Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci?

11.05.08, 19:56
Czesc drogie macoszki. Sledze Forum od jakiegos czasu ale nie
znalazlam jeszcze watku dotyczacego tego problemu. Moj partner ma 10-
letnia corke z poprzedniego malzenstwa. Mloda spedza z nami kazdy
weekend (dlugi wknd piatek po poludniu-niedziela wieczor lub krotki
wknd piatek po poludniu-sobota wieczor, tak na zmiane), ferie
zimowe, wszystkie swieta, dodatkowe dni wolne i 2-3 tyg. wakacji.
Mieszka ze swoja mama i jej partnerem godzine drogi od nas. Moj
partner zawsze po nia jezdzi i ja odwozi, tak wiec w kazdy weekend
spedza okolo 4 godzin na samej podrozy aby odebrac i odwiezc dziecko
do matki. Poza tym sumiennie i uczciwie placi alimenty, zawsze
doklada sie do wiekszych wydatkow typu wycieczki, wyprawka do szkoly
itp, ubiera mloda, daje kieszonkowe. Przyznam szczerze ze od samego
poczatku naszego zwiazku draznily mnie te jego wyprawy i probowalam
go naklonic do rozmowy z ex o tym aby spotykali sie w polowie drogi
(tym bardziej ze tak bylo ustalone w czasie rozwodu ale eksia szybko
pozbyla sie auta i miala dobre wytlumaczenie na to aby dziecka nie
wozic). Teraz ma samochod ale poniewaz moj partner wozil i odwozil
dzieciaka przez 8 lat, uznala ze to juz norma i odmowila wspolpracy,
dodajac ze jesli moj partner nie moze jezdzic to dziecka nie bedzie
widywal.... Wyklocanie sie o to z nia nie ma sensu bo to dziwna
kobieta a jej komorke odbiera i tak jej facet (policjant) ktory
zaczyna rozmowe od 'czego ku... znowu chcesz ty platfusie
zaj.....ny?' Tak wiec moj facet zastraszony jezdzi dalej w te i z
powrotem,za paliwo placi jak za zboze a z krotkich weekendow nie
chce zrezygnowac bo 'to by zlamalo corci serce' a poza tym 'robil to
od 8 lat i dlaczego mialby to zmieniac bo mi sie to nie podoba'.
Ostatnio zaczelo u nas iskrzyc na tym tle, zwlaszcza ze jesli
zaczyna sie temat kasy, natychmiast pojawia sie argument ze on ma
przeciez takie wysokie rachunki za paliwo i w zwiazku z tym na to
czy na tamto nie mozemy sobie pozwolic. Dziewczyny, jak to jest u
Was? A moze ja zbyt wiele wymagam od mojego chlopa i eksi?
    • konstancja16 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 11.05.08, 20:30
      u nas jest identycznie. tez kazdy weekend i wszystkie swieta,
      wakacje. tez godzina drogi w jedna strone. i tez odbiera i odwozi
      NM. coz, rozwala to weekendy, ale chyba z reguly jezdzi ten rodzic
      co nie ma dziecka na codzien. i ten, ktoremu zalezy na podtrzymaniu
      kontaktu. niestety, Ex ma w tej sytuacji argument nie do obalenia:
      ona ma to dziecko w lapie. w konsekwencji wymaga odbioru i
      przywozenia Malego o dogodnej jej porze i nie ma najmniejszego
      zamiaru partycypowac w kosztach. NM ma do wyboru odpuscic kontakty
      albo jezdzic.

      jak facet chce jezdzic to uzgodnienia miedzy nim a Ex sa wylacznie
      ich sprawa. macochy sa od zaciskania zebow, bo widzialy galy co
      braly
    • natasza39 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 11.05.08, 23:04

      Za odwożenie i przywożenie dzieci odpowiada, moim zdaniem, ten co z nimi nie
      mieszka. Jak sie z nimi chce spotykać, to chyba normalne, że musi do nich
      przyjechać. Jeśli chce gdzieś zabrac, to chyba normalne, ze musi je odwieść na
      miejsce.

