Co myślicie? Link

16.05.08, 11:07
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=79629177
    • joanna-walencja Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 11:37
      Rozbawila mnie ta uwaga o tesciowej sprawdzajacej, czy w lodowce
      jest jedzenie, bo moja rodzona mama robi mi dokladnie to samo (zeby
      nie bylo watpliwosci ja i M nie wygladamy na niedojadajacych, ja nie
      mam 18 lat, umiem gotowac i od kilkunastu lat prowadze wlasne
      gospodarstwo domowe). Tylko ze ja nie odbieram tego jako
      szpiegowanie, a zwyczajna troske. Moja mama jest z tego pokolenia,
      co w dziecinstwie chodzilo glodne, wiec dla niej dowodem najwiekszej
      troski o bliskich jest zapewnienie im odpowiedniej ilosci
      pozywienia...
      • madalenka25 Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 11:48
        gdyby autorka cytowanego wątku nie była krytykowana przez eksa i
        jego bliskich to może odebrałaby to również jako troskę ale w tej
        sytuacji dziwne nie jest że ja to irytuje
      • nangaparbat3 Re: Co myślicie? Link 17.05.08, 16:05
        Nie porównuj matki rodzonej z tesciową po byłym mężu.
        • joanna-walencja Re: Co myślicie? Link 17.05.08, 19:27
          nangaparbat3 napisała: Nie porównuj matki rodzonej z tesciową po
          byłym mężu.

          Dlaczego? skoro zachowuja sie tak samo??
    • ataner30 Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 12:00
      nie czytalam calego watku - tylko pierwszy post, wiec byc moze autorka potem jeszcze cos dopisala co zmienia obraz sytuacji. Natomiast na podstawie pierwszego watku moge powiedziec:
      moim zdaniem ten ojciec wywiazuje sie ze zobowiazan finansowych wobec swoich dzieci, niczego im nie brakuje. No bo matka nie pisze zeby czegokolwiek im brakowalo przeciez. Jedyny problem jest taki ze to ojciec a nie ONA zapewnia im lepsze utrzymanie.
      matce sie wydaje ze jak pojdzie do sadu i podwyzszy alimenty na dzieci to bedzie to tak wygladalo jakby to ONA zapewniala im lepsze warunki finansowe - co jest moim zdaniem bzdura i nieporozumieniem.
      Jezeli zauwazyla ze dzieci zaczynaja ja lekcewazyc z powodu tego ze osiagnela mniejszy niz ojciec sukces finansowy to powinna to potraktowac jak problem wychowawczy i "przepracowac" go z synami. Takie problemy moga byc z kazdymi dziecmi nie tylko z tymi z rozbitych rodzin. Dziecko np. w szkole moze zauwazyc ze rodzice kolegi wiecej zarabiaja i "gardzic" z tego powodu biedniejszymi rodzicami - i co? Wtedy nalezy dzieciom wytlumaczyc skad sie biora roznice w zarobkach. Pojscie po wyzsze alimenty jest moim zdaniem pojsciem na latwizne i w tej sytuacji niczego nie rozwiaze, mam wrazenie ze sytuacja sie pogorszy.
      Powtarzam jeszcze raz: ja nie widze po tym poscie zeby dzieciom czegokolwiek brakowalo, wszystko co im jest potrzebne do zycia dostaja u ojca:
      "Bywają u niego i jego
      nowej rodziny regularnie, dostają tam prezenty, ubranie, gadżety, nawet
      jedzenie na takim poziomie, na który mnie nigdy nie będzie stać. Na wakacje
      też wyjeżdżają z nową rodziną ojca - alpy francuskie, Malediwy, Dominikana,
      czy weekendy w luksusowych hotelach w Polsce czy w Europie."

      czyli dzieci zyja na o wiele wyzszym poziomie niz wiekszosc nastolatkow w polsce.
      • nangaparbat3 Ataner 17.05.08, 16:07
        przeczytaj chociaż pozostałe wypowiedzi autorki wątku.
    • kicia031 Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 12:17
      Alimenty placone przez rodzica nie mieszkajacego powinny byc
      proporcjonalne do jego mozliwosci finasowych.
      • konstancja16 Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 12:43
        ja mysle ostroznie. gdybysmy uslyszeli wersje Exa to pewnie
        wygladalaby tak, ze Samodzielna Mama leniwa, nie chce jej sie ciezko
        pracowac i tylko wyciaga rece po pieniadze.


        to, ze alimenty nie byly podwyzszane przez lata to oczywiste
        zaniedbanie z obu stron. ceny rosna i dzieciaki rosna, a w tym
        przypadku rowniez mozliwosci zarobkowe ojca. wiec ze ojciec
        powinnien placic wiecej to oczywiste. jednak to zagladanie w koszyk
        Exowi i Nexi to mnie troche mierzi. autorka z jednej strony sie
        skarzy ze jej tesciowa zaglada do lodowki, a z drugiej szpieguje za
        ile Ex robi tygodniowe zakupy. sorry Winnetou, fajnie ze chlopaki
        maja jaki taki kontakt z ojcem (i Next), fajnie ze jezdza w rozne
        miejsca. a Samodzielna Mama zdaje sie miec pretensje ze Next jej
        dzieciakom ciuchy kupuje.

        alimenty oczywiscie nalezy podwyzszyc, kazdy sad jej zasadzi, bo 500
        na duzego chlopaka to smieszne grosze, ale to zagladanie w miche Ex
        i komentowanie gdzie na wakacje jezdza to juz nie jej sprawa.
        dorobili sie i fajnie. chyba pracuja na to czy ktos im za darmo
        daje? te sympozja, konferencje, kontrakty to czesc normalnej
        pracy. Samodzielna Mama ironizuje, ze tacy zajeci, ale z tego maja
        kase na rozne ekstrasy. kwestia wyboru.

