pola.cocci
04.07.08, 11:17
Witam ponownie, jakis czas temu pisalam, ze mam b. negatywne
podejscie do mojej pasierbicy i ze chce to zmienic. No i od kiedy
przyjechala do nas na wakacje to staram sie to postanowienie
wprowadzic w zycie.
Dwa pierwsze dni byly super (pisze o sobie bo Mala generalnie jest w
porzadku - nawet jak ja nie jestem), bylam dla niej mila i
sympatyczna i przychodzilo mi to z latwoscia, naturalnie. Wszyscy
byli zadowoleni. A potem znow cos zaczelo sie psuc, cos zlego we
mnie probuje wstapic i znow mam jakies opory, problemy, obiekcje -
najgorsze ze w zasadzie bez powodu, ale staram sie z tym walczyc.
Zupelnie nie wiem dlaczego taka jestem. Nie wiem co ja cierpie to
tej dziewczynki??
A tak generalnie to mam wrazenie, ze macocha i tesciowa to jakos "z
tradycji" sa raczej zle - czy to nie jest podswiadoma (a czasem
swiadoma) walka o uczucia mezczyzny.
Pozdrawiam i staram sie nadal