Propozycja rozwiązania waszych problemów.

10.07.08, 22:11
Kiedyś przeczytałam wywiad z chyba z córką Beaty Tyszkiewicz .Mówiła ona ze
gdy jej rodzice się rozeszli a mama miała nowych facetów nie miało to dla
niej znaczenia, bo to był tylko facet Mamy. Gdy próbował raz jej zwrócić uwagę
matka od razu przywołała go do porządku, że nie ma prawa zwracać jej córce
uwagi bo od tego jest ona. Oczywiście do tego pana trzeba było zachowywać się
grzecznie tzn. przyzwoicie.
Nie podam wam linka do tej wypowiedzi bo nie pamiętam gdzie to przeczytałam
Ale zacytuję coś innego ,zmieniłam sens wypowiedzi tej kobiety jak będzie ktoś
chciał to podam linka.

soniaaa napisała:

. Przebywając u mojego ojca
> gdy rozmawia ze mną zamyka drzwi, żeby towarzyszka jego zycia (od 10 lat)
> nie slyszala o czym rozmawiamy lub ją prosi o nie zabieranie glosu, bo to
> nie jej sprawa.

I przyznam się szczerze ze to mi się bardzo spodobało ,ten sposób rozwiązania
problemów. Nie ma wtedy zbędnych negatywnych emocji z obu stron jest czysta
obojętność nie zabarwiona niczym negatywnym. I taki sposób ja preferuje, bo
niby, dlaczego jakaś obca osoba,która nie jest z dzieckiem spokrewniona ma
prawo go karcić czy zwracać uwagę(inna sytuacja jest wtedy, gdy taki obcy
człowiek odgrywa rolę matki lub ojca, tą sprawę pomińmy)
Myślę, że zarówno sposób rozwiązania Beaty Tyszkiewicz jak i ojca soniaa jest
najlepszy ustawienie zarówno dziecka, jaki faceta kobiety. Wasze problemy są
spowodowane, że wasi mężczyźni nie potrafią ustawić zarówno dziecka jak i
partnera i być może i wy też ten błąd popełniacie.
Myślę, że obca osoba nie ma prawa zwracać uwag dziecku, moim zdaniem od tego
jest matka,ojciec a jeżeli na takie zachowania się pozwala tworzy się dziwna
sytuacja wręcz toksyczna zarówno dla tego dorosłego jak dziecka. Można takiemu
dziecku wyrządzić spora krzywdę wykształtowanie w takim dziecku, że obca osoba
ma prawo go traktować jak chce wykształtuję się wtedy u takiego dziecka brak
poczucia bezpieczeństwa.

    • reksia Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 10.07.08, 22:45
      Zdecydowanie też jestem zwolenniczką takiego postępowania by
      konflikty wynikłe z pasierbami regulowali rodzice.

      Natomiast mam wrażenie, że lansowaną na tym forum rolą macochy jest
      milczenie.

      Milczenie gdy pasierbowie wchodzą na głowę.
      Milczenie gdy Ex ma ochotę "przedyskutować" ważne dla niej kwestie z
      ze swoim Ex, dotyczące dzieci.
      Milczenie gdy z budżetu jej rodziny znikają pieniądze.

      Trochę dużo tego szacunku i kultury jak na jedną osobęwink
      • ava62 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 10.07.08, 23:32
        reksia napisała:

        > Zdecydowanie też jestem zwolenniczką takiego postępowania by
        > konflikty wynikłe z pasierbami regulowali rodzice.
        >
        > Natomiast mam wrażenie, że lansowaną na tym forum rolą macochy jest
        > milczenie.
        >
        > Milczenie gdy pasierbowie wchodzą na głowę.


        Gdy dzieci wchodzą na głowę i inne negatywne postępowania dzieci powinne być
        regulowane przez matkę albo przez ojca
        > Milczenie gdy Ex ma ochotę "przedyskutować" ważne dla niej kwestie z
        > ze swoim Ex, dotyczące dzieci.

        To już nie sprawa macochy
        > Milczenie gdy z budżetu jej rodziny znikają pieniądze.

        Masz na myśli kradzieże?
        • jayin Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 00:12
          Milczeć można bez problemu, jeśli sprawy toczą się nie na naszym podwórku i nie dotyczą w żaden sposób nas.