        troche jestem wyczulona na to, bo u nas jest podobnie (no, moze NM w
        telewizji nie pokazuja). ale zarabia przyzwoicie, ja tez nie
        narzekam. inwestujemy w siebie, w nauke, kwalifikacje, jezyki
        itepe, zmieniamy prace na lepsza. oboje lubimy pracowac i korzystac
        z zycia (sport, podroze). a Exowa narzeka i wyciaga rece po
        pieniadze. jasne, jest jej ciezko, bo jest samotna matka. ale
        pracuje na pol etatu, do 14. Maly w przedszkolu do 17. weekendy ma
        wolne (od dziecka). NM pracuje do 18-19, w weekendy ma Malego. to
        kto ma wiecej czasu na zrobienie studiow podyplomowych i zaczecie
        czegos nowego co daje kase? tymczasem to NM siedzi nad ksiazkami po
        nocach, a Exowa chodzi na imprezy w weekendy. fajnie, jej wybor,
        ale niech potem nie ma zalu ze my mamy ladny domek i wakacje na
        drugim koncu swiata, a ona ciasne mieszkanie i wczasy w Lebie. kasa
        z nieba nie spada chociaz niektorzy wyciagaja rece.

        pewnie wkladam kij w mrowisko, nie chce krzywdzic tych mam co
        pracuja, wychowuja dzieci i nie maja wsparcia od Ex, ale sytuacje sa
        rozne. u nas akurat jest tak, ze obiektywnie Exowa ma sporo wolnego
        od dziecka, moglaby szukac lepszej pracy, albo zrobic jakis kurs,
        studia, cokolwiek. tymczasem skupia sie na szukaniu nowych
        narzeczonych i na imprezach. finansowo ona odstapila od pierwotnej
        umowy (przestala wplacac swoja czesc na konto Malego, kupujac w tym
        czasie nowy samochod). wcale mi sie nie bedzie podobalo jak bedzie
        wypytywac Malego o to ile na co wydajemy. nasza kasa, nasze zycie.
        Maly swoje dostanie, ale Exowa ma zyczenia, zeby i jej zycie
        sponsorowac. bo my podroze dalekie i domek z ogrodkiem, a ona
        ciasne mieszkanie i nie ma na rachunki...

        ja sie nie dziwie, ze w opisanej sytuacji Ex woli chlopakom sam cos
        kupic niz dac kase do reki samodzielnej mamy. przynajmniej wie na
        co ida te pieniadze.
    • 13monique_n Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 13:41
      Alimenty - faktycznie, powinny byc nieco wyższe. Ale należy zwrócić
      uwagę, co mają chłopcy od ojca. On ich nie zaniedbuje. Jak
      Konstancja słusznie zauważyła, facet kupuje i płaci chłopakom rózne
      ekstrasy.
      Rzeczywiście mamie może być przykro, że to nie ona im to funduje,
      ale może i powinna się cieszyć, że dzieci to mają. Ewentualnie
      porozmawiać z chłopakami o ich wspólnym życiu, wprowadzić w
      sytuację, zarobki, warunki zarobkow. To normalne tematy z rosnącymi
      dziećmi.
      • jayin Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 15:52
        Podwyższyć alimenty - jak najbardziej.

        Ale skoro matka obawia się odmowy i problemów ze strony Exa - to w sytuacji, kiedy jedno dziecko już studiuje - może student sam by się dogadał z ojcem na temat alimentów na niego, a może i na młodszego brata - na zasadzie: "tato, potrzebuję co miesiąc więcej $". Nie sądzę, żeby w sytuacji, jaką opisuje autorka wątku, ojciec odmówił wpłacania synowi na konto jakiejś kwoty, albo kupowania potrzebnych rzeczy, czy finansowania dodatkowych zajęć/hobby.

        Jeśli kontakt matka-ojciec nie jest najfajniejszy w temacie finansów, a dzieci są już prawie dorosłe (a przynajmniej jedno, jak sądzę) i kontakt ojciec-dzieci jest bardzo dobry (nie doczytałam, żeby był zły) - to może rozmowa dzieci z ojcem przyniesie lepsze rezultaty, niż dyskutowanie przez telefon czy "face to face" ojca z ex-żoną. Student może otrzymywać przecież alimenty do rąk własnych i sam ustalić z ojcem ich wysokość. I dużo lepiej dogadać się z ojcem na temat alimentów na mlodszego brata. A z matką - ustalić, ile z tych alimentów jest jej potrzebne na utrzymanie domu i obu synów - i tyle jej oddawać.

        Co do kwesti: "ojciec mieszka w willi, a my w niewyremontowanym mieszkaniu", to mam wrażenie, że autorka wątku poniekąd oczekuje wkładu ojca w zapewnienie lepszego/większego lokum... Mogę się mylić, ale trochę tak mi to brzmi.

        Jeśli Ex jest niechętny do finansowania zakupu willi dla Ex-żony i ich dzieci - to przynajmniej synowie mogą porozmawiac z nim na temat wyremontowania ich pokojów, czy dofinansowania remontu łazienki/kuchni. Też dobre rozwiązanie.

        Podobny poziom życia co ojciec dla dzieci - w takim wypadku nie oznacza tego, że od razu trzeba ex-żonie i dzieciom stawiać willę i kupować extra samochód (samochód pewnie przydałby się studentowi smile a o tym on sam może z ojciem pogadać już). Jak dla mnie w tym wypadku znaczy to tyle, że ojciec daje prawo dzieciom do korzystania ze swojego majątku, willi, życia, wakacji itd. - na tyle, ile dzieci mogą korzystać z majątku rodziców oczywiście smile A jeśli chodzi o dom matki, gdzie dzieci mieszkają - to conajmniej zapewnienie im pomocy, także finansowej, w wyposażeniu ich przestrzeni życiowej w potrzebne, a przy dobrej woli ojca - extrasowe przedmioty i urządzenia (remont pokoju dzieci, meble, itd.). W końcu to alimenty powinny być przeznaczone właśnie na utrzymanie i zapewnienie dzieciom odpowiednich warunków życia. Alimenty nie są tylko składką na żywność i czynsz. Ich wysokośc powinna być tak ustalona, by matka z tych alimentów - lub dorosłe, uczące się dziecko, samo sobie - mogła zapewnić dzieciakom dobre warunki życia i nauki. A, ze niebagatelna jest tutaj też wysokość dochodów matki - to bywa tak, że dzieci w domu matki mają "biedniej", niż w willi ojca. Takie życie.

