Dodaj do ulubionych

Może przesadzam???

09.07.08, 15:22
Witamsmile Poczytuje Was już od jakiegoś miesiąca i odważyłam sie wreszcie napisać. Mam nadzieję że jakoś dzięki Wam z dystansem podejdę do meczącego mnie problemu - być może to żaden problem tylko ja nie bardzo mam o tym z kim pogadać bo nie mam koleżanek w podobnej sytuacji. Mojego NM poznałam 4 lata temu. Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą, byliśmy obecni w swoim życiu. Od pól roku jesteśmy parą. Na razie z uwagi na pracę nasze relacje są piątkowo - niedzielne ale mam nadzieję że od września/października to się zmieni. Mój NM jest starszy ode mnie o 12 lat i ma córkę - obecnie 21 letnią która z uwagi na studia mieszka razem z nim od 2 lat. Problem polega na tym że Młoda kompletnie nic w domu nie robi - traktuje mieszkanie trochę jak stancje. Tzn.postawiona przed murem posprząta czy też pójdzie na zakupy ale za każdym razem trzeba ją o wszystko prosić. Rozmawiałam z NM na ten temat jeszcze jak nie byliśmy parą i juz wtedy mnie to wkurzało: facet przychodzi po 10 godzinach z pracy a tu obiad musi ugotować a Młoda na pytanie czy woli kotlety czy gulasz odpowiada znudzonym tonem "no nie wiem...". Teraz myślę o tym jak to będzie jak już zamieszkamy razem. Wiem że będzie mnie to wkurzało bo choć lubię prace domowe i NM dużo w domu robi to nie wyobrażam sobie sytuacji, w której my wieczorem wracamy zmeczeni z pracy i zasuwamy w domu a młoda zyje tak jak dotychczas. Rozmawiałam na ten temat z NM, bo nie chcę żeby to wyglądało tak że ja się wprowadzam i ściągam Młodą na ziemię obarczając ja jakimiś obowiązkami, uważam że NM powinien powoli zmieniać ten układ jeszcze zanim zamieszkam z nimi na stałe - rozmawiałam z nim na ten temat i obiecał, że porozmawia z Młodą na temat jej obowiązków w domu. Tak się tylko zastanawiam czy ja nie przesadzam? Czy nie za bardzo martwię się na zapas? Może powinnam poczekać że samo sie jakoś ułoży?
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 15:30
      Nie wiedzisz jej roli czasami przez pryzmat "kobiety w domu" do
      ktorej naleza obowiazki, podczas gdy mezczyna powinien odpoczywac,
      bo przeciez on PRACUJE? Mloda powinna prowadzic ojcu dom, tak?
      • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 16:26
        Nie jest tak że widzę ją w roli kobiety w domu ojca, jak to ujęłaś.
        Uważam jedynie - byc może to kwestia wychowania, że rzeczą naturalna
        jest fakt, iz dzieci mają w domu jakies obowiązki. Nie chodzi mi oto
        że skoro NM pracuje to Młoda powinna przejąc na siebie obowiązki
        zwiazane z prowadzeniem domu. Mysle jednak, że zrobienie drobnych
        zakupów, typu chleb, mleko, nasypanie kotu jedzenia do miski czy
        obranie raz na jakis czas ziemniaków nie jest zadaniem
        przekraczającym możliwości 21 letniej osoby.
    • coccolona Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 15:34
      Gdy zamieszkasz z nimi, to na bank bedziesz darmowa sprzataczka i kucharka dla
      tej doroslej dziewczyny, wiec sie porzadnie zastanow, czy tego chcesz. A nie
      moze facet zamieszkac u ciebie? Mialabys o tyle fajnie, ze nie musialabys
      widywac pasierbicy.
      • kopina77 Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 16:26
        Rozumiem że się obawiasz jak będzie.Mam tylko pytanie czego się
        obawiasz bardziej:sprzątania i gotowania czy pasierbicy i jej
        relacji z ojcem?Jest to bardzo życzliwe pytanie.
        Jeżeli tylko sprzątania po dorosłej latorośli to faktycznie musisz
        porozmawiać z partnerem.Dom to nie hotel i każdy jego mieszkaniec
        musi mieć swoje obowiązki.Na początku będzie trudno, bo do dobrego
        szybko się człowiek przyzwyczaja i 21-latka która nic do tej pory
        nie robiła nie będzie szczęśliwa ze zmian.(winna i tak będxziesz ty-
        niestety).Myślę jednak że z czasem wszystko się ułoży.
        Powodzenia.
        • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 16:31
          Nie obawiam sie relacji partnera z Młodą. Bardziej tego, że takie