          Nie wyobrażam sobie milczenia owiec wtedy, kiedy coś się dzieje obok mnie i mnie denerwuje, albo niemile dotyka mnie samą. Sęk w tym, żeby najpierw "gadanie" skierować do "instytucji zarządzającej dzieckiem" - czyli np. ojca dziecka. Jeśli ten nie potrafi sobie poradzić z problemem, a problem ciągnie się dalej - i dalej mnie denerwuje

          Jeśli nie widzę, nie słyszę i nie ma to na mnie ŻADNEGO wpływu - to oczywiście milczenie nie jest problemem, bo nie ma co komentować czegoś, co nie działa nijak na moje własne życie i miejsce egzystencji.

          Jeśli jest inaczej - to milczenie wszędzie i zawsze - to po prostu albo konformizm, albo brak asertywności. Ewentualnie strach.

          Taka pokorna, mizerna owca, co to zawsze grzecznie się usuwa na bok, nawet własnym kosztem, żeby broń Boże nie wmieszać się w "nie swoje" sprawy. Straszna pozycja społeczna smile I marna godność osobista.

          A "nie swoje" sprawy są tylko wtedy, kiedy W ŻADEN sposób nie dotykają: wspólnego domu, wspólnego konta, wspólnego czasu. Na ogół w normalnych związkach nie ma takich "nie swoich" spraw. Chyba, że to jakiś związek patologiczny albo jakiś dziwny układ ekonomiczno-towarzyski.
        • reksia Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 09:57
          ava62 napisała:

          > reksia napisała:
          > > Milczenie gdy z budżetu jej rodziny znikają pieniądze.

          ava62 napisała :
          > Masz na myśli kradzieże?


          Nie przyszło mi na myśl. W naszym domu się nie zdarzają.
    • reksia Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 10.07.08, 22:49
      Ava propozycja rozwiązania problemów , która tak bardzo Ci się
      spodobała jest BARDZO INTERESUJĄCA - zastosuj smile

      Ciekawa jestem doświadczeń, które zbierzesz.
    • mamba30 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 09:30
      ava62 napisała:

      > soniaaa napisała:
      >
      > . Przebywając u mojego ojca
      > > gdy rozmawia ze mną zamyka drzwi, żeby towarzyszka jego zycia
      (od 10 lat)
      >
      > > nie slyszala o czym rozmawiamy lub ją prosi o nie zabieranie
      glosu, bo t
      > o
      > > nie jej sprawa.
      >
      > I przyznam się szczerze ze to mi się bardzo spodobało ,ten sposób
      rozwiązania
      > problemów.


      Rzeczywiście super sposób, ale chyba na to, żeby pokazać partnerce,
      że nic nie znaczy.

      Nie ma wtedy zbędnych negatywnych emocji z obu stron jest czysta
      > obojętność nie zabarwiona niczym negatywnym.


      Wątpliwe to jak dla mnie. Bo jeśli ja bym była na miejscu partnerki,
      to miałabym jak diabli negatywne emocje. Nie wyobrażam sobie w swoim
      domu takiej sytuacji, że ktoś zamyka przede mną drzwi, bądź zabrania
      mi prawa głosu.


      I taki sposób ja preferuje, bo
      > niby, dlaczego jakaś obca osoba,która nie jest z dzieckiem
      spokrewniona ma
      > prawo go karcić czy zwracać uwagę(inna sytuacja jest wtedy, gdy
      taki obcy
      > człowiek odgrywa rolę matki lub ojca, tą sprawę pomińmy)


      Chociażby dlatego, że to obce dziecko jest w moim domu i jeżeli nie
      respektuje praw panujących w nim, to nie widzę zupełnie nic złego w
      zwróceniu uwagi. Owszem, od karcenia są rodzice, ale jeżeli poproszę
      to obce mi dziecko o posprzątanie po sobie tudzież nie bałaganienie
      to korona mu z głowy nie spadnie.


      > Myślę, że obca osoba nie ma prawa zwracać uwag dziecku, moim
      zdaniem od tego
      > jest matka,ojciec a jeżeli na takie zachowania się pozwala tworzy
      się dziwna
      > sytuacja wręcz toksyczna zarówno dla tego dorosłego jak dziecka.
      Można takiemu
      > dziecku wyrządzić spora krzywdę wykształtowanie w takim dziecku,
      że obca osoba
      > ma prawo go traktować jak chce wykształtuję się wtedy u takiego
      dziecka brak
      > poczucia bezpieczeństwa.
      >


      Moja droga, w takim razie mój syn musi być nieźle zachwiany, bo M,
      który jest dla niego obcy zwraca mu uwagę i to nie jednokrotnie -
      mieszkamy razem. Ja się na to godzę, ba, wręcz kilka lat temu jasno
      postawiłam sprawę podczas wspólnej rozmowy, że M ma takie same prawa
      wobec syna jak ja i syn ma się go słuchać, kiedy mnie nie ma.