        A co do tego, że matce jest przykro, że to nie ona jest tą "lepszą w prezentach i ekstrasach" - to tak jak pisze monique: powinna raczej się cieszyć, że jej dzieci mają dostęp do "lepszego świata". Mam jednak wrażenie, że bardziej niż ta radość z tego, że dzieci mają tam dobrze, przebija z postu jakaś mniej lub bardziej świadoma zazdrość, że Exowi się tak świetnie powiodło i stać go na te ekstrasy, a matki nie. I nie chodzi o zawiść, ale o jakąś dziwną konkurencję między rodzicami... "Kto da dzieciom więcej"... Może matka powinna porozmawiać z dziećmi (one przecież mogą nawet nie wiedzieć, że sprawiają matce przykrość porównywaniem na głos willi ojca i ich zwykłego mieszkania, a nie sądzę, żeby były tak wyrachowane, żeby jej to wypominać złośliwie, że nie zarabia tyle co ich ojciec), a po drugie - powinna uzmysłowić sobie, że każdy wydaje tyle, na ile go stać i wyścig finansowy na pewno nie jest dobrą drogą do zdobycia szacunku i miłości dzieci.
      • kicia031 Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 16:53
        On ich nie zaniedbuje. Jak
        > Konstancja słusznie zauważyła, facet kupuje i płaci chłopakom
        rózne
        > ekstrasy.

        Wiesz co, moj Ex kupil babelkowi markowy, drogi rower w zeszlym
        roku, a tym roku wypasionego ipoda. Opoprocz tego placu przyswoite
        alimenty.
        Ale jak sobie pomysle, ze uwazalby, ze skoro kupuje takie prezenty
        to moz eplacic 500 pln, to szybko bym mu to wybila z glowy. Sandaly
        za 500 zl, a potem chlob z maslem przez caly miesiac? no sorry.
        Mysle, ze dzieci bardziej skorzystaja bez kosztownych ciuchow, za to
        majac lepsze wyzywienie i zaspokojone codzinne potrzeby na poziomie
        poprawnym. A nie tak, ze z jednej strony extrawagancja, a z drugiej
        nedza...
        • jayin Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 17:33
          Kicia,

          Co do kwestii podwyższenia alimentów - przy aktualnych zarobkach ojca - NIKT chyba nie ma wątpliwości, ze należałoby podnieść i to sporo.

          Ale słowo "nędza" w tym wypadku to chyba lekka przesada. Po prostu jest dużo biedniej niż u ojca. Ale na skalę ogólną - jest raczej "prawie przeciętnie". Dach nad głową jest, głodu nie ma, a dla wielu rodzin np. posiadanie nawet starego samochodu to już samo w sobie jest ekstrawagancją, na jaką sobie nie mogą pozwolić...
    • mangolda Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 15:48
      Kolejna pazerna exiara.
      • coccolona Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 17:33
        > Kolejna pazerna exiara.

        Z ust mi to wyjelas. Mam nadzieja, ze gdy ta baba wystapi o podwyzszenie
        alimentow, to ojciec utnie dzieciarom te wszystkie ekstrasy.
        • jowita771 Re: Co myślicie? Link 18.05.08, 13:46
          > Mam nadzieja, ze gdy ta baba wystapi o podwyzszenie
          > alimentow, to ojciec utnie dzieciarom te wszystkie ekstrasy.

          cocacola, ty to taka wredna jesteś bezinteresownie, czy liczysz, że coś ci
          skapnie z tej kasy zaoszczędzonej na dzieciach autorki?
    • natasza39 Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 23:27

      Napisałam na SM co myślę na ten temat.
      Kobieta wyraźnie odstaje majątkowo od exa i jego next.
      Ale ma dorosłego jednego i drugiego prawie dorosłego syna.
      Moim zdaniem powinna na nich scedować dogadanie się z ojcem na temat finansów.
      Swoją droga, tak jak napisałam, na tamtym forum, porażka wychowawcza z jej strony.
      Jeśli synowie oceniają ja po tym co "ma" a nie po tym jaką jest osobą, to tylko
      współczuć, ale nie tego, ze zarabia 2500 zł, bo na warunki małomiasteczkowe w
      Polsce to dużo, ale tego, ze nie umiała wpoić im wartości.
      Problem tego czy ex płaci 500 zł, czy 5000 jest tu pomijalny, bo synowie wzrost
      standardu życia na co dzień będą zawdzięczać ojcu, a nie matce, czyli nadal
      będą jego podziwiać, a nie ja, ze taka "waleczna" w sądzie była. Dodatkowo dojdą
      pretensje synów o to, ze przez matkę nie pojada w Alpy i inne Bora-Bora.
      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
    • natasza39 Re: Co myślicie? Link 16.05.08, 23:40
      burza4 napisała:
      >może zamiast jednego wyjazdu za 10
      > tysięcy - opłacić 4 obozy, bo wakacje trwają 2 miesiące a nie 2
      > tygodnie?

      Osobiście wolałabym jednak jechać na tydzień na Dominikanę, niż na 8 tygodni
      przaśnych obozów.
      Przypuszczam ze 99% ludności również.

      W tym właśnie sęk, że ojciec ma dużo wyższy poziom życia, niz matka.
      Co wtedy robić?
      Trudne pytanie, ale moim zdaniem lepiej, aby dzieci miały to co maja do tej
      pory, niż iść na wojnę z exem i wywalczyć, powiedzmy 3 tys. alimentów zamiast
      tych 500 zł jak teraz.
      Uważasz, że to będzie lepiej dla dzieci?
      Ze one zrozumieją, ze lepiej chodzić w butach za 60 zł i wyremontować stary
      pokój, niz pojechac z ojcem na Dominikane?
      Te dzieci nie będą przez to szczęśliwsze.
      A, że są nastawione konsumcyjnie i prawie dorosłe, to to matce wcześniej, czy
      później wypomną.
      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • kicia031 Re: Co myślicie? Link 17.05.08, 08:24
        Osobiście wolałabym jednak jechać na tydzień na Dominikanę, niż na 8 tygodni
        > przaśnych obozów.
        > Przypuszczam ze 99% ludności również.