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
    • marusia1 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 11.05.08, 23:06
      Gdy Młody był u matki mój M. zawsze po niego jeździł i odbierał go. Odległość
      była mała. Od 2 lat Młody jest z nami i to na ex spoczywa ten obowiązek.
      Niestety dla niej odległość jest znacząca (400 km).Jak do tej pory była po
      Młodego na ferie (2x) i wakacje. Z odwiezieniem zawsze był problem. Z
      poprzednich wakacji my musieliśmy go odebrać, z ferii odwieźli go nasi
      dziadkowie. Zbliżają się wakacje i jak na razie jest cisza. Z ex nie da się
      negocjować, ie dociera do niej, że odwiezienie syna do miejsca zamieszkania jest
      jej obowiązkiem. Ja jako macocha nie ustępuję, bo ona ma tylko postawę
      roszczeniową. Nie płaci alimentów na swojego syna, więc ja nie zamierzam
      dodatkowo dokładać. Jeśli sytuacja jest normalna można umawiać się np.w połowie
      drogi lub wystąpić z wnioskiem o zmniejszenie alimentów. Albo zaczekać aż
      dziecko skończy 15 lat i będzie mogło samodzielnie podróżować np. Polskim
      Expressem (zaoszczędzenie czasu i pieniędzy). Tylko czy będzie mu się chciało?
    • 13monique_n Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 12.05.08, 08:14
      Odpowiem z dwóch stron - mój eks przyjeżdża do dzieci lub opłaca ich
      podróż do siebie. Ja nie widzę powodów, dla których ja miałabym
      finansować ich spotkania, tym bardziej, że to eks się wyprowadził
      dość daleko.
      Mój partner - jeździ po swoje córki. Nie ma z tym problemu, bo
      bardzo je kocha i zależy mu na czestych i dobrych kontaktach smile
      • nangaparbat3 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 13.05.08, 19:43
        > Mój partner - jeździ po swoje córki. Nie ma z tym problemu, bo
        > bardzo je kocha i zależy mu na czestych i dobrych kontaktach smile


        I to jest istota sprawy.
    • braktalentu Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 12.05.08, 09:08
      Jestem zdania, że w przypadku większych odległości (w zależności od
      tego co dla kogo jest większą odległością) koszty organizacyjne i
      finansowe powinien ponosić rodzic, który po rozwodzie zmienił
      miejsce zamieszkania. Nie widzę powodu, dla którego jedno z rodziców
      miałoby ponosić konsekwencje niezależnych decyzji tego drugiego.
      Zupełnie wystarczy, że takie konsekwencje ponosi dziecko
      transportowane w tę i z powrotem. Jeżeli więc tatuś w poszukiwaniu
      szczęścia wybrał się na drugi koniec kraju, to jego problemem
      pozostaje organizacja spotkania z własnym dzieckiem. Jeżeli zaś
      wyprowadziła się po rozwodzie mamusia (najczęściej z potomkiem pod
      pachą), to w Jej gesti pozostaje umożliwienie dziecku spotkań z
      ojcem, w tym dowożenie tego pierwszego. Ale to tylko moje zdanie na
      temat tego jak powinno być, bo zwyczajowo dojeżdża rodzic
      odwiedzający, najczęściej ojciec.

      >probowalam go naklonic do rozmowy z ex o tym aby spotykali sie w
      polowie drogi (tym bardziej ze tak bylo ustalone w czasie rozwodu

      Jeżeli w wyroku rozowodowym istnieje na ten tamat jakiś zapis, to
      powołując się na niego można rozpocząć twarde negocjacje. Jeżeli
      ustalenie miało charakter umowy ustnej między rodzicami, to bez
      dobrej woli obu stron niewiele da się zmienić, a z tego co piszesz
      wynika, że obie strony mają dobrą wolę i dawno sobie tę kwestię
      załatwiły ("robil to od 8 lat i dlaczego mialby to zmieniac bo mi
      sie to nie podoba")

