał wyjazd, bo my tak zawsze
spędzamy urlopy) - był wiecznie niezadowolony, skamlający, upierdliwy...
Słowem kolejny nasz urlop był do doopy, a przy okazji została zepsuta
uroczystość rodzinna (I komunia mojego chrześniaka). Widocznie jemu bardziej
odpowiada spędzanie wakacji z mamuśką przed TV (seriale). Zatem postanowione -
był to nasz ostatni wspólny wyjazd. Kiedyś chciałam dawać, teraz jestem
kategorycznie na NIE pasierbom przez 24 h. Brakuje mi powietrza, przestrzeni,
spokoju...