        A ja nie. I nie sadze, by odnosilo sie to do 99% ludzi - no chyba ze jestem tym
        elytarnym 1%.

        Trudne pytanie, ale moim zdaniem lepiej, aby dzieci miały to co maja do tej
        > pory, niż iść na wojnę z exem i wywalczyć,

        Oczywiscie ze tak.Beda zyly na codzien w przyzwoitych warunkach, bedzie mozna
        zainwestowac w ich rozwoj poprzez nauke jezykow, inne zajecia dodatkowe,
        ksiazki, uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych.
        >
    • jayin Re: Co myślicie? Link 17.05.08, 08:46
      > Jayin - matka zarabia 2,5 tysiąca, plus tysiaka na alimenty. Starszy o ile rozumiem studiuje poza domem. Jak dla mnie to mało, biorąc pod uwagę 3 dorosłe osoby.

      Burza, dla ciebie to niewiele - jak dla mnie, z autopsji pamiętając i na co dzień mając styczność z taką "klasą polską przeciętną" - to jest przeciętnie po prostu. Na studiach są stypendia, można sobie dorobić - żadna afera ani poniżająca czynność. Kwestia punktu siedzenia. Bywa, że z podstawowych zarobków jest 3000 zł na cztery osoby, w tym dwójka studentów. Szczecin - więc nie za tanio, a dają radę i na pewno nie uważają, że żyją w nędzy smile

      Nie komentuję zachowania next i ojca w sprawie ich "dyskusji na temat matki dzieci". Bo to jest poniżej komentarza. O ILE oczywiście jest tak jak pisze autorka wątku, co zaznaczyć trzeba.

      W temacie "extrasy kontra małe mieszkanie" - to ja bym jednak wolała, żeby moje dzieci w takim wypadku miały co jakiś czas wyjazd na Dominikanę i extrasy u ojca, niż średnie wyrównane życie i tu i tu. Tym bardziej, że nie wyobrażam sobie, że ojciec wyjeżdża na tą np. Dominikanę, a dzieci wysyła - żeby uśrednić z poziomem życia matki - na obóz do Ustki pod namioty. No, chyba, że dzieciaki wolą namioty niż pieczenie się w słońcu zagramanicznym. Wtedy się ustala z nimi, gdzie wolą jechać i tyle.

      A nastawienie materialistyczne dzieci do życia? To juz jest problem wychowawczy. Obojga rodziców. Nazywanie skromniejszych rzeczy "gównem" jest totalnie niewychowawcze. Ale co zrobić w takiej sytuacji? Odstrzelić ojca? Zakazać mu sądownie wypowiadać się przy dzieciach na tematy finansowe? Nierealne. Takiego ojca dla dzieci się ma, jakiego się ma, niestety. Jeśli matce zależy na innym wychowaniu dzieci, niż ojciec im wpaja - to trzeba się starać.
      Ale podejrzewam, ze w wieku dzieci autorki wątku sprawy wychowawcze są już "wylane z kąpielą". Dzieciaki w wieku studiującym raczej są nie do wychowania. Bardziej same już wybierają po swojemu i decydują, jak chcą. O wychowanie trzeba dbać od samego początku i nie odpuszczać go sobie. Może gdzieś po drodze rodzice zrobili jakiś błąd wychowawczy, skoro teraz synowie wolą się nastawić do życia konsumpcyjnie, niż "rozsądnie" - jak wolałaby ich mama.

      > moj eks fundnąl dziecku wypasioną komórę. Tylko po kiego czorta jej druga? a jakoś się nie interesuje innymi kosztami. Fajnie pelnić
      > rolę świętego Mikołaja, kupując niepotrzebne bzdety, tylko może
      > zamiast Dominikany zafundowac kurs angielskiego, na który z takich
      > alimentów nijak nie wystarczy? może zamiast jednego wyjazdu za 10
      > tysięcy - opłacić 4 obozy, bo wakacje trwają 2 miesiące a nie 2
      > tygodnie?

      Ależ o tym napisałam. Że alimenty powinny być podwyższone do takiego poziomu, by zapewnić synom dobry poziom życia i wszystkie potrzebne im rzeczy. Potrzebują angielskiego - to kursy angielskiego. Potrzebują mebli do pokoju - to meble. Przy zarobkach ojca to dość optymalne by było. Nie uważam w żadnym wypadku, że ojciec może zastąpić alimenty "codzienne" wyjazdami za granicę i butami za pięć stów. Ale też nie uważam, żeby musiał pozbawiać ich swoich synów. O ile zapewni im inne, bardziej potrzebne im na co dzień, rzeczy (albo bezpośrednio, albo pośrednio - płacąc alimenty starszemu synowi i matce - na młodszego).
      • coccolona Re: Co myślicie? Link 17.05.08, 09:36
        > Burza, dla ciebie to niewiele - jak dla mnie, z autopsji pamiętając i na co dzi
        > eń mając styczność z taką "klasą polską przeciętną" - to jest przeciętnie po pr
        > ostu.

        Tylko na tym forum mozna przeczytac, ze jedno dziecko kosztuje 1500-2000 zl
        miesiecznie wink (tak pisza oczywiscie pazerne eksiary; no chyba, ze dzieciak jest
        jakos uposledzony... to wiadomo..)
        • jayin Re: Co myślicie? Link 17.05.08, 09:47
          Coccolona - bez przesady. To można przeczytać i usłyszeć w wielu miejscach. Myślę, że dziecko w normalnej sytuacji kosztuje tyle, ile rodzice mogą na nie wydać smile Po prostu. Czasem jest to 700 zł, czasem 3000 zł. Zależy od sytuacji. Jasne, że jest jakaś podstawa finansowa potrzebna "do przeżycia", ale nawet ona zmienia się w zależności od lokalizacji geograficznej, cen w danej miejscowości itd.

          Chodzi tylko o to, że normy dla jednych ledwo przeciętne - dla innych stanowią dość wysokie kwoty i starczają na wszystko. Tak jak alimenty. Tak jak zarobki w pracy. Tak jak podatki i budżet w sejmie smile Można zagospodarować zarówno 3000 zł, jak i 30 000 zł. Zalezy to od poziomu życia i wymagań ("wymagania" nie są tu w żaden sposób pejoratywnym określeniem).

