znowu zmiany, a mi jeszcze smutniej

19.06.08, 12:59
Kochane, jeśli jeszcze macie cierpliwosc czytac kolejny odcinek
historii to oto on.
Nagle, naprawde nagle, dla wszystkich, a głównie dla Exi, okazało
się że nigdzie nie jadą. Z powodów niezaleznych i nieodwracalnych. M
zachwycony i promienieje. I teraz opowiada jak to cudownie że bedzie
miał mala przy sobie etc...A mi sie zrobiło znowu beznadziejnie. Bo
przy tych wszystkich obawach, jak zniesie rozstanie cieszyłam się
jednak, ze akurat w tym specyficznym momenencie bedziemy mieć wiecej
czasu dla siebie, będę miała spokojne, bez Exi ostatnie dwa miesiące
ciazy, urodzi się maluch i przez jakiś czas bedziemy tylko dla
niego. Ok to niepoprawne politycznie, powinnam sie cieszyc ze mala
pozostaje blisko ojca, tylko jakoś nie potrafie. I udawanie tez mi
nie wychodzi. Napiszcie jak to poukładać sobie w środku, może jest
dla mnie jakaś dobra strona tego że nie wyjeżdżają? Bo ja jej na
razie jakoś nie dostrzegam. I prawie zaczynam żałować że wracam do
Polski - a odwrótu już nie mam.
    • lilith76 Re: znowu zmiany, a mi jeszcze smutniej 19.06.08, 13:09
      Kochanie, było ci źle gdy mała wyjeżdżała, jest ci źle kiedy zostaje smile
      Może problem nie w małej, jej wyjeździe, realcjach z ojcem, tylko w twoim emocjonalnym samopoczuciu i pragnieniu większej bliskości? Nie miałby dziecka, to płakałabyś przez pracę, wyjazdy na ryby, pilota od tv.
      My za ciebie z mężem nie porozmawiamy.
      • konstancja16 Re: znowu zmiany, a mi jeszcze smutniej 19.06.08, 13:30
        a ja Cie rozumiem. juz sie psychicznie nastawilas, ze bedziesz miec
        Mala z glowy (w pewnym sensie), a tu taka niespodzianka.

        co Ci moge powiedziec..... chyba tylko odeslac do mojej malej
        przypowiesci o szczesciu, ktora obszernie opowiedzialam w ktoryms
        watku, a ktora mnie ratuje w chwilach dola. w skrocie chodzi o to,
        ze Twoje szczescie nie zalezy od roznych zewnetrznych czynnikow.
        ono jest W TOBIE. nigdy nie wiesz jakby sie ulozylo gdyby Mala z
        matka wyjechaly, moze Twoj swiezy M by w nerwice popadl z
        niewidzenia corki i wmowil sobie poczucie winy, ze cos tam buduje z
        Toba, a Mala tam daleko....

        sto milionow roznych rzeczy mogloby sie wydarzyc, ale nie ma sie co
        nad tym zastanawiac, bo i tak nie masz na to wplywu. a wiec po
        pierwsze: skup sie na swoim dziecku, a nie na tym co sie dzieje /
        stanie z Mala. teraz priotytet ma Twoj Bajbus i musi miec
        szczesliwa i wesola Mame, silna jak tur, wbrew wszystkim
        przeciwnosciom losu. Mamuska ma miec kuuuupe szczescia w sobie, dla
        siebie i dla dziecka, niezaleznie od jakichs tam komplikacji ktore
        zawsze sie przytrafiaja, jak nie od strony rodzinki to od strony
        pracy, wrednych sasiadow, zlodziei, cyklistow, politykow, odpukac
        wszystko.

        po drugie, nawet nie probuj szukac pozytywow tej calej sytuacji (bo
        ona z czasem sie jako tako zorganizuje i ten kto musi ja organizowac
        to Twoj facet a nie Ty), po prostu nie mysl o tym W OGOLE. mysl o
        sobie i o swoim dziecku, domagaj sie naleznego zainteresowania od
        jego ojca, a nie angazuj sie w TAMTE klopoty. szczegolnie nie
        teraz. Ty masz swoje zycie, a nawet dwa teraz to i tak duzo jak na
        jedna babeczke.

        pozdrawiam, masz sie trzymac i dopieszczac Bajbusa, a nie zamartwiac
        na zapas i przejmowac sie CUDZYMI komplikacjami. to w koncu Exi cos
        sie posypalo, a nie Tobie przeciez!
        • konstancja16 Re: znowu zmiany, a mi jeszcze smutniej 19.06.08, 13:36
          juz znalazlam, przypowiesc o szczesciu jest w watku macoszkaxx 'inne
          zwiazki, inne zasady?'. troche w innym kontekscie (przy
          podejmowaniu przelomowej decyzji), ale moim zdaniem ma zastosowanie
          takze tutaj. kiedy decyzja (dosc kluczowa) sie podjela przez kogos
          innego, ale ma wplyw na Twoje zycie.

