spytek1970
03.07.08, 19:43
witam wszystkich, jestem nowa, mój problem może wam się wydać błahy
ale mnie nurtuje od jakiegoś czasu, mam dwie córki 16 i 10 lat z
pierwszego małżeństwa, rozwiedliśmy się gdy miały 7 lat i rok, od 5
lat mieszkamy z moim nowym facetem, od 4 jesteśmy małżeństwem,
wspólnych dzieci brak, mąż jest partnerem idealnym i w ogóle
świetnym człowiekiem, dobrym ojczymem dla dziewczenek, czasami
wydaje mi się że aż za dobrym, strasznie je rozpieszcza, kupuje im
wszystko co chcą, dużo zarabia, nie mamy żadnych problemów
finansowych, więc niby jest ok, on mówi że dzieci muszą mieć
poczucie bezpieczeństwa i trzeba je rozpieszczać, że chce by były
szczęśliwe, chce im dać to czego sam nie miał w dzieciństwie, chce
żeby miały świetne wykształcenie, żeby miałe łatwe życie, córki
mają wszystkie modne gadżety, ciuchy, kosmetyki, prywatne lekcje
angielskiego, francuskiego, lekcje tańca, tenis, gimnastyka
artystyczna, wakacje za granicą, obozy językowe, kino, teatr, basen
kiedy chcą, ja nie narzekam bo mąż nie robi tego na pokaz i
dziewczyny naprawdę z tego korzystają, nic nie jest wymuszone,
zwłaszcza że ich ojciec nie płaci alimentów (bo mało zarabia) i
kiedy z nim byłam nie obchodziło go z czego mam utrzymać dzieci
również po rozwodzie, więc teraz to miła odmiana, ale jakiś czas
temu moja mama powiedziała że przez to wszystko dziewczynki się
wywyższają, uważają że wszystko im się należy, to o czym inne
dzieci mogą tylko pomarzyć, że wyrosną z nich egoistki, nie będą
szanowały pracy innych, że wszystko im za łatwo przychodzi, ja
uwżam że mąż mógłby się jakoś ograniczyć, ale z drugiej strony stać
nas więc dla nas to co im dajemy jest czymś naturalnym, mój były
uważa że ojczym kupuje sobie dziewczynki, że są rozpieszczone, ja
tego nie widzę, nie mają wygórowanych żądań, chcą mieć to co im się
podoba (np ciuchy) albo to co je interesuje (uwielbiają podróżować,
zwiedzać różne kraje, kino) jak to dzieci, ale dlaczego im tego nie
dać? obie b.dobrze się uczą, właściwie nie mamy z nimi problemów,
czy rzeczywiście wyrosną z nich egoistki? co o tym myślicie? czy
takie rozpieszczanie to dobry sposób na wychowanie?