          Oczywiście najlepiej, gdyby zawsze było jak najwięcej - ale tak się po prostu nie da czasem. I trzeba sobie poradzić z mniejszymi kwotami, na jakie nas stać. Wtedy też się da żyć. Po prostu priorytety się zmieniają. I wymagania, najczęściej.
          • zonka77 Re: Co myślicie? Link 19.05.08, 11:28
            >Oczywiście najlepiej, gdyby zawsze było jak najwięcej

            I z tym się nie zgadzam. Tak samo jak z tym że im więcej rodzice zarabiają tym
            więcej powinni wydawać na dzieci. Wręcz przeciwnie uważam że jeśli dzieci mają
            za dużo i mają wszystko czego chcą to jest bardzo bardzo złe dla nich. Mam
            wielką nadzieję że jeśli zaczęłabym od jutra zarabiać nagle 30 tys na rękę
            miesięcznie to nie odwaliłoby mi i nie ubierałabym dziecka w najdroższe ciuszki,
            nie obkupywałabym we wszystko czego sobie zażyczy i nie uważałabym że tylko
            najdroższe wakacje i najdroższe gadżety są dobre.

            Co do sytuacji z tamtego wątku - najgorsze wg mnie jest to że next i ojciec
            komentują możliwości matki i dyskredytują ją w oczach dzieci - to jest podłe i
            głupie.
            Co do alimentów - powinny być wyższe ale niestety nie da się wyrównać poziomów
            jeśli dzieci mieszkają z matka która zarabia o wiele wiele mniej. Należałoby
            dołożyć starań żeby dzieci miały zaspokojone potrzeby codzienne na przyzwoitym
            poziomie a o ich matce wyrażać się dobrze i uczyć dzieci że kasa to naprawdę nie
            wszystko. A to że ojciec mając większe możliwości zapewni im lepsze wakacje czy
            kupi droższe buty jest oczywiste - o ile obyłoby się bez durnych komentarzy.
            Niestety rodzice powinni nawzajem się szanować i przekazywać to dzieciakom od
            małego. Teraz to obawiam się ze trochę za późno...
            • jayin Re: Co myślicie? Link 19.05.08, 11:56
              > >Oczywiście najlepiej, gdyby zawsze było jak najwięcej
              > I z tym się nie zgadzam.

              Zonka, chodzi mi o to, że najlepiej, gdyby można było dysponować dowolnie jak największą kwotą pieniędzy. Mniej problemów z opłacaniem, z zastanawianiem się "skąd wziąć" na kursy, wycieczki, ubrania dobrej jakości, świetne jedzenie, remonty, samochody - O ILE zachciałoby się nam na to wydawać. Nie znam ani jednej osoby, która by twierdziła, że najlepiej jest mieć jak najmniej pieniędzy, albo "wyłącznie 5000 zł do dyspozycji na miesiąc"...smile Serio.

              Co nie oznacza, że trzeba by było forsę ową wydawać bezmyślnie na gadżety czy buty za 500 zł co miesiąc. Każdymi finansami trzeba DOBRZE gospodarować, a nie wydawać głupio na bzdety "bo nas stać!". I tego samego można nauczyć dzieci. Gospodarowania ROZSĄDNEGO i 50 zł i pięcioma stówami. I pięcioma tysiącami.
      • chalsia Re: Co myślicie? Link 17.05.08, 10:37
        > Nie komentuję zachowania next i ojca w sprawie ich "dyskusji na
        temat matki dzi
        > eci". Bo to jest poniżej komentarza. O ILE oczywiście jest tak
        jak pisze autork
        > a wątku, co zaznaczyć trzeba.

        bardzo Cię prosze Jayin abyś w takim razie TAKI komentarz pisała w
        kazdym wątku każdej macochy - że o ile jest prawdą to co pisze.
        NIe sądziłam, że mozesz TAK stronniczo podchodzić do problemu - jak
        macocha pisze to nie podważasz wiarygodności tego co pisze, ale jak
        ekcsia to poddajesz w wątpliwość.

        A fe.
        • jayin Chalsia 17.05.08, 11:39
          Jak dla mnie to jest OCZYWISTE. o czym wiele razy pisałam.
          że komentuję ZAWSZE wyłącznie to co widzę napisane na sieci, co nie znaczy, że mój komentarz byłby identyczny, gdybym znała inne okolicznosci, o ktorych autor/autorka nie pisze.

          bywało, że wpisywałam też taki komentarz pod postami w/s macoch.
          wybacz, że linków ci nie podam, ale nie chce mi się przekopywać przez posty z paru lat smile

          nie widzę sensu wpisywania takiego komentarza za każdym razem.
          tak jak nie widzę sensu wpisywania za każdym razem tego, że to WYŁĄCZNIE moja opinia ("IMHO"), a nie przykaz odgórny ogólnoświatowy jedynego słusznego postępowania w danej sprawie, bo "ja mam wyłączną rację".

          po prostu uznaję, że opinie na sieci odnoszą się do opisanych NA SIECI spraw. niekoniecznie realnych i prawdziwych.

          i wydaje mi się, że tak nalezy odbierać opinie wszystkich forumowiczek/forumowiczów. jako "internetowe" - na podstawie danych PRZEKAZANYCH. nie domyślnych, czy przypuszczalnych. chyba, ze się pisze w dywagacjach o róznych możliwych stronach danej sprawy.

          jesli ktoś odbiera internet jako źródło wyłącznie PEWNIKÓW i tak je komentuje - to chyba lekka przesada.

          a stronniczość to ja stosuję wyłącznie w sprawach swojej rodziny, w dodatku zupełnie pozainternetowo...smile
          więc nie "a fe`uj" mi tutaj, bardzo cię proszę.
          dziękuję smile
        • kicia031 Trafny komentarz, chalsia 18.05.08, 10:27
          Niestety, strasznie trudno zrozumiec rzeczy, ktorych sie nie doswiadczylo -
          trzeba miec nadprogramowa ilosc empatii.
    • natasza39 Re: Co myślicie? Link 18.05.08, 15:48
      burza4 napisała:

      > Naprawdę uwazasz, że nastolatek jest odpowiednią osobą do
      > prowadzenia upokarzających rozmów z ojcem na temat wysokości
      > alimentów?

