czy ja jestem przewrażliwiona?

18.06.08, 11:03
Mój M. oznamił mi,że Młody chce zaprosić na wakacje swoja kuzynkę
(córka siostry rodzonej ex). Kontakty ze szwagrem mutrzymujemy, z
siostra ex - wiadomo. W zeszłym roku kuzynka bardzo chciała do nas
przyjechać i nawet jej matka zgodziła się, ale ... pod warunkiem, że
ex wyrazi zgodę. Wynik został przesądzony. Tym razem mój M.
stwierdził, że Młody musi to załatwić z matką. Mnie trafił szlag. No
bo niby jaka jest jej tu rola? To my zapraszamy, kuzynka będzie
gościć w naszym domu, będzie na naszym utrzymaniu, a exiara ma niby
wyrazić zgodę? Po raz kolejny jestem, w****na, że moj M. uzależnia
swoje dezyzje od widzi mi się exiary. No i oczywiście doszło do
kłótni, że to niby ja jestem nie taka. Mój M. skwitował to, że
najwyżej Młody przekona się jaka jest jego matka. Przecież to i tak
niczego nie zmieni (w zeszłym roku było to samo i to było naszą
wina, że kuzynka nie przyjechała). A ja po prostu chcę, byśmy zyli
dla siebie i ze sobą, bez exiary, jej intryg. I dlaczego ojciec
utwierdza Młodego w tym, że bez jego matki my nie możemy żyć po
swojemu?
W efekcie M. rozłączył rozmowę telefoniczną, czym nie doprowadził do
białej gorączki, nie odzywa sie teraz domnie. A ja zamiast kurować
się w sanatorium przez cały czas myślę i jestem przybita tą
sytuacją. No i zawzięta - też milczę.

    • konstancja16 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 18.06.08, 12:04
      ja radze odpuscic. mnie tez czasem wkurza, ze NM tanczy jak mu
      Exiowa zagra. ale staram sie nie wtracac (przynajmniej dokad nie
      dotyczy to mnie bezposrednio). wychodze z zalozenia ze kontakty NM-
      Ex to wylacznie ich sprawa. jak chce jej zlote auto kupic,
      sanatorium zafundowac, serenade pod oknem zaspiewac to prosze
      uprzejmie. moge sie zdziwic, ale dokad to nie za moje pieniadze i
      nie kosztem mojego czasu to nie widze potrzeby sie wtracac.

      zalezy Ci z jakichs powodow na wizycie tej kuzynki? mysle, ze nie i
      chodzi raczej o te irracjonalna irytacje ze obce babsko ma wplyw na
      Twojego chlopa. no, ma wplyw i bedzie miala, bo jest matka jego
      dziecka i to jej daje mocna pozycje. uwazam, ze dokad nie poddaje
      sie jej zyczeniom kosztem Wazej rodziny, to trzeba go zostawic w
      spokoju, zeby sam sobie z nia negocjowal. duzy chlopiec w koncu,
      nie?

      a Ty kuruj sie, wypoczywaj i nie zawracaj sobie glowy kuzynka
      Mlodego. przyjedzie to git, nie przyjedzie to trudno.
      • 13monique_n Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 18.06.08, 12:31
        Ja myślę, że Marusi tez chodzi trochę o Młodego i zapewnienie mu
        towarzystwa lubianej kuzynki.
        Wpływ byłej żony na byłego męża powinien być żaden (mówię to jako
        była żona). A już na to, kogo on zaprasza, jako towarzystwo dla
        naszych dzieci, to - przy pewności o zachowaniu względów
        bezpieczeństwa, opieki, etc. - jego sprawa. W tym przypadku wydaje
        mi się, że należy to ustalić z rodzicami dziewczynki, samą
        dziewczynką i Młodym.
        Z tym, że Marusia się angażuje i stąd wszystkie dylematy. A na tę
        sytuację, konkretną, to chyba rady Konstancji są jednak lepsze.

        Kuruj się, kobieto.
        • marusia1 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 18.06.08, 13:21
          Młody bardzo lubi kuzynkę, tym bardziej, że kiedys dużo czasu razem
          spedzali. Chciałby jej pokazać nowy dom, oprowadzić po Warszawie,
          pochwalić się nowym zyciem. Kuzynka jest juz dużą nastolatką , która
          nigdy w Warszawie nie była i jest to jej marzeniem. Polubiłam
          dziewczynkę i dlaczego miałabym się nie zgodzić na wizytę w moim
          domu? Uważam, że jeśli dzieciaki chcą razem spędzić jakąś część
          wakacji, to jest to sprawa do omówienia pomiędzy moim M., a
          rodzicami kuzynki. A ex nic do tego. I dlatego wkurzyło mnie, że mój
          M. każe Młodemu wizytę kuzynki załatwiać z matką. I ma jeszcze do
          mnie pretensję. Stwierdził, że mógł mi nic nie mówić, ale jak on
          sobie to wyobrażął? Że pewnego dnia po prostu odbierze kuzynkę z
          dworca i mi oznajmi, że mamy gościa? Wiadomo przecież, że będzie to
          dodatkowy obowiązek dla mnie (wcześniej od niego wracam z pracy)i
          powinien wizytę uzgadniać ze mną, a nie z exiarą.
      • marusia1 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 18.06.08, 13:24
        Konstancjo masz rację. Poczekam na rozwój wypadków i aż mojemu M.
        przejdą fochy. W końcu jest duże prawdopodobieństwo, że kuzynka nie
        przyjedzie. Dlaczego ex miałaby zrobić przyjemność Młodemu? Poza tym
        ona lubi, żeby wszyscy tańczyli tak jak ona zagra. Muszę faktycznie
        pozbyć sie emocji i ignorować jej obecność w naszym zyciu. A to jest
        bardzo trudne!!!
        • ava62 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 18.06.08, 18:36
          Może twój facet nie chce kłopotów z exia ,różne są te sytuacje rodzinne np exia
          nie rozmawia z rodziną kuzynki młodego i nie życzy sobie aby młody z kuzynką się
          zadawał.Więc może porozmawiaj z partnerem dlaczego tak w tej konkretnej sytuacji
          postąpił. Natomiast to jest dziecko exi i twojego partnera czy męża i exia ma
          prawo wiedzieć z kim i jak spędzać wakacje będzie jej dziecko.
          • marusia1 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 18.06.08, 21:32
            Exiarze chodzi tylko o to, by nam zrobic na złość. Gdyby była
            zainteresowana jak jej syn spedza wakacje, to wzięłaby go do siebie.
            A tak się składa, że przyjęła do wiadomości, że Młody jedzie do
            sanatorium i na obóz i nie zaproponowała, że w miedzy czasie weźmie
            syna do siebie. A niby miał spędzać u niej miesiąc (zgodnie z
            porozumieniem).
    • nangaparbat3 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 20.06.08, 19:50
      >>>W zeszłym roku kuzynka bardzo chciała do nas
      przyjechać i nawet jej matka zgodziła się, ale ... pod warunkiem, że
      ex wyrazi zgodę. Wynik został przesądzony. Tym razem mój M.
      stwierdził, że Młody musi to załatwić z matką.


      Mnie się zdaje, ze to raczej problem między siostrami, a nie Wami a Ex. Wyglada
      na to, że matka mlodej, a jak rozumiem siostra Ex, nie chce psuc sobie relacji z
      siostrą.
      Byc moze pomysł M, zeby to młody załatwial, wział się stąd, ze sadzi, ze
      synowinajłatwiej bedzie matkę przekonac.
      Ja bym sie nie mieszała, nie robila afery i uznala, ze konlikt dotyczy siostr, a
      nie Was.
      • marusia1 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 22.06.08, 21:39
        nangaparbat3 napisała:

        >>
        > Mnie się zdaje, ze to raczej problem między siostrami, a nie Wami
        a Ex. Wyglada
        > na to, że matka mlodej, a jak rozumiem siostra Ex, nie chce psuc
        sobie relacji z siostrą.

        I dlatego najlepiej sobie odpuścić. Dzieciaki w takim razie mogą się
        widywać u ex, ale tak się składa, że tam nie chce jeździć za bardzo
        ani Młody, a tym bardziej jego kuzynka. Podobno w zeszłym roku
        nieźle wygarnęła i ciotce i babci i stwierdziła, że więcej nie
        zamierza spedzać z nimi wolnego czasu. Cóż, taka to porąbana
        rodzina.
        • coccolona Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 22.06.08, 23:50
          A pasierb nie moze pojechac na wakacje do kuzynki? smile) Tak byloby najlepiej smile
          • marusia1 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 23.06.08, 10:21
            Wiesz co coccolona? O tym nikt nie pomyślał! Kuzynka bardzo chciała
            zobaczyć Warszawę, ale... Możemy pomyśleć o tym. No i nie wiem co by
            powiedziała na to mamuśka, gdyby Młody pojechał do ciotki, a nie do
            matki.
            • marusia1 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 27.07.08, 20:55
              Temat przyjazdu kuzynki stracił dawno na aktualności, Młody siedzi w domu i
              rehabilituje się. Jak się okazało kuzynka wraz ze swoją matką (siostrą ex) oraz
              z ciotką (matką Młodego) i siostrą cioteczną spędziły lipiec nad morzem w jakimś
              wynajętym domku. Oczywiście było to osnute wielką tajemnicą, exiara utrzymywała
              Młodego w przekonaniu, że spędza lipiec w domu, a później, że jest z córką na
              turnusie rehabilitacyjnym. Cała ex.