      Wiesz, śmieszne jest to poczucie bezpieczeństwa bądź jego brak, gdy
      ktoś obcy zwraca dziecku uwagę. Masz rację w tym, że od karcenia i
      wychowywania są rodzice. Daj mi proszę w takim razie radę, co
      zrobić, gdy dzieciak mojego M jest wredny i złośliwy, bo w dużej
      mierze mamusia go tak nastawia. mamusia o mnie do dziecka mówi per
      qrwa (dzieciak ostatnio sam nam to powiedział), tatuś przez wiele
      lat nie wyeliminował tłumaczeniem dziecku złych zachować. W takim
      razie co ma zrobić on? Pojechać i wpierdaczyć larwie, że tak się
      zachowuje i mąci dzieciakowi w głowie???? A co mam zrobić ja???
      Siedzieć cicho, jak obcy dzieciak sra mi na łeb w moim własnym
      mieszkaniu? A co jak ojca nie ma w pobliżu? Dalej uważasz, że nie
      powinnam zwrócić uwagi? No cóż, ja mam niestety z goła inne poglądy
      w tej materii.
      • ava62 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 12:17
        Nikt nie ma prawa Cię obrażać czy źle mówić i( per qrwa) ale od takiego
        korygowania jest ojciec ,Dlatego mówiłam kultura z obu stron i tylko tyle.Więc
        jeśli pasierb cię obraża reaguj np mówiąc ja do ciebie tak nie mówię. A
        najlepiej gdyby reagował na takie sytuację ojciec dziecka.
    • kicia031 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 09:52
      > soniaaa napisała:
      >
      > . Przebywając u mojego ojca
      > > gdy rozmawia ze mną zamyka drzwi, żeby towarzyszka jego zycia
      (od 10 lat)
      >
      > > nie slyszala o czym rozmawiamy lub ją prosi o nie zabieranie
      glosu, bo t
      > o
      > > nie jej sprawa.

      No coz, zyc z chamem przez 10 lat to rzeczywiscie trzeba miec
      zdrowie i silne nerwy.
      >
    • coccolona Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 09:54
      Ja w takim razie proponuje lepsze rozwiazanie. Totalna izolacja macochy od
      pasierbow - zeby jedna strona i druga nigdy nie musialy sie spotkac ani nawet o
      sobie slyszec. Tak, jakby nie istnialy. Spotkania ojca z dzieckiem poza domem
      macoszki.
      • koni42 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 11:17
        Nie widze powodow izolacji jednych od drugich. Problemy pasierbow i tak wroca
        rykosztem do nas. Wiadomo, ze to ojciec, czy matka powinni je rozwiazywac, ale
        gdy ich nie ma poblizu? POwiedziec: poczekaj jeszcze do 17h00, to ojciec Cie
        "postawi do kata", bo ja nie moge, bo ja sie nie wtracam. U nas jest sprawa
        postawiona jasno: nie jestem matka L., ale tak samo ja wychowuje, co drugi
        weekend, tak samo daje z siebie wszystko, bawie sie etc. W koncu przychodzi
        rowniez do mojego domu!!!Nalezy mi sie szacunek, moze nie milosc, ale szacunek.
        Moja corka z racji 24h spedzonych z moim obecnym mezem, jak z rowniez uczuc,
        ktorymi go darzy nie ma zadnych problemow z traktowaniem go jak ojca.
        Niedoposzczalne wrecz dla mnie jest ucinanie zdania ojczymowi i mowienia
        dziecku, ze to JA decyduje, bo on i tak nie jest ojcem. Dzieckao i tak to
        doskonale wie, ale potrzebuje jakiejs stabilizacji i w miare NORMALNEJ rodziny.
        Wzorca. Tak samo, jak nie wyobrazam sobie, ze moj maz wychodzi gdzies tylko ze
        swoja corka i generalnie, mentalnie nie ma go w domu jeden weekend na dwa.
        Tworzymy rodzine, taka troche inna, poskladana, ale rodzine i trzymamy sie
        razem. Zreszta zycie i tak pozniej zweryfikuje kto kogo darzy uczuciem,
        szacunkiem, kto kogo ma gdzies etc.
        • nangaparbat3 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 11:34
          Tak samo, jak nie wyobrazam sobie, ze moj maz wychodzi gdzies tylko ze
          > swoja corka i generalnie, mentalnie nie ma go w domu jeden weekend na dwa.
          A moze to właśnie xle, ze sobie nie wyobrażasz?
          Nie przyszło Ci do głowy, ze Twojej pasierbicy zwyczajnie nalezy sie od czasu do
          czasu, by ojciec poswięcił swa uwagę i czas tylko i wyłącznie jej?
          Nawet jesli sie ma kilkoro rodzonych dzieci, kazdemu nalezy sie czem troche
          indywidualnego zainteresowania.
          Ja nie mówie, żeby to był cały weekend - ale niech to bedzie tylko pół dnia
          poswiecone tej leniwej, gupiej, krnabrnej i przebieglej siedmiolatce.
          • coccolona Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 11:55
            > Nie przyszło Ci do głowy, ze Twojej pasierbicy zwyczajnie nalezy sie od czasu d
            > o
            > czasu, by ojciec poswięcił swa uwagę i czas tylko i wyłącznie jej?