      Przede wszystkim dorosły syn-student jest jak najbardziej odpowiednia osoba,
      żeby z ojcem o tym porozmawiać.
      13-stolatek tez jest na tyle "dorosły" żeby wyartykułować swoje potrzeby.
      Powiedzieć wprost ojcu, ze potrzebuje gotówki na kurs językowy, basen, nowa
      kurtkę itp.
      Młoda mojego M tak robiła i nie widzę w tym nic dziwnego.
      >
      > a co do wychowania. Cóż - wychodzi na to, że aby przekazać dzieciom
      > właściwą perspektywę, nalezałoby - równie skrupulatnie jak ojciec
      > wytyka nieudolność matce - tłuc im do głowy że z ojca jest tak
      > naprawdę kawał nieodpowiedzialnego wała, który najpierw zostawił
      > rodzinę dla innej kobiety, a potem latami robi sobie dobry PR, a
      > codzienne potrzeby synów ma gdzieś.

      Po pierwsze, to ona ma tak niskie poczucie wartości (sama napisała o sobie, że
      jest "kuchta"), że jej krytyka ojca wyszłaby na zawistne wypowiedzi zazdrosnej
      ex, a po drugie niekoniecznie trzeba robić z drugiego wała, żeby na zasadzie
      kontrastu samemu uchodzić za cacy.

      Trudno uwierzyć, że facet który
      > wydaje 500 zł na buty nie zdaje sobie sprawy na co wystarcza te same
      > 500 zł które wysyła co miesiąc. Fajnie mieć tatusia od drogich
      > prezentów, a matka dostaje po dupie za to, że chroniła jego
      > wizerunek nie mówiąc dzieciom jak to wygląda od podszewki, i nie
      > przypominając że to ona była od czarnej roboty, i to ona martwiła
      > się o ich zdrowie, zachowanie i o to, żeby mieli na co dzień co
      > jeść.
      Dzieci nie widzą zwykłych wydatków, widzą ekstrasy. Nie znam
      > dziecka, które by skakało do gory z powodu opłaconego czynszu tak
      > samo jak z powodu prezentu. Do tego trzeba dojrzeć, o tym trzeba
      > mówić, bo życie rodzinne toczy się na co dzień a nie od święta.
      > Tylko żeby dzieci wychować w duchu poszanowania codzienności, trzeba
      > byłoby zerwać z idylliczynym obrazem tatusia, odrzeć dzieci ze
      > złudzeń że mają super ojca.

      Powinna zaproponować dzieciom zamieszkanie z ojcem.
      Myślę, że skruszeliby i synkowie i tatuś.
    • konstancja16 Re: Co myślicie? Link 18.05.08, 16:21
      wrocilam sobie jeszcze do oryginalnego postu i zwrocilam uwage na
      dwie rzeczy:

      "W momencie rozwodu zostawił mi mieszkanie i auto - w zamian rozwód
      bez walki i orzekania o winie."
      oraz
      "Zarabiam obecnie około 2,5tys.brutto. Mąż też jednak awansował i to
      znacznie. Wspinał się na kolejne
      szczeble kariery, osiągnął zawodowy sukces na ogromną skalę. Jego
      obecna żona
      też robi ogromną karierę. Ich wspólne dochody sięgają
      kilkudziesięciu tysięcy
      złotych miesięcznie"

      to co przebija z tego postu to jest gleboki zal, ze Exowi i jego
      nowej partnerce sie powiodlo, a mamusi mniej. jak najbardziej sie
      zgadzam, ze alimenty sa za niskie. nie zgadzam sie natomiast na to,
      ze ta pani rozlicza Exa z tego ile wydaje na zakupy i gdzie na
      wakacje jezdzi. tym bardziej, ze zabiera synow, nie skapi im (kiedy
      jest z dzieciakami). a pani zyczylaby sobie zeby jej dom
      wyremontowal i nowy samochod kupil? nawet nie, ona ma zal do losu,
      ze ona nie moze synom tak drogich prezentow kupowac i tak im
      imponowac bajerami. no, nie moze, bo tyle nie zarabia. to moze
      powinna skupic sie na przekazaniu chlopakom innych wartosci, a nie
      liczyc kase Nexi?

      ojciec i matka, 10 lat po rozstaniu, zyja w dwoch roznych swiatach.
      ale nie mozna magiczna rozdzka zasponsorowac mamusi przeniesienia do
      swiatu luksusu. a chlopcy, sila rzeczy, zyja na pograniczu, ale
      przeciez nie w skrajnej biedzie na codzien. wczesniej czy pozniej
      zrozumieja. a to, co zrozumieja to juz zalezy od rodzicow. co im
      przekazali. OBOJE.

      podsumowujac: autorka watku ma, moim zdaniem, prawo do zadania
      podwyzszenia alimentow. dziwie sie, ze przez 10 lat nie zadala,
      przeciez dzieci i ceny rosna. i mozliwosci ojca tez rosly, to na co
      czekala? ale jej zagladanie do michy Exa to przegiecie i zazdrosc o
      te zamorskie wakacje to juz lekka przesada.

      PS. a student mieszkajacy oddzielnie to juz nie nastolatek
      • konstancja16 a potem doczytalam 18.05.08, 17:04
        pozostale wypowiedzi autorki watku... no, smutne sa. szkoda ze nie
        mozna posluchac drugiej strony. nie wiadomo ile w tym zalu za
        nieudane zycie i zazdrosci, a ile prawdy i troski. pewnie
        wszystkiego po trochu. eech.
        • kicia031 Konstancjo 18.05.08, 21:45
          zalu za
          > nieudane zycie

          Ta kobieta nie ma nieudanego zycia, wrecz przeciwnie. Nikomu nie zrobila
          swinstwa, wrecz przeciwnie, kosztem wlasnych emocji i finasow dbala o kontakty
          swoich synow z ojcem, stanela na nogi po rozwodzie i wychowala wspanialych
          chlopakow. ma czyste sumienie i spi spokojnie.

