jayin
12.09.03, 23:26
pozwoliłam sobie z tego mojego posta zacząć nowy wątek:
e.beata napisała:
> > > Wcale nie chcę aby druga żona uczucia ukrywała.
> > A o co?
>
> O to aby PRÓBOWAŁA nad problemem popracować. Skoro nie radzi sobie z danym
> układem, w który weszła.
no to ja tak czytam, czytam... i WSZĘDZIE widzę, że to Druga Zona POWINNA BYĆ
SWIADOMA ukłądu w jaki wchodzi... ze powinna wiedziec, z jakimi to
obowiazkami
jej partnera sie wiaze, z jakimi ograniczeniami dla niej i dla jej rodziny...
a ja się tylko cichutko spytam...

:
baby - babami - dyskutujemy sobie..
ALE GDZIE W TYM JEST MIEJSCE DLA FACETA??
przecież on także wchodząc w jakikolwiek nowy układ powinien MIEĆ SWIADOMOSC
tego, z jakimi NOWYMI obowiazkami się to wiąze dla niego - ze teraz nie
tylko "pierwsze dziecko" bedzie mial "na głowie" (sorry za nieładny skrót
myślowy

- ale też "drugą żonę" i być może kiedyś "drugie dzieci".
bo tak patrzę po postach - i ciagle czytam: Druga powinna to..
Swiadomosc.. "widzialy gały co brały", wiedziec, ze beda ograniczenia i ze
facet dzieciaty...
a facet to nei wie ze dzieciaty jest czy jak?

I ze nowa rodzina to nie
jest
tak, ze wszystko bedzie po staremu - tylko dojda nowe sprawy, problemy,
poswiecanie rodzinie czasu,łożenie na utrzymanie itd itp..
ten FACET pozostaje tu ciągle w domyśle, ot - gdzies tam sie buja w
podświadomości - a my tu roztrżasamy prawie wyłącznie "my powinnysmy.. wy
musicie.. wy powinniscie..my musimy..nam sie nie podoba.. wam sie nie
podoba..
badzcie odpowiedzialne, skoro sobie dzieciatego wzielyscie.. etc.."...
a gdzie to poczucie swiadomosci ze strony faceta?... ja tam swojego
uwielbiam..
ale na miłość boską nie zwalniajmy go z poczucia odpowiedzialnosci za jego
zycie - bo to przede wszystkim JEGO OSOBA łączy Ex i pierwsze dziecko oraz
Drugą Zonę i "drugie dzieci". i to na nim spoczywa przede wszystkim
odpowiedzialnosc za uklady jakie powstaja w tym "trojkacie" rodzinnym. na
nas -
na Ex i na Drugich - ta odpowiedzialnosc jest duzo mniejsza.
jak facet daje za przeproszeniem... ciała w tym temacie, to ani my, ani Ex
nie
zrobimy zbyt wiele w kierunku układania wzajemnych stosunków "dziecko-ojciec-
Ex-
Obecna-drugie dzieci".
nie wiem jak wy zaczynałyście dziewczyny Wasze związki z "dzieciatymi"

))
w
temacie Jego odpowiedzialnosci i możliwosci. ja swojemu z mety
zapowiedziałam,
że najpierw niech on się upewni, że da radę być ze mną i ze swoim dzieckiem.
czy ma swiadomosc, ze poradzi sobie z dzieleniem (jakby nie było) czasu -
pieniędzy - myśli - siebie - pomiędzy dziecko, a mnie i nasze dzieci kiedyś.
na szczęście nie powiedział "NIE WIEM.. ZOBACZYMY.."

powiedział
twardo "Spoko, bejbe, dam radę!"

)) I jak na razie daje. I UF!... Nie
wiemco
bym zrobiła, gdyby miał wątpliwosci. pewnie bym miała problem... bo ja na
tyle
egoistka jestem, ze musiałam wiedziec co mnie czeka z nim i czy jest w stanie
i
dac tyle z siebie ile mi minimalnie starcza do zycia psychicznie
rozmawialiśmy sporo na ten temat na początku naszego związku."
i jeszcze dla porządku obrad: odpowiedź mamyadama:
"Autor: mamaadama4@NOSPAM.gazeta.pl
Data: 12-09-2003 22:59 + odpowiedz na list
Odpowiadając krótko - jayn - ja tu obserwuję tendencję do usprawiedliwiania
przez coniektórych owych mężów, bo przecież oni co prawda fatalni byli ale
jeszcze gorzej w drugim związku trafili. Te drugie to dopiero są harpie i
jego
dziecka na oczy oglądać nie chcą.
(Świadomie nie wymienię do kogo te uwagi)
danka
"
Noi jak to jest z tym "usprawiedliwianiem" facetów? A w najlepszym wypadku
odsuwaniem ich w półmrok?... Przecież na dobrą sprawę to "WSZYSTKO PRZEZ
NICH"

(z przymrużeniem oka..
joanna