          pierdoły dnia codziennego urosną szybko do rangi problemu -własnie
          ze wzgledu na fakt, że latorośl nie jest przyzwyczajona do robienia
          czegokolwiek, a dom traktuje własnie jak hotel. Pewnie musze
          rzeczywiście poczekac na dalszy rozwój wypadków
          • coccolona Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 16:38
            W kazdym porzadnym domu dzieci sa wychowywane od malego w poczuciu obowiazku,
            kazdy ma swoje zadania, chocby jakies drobne. W innym razie wyrastaja na takie
            obiboki, jak twoja pasierbica. To normalne, ze cie szokuje jej postepowanie. Na
            pewno przez dlugo jeszcze nie bedzie sama pracowala, tylko doila pieniadze od
            ojca, dopoki to mozliwe.
            • kopina77 Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 17:05
              Coccolona z czego bierze się Twoja obsesja dojenia kasy od tatusia
              (często ten wątek poruszasz???????)wink))
              Wracając do 21-latki to taką też byłam.Moja mamusia wyręczała mnie
              we szystkim(przyniosła, podała, pozamiatała).Fakt,że nie przeginałam
              (to odnośnie tego obiadu i słów...Nie wiem...)Życie ze mnie zakpiło
              i po wyprowadzeniu się od rodzicielki za....(nie chcę być wulgarna)
              jak osioł.Sprzątam, gotuje, prauje, piorę i gdzie w serduchu mam żal
              do mamy że mnie nie zmuszała do obowiązków domowych, może byłoby mi
              teraz łatwiej.
              Pasierbica też się może nauczyć, a może okaże się że wcale nie
              bęfdzie to dla niej problem wink))))
              • annabel_lee Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 11:21
                Kopina77 zgadzam się z Tobą w 100%. Ja w domu też nie musiałam robić NIC.
                Czasami posprzątałam swój pokój jak już nie dało się przez niego przejśćwink Moja
                mama pracowała jak wół, a potem wracała do domu i sprzątała po dorosłej
                pannicyuncertain Żyłam sobie jak królewna, dopóki nie zamieszkałam z moim obecnym mężem
                i jego dziećmi. I nagle okazało się, że NIC nie potrafię zrobić. Zupy ugotować,
                prania nastawić... I dokładnie tak samo jak Ty, uważam, że moja mama popełniła
                błąd nie zaganiając mnie do pomocy. Dlatego u nas dzieci już od najmłodszych lat
                mają swoje obowiązki-trzylatka sprząta po sobie zabawki, ścieli łóżko, itp., a
                siedmiolatek np. pomaga sprzątać po posiłkach. I krzywda im się nie dzieje.
                Dlatego myślę, że 21latce tym bardziej korona z głowy nie spadnie jak pomoże w
                obowiązkach domowych...
                PS. Kopina, muszę się do Ciebie odezwać na maila, bo strasznie Cię
                zaniedbałam(pochłonęły mnie bardzo pewne starania, niestety na razie nieudanecrying
                • 13monique_n Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 12:09
                  Kopi i Annabel - fajnie jest to przeczytac, co piszecie. Mnie mama
                  zaganiała do obowiązków od małego (siostrę również). A teraz
                  moje "biedne" dzieci płci róznej (tj. chłopak i dziewczynka) też
                  mają przerąbane, bo mają obowiązki stałe oraz dorywcze.
                  I w efekcie sporo potrafią zrobić. A z takich wpisów jak Wasze
                  dowiaduję się, że to jednak jest potrzebne (bo moje nastawienie
                  mogło być skrzywione przez mamcię w druga stronę ;D)
                  • kopina77 Re: do 13monigue_n 10.07.08, 16:26
                    Niestety nauczona własnym doświadczenie stwierdzam że moje pociechy
                    mają też przerąbane.I zasuwają jak ten biedny Kopciuszek.
                    Synek broni się jeszcze ostatkiem sił.: A co ja baba jestem że będę
                    sprzątał-mówi. wink))))))
                    Biedactwa.(hi,hi)
                    • 13monique_n Re: do 13monigue_n 11.07.08, 13:40
                      kopina77 napisała:

