pola.cocci
29.05.08, 14:40
...ale chcialabym sie zmienic i mam takie silne postanowienie.
Ale zaczne od poczatku, odkrylam wasze forum dopiero wczoraj i jakos
zrobilo mi sie lzej na duszy, bo z niego dowiedzialam sie, ze sa
inne dziewczyny, ktore maja podobne uczucia. A co wazniejsze sa
takie, ktorym udalo sie to zmienic.
Moglabym dlugo pisac o mojej sytuacji, ale postaram sie strescic.
Poznalam mojego M majac 23 lata, on mial 28, jego corka miala 7 - na
poczatku bylo ok. Mala wcale mi nie przeszkadzala, lubilam ja, nie
bylam zazdrosna, ani ona. Ale z czasem ona zaczela czuc sie
zagrozona moja obecnoscia, zaczela okazywac zazdrosc... a jej tatus
nie chcac skrzywdzic coreczki (ktora widzi b. rzadko) "bral jej
strone" i ustepowal. I po pewnym czasie wszystko diametralnie sie
zmienilo we mnie - czego b. zaluje. Wycofalam sie calkowicie, nie
umialam nawiazac z nia kontaktu, ale i sie o to nie staralam,
powiedzialam sobie i M ze to on ma sie nia zajmowac, jak jest u
nas...
Teraz (po 5 latach) sytuacja jest obrzydliwa, bo ja niby udaje, ze
wszystko jest ok, ale oboje z M wiemy, ze mam problem z jego corka,
traktuje ja jak 5 kolo u wozu, nie chce o niej rozmawiac, sluchac
(chociaz robie to, ale nigdy nie podejmuje tematu), nie lubie nawet
ogladac jej zdjec czy jej rzeczy, ktore sa u nas. Czuje sie z tym
podle, ale nie umiem tego zmienic. Kiedy jest u nas (2,3 razy w
roku) zachowuje sie jakby jej nie bylo - nie jestem dla niej
niedobra bezposrednio, ale wiem, ze robie tym krzywde jej, M i
sobie. Nie uwazam jej nawet za siostre mojego syna - ciezko mi nawet
tak ja nazywac. Itd, itd, naprawde duzo negatywnych emocji.
Jak widac naprawde jestem podla i nie jestem z tego dumna. Postaram
sie to zmienic. Troche sie tylko usprawiedliwiam, ze ta "degeneracja
uczuc" wynika troche z mojej niedojrzalosci i braku wsparcia w M
(chociaz on to robi bezwiednie). I jeszcze mysle, ze boje sie tego,
ze jak bede dla niej "fajna" to moze ona bedzie chciala z nami
zamieszkac, a tego naprawde bym nie chciala.
Duzo by o tym pisac... naprawde postanowilam poprawe i moze malymi
kroczkami i z wasza pomoca sytuacja wroci do normy.
Pozdrawiam Was wszystkie i piszcie jak najwiecej (nie tylko na moj
temat) to naprawde pomaca takim jak ja

))