i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog.

12.09.03, 23:26
pozwoliłam sobie z tego mojego posta zacząć nowy wątek:

e.beata napisała:

> > > Wcale nie chcę aby druga żona uczucia ukrywała.
> > A o co?
>
> O to aby PRÓBOWAŁA nad problemem popracować. Skoro nie radzi sobie z danym
> układem, w który weszła.


no to ja tak czytam, czytam... i WSZĘDZIE widzę, że to Druga Zona POWINNA BYĆ
SWIADOMA ukłądu w jaki wchodzi... ze powinna wiedziec, z jakimi to
obowiazkami
jej partnera sie wiaze, z jakimi ograniczeniami dla niej i dla jej rodziny...

a ja się tylko cichutko spytam...smile:
baby - babami - dyskutujemy sobie..
ALE GDZIE W TYM JEST MIEJSCE DLA FACETA?? big_grin

przecież on także wchodząc w jakikolwiek nowy układ powinien MIEĆ SWIADOMOSC
tego, z jakimi NOWYMI obowiazkami się to wiąze dla niego - ze teraz nie
tylko "pierwsze dziecko" bedzie mial "na głowie" (sorry za nieładny skrót
myślowy smile - ale też "drugą żonę" i być może kiedyś "drugie dzieci".

bo tak patrzę po postach - i ciagle czytam: Druga powinna to..
Swiadomosc.. "widzialy gały co brały", wiedziec, ze beda ograniczenia i ze
facet dzieciaty...
a facet to nei wie ze dzieciaty jest czy jak?smile I ze nowa rodzina to nie
jest
tak, ze wszystko bedzie po staremu - tylko dojda nowe sprawy, problemy,
poswiecanie rodzinie czasu,łożenie na utrzymanie itd itp..
ten FACET pozostaje tu ciągle w domyśle, ot - gdzies tam sie buja w
podświadomości - a my tu roztrżasamy prawie wyłącznie "my powinnysmy.. wy
musicie.. wy powinniscie..my musimy..nam sie nie podoba.. wam sie nie
podoba..
badzcie odpowiedzialne, skoro sobie dzieciatego wzielyscie.. etc.."...

a gdzie to poczucie swiadomosci ze strony faceta?... ja tam swojego
uwielbiam..
ale na miłość boską nie zwalniajmy go z poczucia odpowiedzialnosci za jego
zycie - bo to przede wszystkim JEGO OSOBA łączy Ex i pierwsze dziecko oraz
Drugą Zonę i "drugie dzieci". i to na nim spoczywa przede wszystkim
odpowiedzialnosc za uklady jakie powstaja w tym "trojkacie" rodzinnym. na
nas -
na Ex i na Drugich - ta odpowiedzialnosc jest duzo mniejsza.
jak facet daje za przeproszeniem... ciała w tym temacie, to ani my, ani Ex
nie
zrobimy zbyt wiele w kierunku układania wzajemnych stosunków "dziecko-ojciec-
Ex-
Obecna-drugie dzieci".

nie wiem jak wy zaczynałyście dziewczyny Wasze związki z "dzieciatymi" wink))
w
temacie Jego odpowiedzialnosci i możliwosci. ja swojemu z mety
zapowiedziałam,
że najpierw niech on się upewni, że da radę być ze mną i ze swoim dzieckiem.
czy ma swiadomosc, ze poradzi sobie z dzieleniem (jakby nie było) czasu -
pieniędzy - myśli - siebie - pomiędzy dziecko, a mnie i nasze dzieci kiedyś.
na szczęście nie powiedział "NIE WIEM.. ZOBACZYMY.." big_grin powiedział
twardo "Spoko, bejbe, dam radę!" smile)) I jak na razie daje. I UF!... Nie
wiemco
bym zrobiła, gdyby miał wątpliwosci. pewnie bym miała problem... bo ja na
tyle
egoistka jestem, ze musiałam wiedziec co mnie czeka z nim i czy jest w stanie
i
dac tyle z siebie ile mi minimalnie starcza do zycia psychicznie smile
rozmawialiśmy sporo na ten temat na początku naszego związku."


i jeszcze dla porządku obrad: odpowiedź mamyadama:

"Autor: mamaadama4@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 12-09-2003 22:59 + odpowiedz na list

Odpowiadając krótko - jayn - ja tu obserwuję tendencję do usprawiedliwiania
przez coniektórych owych mężów, bo przecież oni co prawda fatalni byli ale
jeszcze gorzej w drugim związku trafili. Te drugie to dopiero są harpie i
jego
dziecka na oczy oglądać nie chcą.
(Świadomie nie wymienię do kogo te uwagi)
danka
"

Noi jak to jest z tym "usprawiedliwianiem" facetów? A w najlepszym wypadku
odsuwaniem ich w półmrok?... Przecież na dobrą sprawę to "WSZYSTKO PRZEZ
NICH" smile (z przymrużeniem oka..smile

joanna
    • badia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 13.09.03, 09:14
      Joanna, podpisuję sie obiema łapkami. Facet też człowiek!!!!
      I jeśli się go uczciwie informuje o własnej postawie, emocjach, wątpliwościach,
      to on także musi i je brać pod uwagę.
      Myślę, że krzywdą, którą my "drugie" wyrządzamy facetom jest robienie dla nich
      ofiary z siebie samej, bo taki facet ma świadomość, że wszystko jest niby OK,
      podczas gdy tak na prawdę nic nie jest OK. I wtedy to paradoksalnie, to mu ich
      ubezwłasnowalniamy. P{odejmują decyzje nie mając całego "zespołu danych" bo
      dane od drugiej sa przez ta drugą szcętnie ukrywane. tak jakbyśmy nie miały
      zaufania do faceta i wiary w to, że także posiadając te dane potrafi podjąć
      mądre decyzje. A mnie się wydaje, że mądre decyzje mogą być przez faceta
      podejmowany tylko wtedy, gdzy ma świadomośc tego, co sie wokół dzieje.
      Jeśli bowiem ma świadomość całego puzla emocjonalnego, to ma też możliwość
      układania tego puzla na włąsną odpowiedzialność.
      Specjalnie przeformułowałam to pytanie tak, żeby nie było "przeciw" pierwszym.
      No cóż, tu na forum bardzo mocno wyszło to, że najpowszechniejszym mechanizmem
      obronnym jest zwalanie winy za formę kontaktu z ojcem lub jej brak na obcą babę
      czyli drugą, wygodne, choć absurdalne. Ale kto nie ma mechanizmów obronnych...
      • jayin Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 13.09.03, 10:13
        Badiu - dokładnie o to mi chodziło.
        Trzeba szczerze powiedzieć sobie od początku jak się odnajdujemy w danej
        sytuacji - co nam się podoba, co nie, z czym się zgadzamy, a na co nasza zgoda
        jest niemozliwa, co jesteśmy gotowe "dać z siebie", a czego oczekujemy od Niego.
        I takie jasne postawienie sprawy bardzo ogranicza późniejsze scysje, problemy,
        nieporozumienia w naszych układach, wg mnie. Facet wie na czym stoi, zna swoją
        sytuację, poznaje nasze stanowisko wobec niej, my poznajemy jego - i na tej
        podstawie decydujemy się CO DALEJ. i tak jest najbardziej fair wobec
        wszystkich. Facet - stworzenie dorosłe,swoje zdanie ma i jak każdy - powinien
        być odpowiedzialny za swoje słowa i czyny. Tak jak my.