                      >moje pociechy
                      > mają też przerąbane.I zasuwają jak ten biedny Kopciuszek.
                      Powiem moim, że nie są sami big_grin Może im będzie lżej? Albo założą
                      stowarzyszenie z Twoimi i innym, celem wspierania się wzajemnego
                      dzieci,które muszą "coś" zrobić w domu big_grin

                      > Synek broni się jeszcze ostatkiem sił.: A co ja baba jestem że
                      >będę sprzątał-mówi.
                      Hmmm, przyznam szczerze, że od mojego syna akurat tego nigdy nie
                      usłyszałam. On zupełnie naturalnie przyjmuje kolejność na zmianę z
                      siotrą. Co więcej, kuchmistrz jest z niego o niebo lepszy niż z
                      niej smile))) Więc ma podwójnie przerąbane, bo częściej pod moją
                      nieobecność gotuje, czy ogólnie coś do jedzenia robi smile
                • kopina77 Re: do annabel_lee 10.07.08, 16:13
                  Jak zobaczyłam Twój nick to się ucieszyłam( bardzo) i faktycznie
                  czuję się zaniedbana wink))))
                  Dawno Cię nie było...
                  Mam problem z pocztą, nie mogę wysyłać wiadomości, ale może mężuś w
                  najbliższych dniach zrobi coś z tym...
                  Do usłyszenia.
                  • annabel_lee Re: do annabel_lee 10.07.08, 19:37
                    Przepraszam Kochanawink Postaram się poprawićwinkJa mam taką dziwną przypadłość, że jak nie odpowiem od razu na maila, smsa, itp. to potem po miesiącu odkrywam, że chyba zapomniałam komuś odpisać... Może wiecie jak to się leczy?tongue_out Kopina, a jak Ty sobie radzisz z wakacjami?? U nas niezły dom wariatów-przedszkole się skończyło i codziennie trzeba organizować czas Młodym. Jesteśmy na etapie wycieczek rowerowych, głównie do babci na wieś, dzisiaj ustawiliśmy tam basen i od jutra będziemy się pluskaćwink Więc po całym dniu tych wszystkich atrakcji padam na noswink
                    PS. Prawie_macoszko przepraszam za ten OT, już nie będę, obiecujęsmile
    • luna67 Re: Może przesadzam??? 09.07.08, 18:06
      Nie, nie przesadzasz. Mam w domu prawie 20-sto letnia core, ktora oprocz
      studiow, dorabia do kieszonkowego (a naprawde nie musi), i ma tez obowiazki domowe.

      Ale byl czas kiedy musialam ja odciazyc od prac domowych (egzaminy), i po tym
      "stresie" myslala, ze to tak juz zostanie, o jej, alez sie zdziwila jak po
      uprzednim proszeniu o pomoc w przygotowaniu obiadu, z czego sie nie wywiazala,
      zastala na talerzu nie upieczony dla niej kotlecik, przystrojony krazkiem
      cytrynki i natka pietruszkismile.

      Pamietaj o tym, ze kazdy zachowuje sie tak, jak mu na to pozwoliszsmile)) Twoj M
      powinien zanim sie wprowadzisz uzgodnic z corka tzw. organizacje prac domowych;
      co, kto, gdzie, kiedy i jak, bo "PO" bedzie za pozno. A jak sie wprowadzisz, to
      odciazysz w pewnym sensie obowiazki twojego M i jego corki, bo prace domowe beda
      podzielone nie na dwie osoby lecz na trzy. Ale nie licz, ze pasierbica bedzie
      tobie wdziecznasmile))

      Powodzenia
      • chalsia Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 00:56
        > "stresie" myslala, ze to tak juz zostanie, o jej, alez sie
        zdziwila jak po
        > uprzednim proszeniu o pomoc w przygotowaniu obiadu, z czego sie
        nie wywiazala,
        > zastala na talerzu nie upieczony dla niej kotlecik, przystrojony
        krazkiem
        > cytrynki i natka pietruszkismile.

        boskie smile))
    • reksia Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 06:51
      Jak ją wychował, taką ją ma wink
      Rodzice zazwyczaj sa dumni z własnych dziecismile Nie obawiasz się że
      urazisz ego taty - wskazując na nieporadność życiową córy ?