          Ja tam bym jej zazdroscila.


          Udane zycie to nie bylejakie portki w szafie, uwierz mi.
          • konstancja16 Re: Kiciu 18.05.08, 23:00
            ja tam nie wiem jakie ma zycie i na jakich ludzi wychowala synow.
            tyle o niej wiemy co napisala. ale z jej pierwszego postu przebijal
            zal do swiata. i zazdrosc o lepsze zycie. i o gadzety, ktore
            funduje chlopakom ojciec.

            ja nie wyczytalam w jej tekstach, ze to ona dbala o kontakty synow z
            ojcem. a z dalszych postow wynika, ze nie zwiazala sie z nikim po
            rozwodzie i bynajmniej nie jest z tego powodu szczesliwa.

            podziwiam ja, na pewno nie miala latwo. ale to ile zarabia Next i
            gdzie Ex jezdzi na wakacje to juz nie jej brocha.

            > Udane zycie to nie bylejakie portki w szafie, uwierz mi.
            do dzis myslalam, ze tak, ale mnie przekonalas wink
            • chalsia Re: Kiciu 19.05.08, 00:01
              > podziwiam ja, na pewno nie miala latwo. ale to ile zarabia Next i
              > gdzie Ex jezdzi na wakacje to juz nie jej brocha.

              no jednak poniekąd to jest jej brocha, bowiem ma to znaczenie w kwestii
              ustalania alimentów
              • natasza39 Re: Kiciu 19.05.08, 00:18
                chalsia napisała:

                > > podziwiam ja, na pewno nie miala latwo. ale to ile zarabia Next i
                > > gdzie Ex jezdzi na wakacje to juz nie jej brocha.
                >
                > no jednak poniekąd to jest jej brocha, bowiem ma to znaczenie w kwestii
                > ustalania alimentów

                Lepiej żeby dzieci jeździły na wakacje do Pcimia Dolnego z mama i miały
                przyznane alimenty wyższe, niż na Malediwy z ojcem.
                Będzie "sprawiedliwie" ale co tam!
                "Brocha" najważniejsza!
                No to moze nie wycierac sobie gęby "dobrem dziecka" będzie uczciwiej.
                Iść do sądu i powiedzieć.
                Chcę wyższe alimenty bo męża stać, gdyż opłaca dzieciom wypasione wyjazdy.
                A w domu synom: ""będzie płacił łajdak alimenty na poziomie 2000. Nie będziecie
                jeździli już na wypasione wakacje i nie będzie wam kupował drogich gadżetów, ale
                mam postawiła na swoim".
                Wygra przed sadem. Przegra w oczach dzieci.

                ---------------------------------------------------------------------
                Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                głupcami.
                • chalsia Re: Kiciu 19.05.08, 13:33
                  > Wygra przed sadem. Przegra w oczach dzieci.

                  A co Ty, Pytia jestes, że wiesz co wtedy będzie?
                  A może mimo podwyżki alimentów ojciec nadal będzie zabierał synów na Malediwy (a
                  dotychczasowe teksty, że przestanie to robić to jedynie próba zastraszenia była)?
                  A może ona wygra w sądzie tak wysokie alimenty, że będzie za nie w stanie
                  zafundować synom nie Pcim ale atrakcyjny wyjazd zagraniczny (niekoniecznie na
                  Malediwy)?
                  • natasza39 Re: Kiciu 19.05.08, 16:47

                    Wysnuwam wnioski na podstawie tego co czytam.
                    Jasno z tego co napisane wynika, że ojciec nie będzie extrasów płacił po tym jak
                    ona wystąpi o podwyżkę.
                    Jasno wynika z tekstu, ze dzieciom, będzie tego brakowało.
                    Wyraźnie napisane jest o tym, ze dzieci nie sa wprowadzone w takie zwykłe
                    prozaiczne wydatki.

                    To chyba chalsia Ty jesteś pytia, skoro twierdzisz, ze jakoś to będzie. Ze on
                    tylko straszy i bedzie git.

                    Szczerze i z serca życzyłabym autorce watko, żeby było git.
                    Ale jak nie będzie git, tylko tak się stanie jak zapowiada ex, to przegra.
                    ---------------------------------------------------------------------
                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                    głupcami.
                    • chalsia Re: Kiciu 19.05.08, 17:58
                      > Jasno z tego co napisane wynika, że ojciec nie będzie extrasów płacił po tym ja
                      > k
                      > ona wystąpi o podwyżkę.

