watek depresyjny (ponizej poziomu morza)

18.07.08, 12:18
ktory tworze wylacznie w celu narzekania na moje beznadziejne zycie:

1. skonczyly mi sie wakacje, wyjatkowo krotkie w tym roku
2. wszyscy sa na wczasach, a jak mam huk pracy i sto milionow
dodatkowych rzeczy. wczoraj nie mialam czasu siku zrobic.
3. wszystko wskazuje na to ze do konca roku bede pracowac z
dziwadlem, niezrownowazonym emocjonalnie i beznadziejnie powolnym
4. Maly jest. moja odpornosc na niego znacznie obnizona
5. jeszcze mi dwa kilo zostaly do zrzucenia i trzymaja sie jak nie
wiem
6. syf mi na gebie wyskoczyl
7. nie mialam czasu na sport od 3 dni, bo wracam tak zrypana, ze
starcza mi tylko sil na nalanie lampki wina. albo dwoch
8. nie umiem sobie sama zrobic manicure, a nie mam czasu pojsc. w
nocy nieczynne. mam szpony
9. nieladnie wyszlam na zdjeciach z wakacji, mam wrazenie ze juz
jestem starym kapciem
10. jak bede tak marudzic, zrzedzic i kaprysic to na pewno NM mnie
porzuci i znow bede sama jak palec.

ooo.
no, to jakby ktos nie wiedzial to jeszcze wyjasnie, ze jestem
dzisiaj MACOCHA W DOLE. prosze o dobre slowo. albo chociaz
smieszne.
    • e_r_i_n You are not alone ;) 18.07.08, 12:41
      Może Cie to pocieszy, ze nie jestes sama wink
      konstancja16 napisała:

      > 1. skonczyly mi sie wakacje, wyjatkowo krotkie w tym roku

      A ja ich jeszcze nie miałam.

      > 2. wszyscy sa na wczasach, a jak mam huk pracy i sto milionow
      > dodatkowych rzeczy. wczoraj nie mialam czasu siku zrobic.

      Witaj w klubie.

      > 4. Maly jest. moja odpornosc na niego znacznie obnizona

      Małego nie ma. Co wydawało mi sie dobra wiadomoscia, ale w tym roku
      wyjatkowo tesknie smile.

      > 5. jeszcze mi dwa kilo zostaly do zrzucenia i trzymaja sie jak nie
      > wiem

      Taaa... wink

      > 6. syf mi na gebie wyskoczyl

      Od kiedy uzywam regularnie kosmetyko La Roche nie ma problemow z
      syfami. Polecam.

      > 7. nie mialam czasu na sport od 3 dni, bo wracam tak zrypana, ze
      > starcza mi tylko sil na nalanie lampki wina. albo dwoch

      A mi na dwa odcinki Housa. Orbitrek stoi i sie kurzy.

      > 8. nie umiem sobie sama zrobic manicure, a nie mam czasu pojsc. w
      > nocy nieczynne. mam szpony

      A ja nie lubie. W zwiazku z tym piekne zele, ktore sobie
      zafundowalam wlasnie poszly... do kosza. Zdjełam je sobie czyli smile

