przedawkowanie...

18.07.08, 16:35
31 dzień pobytu pasierbów...
stwierdzam przedawkowanie..
od 3 dni irytuje mnie ich obecność na kanapie, przy stole,w samochodzie, w
firmie...

Po cichu liczyłam że w ten weekend wrócą do matki... doopa
Chłop jutro jedzie po młodszego, /bo był na koloniach/ i zapowiada się, że
będą u nas co najmniej jeszcze 2 tygodnie

nie wytrzymam - wybuchnę...

Rurecka na koloniach od tygodnia... tęsknię sad

bezludnej wyspy 20 dkg poproszę
    • jayin Re: przedawkowanie... 18.07.08, 18:20
      ło matko...
      przesyt nigdy nie jest dobry. współczuję, khaldum...

      nie masz możliwości, zeby gdzieś sama się ewakuować choćby na 2-3 dni poza życie stadne?
    • lilith76 Re: przedawkowanie... 18.07.08, 23:58
      Nawet mus czekoladowy może się przejeść po 31 dniach...
      Trzymaj się.
      • zuzik78 Re: przedawkowanie... 21.07.08, 11:13
        to i tak długo wytrzymałas, u mnie przesyt nastąpił w 14 dniu pobytu i wiecznego
        użerania się o niesprzątnięte naczynia i latające skarpetki po mieszkaniu.....

        stwory wreszcie pojechały...są u babci ale wracają na początku sierpnia....

        a ja postanowiłam kupic zapas Valerin Mitte co by nie doprowadzić się do stanu
        rozdrażnienia bo to źle wpływa na moje dwie Kuleczki...
        także rozumiem, wspieram i popieram pomysł 20 dag bezludnej wyspy
        • geos Re: przedawkowanie... 21.07.08, 19:46
          ja mam dziś przedawkowanie maksymalne a dziecię wczoraj wróciło z kolonii. I jak
          jest dwójka to.... pół godziny po wstaniu była bijatyka, wszystko wszędzie leży,
          kuchnia notorycznie zapaskudzona, płacze, jęki, rzucanie lodami, rzucanie piłką,
          zawodzenie, że jest głodny a jak dostał to zjadł trochę i stwierdził, że już nie
          chce. Ogólnie niby normalnie ale jakos odwykłam. A wyjeżdzam na tydzień warować
          przy mojej mamie w szpitalu to powinnam jeszcze zaznać troche spokoju. hehe
          Potem tydzień z dziatkami i wyjeżdżają na wakacje i ... słodki spokój :o)
    • khaldum 42 dzień ... końca nie widać :( 29.07.08, 17:51
      i z tego co wczoraj usłyszałam, młodszy będzie u nas do 7 sierpnia, jak on
      wyjedzie przyjedzie starszy....

      aż się boję chłopu powiedzieć że na głowę upadł....
      gen ojca pod wpływem obecności dzieci przejmuje kontrolę nad mózgiem...

      co robić?
      po próbie wyjaśnienia, że jestem już zmęczona dowiedziałam, się że "OGRANICZAM
      mu kontakty z synami"
      • adela38 Re: 42 dzień ... końca nie widać :( 29.07.08, 18:06
        Po prostu nie ograniczaj jego kontakt z jego dziecmi, tylko ogranicz wlasny
        kontakt z nimi...Wyjedz sama na wakacje!
      • mamba30 Re: 42 dzień ... końca nie widać :( 29.07.08, 18:09
        współczuję, masz kobieto cierpliwość. Zapraszam do mnie, może uda Ci
        sie odpocząć w towarzystkie kotów i rybek smile
Pełna wersja