      Pozwolę sobie również odnieść się do pozostałej treści Twojego
      postu. Fakt, że ojciec płaci uczciwie alimenty, uczestniczy w innych
      wydatkach na dziecko i zapewnia Mu opiekę nie jest żadnym heroizmem,
      ale psim obowiązkiem i największą radością tegoż ojca. Jeżeli sama
      jesteś rodzicem, na pewno potrafisz sobie tę radość wyobrazić.
      Jeżeli jeszcze nie doświadczyłaś macierzyństa, pozostaje Ci uwierzyć
      mi na słowo, że wysiłek finansowy i organizacyjny ponoszony na rzecz
      potomstwa, dla rodzica, mimo, że nadal jest wysiłkiem i obciążeniem,
      to jednocześnie stanowi wielką radość i jest wyrazem miłości. To
      dlatego Twój partner jest gotów zrezygnować z innych przyjemności,
      których mógłby doświadczać przez dodatkowe cztery godziny tygodniowo
      i za zaoszczędzone na paliwie pieniądze.
      Nie neguję Twojego prawa do ustalania formy funkcjonowania Waszej
      rodziny, ale staram Ci się pokazać, że to co Ty odbierasz jako
      rozwiązywanie problemu, dla Twojego partnera jest zwykłym
      jątrzeniem. On problemu nie widzi. Nie jeździ po dziecko, bo jest
      zastraszony, ale dlatego, że je kocha i pragnie spędzać z córką jak
      najwięcej czasu.
      Niepokoi mnie również ostatnie zdanie : "A moze ja zbyt wiele
      wymagam od mojego chlopa i eksi?"
      A jakie Ty masz prawo wymagać czegokolwiek od Exi?
      Spójrz na to tak. Wybrałaś faceta, który ma trzy nogi. Nie
      jakiś "brak", ale "dodatek". Kiedy decydowałaś się na związek miałaś
      świadomość, że gość nie jest typowy. Nie ukrywał przed Tobą
      dodatkowej kończyny. Teraz masz pretensje o to, że za każdym razem
      musi kupować dwie pary butów. I to do kogo masz pretensję? Do Niego
      i ... do Pani w obuwniczym-smile)). Dwie pary butów! Dlaczego ta zołza
      nie sprzeda Mu pojedynczego sandałka? Dlaczego On się nie postawi i
      nie powie Jej, że drugiego z pary nie bierze i płaci tylko połowę?
      Ano dlatego, że woli chodzić w butach niż bez.

      natychmiast pojawia sie argument ze on ma
      > przeciez takie wysokie rachunki za paliwo i w zwiazku z tym na to
      > czy na tamto nie mozemy sobie pozwolic.

      I przede wszystkim ma inne priorytety. Dla Niego priorytetem jest
      dziecko, a nie inne przyjemności. To wcale nie znaczy, że i Ty masz
      z nich zrezygnować. Przecież Ty nie masz wysokich rachunków za
      paliwo i śmiało możesz wydawać zarobione przez siebie pieniądze
      zgodnie z własną wolą. Tak jak On potrzebuje trzeciego buta, tak Ty
      możesz potrzebować wyjścia, czy książki. On ma swoje wydatki, Ty
      możesz mieć swoje.
    • lilith76 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 12.05.08, 09:58
      U nas jest tak samo, odbiera i zawozi dzieci do matki, w co drugi weekend, w tygodniu po szkole, ale odległości są niewielkie - to ta sama dzielnica. Tak więc tragedii nie ma.
      Gorzej może być teraz z wakacjami. Dzieci w całości spędzają je z dziadkami od strony matki na drugim końcu kraju i 2 tygodnie z ojcem. Tyle, że to środkowe dwa tygodnie. Eks teraz marudzi, że nie chce jej się na ten czas zwozić je do naszego miasta i potem spowrotem do rodziców i niech ojciec albo zabiera je na pierwsze/ostatnie tygodnie wakacji, albo w ogóle w lato się nie widuje. Ze względu na układ pracy pierwsze rozwiązanie jest bardzo trudne. Na drugie rozwiązanie nie chcą się zgodzić dzieci.
      • zonka77 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 12.05.08, 11:49
        A ja uważam że świat nie jest czarno-biały. Wszystko zależy. Bo jeśli sytuacja
        jest np. taka że to żona znalazła nowego faceta i byłemu pozostało się
        wyprowadzić to już nie jest dla mnie takie oczywiste że tylko on powinien za te
        dojazdy płacić.
        Przypuśćmy że jeszcze bardzo by chciał mieć dzieci u siebie ale nie ma na to
        szans - wtedy nie dosyć ze matka ma dzieci ze sobą to jeszcze ma w czterech
        literach jak sobie ojciec poradzi z dojazdami. W takiej sytuacji jednak moim
        zdaniem powinien być jakiś układ, raz jedno zawozi, raz drugie