            No wlasnie, czasem sie dziwie pasierbom, ze czesciej nie egzekwuja tego prawa.
            Tak samo, jak nie potrafie zaakceptowac do konca pasierbow, tak tez nie
            zaakceptowalabym ewentualnej nowej partnerki mojego ojca, gdyby moi rodzice sie
            rozstali. Akceptowalabym wybor ojca, ale nie chcialabym miec z jego nowa
            partnerka nic wspolnego i wolalabym sie z nim spotykac bez tej osobniczki.
            • koni42 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 12:13
              Nie wiem ile masz lat, ale zabrzmialo to troche dziecinnie. Moj obecny maz
              rozstal sie z matka swojego dziecka dwa lata przed poznaniem mnie. Dodtakowo
              mala byla dzieckiem z przyslowiowej wpadki i jak mi powiedzial moj maz,ze swoja
              ex meczyl sie dla dziecka wystarczajaco dlugo. Napisalam, ze nie wiem ile masz
              lat... Nie powinnas w ten sposob podchodzic do sprawy, bo nigdy nie wiadomo jak
              potoczy sie Twoje zycie. Nie zawsze wybieramy od razu wlasciwego partnera.
              Nowego (jak sadze) pasierb powinien ocenic wg jego charakteru i cech ze tak
              powiem osobniczych. Pamietaj, ze kazdy ma prawo do szczescia w zyciu. Dlaczego
              to Ty masz decydowac, czy chcesz widziec partnerke ojca, czy nie, a jkezeli
              bedzie chcial Ci ja przedstawic? Jego uczucia sie nie licza?
              *oczywiscie nijak sie to ma do sytuacji, kiedy ojciec ma kochanke, do ktorej
              odchodzi etc. To juz zupelnie inna bajka.
          • koni42 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 12:02
            Moze i sie nalezy, moze nasze myslenie zalezy od naszego charakteru, ucucia...
            Generalnie dla mnie takie zachowanie, to dzielenie sie na obozy: starzy, nowi. I
            stawianie barier. Nie wyobrazam sobie tez zostawic ich w domu i wyjsc z moja na
            miasto. Moim zdaniem wysylam wtedy komunikat: to MOJA corka, nie wtracaj sie w
            nasze sprawy, nasz swiat, zamykam za soba drzwi, uwazaj, zebym Ci nie przyciela
            nosa! Bedac razem staramy sie tworzyc rodzine,a nie ja dzielic na cudze, nasze,
            moje, twoje. Jednak kazdy ma swoje metody dzialania. Nie gardze innymi, tylko
            opisuje swoje.
            • nangaparbat3 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 13:03
              Tu nie chodzi o zadne dzielenie sie na obozy (nawiasem mowiac w Twojej rodzinie
              ewidentnie juz jest taki podzial: Ty, Twój maż i corka to jeden - pasierbica to
              drugi), tylko o prosty fakt, ze członkowie rodziny mogą, a ja uwazam ze też
              powinni, poswiecac sobie czas i uwagę - zwłaszcza uwagę! - indywidualnie - też,
              obok zycia obozowego.
              • nangaparbat3 a zwłaszcza 11.07.08, 13:05
                w przypadku dziecka, ktore ma kontakt z własnym ojcem raz na dwa tygodnie - a ty
                i Twoja corka macie go na co dzień, no weź, pomysl przez chwile.
            • kopina77 Re:do Koni 11.07.08, 16:07
              Koni, dobra kobieta z Ciebie ale strasznie narwana.Dlaczego tak Cię
              wkurza fakt spędania czasu z dziecka(nieważne czy pasierbem czy
              rodzonym).Nigdy nie spędziłaś czasu tylko z córą.Kino, lody??????
              Uważam że to fajna sprawa, takie posiadanie przez godzinę, dwie
              rodzica tylko dla siebie.Lubię takie chwile i moje dzieciaki też.I
              nigdy nie patrzyłam na to w kategoriach,że robię źle dla naszej
              rodziny.
              Mąż wychodzi z córką, nie po to aby was obmawiać i słuchać córki
              sekretów, ale po to aby z nią być, (tylko dla niej)Jesteś dla mnie
              bardzo ważna, kocham Cię i jem z Tobą lody.A Wy zostajecie w domu,
              nie jako porzucone, tylko kobiety które szanują relację ojciec-
              biologiczna córka.
              Tak to czuję i rozumiem.
      • nangaparbat3 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 11:29
        coccolona napisała:

        > Ja w takim razie proponuje lepsze rozwiazanie. Totalna izolacja macochy od
        > pasierbow - zeby jedna strona i druga nigdy nie musialy sie spotkac ani nawet o
        > sobie slyszec. Tak, jakby nie istnialy. Spotkania ojca z dzieckiem poza domem
        > macoszki.

        kto nie istnieje, nie ma problemow.
        Fakt.
      • chalsia Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 12:31
        coccolona napisała:

        > Ja w takim razie proponuje lepsze rozwiazanie. Totalna izolacja
        macochy od
        > pasierbow - zeby jedna strona i druga nigdy nie musialy sie
        spotkac ani nawet o
        > sobie slyszec. Tak, jakby nie istnialy. Spotkania ojca z
        dzieckiem poza domem
        > macoszki.


        a dlaczego akurat tak? Równie możliwa i dobra opcja to "dochodząca"
        macocha, czyli niemieszkająca razem z facetem.
    • dyderko Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 12:28
      Proponujesz lekarstwo gorsze od samej choroby. Ja też jestem za tym
      by nierodzic nie się wtrącał, nie pouczał, nie wychowywał na siłę.
      Ale nie tak ze wszystko co dotyczy dziecka ma być ukryte przed jego
      oczami i uszami! Jak to tak, jestem w swoim domu a tu ktoś zamyka mi
      drzwi przed nosem bo oni sobie muszą pogadać o nie moich sprawach?
      Jak to tak, trwa rozmowa przy mnie i ja nie mogę wyrazić swojego
      zdania, bo ojciec rozmawia z córką? To co, jestem dzieckiem w tym
      domu? Dzieckiem które nie ma prawa głosu? Jak chce się wychować
      dziecko w braku szacunku do partnera to jest to najlepsze wyjście,
      ale czy na pewno dla tego dziecka dobre? Bo dla partnera na pewno
      nie, czy dobre na dłuższą metę dla rodzica też mam wątpliwości.
      Ja podejrzewam, że Beata Tyszkiewicz jedynie nie pozwalała
      wychowywać swojego dziecka, wychodząc z założenia że od tego jest
      ona. Ale nie wierzę że jej partnerzy nie mogli się w ogóle w
      kwestiach dziecka odzywać czy nimi interesować. Kobieta z taką
      osobowością nie łączy się z miernotami, a tylko zdanie miernot nas
      nie interesuje.
      • nangaparbat3 Re: Propozycja rozwiązania waszych problemów. 11.07.08, 13:01
        Kobieta z taką
        > osobowością nie łączy się z miernotami, a tylko zdanie miernot nas
        > nie interesuje.
        >

        No nie wiem. W konfrontacji z biologicznym tata corki pani Tyszkiewicz malo kto
        nie wyjdzie na miernotęwink
Pełna wersja