      Lepiej? wink
    • braktalentu Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 12:57
      Nic tak człowieka nie cieszy jak cudze nieszczęscie, więc pocieszam
      Konstancjo:
      - jestem z synkiem w szpitalu
      - mieliśmy wyjść w środę, ale stan się nie ustabilizował
      - mieliśmy wyjść dzisiaj, ale pojawiły się wymioty
      - we wtorek mieliśmy lecieć do przyjaciół. Bilety zapłacone, forsa
      przepadła
      - szpital jest przypadkowy, bo jechaliśmy z dzieckiem z gorączką.
      Mam zaufanie do lakarza prowadzącego, ale resztę personelu, z
      ordynatorem na czele kopałabym we wrażliwe części ciała (z wyjątkiem
      pań sprzątających, bo te akurat dwoją się i troją)
      - Jesteśmy na pediatri, a ja nie lubię dzieci. Więcej niż jedno to
      dla mnie tłum. Czuję się jak na dużej przerwie w szkole podstawowej.
      Rozmawiam przez telefon i na usta ciśnie mi się słynne "ja ci się
      tam ponawydurniam".
      - rodzice pozostałych pacjentów są z planety "zaprzyjaźnijmy się".
      NIE CHCĘ! Mam w dupie sraczkę ich dziecka i nie zamierzam opowiadać
      o migdałach swojego. Jedyną metodą na pozbycie się towarzystwa jest
      zaproponowanie swojego egzemplarza Polityki. Skutecznie odstrasza.
      - ostani raz spałam tydzień temu
      - chłop ostatni raz spał tydzień temu
      - pasierbica śpi do 12:00, więc gosposia nie odkurza, żeby Jej nie
      obudzić. Jak już z tąd wyjdę, to wrócę do brudnego domu.
      - sport? Tak, mogę się przejść od okna do drzwi. Assany odpadają bo
      przez cały oddział zamontowano okna w ścianach i
      wszyscy "zaprzyjaźnijmy się" przychodzą pytać co ja tu sobie
      porabiam.
      - jem gówno w postaci pączków, zupek z proszku i deserków dziecinnych
      - syf mi wyskoczył na środku czoła

      I jak mi tak strasznie źle, to myślę o mamie czterotygodniowej
      Marysi, którą przedwczoraj zabrali do szpitala specjalistycznego w
      Opolu (z Górnego Śląska), po to, żeby wczoraj przywieżć Ją z
      powrotem, bo wyniki badań okazały się błędne (maszyna w laboratorium
      się zepsuła). Myślę o Jej ojcu, który na światłach awaryjnych jechał
      za karetką przez Polskę, tłumacząc zatrzymującym Go policjantom, że
      w tej karetce jest Jego czerotygodniowa córeczka. I widzę Mrysię w
      inkubatorze dwie szyby dalej. Ma wenflon w szyjce.

      Więc chciałaś sobie ponarzekać, tak?
      -smile))))

    • matie.skowron Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 12:59
      No nie!!!! Konstancja TY masz doła????? Jak się jeszcze na tym
      forum nie ujawniłam to byłaś jedną z tych dziewczyn, których posty
      mi mówiły, że jednak można. Bo młody u Was często, a Ty sie w tym
      odnalazłaś. Bo kiedyś pisałaś jak się to Ciebie praktycznie nie ima
      uczucie zazdrości. Bo potrafiłaś młodego szczerze polubić. Bo nie
      szukałaś dziury w całym. Bo byłaś taka dojrzała (moje
      przeciwieństwo). I tak całkowicie nieegoistyczna (j.w.). Bo
      wiedziałaś jak do całokształu podejsć z poczuciem humoru. Bo.......
      (kilka mam jeszcze co najmniej punktów), ze prawie kiedyś chciałam
      Cię prosić żebysmy sie spotkały gdzieś na kawę jak wrócę do WWy
      (wolałabym to niż terapeutkę)!!!
      Jestem więc pewna że stan opisany jest stanem jak najbardziej
      przejściowym.
      A starym sposobem porównywania nieszczęć innych: ja też nie mam
      wakacji, za to M owszem właśnie z mala na plazy. Nie wierz ze jak
      jestes w ciązy (nawet z chłopakiem) to Ci sie cera poprawia -
      koszmar i w dodatku NICZYM praktycznie nie możesz się smarowac.
      Paznokcie to po ostatnich wyskokach M mam tak poobrgryzane, ze nawet
      gdybym miała czas to ze wstydu bym do kosmetyczki nie poszła. W
      pracy zajęć coraz mniej bo wszyscy powoli na mnie patrzą jak na
      inkubatar i wcale nie jestem taka pewna, czy to lubię!
      trzymaj się!
      • aldonakatarzyna Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 15:24
        no to ja chociaz podam rewelacyjny szybki sposob na pozbycie sie syfka-
        przylozyc zwilzona tabletke aspiryny na ok 10 min, mozna plastrem zakleic

        moi ida w niedziele do matki, niech zyje wolnosc i swobodasmile
        chociaz wiecie ze jakos lepiej sie zrobilo juz w 2 tyg pobytu, zaczeli zalapywac
        reguly domu i nawet maz cos tam sie stara wychowywac, no ale pojda do matki i
        bedzie od nowa..
        • konstancja16 Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 15:48
          eee, tego.... to ja juz odwoluje wszystko i czym predzej sie
          wdrapuje na jakas gorke.