              I znowu o moim przewrażliwieniu. Spędziliśmy weekend u mojej przyjaciółki.
              Ośmieliłam się zwrócić Młodemu uwagę, żeby nie siedział ze starszymi i nie
              słuchał o czym się rozmawia, tylko poszedł bawić się z "kuzynem". No i doszło do
              awantury, że znowu się czepiam (mój M.), że muszę postawić na swoim, że Młody
              się nudzi, bo "kuzyn" jest za mały (4 lata różnicy). No i mój M. znowu ma muchy
              w nosie. Wstyd jak cholera, wróciliśmy wiadomo w jakich nastrojach. Zostałam tak
              wychowana i uważam, że miejsce dziecka jest wśród dzieci, a nie dorosłych.
              Dzieci nie muszą wiedzieć o wszystkim. Dodam, że takie sytuacje miały już nieraz
              miejsce, Młody głośno później komentował, to co usłyszał, nawet wśród
              zainteresowanych osób czy wynosił do matki. Wydawało mi się, że zostało to już
              wyjaśnione z moimi panami. A jak się okazało nie. Sprawy dorosłych pozostać
              powinny wśród dorosłych. I nie życzę sobie, by "moje tematy" były wynoszone z
              domu. Przy okazji - zostaliśmy zaproszeni na święta do mojej koleżanki, w
              miejsce, gdzie braliśmy ślub (za granicę). I znowu schody. Te święta są ex, więc
              powiedziałam mojemu M., że chciałabym, abyśmy pojechali tylko we dwójkę. Młody
              sp***ył nam dzień ślubu, no i każdy wspólny (we 3) wyjazd kończy się awanturą.
              Stąd u mnie pojawiła się taka myśl. Chciałam pojechać do "naszego" miasta tylko
              z moim M. Nie mam ochoty jechać tam z Młodym i znowu przypominać sobie
              nieprzyjemne chwile. No i wyszłam na egoistkę, wyrodną macochę, bo ex pewnie nie
              przyjedzie (wyjście awaryjne - dziadkowie), bo to święta... I znowu awantura.
              Sama nie wiem jak powinnam się zachować. Ulec, czy obstawać przy swoim?
              • adela38 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 28.07.08, 08:29
                Nie jestes przewrazliwiona, ale powinnas pocwiczyc dyplomacje...Mozesz swoje
                sprawy przeprowadzac ostrozniej, by nie dawac powodu do awantur.Mlodego moglas
                poprosic by poszedl i zobaczyl co jego kuzyn robi, zaniosl mu picie, spytal czy
                mu nic nie potrzeba, spytal czy nie chce loda, mozna bylo wyslac kuzyna pod jego
                opieka do kina, po pizze czy cos takiego...Odnosnie wyjazdu badz stanowcza.Jak
                tu ustapisz z wyjazdu wyjdzie koszmar i to wiesz.Tak wiec mozesz mezowi
                wytlumaczyc, ze masz klopoty z sama soba, jestes ostatnio nadwrazliwa i
                potrzebujesz pobyc troche tylko w jego towarzystwie, a poniewaz zdajesz sobie
                sprawe z wlasnych "zaklocen" nie chcesz byc egoistka(!) i nie chcesz by mlody
                przy okazji cierpial...
              • ava62 Re: czy ja jestem przewrażliwiona? 28.07.08, 21:50
                Takie pozwalanie dzieciom na na słuchaniu rozmów dorosłych jest moim naganne i
                nie wychowawcze.Znam taka kobietę co pozwalała synowi siedzieć wśród swoich
                koleżanek i zabierać głos nie zbyt dobrze się to skończyło.. Nie tylko ty tak
                byłaś wychowywana ,ja też.
                Może mów swojemu facetowi co ci nie odpowiada ale obawiam sie że macie rożne
                typy wychowywania dzieci a to może być powodem problemów przyszłości jak
                będziecie mieć własne.
    • liz-beauty Reksia 30.07.08, 06:42
      No wlasnie, ale co zrobic w ukladzie, kiedy dziecko tak od malego wychowane nie
      jest? W ukladzie, gdzie przez niemal 10 lat ojciec z synem stanowili dla siebie
      caly swiat i nagle pojawia sie wstretna macocha i chce synka z pokoju wyprosic?
      Zaczyna z ojcem miec swoje sprawy? Nasz Mlody jest o to zwyczajnie zazdrosny i
      (podobno) rozplakal sie na wiesc, ze gdy razem zamieszkamy, to nie bedzie z nami
      siedzial co wieczor do pozna, bo my tez chcemy/musimy byc czasem razem/sami?
      Dodam, ze Mlody mnie lubi, ja go tez, ale teraz zwyczajnie boje sie, jak czytam
      watek Marusi... Nagle klotnie o oczywiste sprawy, wewnetrzne sojusze i
      intrygi...
      • reksia Re: Reksia 01.08.08, 22:54
        liz-beauty napisała:

        > No wlasnie, ale co zrobic w ukladzie, kiedy dziecko tak od malego
        wychowane nie
        > jest? (...)


        nie wiem
        • marusia1 Re: Reksia 01.08.08, 23:06
          reksia napisała:

          > liz-beauty napisała:
          >
          > > No wlasnie, ale co zrobic w ukladzie, kiedy dziecko tak od malego
          > wychowane nie
          > > jest? (...)
          >
          >
          > nie wiem

          Konsekwencja i cierpliwość (muszę się jej nauczyć). Może się uda? smile
          • liz-beauty Marusia 02.08.08, 08:58
            Trzymam kciuki!
Pełna wersja