        Albo może być taka sytuacja: ojciec odchodzi od rodziny a matka nie jest w
        stanie utrzymać się z dzieciakami w dużym mieście choćby nie wiem co. Musi
        wyjechać do mniejszego miasta. Ona tych zmian nie chciała, wymusza to na niej
        rozwód i pogorszenie sytuacji materialnej. Uważam że wtedy również powinni co
        najmniej oboje się martwić o dojazdy, a nie sama matka.

        Ale jeśli ojciec lub matka wyjeżdżają z miasta bo mają ochotę - nie dla tego że
        ich do tego zmusiło działanie byłego partnera to rodzic wyjeżdżający powinien
        ponosić koszty. Np my mieszkaliśmy kiedyś przez chwilę w innym mieście niż młoda
        i tylko i wyłącznie m ponosił koszty. Teraz ex zabiera młodą do Stanów na rok -
        nie musi, chce i ona będzie ponosić koszty podróżowania młodej do Polski bo
        czemu m miałby odpowiadać sporą kasą za to że ona chciała środowisko zmienić.

        Ogólnie uważam że wszystko ZALEŻY i nie ma jednego słusznego schematu.
        • chalsia Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 12.05.08, 22:44
          > Albo może być taka sytuacja: ojciec odchodzi od rodziny a matka nie jest w
          > stanie utrzymać się z dzieciakami w dużym mieście choćby nie wiem co. Musi
          > wyjechać do mniejszego miasta. Ona tych zmian nie chciała, wymusza to na niej
          > rozwód i pogorszenie sytuacji materialnej. Uważam że wtedy również powinni co
          > najmniej oboje się martwić o dojazdy, a nie sama matka.

