dyderko
08.07.08, 15:09
Na Rozwodach jest link o niepłaceniu alimentów za czas gdy dziecko
przebywa z ojcem. Ktoś się wypowiadał że alimenty uwzględniają
wszelkie potrzeby dziecka łącznie z wakacjami, książkami czy nową
garderobą. Natomiast ja znam przypadek który twierdzi że alimenty to
alimenty ale ojciec ma obowiązek dopłacać do wszystkiego co nie jest
ani jedzeniem ani płatnościami (tj. wprawdzie nie ma wołania o zwrot
za nowe spodnie ale o zimowej kurtce, że syn potrzebuje a tatuś ma
połowę za nią zwrócić, jest). Ostatnia sprawa o podwyższenie
alimentów też wynikała z tego że tatuś nie dołożył do czegoś poza
alimentami i sąd się do tego przychylił podwyższając je.
Mam problem, była mojego M zażądała (jak co roku) dopłaty połowy
ceny do wakacji dzieci (poza alimentami). M dostał niespodziewaną
premię więc nie dość że dołożyliśmy do tych wakacji to jeszcze
zorganizowaliśmy im jeszcze jeden wyjazd. Ponieważ wakacje
zorganizowane przez matkę zabezpieczyły tylko dwa tygodnie,
wykupiliśmy im jeszcze wspólny wyjazd na obóz. Właśnie przyszedł
list pocztą, że jak chcemy by dzieci skorzystały z basenu (to
ośrodek pływacki) to mamy im kupić kostiumy kąpielowe i czepki, bo
nie mają… Mój chłop się gryzie bo mówi że jak ją zna to ona nie kupi
a ja mam już całkiem dość. W świetle tego co czytam to jak on
dokłada do jednych wakacji poza alimentami to ona powinna do tych
organizowanych przez nas. Ja wiem że jak dzieci pojadą bez
kąpielówek to zepsuje im to wyjazd ale dlaczego mamy dokładać do
każdego jej pomysłu w sytuacji gdy nasze są tylko naszą sprawą? A
poza tym to nie był tekst „Wydałam wszystko, kupicie im kostiumy bo
ja nie dam rady.” ale „Mam nadzieję że pamiętasz że na obozie
pływackim potrzebne są kostiumy, czepki, dodatkowe ręczniki. Ja
kupię je dopiero gdy dostanę na nie pieniądze, nie licz że za Ciebie
założę.”
Powiedzcie czy przesadzam upierając się twardo że ani grosza więcej
na te wakacje. Mam coraz większe poczucie że jestem naiwnym
jelonkiem (co gorsza to głównie moja własna wina bo wprawdzie M nie
umie się manipulacjom byłej przeciwstawić ale pomysł z dodatkowym
obozem był mój) i czas przestać się dzielić jeśli nie muszę. Mam
taką myśl żeby przekazać dzieciom (ich matka ani telefonów ani
poczty nie odbiera), że bardzo nam szkoda ale jak tak to albo
zdecydują się jechać bez kostiumów albo nie pojadą. Mam dość
ochraniania ich konsekwencjami tego, że matka uważa ich ojca za
skrzyżowanie dojnej krowy i chłopca do bicia.
Wybaczcie, znowu musiałam się wygadać. Ja wiem że traktuję to forum
jak Ścianę Płaczu” ale muszę się wygadać. Tym bardziej że wyjeżdżamy
właśnie w małą podróż poślubną i musiałam trochę frustracji uwolnić…