kiedy jest się ta macochą

23.06.08, 19:49
Zastanawiam sie nad prawdziwoscia słow macocha,wydaje mi sie,ze o byciu
macochą mozna mówic tylko naprawde wtedy gdy wychowuje sie dzieci partnera
przez cały czas,jest sie z nimi 24 g\na dobę.Ja jakos nie moge myslec o kims
kogo dzieci odwiedzają z tytułu wizyt u ojca.Poza tym dla mnie jesli mam zyje
owych dzieci,to zawsze ją mają,nikt im jej nie zastepuje.Co o tym myslicie-bo
ja wychowuje 2 dzieci-ch mam nie zyje i nie jest mi łatwo.
    • konstancja16 Re: kiedy jest się ta macochą 23.06.08, 20:21
      moim zdaniem to macocha sie jest jak mamusia nieobecna i na dobre
      sie wchodzi w jej funkcje. takich tu pewnie mniejszosc. chyba
      dlatego przy tytule tego forum jest emotikon (a moze zalozycielka
      tego forum jakos inaczej wytlumaczy jego pochodzenie).

      w kazdym razie ja sie nie uwazam za prawdziwa macoche. czasami
      jednak potrzebuje zdefiniowac jakos moja f-cje wobec dziecka
      aktualnego mezczyzny mojego zycia. no to wtedy okreslam sie
      jako 'cos w rodzaju macochy'. bo przeciez nie jestem ani matka, ani
      nianka, ani sasiadka. a przy dlugofalowej relacji z ojcem i
      regularnym pomieszkiwaniu Malego u nas i wyprawach z dzieckiem do
      mojej rodziny to juz nie jestem tez tylko 'przyjaciolka taty'.

      jakas relacje z Malym nawiazalam i podtrzymuje. wiec 'cos w rodzaju
      macochy'. ale w ogole to jakis wydumany i akademicki ten problem.
      jak go zwal tak go zwal, moge byc i tancerka piwniczna, a problem z
      dzieckiem byl, jest i bedzie. a Maly ostatnio wkolko macieju kiedy
      odwiedzimy mame konstancji. no, na boze narodzenie pewnie, nie
      wczesniej. jak dotrwamy do tego czasu w tym samym skladzie....

      btw, pytanie do 'macoch'-matek po przejsciach. czy czesto oddajecie
      dzieci Exom na swieta bozego narodzenia? co drugi rok? bo u nas
      sie zanosi na trzeci kolejny full time zimowy, od polowy grudnia do
      nowego roku. no zesz kurna, w pale mi sie nie miesci, ze matka moze
      nie chciec spedzac swiat bozego narodzenia z dzieckiem.
      slyszalyscie o takich przypadkach? a moze to normalne i ja tylko
      wyolbrzymiam, bo mamusia przeciez musi odpoczac od dziecka?

      wiem, nie na temat, ale musialam zaciagnac sie na chwile
      narzekaniem, bo wszystko mnie przytlacza - szpital, niezrownowazone
      emocjonalnie babsko z ktorym musze wspolpracowac i jeszcze cudze
      dziecko na glowie. ooo. jak sie z czyms uporam to moze nawet
      przeczytam dziecku wierszyk, ale na razie jeszcze pozrzedze.
      • chalsia Re: kiedy jest się ta macochą 23.06.08, 23:32
        > nowego roku. no zesz kurna, w pale mi sie nie miesci, ze matka
        moze
        > nie chciec spedzac swiat bozego narodzenia z dzieckiem.

        no mnie też się w głowie to nie mieści
        • magdmaz Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 07:28
          A mnie się mieści smile
          Ale ja nietypowa jestem.
          • reksia Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 09:23
            hehehehe.... jak to sie różnie składa... mój M o taką możliwość już
            drugi rok w sądzie walczy smile))))))))
      • 13monique_n Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 08:57
        konstancja16 napisała:

        > btw, pytanie do 'macoch'-matek po przejsciach. czy czesto
        >oddajecie dzieci Exom na swieta bozego narodzenia? co drugi rok? bo
        >u nas sie zanosi na trzeci kolejny full time zimowy, od polowy
        >grudnia do nowego roku. no zesz kurna, w pale mi sie nie miesci, ze
        >matka moze nie chciec spedzac swiat bozego narodzenia z dzieckiem.