          Braktalentu, zawstydzilas mnie okropnie, moje 'problemu' sa zupelnie
          na innym poziomie. trzymaj sie.
          a Ty, Matie, tym ze ja niby nieegoistyczna to ubawilas mnie do
          rozpuku wink
          swoja droga to takie typowe: 'Ty, dola? niemozliwe'. bo ja takiego
          pajaca z siebie robie, w zyciu i na forum, ze jak mam dola to i tak
          wszyscy mysla, ze tylko sie tak wyglupiam... no to juz niech tak
          zostanie.
          probujac pozytywnie wejsc w weekend pozdrawiam wszystkie macochy w
          dolkach i na gorkach.

          PS. Aldono, oczywiscie nie mam aspiryny pod reka. znalazlam w
          szufladzie jakis przeterminowany ibuprofen. nie wiem czy sie nada i
          na dodatek jest... W PROSZKU... eech, biednemu to zawsze i na
          pochyle drzewo....

          dzieki dziewczyny!
    • khaldum Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 16:58
      nie powinnam zakładać nowego wątku... moje przemyślenie - 1 etap przedawkowań u
      macoch nastąpił w okolicach 20 lipca....

      podnosząc cię na duchu:

      1. wakacje -w tym roku nie mam, rok temu też nie było sad
      2. huk PRACY - popatrz punkt 1
      3. współpracownicy : nierobów się pozbyłam, szukam nowych ...
      4. Pasierby są - przedawkowanie toksyczne nastąpiło....
      5.nadwaga - 4 kg
      6. syfy - polecam garniera żel dla nastolatków do mycia twarzy- ściąga nawet
      tusz wodoodporny
      7. sport ? marzę o siłowni....
      8. manicure- 2 żele mi odpadły - w sobotę nie ma wolnych terminów....

      dziecko mi wyjechało i tęsknię sad to ten 1 raz....
      • konstancja16 Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 17:15
        no niezle

        popatrzylam sobie po tytulach watkow. pierwsze trzy to: depresja,
        przedawkowanie i wiesci z frontu... kon by sie usmial. chyba
        rzeczywiscie cos wisi w powieetrzu. w drugiej polowie lipca gwiazdy
        nie sprzyjaja macochom. nic to, trzymajmy sie w kupie, to nie moze
        trwac bez konca. Twoja Rureckiej tez sie chyba skoncza kiedys te
        kolonie?
        • nsc23 Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 21:01
          Konstancjo - a propos Twoich postow w waktu niny - tez jestem bezdzietna macocha
          i mimo, ze bardzo bym chciala dziecko urodzic chociaz jutro to jeszcze co
          najmniej przez 4 lata jestem przywiazana lancuchem do uniwersytetu, takze mozesz
          liczyc na moje wsparcie - a dzieci nie lubie (tak generalnie), ale jestem pewna,
          ze swoje wlasne pokocham wink

          Wakacje skonczyly mi sie 4 dni temu, nastepne wolne mam w grudniu (nie mam nawet
          jednego dlugiego weekendu do tego czasu, zadnych wszystkich swietych ani nic)

          Rodzinke pozegnalam 4 dni temu i nie zobacze tez do grudnia.

          Koncze w tym roku licencjat i nie mam pomyslu na zycie tongue_out

          Mala jest u nas do poniedzialku, ale to akurat nie jest zly news - dzis mam na
          wieczor butelke Pina Colady i jakis film sobie znajde, a w weekend chetnie sie
          powyglupiam.

          A jezeli chodzi o teksty 'jak to? Ty masz dola? Niemozliweeeeeee' to dopiero jak
          wyladowalam u psychologa to sie ludzie zorientowali, ze moze jednak mozliwe tongue_out
          Na szczescie od tego czasu minelo juz troche i jest lepiej, ale przynajmniej
          wreszcie ktos zauwazyl, ze ja tez miewam gorsze dni smile

          No, trzymaj sie cieplo, bo bardzo lubie Twoje posty smile
          • konstancja16 Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 23:13
            Wiesz co Nsc? jak zaczytalam czytac to forum to jakos tak sobie z
            Twoich postow wykalkulowalam, ze Ty dzieciak jeszcze jestes. tak
            jakos z nich wynikalo, ze jestes mlodziutka bardzo i w sztampe
            wpadlam 'ot, mala dziewczynka, w dom sie bawi'. i to jeszcze na
            jakims zagranicznym wyjezdzie.

            a potem kilka razy sobie myslalam, ze moze powinnam odszczakac to co
            myslalam. bo niby mala dziewczynka, ale jakos dojrzale tak pisze,
            komentuje. nie wiem ile masz lat, ja tam uniwersytet pozegnalam 10-
            12 lat temu i w tamtym czasie to bylam naprawde gowniara. w sensie
            doswiadczenia zyciowego i dojrzalosci myslenia o zyciu, rodzinie i
            takich tam.

            moze dlatego, ze brzydka bylam i nikt mnie nie chcial. to zalozylam
            ze zostane stara panna. i prawie mi sie udalo wink))

            nie przejmuj sie w ogole tym, ze nie wiesz co dalej. ja, jak
            skonczylam studia, to sie prawie poplakalam. myslac o tym, ze
            najlepsze lata mojego zycia juz za mna i w ogole co ja ze soba
            zrobie. a potem dopiero sie rozkrecilo. bylo (i wciaz jest)
            dynamicznie, wesolo, miedzynarodowo. to czego chcialam nie umiejac
            zdefiniowac wczesniej jak wyobrazam sobie przyszlosc.

            to trzymaj sie tez, zdawaj egzaminy, krystalizuj plany (bez
            pospiechu) i fajnie bedzie.

            acha, znacznie mi juz lepiej w ogole.
            • nsc23 Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 23:25
              Konstancjo, bo jak dolaczylam do forum to mialam 21 lat (jak zostalam 'macocha'
              20), a teraz mam 22 (i pol smile) - i jestem dzieckiem, glownie ze strachu przed
              dorosloscia wink
              Egzaminy juz dawno za mna (sesje skonczylam w maju smile), teraz pracuje, ale
              zalapalam sie na prace, ktora jest duzo powyzej mojej wiedzy, wiec musze duzo w
              domu czytac i nadrabiac - chyba powinnam zaczac szukac drugiej, jako aktorka, bo
              jeszcze sie nikt nie polapal, ze sie czuje jakby do mnie po chinsku mowili smile
              A moj zagraniczny wyjazd trwa juz 5 lat, w rodzine sie nie bawie, bo... bo nie
              wiem czemu wink chyba dlatego, ze za pieniadze rodzicow to tak jakos glupio - niby
              moglabym tez za kase W, albo sie ruszyc do powazniejszesz pracy, ale chyba wole
              sie skupic na nauce. Jeszcze nawet razem nie mieszkamy, wlasnie z tego powodu, a
              jestesmy juz razem dwa lata.
              W ogole to jak znalazlam to forum, to mi sie wydawalo, ze rok czasu to hohoho
              jaki zwiazek, normalnie wszystko wiem, a teraz po dwoch latach mam wrazenie, ze
              nie wiem jeszcze nic smile W sumie duzo sie w moim podejsciu pozmienialo i chyba na
              lepsze, bo na poczatku troche sie ze wszystkim szarpalam i chcialam byc macocha
              idealna, a teraz jak nie mam ochoty to sie z nimi nie widze i jest ok, jak mam
              zly humor to nie staram sie na sile udawac, ze jest inaczej smile
              No i nie wtracam sie w ogole w sprawy eks-W. I duzo mi lepiej niz rok temu smile

              Ciesze sie, ze Ci lepiej smile i nie daj sobie wmowic, ze Ty nigdy nie masz dolow -
              niech ludzie wiedza, ze nie jestes niezniszczalna smile
    • luna67 Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 22:43
      a ja tak dla odmiany przyjmuje z pokora ciezki los przeplatany pozytywnymi
      uniesieniami;

      - dzieciarnia M byczy sie we wloszech (za ktore zaplacilismy dla swietego
      spokoju, ostatni raz!!!!!!!)- PLUS.

      - moje dzieciary zajete swoimi sprawami i znajomymi (siedza wlasnie na 2-gim
      pietrze i zaraz im przypieprze za glosna muzyke) - MINUS i PLUS

      - firma wlasnie wpadla (jak co roku) w dziore sesonowa) - MINUS

      - mialam dzisiaj czas na moje obrazy (ktore czekaja od grudnia na dokonczenie)
      - PLUS (moze poprosze was o ocene???????????? jakby ktos sie malarstwem interesowal)

      - niby moge sobie robic wczasy kiedy chce, ale...., ostatnio zatrudnilam dwie
      nowe pracownice na czas okreslony i musze sie im dokladnie przypatrzyc zanim
      zatrudnie na stale. - MINUS (zero urlopu w lecie)

      - w ramach inwestycji w firme otrzymalam zwrot od kasy finansowej, ale szykuje
      sie nowa inwestycja przekraczajaca moje mozliwosci (ryzyk fizyk)- PLUS (optymistka!)

      - dzieki podczytywaniu "Macoch" i ich rad, przetrwalam najciezsze chwile w zyciu
      (mam nadzieje) z chlopem z odzysku. - PLUS
      smile))))))))))))

      A ja i tak bede zawsze twierdzic, ze: "jak se poscielesz, tak sie i
      wyspisz"smile)))))))))
      • nsc23 Re: watek depresyjny (ponizej poziomu morza) 18.07.08, 23:00
        Luna, a co malujesz i w jakiej technice? Ja popelnilam w zeszlym roku portret W
        olejny, ale technika mi sie nie spodobala - albo cos skaszanilam, albo farby
        olejne nie sa takie fajne, jak je sobie wyobrazalam tongue_out Popelnilam tez potem jego
        portret olowkiem (to juz nie malowanie tylko rysowanie, wiem smile) i portret malej
        tez olowkiem, ale mi go wcielo, wiec chyba trzeba bedzie popelnic nowy wink
        • luna67 Re: do nsc23 22.07.08, 16:40
          Sorry nsc23, za tak pozne odezwanie sie, ale naprawde nie mam czasu nawet po
          glowie sie poskrobacsmile

          Maluje wszystko i wszystkimsmile; real i abstraktsmile, olejem, kreda, pastelami,
          wodnymi, a nawet swiecowymi (trudno uzyskac oczekiwany efekt, gdyz swiecowe nie
          lubia sie latwo "nakladac". I nie znalazlam jak do tej pory swojego
          odpowiedniego stylu, nic mi sie nie podobasad

          Moze mi sie uda moje "bazgroly" w linku przedstawicsmile (oczywiscie jak znajde
          czas).
          • nsc23 Re: do nsc23 22.07.08, 17:07
            Heh, ja niestety nie mam za bardzo czasu na malowanie/rysowanie, ale
            swego czasu moja ulubiona technika byly pastele olejne i
            plakatowki smile Teraz chyba olowek, bo nie ma balaganu i nie wymaga za
            wiele czasu smile Jak chcesz, to mozezmy sie wymienic linkami kiedys,
            musialabym jednak swoje 'dzielo' u W obcykac aparatem, bo wisi na
            honorowym miejscu (znaczy za telewizorem wink)
            • luna67 Re: do nsc23 23.07.08, 00:47
              Wlasnie nsc23 ten CZAS! ja tez nie mam go zawiele.

              Prowadze praktyke fizjoterapi medycznej, w najblizszym czasie chce sie
              rozbudowac i otworzyc nowa filiale z basenem i innymi duperelami. Nie wiem gdzie
              mam rece wsadzicsmile)), ale pomimo tego musze w najblizszym czasie znalezc czas
              dla siebie, dla moich hobby, bo inaczej zwariuje i padne na pysk.
              Ostatnio zafundowalam sobie web-stronke, ktora sama zaprojektowalam, no nie
              wiem..., ale moim zdaniem jest niedopracowana, musze zdjecia zmienic, bo robilam
              je na szybko bez inspiracj. Moze pomozesz? i podpowiesz? moze mam cos zmienic?

              www.seidler-physiotherapie.de/000001985b0d93482/032a8b9a3600a5d02/index.html
              Jak juz napisalam moje niektore obrazy (zaczete) leza juz pare miesiecy w moim
              atelier i nie daja mi spacsmile Ale jak mam troszeczke czasu, jak jest pusto w
              domu..., kupe spraw na glowie, ..., to tak dla odprezenia wyciagam moje farbki,
              pedzle, zaramowane plotna i maluje.... bez wzorow...., zamykam oczy i widze
              kwiaty, ludzi, zwierzeta, pejzarze, ktore przerzucam na plotno.

              Ty jedna wiesz jakie uczucia nami wtedy rzucajasmile)) wspomnienia, uniesienie,
              cele, porzadania i wyobraznia o przyszlosci, a nawet nienawisc i zalsmile Kazdy
              namalowany obraz ma swoja "dusze" i uczucia towarzyszace w czasie malowania.
              Pamietam jak malowalam portret mojej corki z kotmiem na reku (miala wtedy 5
              latek; towarzyszyly mi wtedy obrazy jej narodzin, jak po porodzie lezala mi na
              piersi i patrzala na mnie tymi kochanymi niebieskimi oczkami pelna podziwu.

              Mam na szczescie swoje alelier, w ktorym stoi nawet maszyna do szycia i nikomu
              nie przeszkadza balagan. Raz zrobilam "rambacamba" jak po powrocie z odwiedzin z
              Polsci zastalam moje atelier w katastrofalnym stanie (bylo to rok temu); moje
              drogie plotna kupione na urlopoie we wloszech pomazane wodno odpornymi mazakami,
              farby olejne wycisniete na paneli do ostatniej kropli, no i moj niedokonczony
              olejny obraz dokonczony kredka siecowa przez pasierba.

              Mnie jak to sie mowi mozna nas..ac na glowe, ale jak ktos moje "swiete" miejsce
              przekroczy ma ze mna wojne zaprogramowanasmile

              A linkami napewno sie wymienimy (jak znajdziemy czas)smile
              • nsc23 Re: do nsc23 23.07.08, 09:50
                Jak namalowalam portret W to wzielam markera i z tylu na ramie napisalam mu cala
                historie i dedykacje smile To byl prezent na pierwsza rocznice smile
                Niestety atelier wlasnego nie mam, bom studentka i ledwie jeden pokoj wlasny
                mam, ale w przyszlym roku bede miala wiekszy, to moze mi sie tam troche farb
                zmiesci smile (nie wspominajac o tym, ze przydalaby sie sztaluga jakas albo co wink)
                Stronka fajna - niestety nie mowie po niemiecku, ale wizualnie calkiem
                sympatyczna smile No i mi sie masazu zachcialo, a zamiast tego ide do pracy za
                chwile tongue_out
    • 13monique_n A ja Ci dziękuję, tak przy okazji :) 21.07.08, 12:13
      ... Macocho-w-dole smile
      sprawdź może sobie biorytm, czy horoskop, czy horoskop
      chiński/celtycki - tam gdzieś zawsze znajdzie się "naukowe"
      uzasadnienie doła. A na "naukowe" uzasdnienie czasem może poradzić
      tylko kieliszek lub dwa wina -
      www.thewinedoctor.com/austria/opitz.shtml
      Rzuć sobie okiem na pana opisanego tam - miałam okazję go spotkać
      (też w ciągu baaaardzo krótkiego urlopu) i spróbować jego win (z
      całej Burgenlandii).

      ad. 3 - Olej dziwadło, albo huknij, gdyby Ci robotę utrudniało,
      uniemożliwiało.

      a przeczytałaś tę Twoją "listę nieszczęść" NM? Może on coś poradzi?
      Czasem kochający facet ma doskonałe pomysły.

      PS Nie przejmuj się, jak ktoś pokochał marudę to i tak będzie kochać
      (wiem, ja kocham takowego ;-D). A Ty wcale do tego gatunku nie
      należysz, więc NM na pewno daruje Ci spadek formy smile
      • konstancja16 ale za co, Monique? 21.07.08, 15:17
        swietnie mi poradzilas z tym winem. akurat sobie zaplanowalam ze w
        tygodniu nie bede pic (ograniczenie alkoholu jako komponent niezbyt
        drastycznej diety). wiec musze wytrzymac do piatku. howgh, dam
        rade, zarobie sie i zabiegam i jakos zleci.

        co do horoskopow to niezmiennie mi sie sprawdzaja: twoje zycie
        bedzie szczesliwe, ale nie pozbawione problemow. bedziesz zdrowa,
        ale czasem zachorujesz. bedzie slonce, ale od czasu do czasu
        pokropi deszcz. bedziesz miec pieniadze, ale czasem beda sie
        konczyc.

        i jak tu nie wierzyc gwiazdom? wink
        • 13monique_n Re: ale za co, Monique? 22.07.08, 12:38
          Dziękuję za pisanie z humorem i swadą. O wszystkim. Nawet o tym
          dole. A że mam akurat kilka trudniejszych chwil, to taka trzeźwa
          lista problemów dużych i małych też pomaga. Choćby oderwać myśli big_grin

          konstancja16 napisała:

          > swietnie mi poradzilas z tym winem. akurat sobie zaplanowalam ze
          >w tygodniu nie bede pic (ograniczenie alkoholu jako komponent
          >niezbyt drastycznej diety).
          Ale wina chyba jakoś drastycznie nie zakłocają diety? Owszem, cukier
          jest podstawą fermentacji, ale wino ułatwia trawienie i ogólnie
          poprawia nastrój, dzięki czemu człowiek nie "zajada" zmartwień (no,
          akurat ja tracę apetyt w zmartwieniach, ale moja sis, to i owszem,
          pożera wszystko, jak leci)

          >wiec musze wytrzymac do piatku.
          A w piątek????? wink


          > i jak tu nie wierzyc gwiazdom? wink
          Toteż Ci mówię! rzeba znaleźć tylko ten "właściwy" big_grinDDDD
          • konstancja16 update dietetyczny 23.07.08, 13:18
            13monique_n napisała:
            > A w piątek????? wink

            odnosnie tego wyczekiwanego piatku to mam taki plan, ze bede jesc i
            pic wszystko na co tylko bede miec ochote. bo nadejdzie dzien
            przerwy w diecie. ja stosuje diete rotacyjna, z przerwami wink)

            nie polecam, bo nie jest to najskuteczniejszy rodzaj diety, ale za
            to jaki przyjemny! myslenie o weekendzie pomaga przetrwac trawiasto-
            marchewkowy tydzien.

            kiedys dostalam od Mamy taka ksiazke 'dieta weekendowa'. nie
            przeczytalam, ale stosuje, tylko odwrotnie. w tygodniu warzywa,
            salata, szparagi w kazdej postaci, marchewki, jogurty, troche
            chudego miesa i rybka - wszystko niskotluszczowo i
            niskoweglowodanowo. pelna organizacja, rozpisane godziny posilkow.
            a w weekend wolna amerykanka. wino. i rozne rzeczy do wina. na
            przyklad ten potwornie grozny zolty ser wink)

            da sie zyc, warzywka nie sa takie zle w ogole. zabieram sobie
            domowe lancze do pracy, na wczoraj NM ugotowal soczewice z warzywami
            przeroznymi, nawsypywal jakichs tajnych przypraw hinduskich i wyszlo
            super smaczne danie. prawie zapomnialam, ze to mial byc dietetyczny
            lancz.


            • konstancja16 i jeszcze troche pozytywow na polmetek tygodnia 23.07.08, 13:28
              jestem zdrowa jak kon! podejrzewali mi bogwieco ci znachorzy, cos
              mi tam wycieli, zbadali, ale to cos okazalo sie niezbyt grozne i nie
              powinno do mnie wrocic. jestem znowu w pelnej formie, moge juz
              biegac, plywac i jezdzic na rolkach.

              to sie szykuje do wrzesniowego cwiercmaratonu teraz. chcialabym
              wygrac zmywarke w tym roku, bo wlasnie nam sie zepsula. i
              oczywiscie nie mozemy znalezc gwarancji. o ile jeszcze byla jeszcze
              na gwarancji. kurna, co jej moze byc, tej zmywarce. odzwyczailam
              sie troche od moczenia rak, NM tez sie nie wyrywa. nie wiem czy
              mamy dosc naczyn, aby przetrwac do wtorku, kiedy to przychodzi pani
              Olga... co dalej? usterki zmywarki nie zaliczam jednak do problemow
              egzystencjalnych.

              jest OK w ogole. mam nadzieje, ze u Was tez.
              • nsc23 Re: i jeszcze troche pozytywow na polmetek tygodn 24.07.08, 01:18
                Konstancja,
                Chyba jestesmy na tej samej diecie wink
                To znaczy ja bylam wink w tygodniu na diecie z Vitalii, wszystko odwazane waga
                kuchenna pieknie i w ogole, a w weekend 'troche mniej rygorystycznie' wink
                Niestety bycie na diecie oznacza, ze musze sama sobie gotowac, kupowac kupe
                zarcia (bo codziennie co innego, a na przyklad 100g kapusty sie nie da kupic) i
                w sumie to mi strasznie drogo wychodzilo i zabieralo mi za duzo czasu smile Teraz
                mialam niby sobie sama jadlospis ukladac, ale nic nie poradze na to, ze W i tak
                gotuje na dwie osoby - szkoda jedzenie marnowac wink
            • 13monique_n Re: update dietetyczny 24.07.08, 10:07
              Ja ogólnie bardzo lubię warzywa. W kazdej formie i ilości. I ryby
              też. Ale ostatnio, pod koniec hiper zdrowego pod względem diety
              (jeśli nie liczyć ogromnej ilości degustowanych win) pobytu nad
              Jeziorem Nezyderskim, i we mnie, i w NM obudził się mięsożerca - w
              ostatnim dniu on pożarł Cordon Bleu, a ja rozbratel z pieczonymi
              ziemniaczkami. I oboje, osiołki, zupełnie zapomnieliśmy choćby o
              cieniu warzywka do tego. Jako dodatek wystąpił Franziskaner smile)))
              Mniam mniam.
              • konstancja16 watek gastronomiczny - cd. 24.07.08, 10:25
                hm

                z watku depresyjnego robi sie watek gastronomiczny. bardzo milo.
                my sie ostatnio miotamy miedzy kuchnia hinduska a balkansko-turecka,
                czy tez ogolnie orientalna. zamierzam przyrzadzic humus w
                najblizszy weekend, dzisiaj powinnam odebrac paste sezamowa
                (tahine), niezbedna do tego. a jedno z moich ulubionych dan,
                opanowanych do perfekcji przez NM dzieki youtube i Manjuli, to
                hinduski palak paneer. szpinak z podsmazonym bialym serem i
                przeroznymi przyprawami.

                www.youtube.com/watch?v=Saj9TS-wVaw
                www.manjulaskitchen.com/
                w ogole to youtube znalazlo u nas wiele zastosowan w gospodarstwie
                domowym. dzieki youtube nauczylismy sie skladac przescieradla z
                gumka w kostke, rozpalac fajke wodna, czyscic rozne nietypowe
                rzeczy. no i jest nieocenione przy kazdym podejsciu do gotowania.
                nie wiem jak sobie radzila moja babcia bez youtube... wink)
Pełna wersja