          IMHO w takiej sytuacji to NIE matka powinna dbać o dojazdy.
          • 333a13 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 13.05.08, 08:18
            Nie żyjemy w świecie idealnym, w którym jeśli ktoś coś powinien....
            to musi się z tej powinności wywiązać...
            W wielu sytuacjach (także i mojej) ex (wyprowadziła się do innego
            miasta) mimo, że dostaje regularnie alimenty oraz pieniądze na
            wszelkie dodatkowe wydatki. Nawet gdy przyjeżdża do miasta, w którym
            mieszkamy, lub też jego pobliże (studiowała zaocznie i w weekendy
            regularnie się pojawiała) nigdy, przenigdy mimo wielokrotnych próźb
            Młodego nie przywiozła, nie wspominając już o ewentualnej drodze
            powrotnej... Więc jeśli Młody chce się zobaczyć z ojcem, to on po
            prostu po niego jedzie ponad 100 km w jedną stronę. I mimo, że
            teoretycznie ex powinna w jakiś sposób partycypować w kosztach nie
            ma o tym mowy...
            Dlatego też w takich sytuacjach nie ma co się zastanawiać i
            roztrząsać sytuacji bez wyjścia... Moim zdaniem należy po prostu
            zbierać faktury za takie wyjazdy i przy ewentualnej kolejnej próbie
            podwyźki alimentów wyciągnąć je z szuflady...
    • magdmaz Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 13.05.08, 09:36
      Widzę, ze Wasz problem jest moim problemem smile
      Ja jestem wredna eksia i jeśli w końcu doczłapię się do tego sądu to właśnie po
      to, żeby mieć zapis, ze to ojciec ma ponosić koszty dojazdu dzieci do niego i
      powrotu do domu. Mimo, ze to ja się wyniosłam do innej miejscowości i to 300 km
      od ojca - ale właśnie dlatego, żeby na te dzieci zarobić, gdyż ojciec - zresztą
      całkowicie regularnie - dokłada się do wydatków na nie w pewnym tylko procencie.
      I dlatego jestem wredna i złośliwa, bo poza tym mnie wkurza i tyle smile
      A fakty są takie, że wożę je mniej więcej w połowie (no, ostatnio próbowałam się
      stawiać, więc MOŻE w 40%) - tylko dlatego, że to jest dla dzieci głównie wyjazd
      do Dziadków, niech więc im tam będzie.
    • liz-beauty Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 13.05.08, 21:34
      Czesc Macoszki, nigdy jeszcze nie pisalam, choc sledze forum od kilku
      miesiecy... Moj Facet sam wychowuje syna i to on zawozi go do mamy, by dziecko
      mialo z nia i rodzenstwem (przyrodnim) regularny kontakt. O partycypowaniu matki
      w kosztach (100 km w jedna strone)lub chocby slowie "dziekuje" nie ma mowy.
      Jednak wydaje nam sie, ze warto sie czasem poswiecic, by dziecko mialo jako taka
      rownowage psychiczna (choc i tak wraca rozbity i podenerwowany). Czy Wasze
      dzieci tez wracaja takie "odmienione" z wizyt u swoich weekendowych rodzicow?
      • magdmaz Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 14.05.08, 08:48
        A tu bym nie demonizowała, bo moje dziecko wraca odmienione po każdym wyjeździe,
        gdziekolwiek by to nie było, a najbardziej odmieniły ją kolonie, szkoda, że na
        krótko, bo to była duża zmiana in plus. Natomiast syn nie lubi wszelkich zmian i
        po powrocie musi się znów "wdrożyć" w przedszkolny schemat, regularne wstawanie
        i kładzenie się, co nie przychodzi łatwo. A poza tym po ich powrocie ja też
        muszę znów przywyknąć do ich stałej obecności i całej masy związanych z tym
        obowiązków i rytuałów, toteż przez kilka dni chodzę drażliwa i o byle co się
        awanturuję (bez dzieci jest tak cicho w domu!!!!!!). Dlatego niekoniecznie
        kontakt z ojcem właśnie ma na dzieci taki wpływ - po prostu każda zmiana.
        • liz-beauty Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 14.05.08, 14:55
          Hmm... Chodzilo mi raczej o to, ze on wraca z bolem brzucha, albo np nie odzywa
          sie przez cala droge. Nie wiem, czy to wyraz buntu przeciwko takiej sytuacji
          rodzinnej, frustracji, czy tesknoty za mama. On tej matki i jej uwagi pragnie
          jak powietrza, a za kazdym razem spotyka go w pewnym sensie rozczarowanie, bo
          albo mama wyszla do pracy na caly dzien (ferie), albo wyszla wieczorem
          (weekend). Czasem cos nam powie, ale najczesciej chce byc lojalny wobec mamy...
    • kicia031 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 14.05.08, 11:19
      Rodzic zajmujacy sie dzieckiem na codzien ma mnostwo obowiazkow
      zwiazanych z opieka: szkola, lekarze, ubrania, zarcie, a przede
      wszystkim wychowywanie dziecka. Dokladanie mu jeszcze jednego
      obowiazku w postaci wozenia dziecka do drugiego rodzica wydaje mi
      sie calkowicie nie na miejscu.

      Tak daodam jeszcze, ze moj chlop jezdzi po corke z Warszawy do
      Gdanska i z powrotem. Takie jest zycie...
      • zonka77 Re: Kto odpowiada za przywozenie-odwozenie dzieci 14.05.08, 11:30
        z jednej strony masz rację - z drugiej Kiciu - jak pisałam różnie bywa.
        Prawda jest taka że nie da się tak uczestniczyć w życiu dziecka nie mieszkając z
        nim jak wtedy kiedy mieszka się razem. Dla mnie osobiście gdybym miała się
        rozwieść kiedykolwiek to fakt że dzieci są przy mnie uważałabym nie tylko za
        obowiązek ale też duży przywilej. Bo dla mnie nie jest takie oczywiste ze
        dzieci muszą być tylko z mamą i koniec. Idźmy dalej - są ojcowie którzy oddaliby
        dużo żeby mieć dzieci u siebie. Jeśli sytuacja jest taka że to żona podjęła
        decyzję o rozwodzie i to dla tego że wymieniła faceta na innego to dla czego jej
        były mąż ma ponosić najgorsze konsekwencje? Nie dosyć że nie ma dziecka na co
        dzień to jeszcze musi sam finansować i znaleźć czas na dojazdy. Pół biedy jeśli
        jest to samo miasto. Ale jeśli ta odchodząca żona pojedzie sobie do innego
        miasta bo tam np jej nowy facet mieszka to na prawdę uważasz że nie powinna
        przynajmniej współuczestniczyć w kwestii dowożenia dziecka?

        Wiesz, teraz ex mojego m postanowiła zmienić środowisko. Nie musiała - chciała i
        miała ochotę. Zabiera dziecko do Stanów. I wg tego co mówisz to teraz mój mąż
        powinien zacząć zbierać na bilety samolotowe jeśli chce dziecko zobaczyć. To on
        powinien ponosić naprawdę duże konsekwencje nowego pomysłu na życie ex?

        Na szczęście tak nie będzie - to ex będzie płacić za bilety. Ale dla równowagi
        dodam że kiedys my myśleliśmy o wyjeździe za granicę i było to dosyć realne i
        było oczywiste i dla m i dla mnie że to my będziemy płacić za samoloty, latać z
        młodą w razie potrzeby i ogólnie martwić się pod każdym względem o kontakt z
        nią. Bo to my mieliśmy daleko wyjechać i dla czego to ex miałaby ponosić tego
        konsekwencje finansowe.
        • 13monique_n zonka77, 14.05.08, 11:34
          ... a mi mój partner jasno powiedział, dlaczego jeździ po swoje
          córeczki i w razie potrzeby będzie jeździł nawet do innego miasta,
          mimo że ma zastosowanie sytuacja i warunki opisane przez Ciebie - Bo
          kocha swoje dzieci, zależy mu na nich i własnie dlatego, że ma z
          nimi nie codzienny kontakt każe mu nie zdawać tego kontaktu na łaskę
          i niełaskę byłej żony. Do mnie taka postawa przemawia - dbam o to,
          co jest dla mnie ważne.
          • zonka77 Re: zonka77, 14.05.08, 11:42
            13monique_n ależ oczywiście że tak. Jeśli nie ma wyjścia to nie ma. Mój też by
            jeździł i płacił nawet za bilety samolotowe. Ale ja piszę o tym że sytuacje są
            różne i nie zawsze jest oczywiscte jak POWINNO być.
            A jakie są realia - takie jakie są. Wiadomo że kochający rodzic zrobi wszystko.
            Ale często to nie jest w porządku i tyle.
        • kicia031 Zonka 14.05.08, 14:06
          Widzisz, to wlasnie Exia mojego partnera odezla do innego faceta. I
          mimo tego on jezdzi po corke - bo wie, ze jakby nie jezdzil, to
          kontaktow by nie bylo, a na tych kontaktach mu zalezy...
          • zonka77 Re: Zonka 14.05.08, 19:25
            Tak jak pisałam - realia są jakie są. Ja tylko piszę że w różnych sytuacjach
            powinno być różne. I jak napisałam powyżej - jest jak jest i oczywiście że jak
            nie ma wyjścia to nie ma. Ale nie należy mówić że zawsze i wszędzie tylko jedna
            strona powinna być odpowiedzialna - bo nie powinna. Bywa różnie. A to jak
            powinno być a jak jest to niestety często dwie różne sprawy i trudno.
Pełna wersja