                      Owszem, tak powiedział. Jednak myślę, że to szantaż. I facet jednak będzie dalej
                      chopaków ze sobą zabierał. Zważywszy na to, kim facet jest, jakie zycie
                      prowadzi, akurat piar ma dla niego wyjątkowe znaczenie. I nie sądzę by chciał
                      sobie pogorszyć wizerunek nagłym brakiem dotychczas często z ojcem bywających synów.
    • dyderko Re: Co myślicie? Link 21.05.08, 09:06
      Przeczytałam ten wątek dwa dni temu i jakoś miejsca sobie znaleźć
      nie mogę. Zgadzam się z niektórymi, że matka ma kompleks na punkcie
      sytuacji finansowej ojca. Ale uważam, że ten kompleks jest
      wytworzony i systematycznie hodowany przez ojca i jego żonę. Nie
      wiem za co oni się na niej odgrywają ale robią to, i to w obrzydliwy
      sposób. Człowiek z klasą nie robi biedniejszemu uwag na temat
      posiadania i nieposiadania. Tego się nie robi i już! Obojgu burakom,
      moim zdaniem, brak jest i kindersztuby i cienia empatii.
      Poza tym jest jeszcze kwestia robienia dzieciom uwag na temat ich
      matki – zgroza! Jak ma ojciec coś do matki swoich dzieci to mówi jej
      to w cztery oczy, a nie komentuje z nową panią do dzieciaków. I same
      komentarze macochy są całkowicie niedopuszczalne, ona nie ma prawa
      się wypowiadać na ten temat! No... może w cztery oczy do „misia” ale
      nie do dzieci!!!
      Moim zdaniem ociec z macochą za coś się odgrywają. Nie wiem za co,
      może za to że jednak sobie radzi, może bliski związek chłopaków z
      matką jest im solą w oku - nie wiem, ale paskudnie się bawią.
      Pokazują chłopakom wyraźnie przepaść między domem matki a domem
      ojca, zaznaczają to bardzo mocno. Gdyby na chłopakach i warunkach w
      jakich żyją im choć trochę zależało to zamiast robić wykłady na
      temat „lepszości” tych jogurtów od tamtych po prostu np. raz na dwa
      tygodnie tatuś by przyjechał do domu z paletą jogurtów które jego
      zdaniem lepsze są dla dzieci. Nie kupowaliby im od przypadku do
      przypadku jakiegoś ciucha, który mu właśnie wpadł do głowy, zawsze
      można matkę uprzedzić że mają w planach zabrać dzieci na zakupy i
      kupić im np. całość butów na sezon (bo, moim zdaniem też, lepiej by
      miały 2 pary po 200 niż jedne za 500 a drugie za 50).
      A już włosy mi stanęły jak przeczytałam o wymianie całej garderoby
      bo nie chcieli się ich w hotelu wstydzić! Jakbym kogoś zapraszała do
      superhiperpełenwypas hotelu w Akapulco, to widząc że rzeczy ma
      pośredniej jakości albo bym zmieniła hotel na pośledniejszy (a co,
      ubyłoby mi?) albo zabrała ze sobą ciuchy jak najmniej odstające
      klasą od tego co ma mój gość i chodziłabym w nich z podniesioną
      głową i świadomością grubego portfela w obdartej kieszeni. Nie
      przeszkadzałoby to kupić jakiś pojedynczy ciuch, bo do niektórych
      miejsc wypada, ale nie całość i to z tekstem że się wstydzę!?

      Ja myślę że autorka tamtego topiku powinna zdobyć się na pewien
      dystans. Spojrzeć na swojego byłego z boku, zauważyć że jest gnój i
      uznać że dobrze że takiego wzorca chłopcy nie maja na stałe.
      Uświadomić sobie że jak się za coś odgrywa to znaczy że gdzieś go
      zazdrość gniecie. Podnieść głowę, pogadać z chłopakami na temat tego
      że posiadanie nie jest powodem do wyjątkowej chwały. Od tatusia
      zażądać by albo dokupywał systematycznie i w porozumieniu z nią
      rzeczy dla chłopców a jak nie to wystąpić o podwyższenie alimentów
      (dla młodszego bo starszy rzeczywiście już musi sam się z ojcem
      dogadywać). No i jeszcze trzeba koniecznie zabronić byłej teściowej
      węszenia po kątach!!!
      • kicia031 Re: Co myślicie? Link 21.05.08, 10:34
        Ale uważam, że ten kompleks jest
        > wytworzony i systematycznie hodowany przez ojca i jego żonę. Nie
        > wiem za co oni się na niej odgrywają ale robią to, i to w
        obrzydliwy
        > sposób.

        Widzisz, jak sie komus zrobilo krzywde, to potem jest duzo milej
        zgnoic te osobe dodatko pod haslem jaka to ona jest beznadziejna, i
        ze sama wlasciwie na to zasluzyla, niz cierpiec z powodu wyrzutow
        sumienia.

        Prosty mechanizm psychologiczny, pomaga zachowac zdrowie psychiczne.
        • dyderko Re: Co myślicie? Link 21.05.08, 13:00
          Wiesz Kiciu, znowu się z Tobą nie zgodzę, podejrzewam ze oni nie
          mają wyrzutów sumienia, to nie takie typy.
          • kicia031 Re: Co myślicie? Link 21.05.08, 14:55
            Wiesz co, ja mysle, ze kazdy czlowiek miewa wyrzuty sumienia, tylko
            co poniektorzy potrafia je ladnie zaklamac. Ona taka nieporadna,
            glupia, nie na poziomie, nieodpowiednia kobieta, malomiasteczkowa
            cipcia itp. Nic dziwnego za taki syper gosc jak ty misiu kopnal ja w
            dupe, a zobacz jak te dzieci wychowuje, nie to, co my.

            Latwiej sie zyje z czyms takim, niz ze swiadomoscia, ze sie zrobilo
            zle.
      • mangolda Re: Co myślicie? Link 21.05.08, 13:21
        Taaaaaaaa,
        Wez pod uwage, ze ojciec placi alimenty - 1000 zl na dziecko to
        spora kwota - i nic ponadto nie musi, ba! nawet tego nie musi
        względem pelnoletniego chlopaka. Wszystko co robi, robi extra
        dodatkowo z wlasnej i nieprzymuszonej woli, a jak sie mamuni nie
        podoba niech nie posyla dzieciarow do niego.
        • dyderko Re: Co myślicie? Link 21.05.08, 13:26
          Mangolda, człowiek musi używać mózgu zgodnie z przeznaczeniem. To że
          Ty uważasz że Ciebie to nie obowiązuje nie zwalnia Cię z tego
          obowiązku.
          • dyderko Re: Co myślicie? Link 21.05.08, 13:27
            Przepraszam wszystkich, poniosło mnie.
            • kopina77 Re: Co myślicie? Link 22.05.08, 11:01
              Rozumiem żal matki,że nie może pozwolić na lepsze życie
              dzieciom...rozumiem zazdrość płynącą z przegranego życia, bo tak na
              prawdę to widząc teraz swojego męża jak opływa w luksusie z inną
              kobietą szlak może trafić że to nie ja...
              Nie rozumiem tylko braku wiary w miłośc jej do synów i chłopców do
              matki..Wiadomo że najłatwiej jest kupić miłośc...
              Ja z moim rodzeństwem byłyśmy wychowywane przez mamę w skromnych
              warunkach.Na dużo rzeczy nie mogłyśmy sobie pozwolić,ale nigdy nie
              miałam do niej żalu.Wychowała nas na dobrych, uczciwych, wrażliwych
              ludzi i za to będę jej do końca życia wdzięczna a nie za drogie
              ciuchy, kosmetyki,wczasy za granicą czy inne bajery.
Pełna wersja