vanillafields
07.05.08, 19:39
Jestem macocha sporadyczna, bo nawet nie weekendowa, pasierby mieszkaja okolo
5 godzin samochodem od nas, dorastajace juz sa, chlopak-16 i dziewczyna-14.
Sporadyczna, bo miesiac wakacji, ferie i swieta i moze z jeden weekend na 2
miesiace na tyle odczuwam... Matka - a eks-zona mojego M - wpadla w tarapaty
mieszkaniowe, w rezultacie kazano jej sie wyprowadzic prawie z dnia na dzien,
zaczela na gwalt szukac nowego lokum. Na razie siedzi w hotelu prawie tydzien,
i doszlismy do wniosku ze Mlode przyjada do nas. Troche klopotu bo szkole
trzeba zalatwiac, Mloda pewnie bedzie musiala zrezygnowac z zajec muzycznych -
gra na saksofonie, maz szuka pietrowego lozka bo dmuchane materace to nie
rozwiazanie na dluzsza mete, i ... tak troche sie chyba boje, nie wiem czego
sie spodziewac. Maz ma jutro operacje, to nie wiem jak nawet pojedziemy i
przywieziemy Mlode, moze w weekend juz. Troche sie boje, przyznam sie
szczerze, ale bedzie ok, dzieciaki grzeczne ale np. wiem, ze na poczatku
mozemy troche sobie wlazic w droge, tym bardziej ze mieszkanie male. No nic,
mielismy w planach szukanie wiekszego mieszkania, teraz pewnie wszystko trzeba
bedzie przyspieszyc. Zeby bylo weselej, mamy w planach staranie sie o wspolne
dziecko i psa, wiec niedlugo moze byc niezle wariatkowo

...