Czestotliwosc kontaktow

23.06.08, 10:51
Zastanawiam sie w jaki sposob czestotliwosc kontaktow z pasierbami
wplywa na relacje z macochami (ojczymami), tzn. czy im czesciej sie
z nimi widujemy to czy ta relacja jest latwiejsza czy wrecz
przeciwnie?
Ja np. mam kontak z Mala b. rzadko, ze 3 razy w roku i z jednej
strony ciesze sie z tego, bo (jak juz kiedys pisalam) nie mam do
niej dobrego podejscia i ciezko mi ja zaakceptowac, a z drugiej
strony mysle ze to moze wlasnie wynika tez z tego, ze tak rzadko ja
widze...
Sytuacja jest o tyle trudna ze Mala widzi ojca malo, wiec jak juz
jest z nami, to chcialaby miec go tylko dla siebie, a on nie umie
niczego jej odmowic, bo "przeciez tak rzadko sie widza".
No i jest jeszcze kwestia wychowania, bo przeciez ona jest w 99.9%
wychowywana przez swoja matke, bo taki ojciec no odleglosc i z
doskoku nie ma w tym praktycznie udzialu. A to wychowanie nie zawsze
jest takie jak nam by sie podobalo...
Jak to jest u was, macie podobne doswiadczenia?
    • 13monique_n Re: Czestotliwosc kontaktow 23.06.08, 11:42
      Jak się ma małą częstotliwość kontaktów, to - przepraszam za
      brutalizm wyrażenia - trzeba zamknąć sie i siedzieć cicho. MOżna być
      dobry ojcem nie mieszkającym z dzieckiem. Przy częstszych kontaktach
      dziecko siłą rzeczy łatwiej podda się wpływowi, można mu cos
      wyjaśnić, pokazać. Kiedy kontakt jest - jak piszesz - 3 razy do
      roku, to z natury rzeczy dziecko jest gościem, rzadkim, a więc
      faworyzowanym. A ojciec atrakcją, która nie służy do wychowywania.
    • lilith76 Re: Czestotliwosc kontaktow 23.06.08, 12:25
      Generalnie jestem znana z dobrych kontaktów z pasierbami, więc pokuszę się o brutalne porównanie - IMHO łatwiej znieść menstruację trzy razy do roku, niż co drugi weekend wink
      • nsc23 Re: Czestotliwosc kontaktow 24.06.08, 01:47
        A ja mimo ze doswiadczenie mam skromne, to jednak wole miec mala czesciej. Moze
        to kwestia wieku, ale mala sie tak strasznie szybko zmienia, ze miesiac bez
        wizyt jest juz zbyt dlugim czasem.
        Wole ja widziec jak sie rozwija i miec w miare na biezaco kontakt, bo po
        miesiacu czy poltora to czlowiek nawet nie wie, jakie dziecko do domu zaprasza
        wink Szczegolnie ostatnio sie mala mocno 'zepsula', ale pewnie to wina
        przeprowadzki i kilku innych spraw na raz. Mam nadzieje, ze jakos sie uda wrocic
        do poprzedniego stanu.
        Poza tym wole miec mala raz na dwa tygodnie czy nawet co tydzien, ale na
        zasadach normalnego domownika niz raz na trzy miesiace w roli ksiezniczki.
Pełna wersja