      ...a swoją drogą chyba faktycznie kobiety, które wchodzą w związki
      gdzie tatusiowie wpatrzeni są w swoje księżniczki, po prostu z
      dziewczynkami rywalizują.

      Widzę to też w zachowaniu mojej Nexi. O ile bardzo chetnie zabierali
      na spacer syna, o tyle gdy wybierała się z nimi dorastająca panna
      powstawał drobny zgrzyt. Ze strony obydwu panien.

      • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 07:57
        Nie obawiam się , że urażę NM bo rozmawiałam już z nim na ten temat i to nie
        raz, kiedy jeszcze nie byliśmy parą. Nie mam też o co rywalizować z Młodą -
        wszak relacje jakie łączą mnie z jej ojcem są zgoła inne niż te które łączą ich.
        Co do wychowania - NM rozwiódł sie z mamą Młodej kiedy ona miała 5 lat, więc to
        że tak jest obecnie składam bardziej na karb nieustalenia pewnych zasad, co
        zapewne było wynikiem początkowego zachłyśnięcia się faktem że oto dziecko
        weekendowo- wakacyjne zamieszkało z nim na stałe. Jeżeli idziemy do kina, czy
        gdzieś na spacer często zabieramy ją ze sobą. Nie stanowi to żadnego problemu,
        bo poza problemem kompletnego braku zainteresowania kwestiami domowymi to
        świetna dziewczyna. A co do dojenia kasy - jak ładnie to zostało nazwane- Młoda
        kasy nie ciągnie, wręcz trzeba ją nieraz namawiać żeby sobie coś kupiła . Poza
        tym - w końcu to jego córka więc dla mnie oczywistym jest, iż on ją utrzymuje.
        • 333a13 Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 08:42
          Moim zdaniem raczej w kwestii obowiązkowości "Młodej" nic się nie
          zmieni... Jeśli taka dorosła kobieta nie ma poczucia, że
          jest "pasożytem" (nie pomaga, nie zarabia) i choćby z szacunku do
          ojca i jego pracy nie zrobi mu obiadu po ciężkiej pracy (studia poza
          sesją nie należą do super ciężkich obowiązków), to wydaje mi się że
          próby ograniczenia jej wolności napewno w domu nie przejdą bez echa.
          A na wychowywanie jest już trochę za późno...
          W takiej sytuacji myślę mogą mieć miejsce 2 scenariusze....
          Pierwszy bardziej prawdopodobny... Młoda nadal nic nie będzie robić
          i będzie korzystała z Waszej pracy (obiadki, pranie, pieniądze) a Ty
          będziesz zaciskać zęby i czekać aż pozna jakiegoś chłopaka i się
          wyprowadzi.
          Drugi scenariusz to próby zmiany porządku rzeczy najpierw prośby i
          groźby, co napewno będzie skutkowało konflikatami...
          Z punktu widzenia Młodej, to Ty będziesz winna "przewrotowi" w domu,
          bo jak Ciebie nie było to i nie było problemów, wymagań, dodatkowych
          kosmetyków w łazience itd...
          Mam nadzieję, że nie mam racji i wszystko ułoży się jak najlepiej.
          Powodzenia
          • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 08:58
            Jest trzecie rozwiązanie, które we wczorajszej rozmowie zaproponował NM. Ale jak
            o nim myślę to ściska mnie w dołku. Oprócz domu Nm ma również mieszkanie w
            centrum, które wynajmował studentom, ale od września nie szuka nikogo chętnego
            do wynajęcia, chce je przepisać na Młodą. Nie wiem jednak jak ona odbierze taki
            gest ojca dot. usamodzielnienia się (oczywiście tylko w zakresie samodzielnego
            mieszkania). Ponieważ rozmawiał już z Młodą nt. jej obowiązków domowych
            poprosiłam go żebyśmy zaczekali na efekt tych rozmów. Wyprowadzka Młodej jest
            dla mnie ostatecznością, której chciałabym uniknąć. Co do kosmetyków w łazience
            - mamy osobną łazienkęsmile
            • dyderko Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 09:41
              A ja właśnie myślę że wyprowadzka młodej jest najlepszym
              rozwiązaniem. Młoda nie jest malutkim dzieckiem tylko dorosłym
              człowiekiem, który gdyby chciał mógłby nie tylko siebie utrzymać,
              zadbać to jeszcze dbać o własne dzieci. Dziewczyna zaczynając życie
              obok ale w pobliżu opiekuńczego ojca mniej by odczuła szok
              wywołany „odcięciem pępowiny”. Poza tym, na początku wspólnego
              życia, nie jest Wam potrzebna widownia i krytycy trudnego okresu
              docierania się pod jednym dachem.
              • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 09:53
                Sama nie wiem - byc może byłoby to najprostsze rozwiązanie. Z drugiej strony NM
                przez wiele lat walczył o to by mieć kontakt z dzieckiem (EX już w trakcie
                rozwodu była w ciąży z obecnym partnerem i od początku wyobrażała sobie jego
                rolę jako płacącego alimenty a nie utrzymujacego kontakt z dzieckiem tatusia, bo
                przecież ona ma partnera który będzie nowym tatą młodej - relację znam od samej
                Ex), tak naprawdę jako tako zaczęło być gdy młoda miała 13 - 14 lat , ale
                kontakty choć regularne+wakacje nie były zbyt częste z uwagi na 400 km
                odległości. Gdy Młoda zamieszkałą u NM z racji studiów dopiero zaczęły rodzić
                się między nimi jakieś głębsze relacje. Dlatego tez jestem trochę w kropce.
              • chalsia Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 23:59
                dyderko napisała:

                > A ja właśnie myślę że wyprowadzka młodej jest najlepszym
                > rozwiązaniem. Młoda nie jest malutkim dzieckiem tylko dorosłym
                > człowiekiem, który gdyby chciał mógłby nie tylko siebie utrzymać,
                > zadbać to jeszcze dbać o własne dzieci. Dziewczyna zaczynając
                życie
                > obok ale w pobliżu opiekuńczego ojca mniej by odczuła szok
                > wywołany „odcięciem pępowiny”. Poza tym, na początku wspólnego
                > życia, nie jest Wam potrzebna widownia i krytycy trudnego okresu
                > docierania się pod jednym dachem.

                calkowicie się zgadzam z powyższym.
                I nie rozumiem z jakiego powodu autorkę wątku coś za gardło ściska
                na myśl o usamodzielnieniu i wyprowadzce pasierbicy.
                • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 11.07.08, 08:02
                  Za gardło mnie ściska z uwagi na to o czym napisałam powyżej. Młoda byłą
                  dzieckiem wychowywanym z daleka od ojca, sporadyczne weekendy + wakacje. Jako
                  "przyjaciel domu"smileobserwowałam powolny i żmudny proces powstawania między nimi
                  jakiś głębszych relacji. Nie wiem czy Młoda nie odbierze propozycji
                  wyprowadzki/prośby/sugestii jako odstawienia na boczny tor. A tak trochę z innej
                  beczki: myślicie że mama Młodej powinna partycypować w kosztach utrzymania
                  mieszkania i dawać jej jakieś pieniądze? Młoda nie rozmawia na ten temat z ojcem
                  (zapytana wprost unika tematu i odpowiedzi) ale wygląda na to że odkąd
                  zamieszkała z ojcem EX nie daje jej żadnych pieniędzy - rozumiem że Młoda
                  mieszka z tatą więc ten pokrywa rachunki domowe, karmi ja i ubiera ale mama nie
                  daje chyba żadnego kieszonkowego. Temat delikatny ...NM stać na to żeby pokrywać
                  wydatki Młodej nawet jak zamieszka osobno, ale chodzi mi o samą zasadę. Jak
                  myślicie?
                  • kicia031 Re: Może przesadzam??? 11.07.08, 10:20
                    Jak
                    > myślicie?