          trzymaj sie wlasnej sily, na pewno masz jej wiecej niz myslisz wink)
          • mariadelmar Re: znowu zmiany, a mi jeszcze smutniej 19.06.08, 14:42
            dzieki Konstancjo, Ty masz na mnie pozytywniejszy wpływ niż ptysie smile
            Rzeczywiście zrobiło mi się przykro, bo od ponad pół roku
            wyobrażałam i planowaałam sobie nasze życie z Malą za granicą. A
            może nawet nie tyle z Malą za granicą co z Exią za granicą. A to
            dawało uwierz duze poczucie bezpieczeństwa...Nie trafiłam może na
            przypadek skrajny jak u niektórych dziewczyn, ale taki co to wpływ
            na Malą ma przeogromny, a zahamowań niewiele (potrafiła prawie bez
            zapowiedzi stawic się u M w pracy, kilka dni po naszym slubie
            zresztą, bo chciała wyslać sobie faks, a na pocztę to za dużo
            zamieszania. Była z Małą więc M oczywiście uprzejmie je przyjął,
            żeby nie stresować dziecka. W porządku,ale tak się własnie rodziły
            moje marzenia żeby zniknęła z horyzontu).
            Masz rację pewnie powinnam mysleć o sobie (szczeście każdy nosi w
            sobie i nigdy nie będzie szczęśliwy ten, kto stara się być
            szczęśliwszym od innych - to chińskie i chyba w skrócie oddaje
            przypowiastkę). Mam nadzieje, ze za kilka dni przyzwyczaję sie do
            nowej perspektywy i wyda mi się mniej beznadziejna. Powiedziałam M
            co czuję i poprosiłam zeby zrozumiał. On, ze jest dla odmiany bardzo
            szczesliwy ze Mala zostaje, ale ze rozumie. I tyle. Nadal się czuję
            kompletnie zbita z tropu, ale bedzie lepiej.
    • kolina74 Re: znowu zmiany, a mi jeszcze smutniej 19.06.08, 14:30
      Ja jestem tu od niedawna wiec przeczytalam twoje poprzednie posty. Mysle, ze
      jestes rozdrata, ze gdzies w glebi czujesz iz wolalabys aby Mala jednak
      wyjechala, aby nie bylo jej tak duzo w waszym zyciu. Z drugiej strony wiesz jak
      bardzo wazna jest dla twojego M i nie chcac go urazic czy tez zepsuc czegos
      miedzy wami udajesz ze jest w porzadku.
      > Ok to niepoprawne politycznie, powinnam sie cieszyc ze mala
      > pozostaje blisko ojca, tylko jakoś nie potrafie. I udawanie tez mi
      > nie wychodzi.

      Ja tez to przerabialam, jestem matka, macocha i pasierbica. Nie mam dzieci z
      poprzedniego zwiazku, mam dwoje z M, on ma corke z poprzedniego malzenstwa,
      jestesmy razem ponad osiem lat. Na poczatku zwiazku moj stosunek do jego corki
      byl pozytywny, bez uniesien, zachwytow, byl to zreszta etap poznawania sie
      nawzajem i ukladania wzajemnych stosunkow. Moj M nie byl jakos szczegolnie
      zaangazowany, ale spotykal sie z nia bez wyjatkow w co druga niedziele, zreszta
      wedlug zasad jakie ustalila exia, nie przeciwstawial sie. Z czasem jak dla mnie
      to bylo za duzo, zwlaszcza ta regularnosc jej wizyt byla meczaca, mala tez
      zmieniala sie i czasem coraz mniej lubilam jej niektore cechy oraz to
      uwielbienie M dla niej. Poza tym on najczesciej zrzucal cala opieke nad nia na
      mnie, czyli to ja sie z nia bawilam, sprzatalam, gotowalam itd. Podobnie jak ty
      i wiele innych kobiet na tym forum uwazalam bycie dobra macocha za poprawnosc
      spoleczna. Nie czulam sie z tym dobrze, byl to dla mnie dodatkowy obowiazek,
      wcale nieprzjemny, i stalo sie, opowiedzilam o tym M. Nie byl zachwycony moja
      postawa, ale ja sie nie ugielam, mowilam co czuje, jakich zmian potrzebuje. On
      tego nie zrozumial, bylo duzo klotni i problemow. Wolalam jednak to niz
      udawanie. Kilka lat temu wyjechalismy za granice, M widuje corke bardzo rzadko,
      wysyla alimenty, prezenty z okazji urodzin, ktore zreszta ja wybieram, bo on nie
      wie co byloby odpowiednie, ale nie ma jej w naszym zyciu, co nie znaczy ze jej
      zdjecie nie moze stac w salonie, moze i mozna o niej glosno mowic. Ja jednak
      nigdy nie pytam, wiem to co sam opowie. Przemysl bardzo gleboko cala sytuacje,
      zwlaszcza wlasne uczucia, nie zostawiaj ich na boku. Jego corka jest bardzo
      wazna, ale ty, wasze dziecko i wasze zycie powinno byc wazniejsze. Mala jest
      szczesciara, ma dwie rodziny, twoj M o niej nie zapomni,ale calego swiata tez
      nie moze mu pzeslaniac.
      • nangaparbat3 Re: znowu zmiany, a mi jeszcze smutniej 20.06.08, 19:55
        Ja to chyba powinnam "naszą" macoche na rękach nosic.
Pełna wersja