        Jako matka i macocha - mowy nie ma, żebym z dziećmi nie spędziła
        Świąt Bożego Narodzenia. Wigilia - najpierw u jednego, potem u
        drugiego (zmienia się w zależności od tego, gdzie ex jada Wigilię).
        Dni Świąteczne - też chciałam, aby były po połowie. Ale tak było
        tylko raz (podobnie, jak z feriami świątecznymi). Bo eks ma
        dużo "ważnych" spraw i nie ma czasu na święta, ani ferie z dziećmi.
        No, do połowy zimowych to go zmusiłam. Ale "on bardzo dzieci kocha i
        za nimi tęskni"
        Wrrrrrrrrrrr - Konstancjo, może coś jest w powietrzu, bo ja dzisiaj
        też mam ochotę pozrzędzić na zaniedbywanie kontaktów z dziećmi
        A na babę warknij i już wink
        • konstancja16 Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 09:22
          > Wrrrrrrrrrrr - Konstancjo, może coś jest w powietrzu, bo ja
          dzisiaj
          > też mam ochotę pozrzędzić na zaniedbywanie kontaktów z dziećmi
          > A na babę warknij i już wink


          wrrr. wrrrrrrrr. WRRRR!!!!! ty ruro jedna, wez sie za swoj kawalek
          ogrodka i nie przeszkadzaj innym w robocie bo niektorzy poza
          lansowaniem wlasnych nog chca czasem cos SKONCZYC. WRR.
          WRRRRRRY!!!

          no, lepiej mi troche, a Tobie Monique?
          pozdrawiam i do zadan! smile)
          • 13monique_n Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 09:52
            konstancja16 napisała:

            > wrrr. wrrrrrrrr. WRRRR!!!!! ty ruro jedna, wez sie za swoj kawalek
            > ogrodka i nie przeszkadzaj innym w robocie bo niektorzy poza
            > lansowaniem wlasnych nog chca czasem cos SKONCZYC. WRR.
            > WRRRRRRY!!!
            >
            > no, lepiej mi troche, a Tobie Monique?
            > pozdrawiam i do zadan! smile)
            big_grinDDDDDDD
            Chyba lepiej big_grinDDDD a zresztą, mam full roboty i na tym się
            skoncentruję smile

            Pozdrawiam Cię gorąco (upały się skończyły)
      • marusia1 Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 11:09
        konstancja16 napisała:
        no zesz kurna, w pale mi sie nie miesci, ze matka moze
        > nie chciec spedzac swiat bozego narodzenia z dzieckiem.
        > slyszalyscie o takich przypadkach? a moze to normalne i ja tylko
        > wyolbrzymiam, bo mamusia przeciez musi odpoczac od dziecka?

        Exiara miała zobaczyć Młodego po raz pierwszy od końca roku
        szkolnego w Boże Narodzenie. Wcześniej nie czuła potrzeby i
        przyjechała po Młodego do dziadków, gdzie akurat byliśmy w Wigilię.
        W sumie my na niej to wymusiliśmy, bo chcieliśmy, żeby dziecko miało
        prawdziwe, choć podwójne święta. Jak się okazało u matki nikt nie
        czekał na niego z kolacją (rok wcześniej mój M. kłócił się z ex 21 o
        dziecko i dopiero płaskawie dała nam go na noc i po 21 zasiedliśmy
        do kolacji), nikt nie połamał się z nim opłatkiem, został mu tylko
        wskazany prezent pod choinką. W zeszłym roku ex naobiecywała mu
        złotych gór, Młody chciał jechać, pomimo, że to były nasze święta.
        Zgodziliśmy się, ale oczywiście ex nie zamierzała po niego
        przyjeżdżać. Finał znacie - nastąpiło skłócenie rodziny. Z teściami
        do tej pory jest drętwo. Miną wakacje i kolejne święta - z ex. Nie
        wydaje nam się, żeby exiara przyjechała po syna. Święta ułożyły się
        w środku tygodnia - ja pracuję, więc prawdopodobnie zostaniemy w
        domu. Zobaczymy...
    • reksia Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 09:17
      "Macochowe problemy" dotyczą również tych osób, które nie wychowują
      pasierbów 24/dobę i bardzo często są równie intensywne( często przez
      ograniczony kontakt z rodzicem, powiedziałabym nawet, że wyrażane z
      większą siłą emocjonalną ).
    • lilith76 Re: kiedy jest się ta macochą 24.06.08, 11:29
      Po części masz rację.
      Termin powstał w czasach, gdy nie było czegoś takiego jak powtórne związku, przy jednoczesnym dobrym zdrowiu poprzedniego partnera. Czasy się zmieniły, więc co - wprowadzić nowy termin, np. pół-macocha, ćwierć-macocha, week-macocha wink
Pełna wersja