mariadelmar
19.06.08, 12:59
Kochane, jeśli jeszcze macie cierpliwosc czytac kolejny odcinek
historii to oto on.
Nagle, naprawde nagle, dla wszystkich, a głównie dla Exi, okazało
się że nigdzie nie jadą. Z powodów niezaleznych i nieodwracalnych. M
zachwycony i promienieje. I teraz opowiada jak to cudownie że bedzie
miał mala przy sobie etc...A mi sie zrobiło znowu beznadziejnie. Bo
przy tych wszystkich obawach, jak zniesie rozstanie cieszyłam się
jednak, ze akurat w tym specyficznym momenencie bedziemy mieć wiecej
czasu dla siebie, będę miała spokojne, bez Exi ostatnie dwa miesiące
ciazy, urodzi się maluch i przez jakiś czas bedziemy tylko dla
niego. Ok to niepoprawne politycznie, powinnam sie cieszyc ze mala
pozostaje blisko ojca, tylko jakoś nie potrafie. I udawanie tez mi
nie wychodzi. Napiszcie jak to poukładać sobie w środku, może jest
dla mnie jakaś dobra strona tego że nie wyjeżdżają? Bo ja jej na
razie jakoś nie dostrzegam. I prawie zaczynam żałować że wracam do
Polski - a odwrótu już nie mam.