                    Myslimy ze oboje rodzice ppowinni lozyc na dzieci, no chyba ze
                    ustalili wspolnie inaczej za wzgledu na jakies szczegolne
                    okolicznosci. Ale rozumiem, ze tu one nie zachodza?
                    • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 11.07.08, 11:12
                      Nie było żadnych ustaleń w tej mierze. Dopóki Młoda mieszkała z mamą NM płacił
                      alimenty + regularne zakupy ciuchów, dodatkowe kieszonkowe we wrześniu (wiadomo
                      szkoła), wakacje, ferie. Na to że mama Młodej nie daje chyba jej żadnej kasy
                      wpadł sam NM kiedy Młoda poprosiła o pieniądze na podróż do domu (do tej pory
                      był pewien że Ex daje Młodej jakieś kieszonkowe). Młoda od niego kasy dostaje
                      niewiele, chyba że idzie sobie coś kupić z ubrań, czy kosmetyków. Raczej
                      pieniędzy nie rozwala bo praktycznie z uwagi na sesje przesiedziała cały miesiąc
                      w domu - w tym sensie że nie wychodziła ze znajomymi. Z nami jak chodzi to za
                      wszystko płacimy. I znowu - boję sie że jak NM teraz pogada z Ex to ona odbierze
                      to na zasadzie że jak "tatuś znalazł sobie panienkę to mu na córkę kasy szkoda",
                      a to przecież nie oto chodzi. Jak Młoda zamieszka osobno to kroi się wydatek
                      rzędu ok. 2 tys miesięcznie, no bo opłaty za mieszkanie, media, no i dziecko z
                      czegoś żyć musi, zastanawiam się tylko czy powinnyśmy coś dorzucić jako
                      kieszonkowe?
                      • chalsia Re: Może przesadzam??? 11.07.08, 12:23
                        prawie_macoszka napisała:

                        > Nie było żadnych ustaleń w tej mierze. Dopóki Młoda mieszkała z
                        mamą NM płacił
                        > alimenty + regularne zakupy ciuchów, dodatkowe kieszonkowe we
                        wrześniu (wiadomo
                        > szkoła), wakacje, ferie. Na to że mama Młodej nie daje chyba jej
                        żadnej kasy
                        > wpadł sam NM kiedy Młoda poprosiła o pieniądze na podróż do domu
                        (do tej pory
                        > był pewien że Ex daje Młodej jakieś kieszonkowe). Młoda od niego
                        kasy dostaje
                        > niewiele, chyba że idzie sobie coś kupić z ubrań, czy kosmetyków.
                        Raczej
                        > pieniędzy nie rozwala bo praktycznie z uwagi na sesje
                        przesiedziała cały miesią
                        > c
                        > w domu - w tym sensie że nie wychodziła ze znajomymi. Z nami jak
                        chodzi to za
                        > wszystko płacimy. I znowu - boję sie że jak NM teraz pogada z Ex
                        to ona odbierz
                        > e
                        > to na zasadzie że jak "tatuś znalazł sobie panienkę to mu na
                        córkę kasy szkoda"
                        > ,
                        > a to przecież nie oto chodzi. Jak Młoda zamieszka osobno to kroi
                        się wydatek
                        > rzędu ok. 2 tys miesięcznie, no bo opłaty za mieszkanie, media,
                        no i dziecko z
                        > czegoś żyć musi, zastanawiam się tylko czy powinnyśmy coś
                        dorzucić jako
                        > kieszonkowe?

                        eksia powinna współutrzymywać córkę, a w ilu % to zalezy jak się z
                        ojcem dziecka dogadają - ale punktem wyjsciowym do dyskusji jest
                        50/50.
                      • kicia031 Re: Może przesadzam??? 11.07.08, 12:30
                        A moze powinnas wstrzymac sie z zamieszkaniem o miesiac czy 2 i
                        pozwolic, by sobie napierw poukladali sprawy wewnetrzne? Bo
                        rzeczywiscie sytuacja jest niezreczna.