        Może i czasem podziwiam tą siłę i upór "dla dobra związku" - że niektóre
        kobietki umieją zacisnąć zęby i ukrywać swoje prawdziwe uczucia- najczęściej
        negatywne lub po prostu smutne - żeby tylko nie okazać partnerowi, że im
        przeszkadza coś, że coś jest niewygodnie. Takie umartwianie się wg mnie dla
        związku jest tylko "doraźnym" ułatwieniem sprawy - i to TYLKO dla faceta wink bo
        Kobietki męczą się z własnymi niechęciami, urazami, dystansami, niewygodami - w
        środku samych siebie. A Facet nieświadomy tego uwaza, ze wszystko jest OK i
        odetchnie z ulgą. Tylko, ze potem KAŻDA niechęć, uraz i problem w końcu wylezie
        na wierzch. I wtedy do problemu dochodzą pretensje wzajemne. Ktorych daje sie
        uniknac, jesli na poczatku postawimy jasno problem przed sobą - i wspolnie z
        Mężem/Partnerem zastanowimy się CO i JAK się da z tym zrobić. Bo jeśli się nie
        da i Facet z góry zapowie: "Sorry, niczego w tym układzie nie zmienię, postaraj
        się sama dopasować, jestm niereformowalny" - to z gory przynajmniej wiemy, ze
        bedzie nam cholernie ciężko zyc z czyms,czego nie lubimy, co nam przeszkadza,
        lub stwarza problem, a i być może wtedy niektore z nas nie podjęłyby w ogóle
        decyzji o trwałym związaniu się z tym facetem.
        Przynajmniej ja bym nigdy nie zdecydowała się być z Osobistym, gdyby na wstępie
        powiedział mi, że nic sie nie zmieni w jego zyciu, a ja bede tylko "nowym
        nabytkiem" do kompletu smile

        Tak więc - większość nieporozumień, problemów i sporów - zarówno między Facetem
        a Obecną, jak i Facetem a Ex (bo ta druga strona medalu też istnieje) - zależą
        wyłącznie od porozumienia się i wyjaśnienia sobie zasad gry na początku meczu.
        A nie przy okazji żółtej kartki danej przez sędziegosmile

        pozdr.

        joanna
        • badia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 13.09.03, 10:22
          Tak, tylko ze zawsze można wybrać opcję "szczerość". Moim zdaniem to nie jest
          tak,że jak się zaczęlo udawać, to koniecznie trzeba to ciągnąć, bo nie trzeba,
          można w każdym momencie się "odsłonić".
          I wydaje mi sie też, że wygoda faceta, jeśli partnerka udaje zadowolenie z
          każdej sytuacji też jest tylko pseudowygodą, bo parnerka przekazuje tę niechęć
          innym tylko że w "zawoalowanej formie". I jemu przecież też się obrywa. Tzn nic
          nie jest fajnie i nikt nie jest zadowolony, tylko że awantury są o przypadkowe
          pierdoły, o które wcale nie chodzi.
          • jayin Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 13.09.03, 10:50
            badia napisała:

            > Tak, tylko ze zawsze można wybrać opcję "szczerość". Moim zdaniem to nie jest
            > tak,że jak się zaczęlo udawać, to koniecznie trzeba to ciągnąć, bo nie
            trzeba, można w każdym momencie się "odsłonić".

            Jasne, że tak. Ale przecież im dłużej się "udaje", tym ciężej później jest
            rozwiązać te problemy, jeśli dojdzie do szczerej rozmowy. Bo do "istoty
            problemu" dochodzą jeszcze nasze niewypowiedziane do tej pory, nie wiem.. żale?
            wyrzuty czasem? niezadowolenia? smutki? - których się kobieta nabawia w róznych
            sytuacjach, w ktorych zmusza sie do usmiechu, spokoju, tolerancji itp.... I
            wtedy trzeba się zmagać z liczniejszą grupą odczuć, nie tylko z samą przyczyną
            ich.

            > I wydaje mi sie też, że wygoda faceta, jeśli partnerka udaje zadowolenie z
            > każdej sytuacji też jest tylko pseudowygodą, bo parnerka przekazuje tę
            niechęć innym tylko że w "zawoalowanej formie". I jemu przecież też się obrywa.

            Oczywiście. Człowiek to taka istota, ktora może nic nie mowic o odczuciach, a i
            tak gdzieś je przemyci niechcący, pośrednio. Czy to w gestach, czy słowach niby
            niewinnych,. ale gdzieś tam jakiś podtekst podświadomie się wyrwie. A i
            przecież, kiedy ludzie są z sobą - to odbierają swoje uczucia bez słów - i
            wtedy łatwo widzieć usmiech na twarzy partnerki, a odczuwac "w powietrzu"
            niewypowiedziane smutki, napięcie itp. A i u innych ludzi wyczuwamy bez
            problemu wiekszego niechec, chec, zlosc, dystans, milosc - nawet jesli nei
            komunikuja nam tego werbalnie. Takie "nieczyste", bo niewyjaśnione, ale
            odczuwane sytuacje psychiczne jak najbardziej wpływają na nas negatywnie.


            > Tzn nic nie jest fajnie i nikt nie jest zadowolony, tylko że awantury są o
            przypadkowe pierdoły, o które wcale nie chodzi.

            Właśnie. Przekładamy frustracje na inne rzeczy, zupełnie nie związane z powodem
            tej frustracji jakiejś. "Bo zupa była za słona.." smile

            I owszem, szczerość można zawsze postawić w związku. Tylko ja wolę od początku
            szczerze wyjasniac sobie, niz trzymac i zamykac w sobie uczucia, a potem je
            nagle wylewac z siebie. wtedy moze nastapic mocna konsternacja: "No, przeciez
            było OK.. CO SIĘ DZIEJE?"... i trudniej jest to rozwikłać.
            Tylko, ze czasem JAKOŚ to zycie tak sie uklada, ze czlowiek zaczyna udawac, bo
            ma przekonanie, ze tak lepiej. I wtedy ciezko o szczerosc od poczatku.

            joanna
            • badia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 13.09.03, 11:17
              A z nami "drugimi" często jest tak, że udajemy bo wszyscy wokół uważają, że
              powinnyśmy mieć inne uczucia, że "dobry człowiek kocha dziecko z poprzedniego
              związku" itp. Dlatego broniłam Stepmum, bo co z tego, że ktoś coś czuć
              powinien? Jak z tego ma wynikać udawanie, to nic dobrego z tego nie będzie.
              I tak w ogóle to masz rację. Ale nie wiele osób ma dwagę zmierzyć się z takimi
              szczerymi emocjami i do nich przyznać... Bo wtedy widzimy konieczność zmagania
              się często z samym sobą, partnerem, otoczeniem (to ostatnie najmniej). Łatwiej
              jest podtrzymywać głupawą wizję, że wszystko jest super. Wiem, bo testowałam.
              Tzn. przez ostatnie trzy lata udawaliśmy z mężem, że on nie ma żadnego dziecka.
              Buziakiwink))
              • mamaadama4 Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 13.09.03, 21:48
                W mojej patologicznej historii największe pretensje mam do faceta - mojego
                męża. na jego ex to ja jestem wkurzona i czasami strasznie się dziwię, że ona
                tak może.
                U mnie zadziałał mechanizm faktów dokonanych. Pewne rzeczy działy się w sposób
                jakby niezauważalny, niby miały być jednorazowe, potem coś tam się podziało i
                stało się to normą.
                Zastrzeżenia składałam na bieżąco. Fakt, wiele razy przemilczałam, ale tylko
                dlatego, że nie inaczej musiałabym podjąć decyzję o odejściu. A wiedziałam, że
                będzie to bezsensowna decyzja.
                I wiecie - powoli udaje mi się uregulowywać pewne sprawy. Metoda przynosi
                efekty, P.przemyślał sobie pewne sprawy i może co niektóre rzeczy uda się
                wyprostować.
                (Może teraz to co napiszę się nie jest prawdą, ale parę dni byłam tu mniej
                aktywna i odrabiam zaległości.)
                Wydaje mi się że to pierwsze żony mają tendencję do pomijania w pretensjach
                swojego exa. (Mag i chalsia - ja pieszę to nie tylko na podstawie tego forum
                ale i samodzielnej i innych doświadczeń). Jakoś to druga żona jest wstrętną
                babą i gdyby nie ona to nawet po rozwodzie byłoby OK.
                Natomiast te drugie nie przypisuja całego zła tej pierwszej. "Uwzględniają"
                winę obu stron jeżeli taka istnieje.
                Może wynika to z tego, że wbrew deklaracjom co niektórych osób, my - te drugie -
                nie jesteśmy tym pierwszym obojętne i one sa po prostu zazdrosne? Tym
                bardziej, gdy facet w drugim związku odżył, złapał wiatr w żagle? I widzą co
                straciły.
                A my - rzeczywiście niespecjalnie jestesmy zainteresowane tymi pierwszymi i
                one, póki nie próbują wp...ać się w nasze zycie tak naprawdę są nam obojętne. I
                dlatego potrafimy być bardziej obiektywne?
                (Oj, to mi sie teraz dostnie.)
                danka

                • stepmum Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 13.09.03, 22:30
                  Oj chyba ci sie dostaniewink
                  Oby nie!
                • stepmum Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 14.09.03, 14:46
                  Oj, to ja teraz nie wiem, czy mam mojego obsmarowac czy pochwalic wink
                  Cokolwiek powiecie, moj facet jest super wink ALE mam do niego wielki zal, o to,
                  ze ukryl ten fakt dziecka przede mna i zreszta juz mu sie za to dostalowink I
                  poniekad byc moze ciagle mu sie dostaje, bo gdyby postawil sprawe jasno od
                  poczatku to albo nic by sie nie rozwinelo, albo ja bralabym go z calym
                  pakunkiem i dzis mialabym problemy takie jak wy a nie takie jak moj.
                  Z drugiej strony, radzi sobie bardzo dobrze tak jak jest. I nie wiem skad
                  takie przekonanie bylych, ze ja go na swoja strone 'przekabace' (jakbym miala
                  zamiar go dziecka calkiem pozbawic)? On jest duzy 'chlopiec' a nie dziecko, ja
                  manipulowac nim nie moge, a przynajmniej nie w tak waznych dla niego sprawach!
                  ja mowie, co mi sie podoba a co nie a on mi odpowiada na co sie ewentualnie
                  moze 'przygiac' a na co nie. Byle maja taka opinie, ze facetem to sie
                  manipuluje... moze w tym ich problem.
                  A skoro on sie na taki uklad zgodzil i ani razu nie wspomnial o tym, ze moze
                  by sprobowac spotkac sie razem, to znaczy, ze mu to tak bardzo w piety nie
                  pije. Jego dziecku pewnie tez, bo przynajmniej by wspomnial o sprawie.
                  Koniec koncow i tak 'macocha smile' bedzie postrzegana jako ta najgorsza.
                  • jayin Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 14.09.03, 19:54
                    stepmum napisała:

                    > Koniec koncow i tak 'macocha smile' bedzie postrzegana jako ta najgorsza.

                    no co za okropne stereotypy smile)
                    ale tego też się obawiam, tzn, że koniec końców - niewazne kto jakl by sie
                    zachowywal... to w oczach "byłych" jestesmy skreslone zazwyczaj.
                    moze ma tu do rzeczy to, o czym pisala danka? o tej zazdrosci bylych w pewnych
                    przypadkach (to zeby nie bylo, ze uogolniam do wszystkich exzonsmile
                    juz nawet nie zazdrosc o konkretna kobiete "nową" Exa - z imienia i nazwiska
                    (bo jakakolwiek bylaby na naszym miejscu to i tak byloby pewnie zle) - tylko o
                    to, ze on sobie zycie uklada i dobrze mu to idzie. a jej nie. cos na ksztalt
                    syndromu psa ogrodnika. dlatego tez najczesciej, jak taka Ex znajduje sobie
                    nowego faceta, to jej pretensje co do Byłego zmniejszaja sie radykalnie.

                    i czesto jest tak, ze jak Były ma nowa "dziewczyne" to taka Ex jeszcze jakos to
                    przelknie, pokrytykuje, powyzlosliwia sie czasem i tyle, bo dziewczyny to są i
                    się zmieniają. ale jak Były się OŻENI po raz drugi (kolejny) to dopiero
                    afera..wink bo jak to tak? on tak ta "nową" na poważnie? oooo... i wtedy
                    zazdrosć zaczyna funkcjonowac u takiej Ex. nei wiem. odbiera ona
                    tojako "zajęcie" jej niepodzielnego miejsca, czy jak?... czasami chyba tak
                    wlasnie ona to odbiera, czytajac niektore wypowiedzi, patrzac w srodowisku
                    znajomych

                    (piszę specjalnie "takiej Ex", zeby WYRAŹNIE zaznaczyć, że nie KAŻDA ex bywa
                    zazdrosna, niektore sa obojetne wobec tego jak były układa sobie zycie, albo
                    wrecz mu pomagają..wink bo takie przypadki też znam - alejak już jest taka
                    ZAZDROSNA EX, to wtedy do niej odnoszą się moje wypowiedzi na ten temat)

                    i trochę się obawiam, że po naszym ślubie - "nasza" Ex może się poczuć własnie
                    tak zazdrośnie. chociaz mam nadzieje, ze NIE smile Tfu, tfu! Odpukać!

                    I zgadzam się z Danką, że to raczej byłe mają tendencje do pomijania w swoich
                    pretensjach swoich Exów, a obarczają winą za wszystko niemal Obecne. W
                    przypadku Obecnych - owszem, patrza na to "spoza" Ex-małżenstwa i często
                    dostrzegają obiektywniej pewne sprawy (czyli winę i ExZony i jej ExMęża), ale
                    CZASEM też bywa tak, że łatwiej nam powiedzieć, że to Ex Zona jest wstrętna,
                    zamiast oskarzac o jakis stan rzeczy naszego kochanego faceta winkdo niego wtedy
                    tyczą się tylko jakieś rozmowy na ten temat umoralniające, ale ze zrozumieniem
                    tego DLACZEGO tak a nie inaczej zrobił. A do Ex trudno czuć "zrozumienie" jej
                    postępowania, jeśli działa na nas i nasz związek negatywnie.
                    ale to bywa różnie - zależnie od związku.

                    ogólnie jednak przychyliłabym się do "teorii", że niemal wszystkie kobiety mają
                    tendencję do usprawiedliwiania tak czy inaczej swoich facetów, z którymi są lub
                    były związane, a wszelkie negatywy w ktore facet jest "zamieszany" -
                    przerzucaja na posrednia osobe - czyli na siebie nawzajem. i stopień
                    przerzucania winy i stopień usprawiedliwiania faceta (albo krytykowania go)
                    jest różny u każdej z nas i innych "Drugich" i "Byłych".
                    Ale jednocześnie o wiele, wiele częściej zdarza się, że to właśnie druga zona
                    jest obiektywniejsza od Exzon. Tak jak napisała to Danka.

                    pozdr.

                    Joanna
                    • chalsia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 14.09.03, 21:49
                      Nie wiem co się stało. Wczoraj napisałam post odpowiadający na post Danki. I
                      albo mi coś w kompie siadło i post nie wszedł na forum, albo może Mkatarynka go
                      wycięła.
                      A się napisałam, już nawet nie pamiętam w tej chwili. Jak mi się przypomni to
                      zrobię reply.
                      Szkoda, bo dokładnie pokazałam, ze w 90% winię eksa a nie obecną (ona jest
                      winna w 10%).
                      Pozdrawiam,
                      Chalsia
                      • mamaadama4 Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 14.09.03, 23:58
                        mkatarynka ci nie wycięła bo u mnie byłoby widać a nic nie ma.
                        danka
                      • mamaadama4 Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 00:00
                        Chalsia ale ja w swoim poście zaznaczyłam, licząc się z twoją reakcją, że moje
                        zdanie wynika nie z tego co piszesz ty i mag ale z innego forum też no i z
                        życia przede wszystkim.
                        danka
                        • chalsia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 12:10
                          mamaadama4 napisała:

                          > Chalsia ale ja w swoim poście zaznaczyłam, licząc się z twoją reakcją, że
                          moje
                          > zdanie wynika nie z tego co piszesz ty i mag ale z innego forum też no i z
                          > życia przede wszystkim.
                          > danka


                          Tak, wiem. I dlatego mój nieistniejący post po prostu opisywał moje
                          przemyslenia na temat własnego związku i tego, że niekoniecznie wini się
                          tę "drugą".
                          A po za tym kwestia kogo sie za co wini w dużej mierze (to moje osobiste
                          zdanie, a nie generalizacja) zależy od tego na ile jest się w stanie uznać
                          swoje własne winy, czyli od stopnia dojrzałości.
                          Pozdrawiam,
                          Chalsia
              • jayin Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 14.09.03, 19:26
                badia napisała:

                > A z nami "drugimi" często jest tak, że udajemy bo wszyscy wokół uważają, że
                > powinnyśmy mieć inne uczucia, że "dobry człowiek kocha dziecko z poprzedniego
                > związku" itp. Dlatego broniłam Stepmum, bo co z tego, że ktoś coś czuć
                > powinien? Jak z tego ma wynikać udawanie, to nic dobrego z tego nie będzie.
                > I tak w ogóle to masz rację. Ale nie wiele osób ma dwagę zmierzyć się z
                takimi
                > szczerymi emocjami i do nich przyznać... Bo wtedy widzimy konieczność
                zmagania
                > się często z samym sobą, partnerem, otoczeniem (to ostatnie najmniej).
                Łatwiej
                > jest podtrzymywać głupawą wizję, że wszystko jest super. Wiem, bo testowałam.
                > Tzn. przez ostatnie trzy lata udawaliśmy z mężem, że on nie ma żadnego
                dziecka.

                Dokłądnie jest tak jak piszesz, stereotyp wynaturzony jakis, powstały w głowach
                innych ludzi, którzy na miejscu "drugich" w życiu nie byli, a często nawet
                własnej rodziny w ogóle nie mają, ani męża ani żony, dzieci także. Bo ci co
                byli to widząc z drugiej strony całą "bajkę" mają zdanie trochę inne na temat
                tego co kto "MUSI"...
                A co do testowania - to ja wprawdzie nie testowalam "nieobecnosci dziecka"smile)
                Ale uskutecznialam polityke: NIC MNIE TO DZIECKO NIE OBCHODZI. BAW SIĘ Z NIM
                SAM. przez jakieś pół roku chyba. potem -nie wiem zemu - minęło mi to na rzecz
                zainteresowania jego synem w stopniu "mniej obojetnym". Ale to juz kazdy ma
                inaczej. no i zmuszac nikogo nie mozna do wykrzesania z siebie zainteresoania,
                milosci, sympatii. to się albo czuje albo nie. tak samo jak z urodzeniem sie
                jako dziewuszka lub chlopiecsmile mozna przeprowadzac opercja płic, owszem.. ale
                nikt nei jest do tego zmuszany. no i trochę to wbrew naturze. na siłę. a
                uczucia to tym bardziej "śliska" rzecz. i delikatna.

                pozdrawiam serdecznie

                Joanna
    • badia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 09:29
      Nasza ex, jeśli jest zazdrosna, a pewnie jest, to najprawdopodobniej o to, że
      jakaś baba (tzn. ja) potrafiła sobie podporządkować chłopa, którego ona
      podporządkować sobie nie potrafiła...
      Bo myślę, że tego, że on ma normalne, dobre, spokojne życie, że jesteśmy
      zadowoleni, szczęśliwi, to ona nie jest w stanie zauważyć. Widzi tylko, że
      teraz on się z inną babą (tzn. ze mną) nie kłóci, tzn, że się jej
      podporządkował. I nie pojmie na pewno, że ralacje między ludźmi wcale nie
      polegają na podporządkowywaniu się...
      Czy ja byłam zazdrosna? nie nigdy. Współczułam mężowi, że miał takiego kogoś
      koło siebie, podziwiałam że i tak zniósł więcej niż ja potrafiłabym na jego
      miejscu, złościłam się, że był tak potwornie głupi, żeby sobie takiego
      człowieka na życie wziąć.
      I byłam dużo bardziej krytyczna w stosunku do niego niż do niej, bo jej nie
      znam. Widziałam tylko, że wszytko co robiła i o czym się dowiadywałam
      było "dziwne", w każdej sytuacji ja zrobiłabym odwrotnie.
      Dopiero teraz, po latach jestem zła na nią za traktowanie dziecka jak narzędzia
      w walce, za to, że odebrała dziecku ojca, za to, że dziecko ma na zdjęciach
      przestraszone oczy. Znam takie dzieci, które się boją, bo nigdy nie wiadomo,
      kiedy mama będzie zadowolona, a kiedy nie...
      Zła jestem jednak przede wszystkim na chłopa, że znalazł swojemu dziecku taką
      matkę i zdecydowanie jest mi na niego łatwiej się wściekać z tego powodu (jest
      pod ręką).
      Więc mój mechanizm obronny polegał raczej na tym, że o wszytko, o co należałoby
      miec do ex pretensje, wściekałam się właśnie na męża. Bo nie mogłam zrozumieć,
      jak rozsądny, wrażliwy i dobry facet mógł się z kimś takim związać i pozwolić
      na dziecko.
      "Tłumaczy" go to, że też miałam poprzednika... więc w sumie na siebie też się
      mogę po fakcie powściekać... na szczęście u mnie konsekwencje nie są aż tak
      poważne. I w sumie wierzę, że w naszych życiorysach był jednak ukryty głęboki
      sens... Nigdy nie bylibyśmy takimi ludźmi, jakimi jesteśmy, gdyby nie "wypadki"
      po drodze i koniecznośc porządkowania wszystkiego i układania po raz kolejny. A
      zaczęlo sie właśnie od długich dyskusji między mną a nim, w których
      próbowaliśmy sobie nawzajem pomóc odpowiedzieć na pytanie dlaczego?
      • mamaadama4 Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 11:45
        Badia chyba moja ex była bigamistką i gdzies po cichu również za męża miała
        twojego. Bo to wypisz wymaluj ta sama osoba. Szczególnie w częsci dotyczącej
        podporządkowywania sobie faceta.
        danka
        • chalsia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 12:06
          To jest dokładnie to,co mi mój eks zawsze zarzucał (i zarzuca)- że wszystko
          musi być na moich warunkach.
          Ale zapominał i zapomina,że wiele rzeczy działo się na jego warunkach (np.
          wyniesienie się z miasta, to,że jest dziecko i inne dużo drobniejsze).
          Owszem, mam swoje zdanie i niełatwo od niego odstępuję, ale dobre argumenty są
          mnie w stanie przekonać.
          Tak więc nie sądzę, żeby często zdarzała się sytuacja, gdy to tylko i wyłącznie
          jedna strona jest całkowicie podporządkowana.
          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • mamaadama4 Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 12:11
            Chalsia, kobieto! Nie bierz tego co mi piszemy zawsze do siebie. Naprawdę
            zdarzają się wyjątkowo wredne baby i żadne twoje argumenty tego nie zmienią.
            Nasza ex jest wyjątkowym okazem.
            danka
            • stepmum Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 12:32
              mamaadama4 napisała:

              > Chalsia, kobieto! Nie bierz tego co mi piszemy zawsze do siebie. Naprawdę
              > zdarzają się wyjątkowo wredne baby i żadne twoje argumenty tego nie zmienią.
              > Nasza ex jest wyjątkowym okazem.
              > danka
              Oj sa wredne... mozemy sie przescigac... byla mojego barata naslala zbirow na
              niego, zeby go pobili i sie temu przygladala... dodam, ze nie miala powodow
              rewanzu bo on babski bokser nigdy nie byl, on muchy by nie tknal i jak juz
              ktos - u niego z 'bylej' rodzinie - po glowie dostawal to on!
              A 'byla' wyksztalcona pani dyrektor...
              To tak troche nie na temat, jakie baby potrafia byc wredne i nie
              tylko 'macochy'!
              • chalsia Re: i Bóg stworzył mężczyznę..:-) - czyli prolog. 15.09.03, 22:54
                Danka & Stepmum,

                Ja nie biorę wszystkiego co piszecie do siebie, ale tylko swojego przykładu
                (jako 100% sprawdzonego) moge użyć, jeśli nie zgadzam się z tezą.

                Główny punkt mojego postu to:
                "Tak więc nie sądzę, żeby często zdarzała się sytuacja, gdy to tylko i
                wyłącznie jedna strona jest całkowicie podporządkowana."
                A reszta to przykład z mojego życia (tyle tylko,że napisałam w odwrotnej
                kolejności).

                Oczywiście, nie zmienia to faktu, że Wasze eks są takie jakie są.
                Ale, że wątek jest taki bardziej "ogólny", filozoficzny i kobiecy (bez
                podziałów obecne/drugie/pierwsze/jakiekolwek), to sądzę, że i bardziej ogólne
                przemyślenia są potrzebne.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
Pełna wersja