                        W dodatku mloda chyba taka bardziej niesmiala - skoro ma mozliwosc
                        teoretycznie wyprowadzenia sie, a nie korzysta? ja w jej wieku bylam
                        juz mezatka i matka, a od jakis 4 lat zylam marzeniem o wyprowadzce
                        z domu na swoje.
                        • prawie_macoszka Re: Może przesadzam??? 11.07.08, 12:55
                          Młoda nieśmiała i zamknięta w sobie...Mieszkanie wcześniej wynajmowali studenci,
                          ale skończyli studia. A co do mojego zamieszkania to data jest elastyczna i
                          uzależniona w dużej mierze od tego kiedy znajdę pracę w mieście NM. Pobieramy
                          się w maju przyszłego roku więc to data graniczna. Powiem szczerze początkowo to
                          nawet myślałam żeby przeczekać (kwestie kompletnego "nicnierobienia" w domu).
                          Młoda w przyszłym roku kończy licencjat więc i tak by pewnie wróciła do
                          rodzinnego miasta gdzie ma przyjaciół, nagraną pracę itd ale od października
                          idzie na drugi kierunek więc to stało się katalizatorem do rozmowy z NM, co
                          innego kilka miesięcy a co innego najbliższe 4 lata. W każdym razie jadę dzisiaj
                          i zobaczę czy rozmowy NM z córką przyniosły jakiś efekt...I wiem że może to nie
                          wynika z tych zapiskó ale naprawdę poza ta kwestia ja sie z młodą dogaduje.
                          Trudno mi tylko przychodzi zwracanie jej uwagi w takich podstawowych kwestiach
                          jak np. to , że skoro wypiła kawę to może mogłaby kubek zamiast na szafce
                          wstawić do zmywarki.
            • 333a13 Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 14:27
              smile pedagogikę specjalną, robiłam sobie też uprawnienia z anglika i
              dodatkowo pracowałam na studiach by zbytnio nie obciążać rodziców.
              Mieszkałam w akademiku, do domu miałam 400 km, więc mamusia raczej
              nie gotowała... (Nie twierdzę, że na studiach jest lekko ale bez
              przesady... chyba że mówimy o kierunkach technicznych smile.
              Co do 3 rozwiązania to jest ono chyba najlepsze z możliwych smile Panna
              się wkońcu usamodzielni, no i przy odrobinie chęci będzie miała
              jakieś pieniążki np. z wynajmu pokoju znajomym ze studiów...
              • kopina77 Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 16:21
                Hm...Trochę niepokoi mnie kwestia przeprowadzki Młodej.Potrzeba tu
                jednak empatii.Jak Ty byś się czuła gdyby ukochany tatuś znalazł
                sobie młodą panią, zamieszkał z nią,a Tobie z dnia na dzień kazał
                się wyprowadzić???Trochę przykro mimo wszystko, a tak jak piszesz
                prawie_macoszko dziewczyna nie jest taka zła.
                Najlepiej by było gdyby dziewczyna sama na to wpadła, z tą
                przeprowadzką(oczywiście wy musicie jej w tym pomóc(hi,hi))
                  • adela38 Re: Może przesadzam??? 10.07.08, 20:24
                    Mysle, ze jej wyprowadzka bylaby czyms najlepszym co was moze spotkac.Dziewczyna
                    jest dorosla i taka mozliwosc to bylby dla niej niebywaly luksus i oznaka
                    doroslosci.Wierz mi, ze pomimo ze by zamieszkala oddzielnie i tak by miala
                    kontakt z ojcem, bo przeciez ty nie masz nic przeciw i nie mieszkalibyscie
                    daleko.Wy jednak moglibyscie w spokoju budowac wlasna rodzine...
                  • reksia Re: Może przesadzam??? 11.07.08, 09:47
                    prawie_macoszka napisała:

                    > Własnie dlatego na myśl o tym rozwiazaniu ściska mnie w dołku. Ja
                    > osobiście wolałabym żeby się nie wyprowadzała, tylko zaczęła w
                    domu
                    > pomagac. Zobaczymy...

                    U nas przy wkręcaniu np przyjezdnej młodzieży (nienawykłej do prac
                    domowych ), najlepszy efek daje uśmiech.

                    Wspólne wykonywanie prac domowych i szczere pozytywne nastawienie
                    stosunku do dziewczyny, powinno wręcz pozwolić zacieśnić stosunki
                    rodzinne.

                    Może zacznij od wkręcania ją w proste czynności (np. mam prośbę!
                    pomóż mi przenieśc pranie, bo sama nie daje rady, dam Ci chwilkę
                    wolnego? odpocznij wreszcie od tej nauki i wymieszaj mi to ciasto).

                    Jeśli temu bedzie towarzyszył Twój uśmiech na twarzy mozliwe że
                    dziewcze da sie wkręcićwink Odpoczynek od nauki (taki tyci 5 minutowy)
                    też jej dobrze zrobi smileTrzeba to tylko podać z wyczuciem by
                    faktycznie np nie przerywać skupienia na nauce.

                    Takie wykonywanie pewnych czynności wspólnie da szanse na fajne
                    pogaduszki i budowanie pozytywnych relacji.
              • kopina77 Re: do 333a13 10.07.08, 16:22
                Też studiowałam pedagogikę specjalną i pracowałam przed urodzeniem
                dzidziusia w klasach integracyjnych.
                Studia faktycznie lekkie i przyjemne jeżeli ma się duszę humanisty.
                Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka