hop_angel
29.09.03, 22:19
Cześć wszystkie macochy,
Ale się cieszę, że powstało takie forum. Sama myślałam o założeniu takiego.
Poczytałam trochę Wasze posty i wszystkim skonfudowanym jak sobie radzić w
tej roli polecam jedyną na rynku polskim sensowną książkę: "Być macochą, być
ojczymem" Alicji Dobosz-Sztuby. Moja historia jest podobna do wielu waszych
ale chcę opowiedzieć od początku. Mego męża poznałam mając 19 lat. On jest 9
lat starszy. Był już po rozwodzie więc kartę miał czystą. Gdybym wtedy
wiedziała, że tak trudne stoi przede mną zadanie to może inaczej bym podeszła
do tej sprawy. Ale nie żałuję ani jednej chwili bo to jest cudowny facet.
Wrażliwy i mądry. Przeszliśmy długą drogę, przez mękę zanim zaczął patrzeć
inaczej na tą swoją sytuację. Początkowo uzależniony poniekąd od decyzji ex,
która nota bene była już w związku z innym człowiekim, bardzo troszczył się o
kontakty z córką. Małą poznałam po 2 miesiącach, gdy miała 6 lat. Do tej pory
mam przed oczami ciekawskie oczka wyglądające zza futryny, gdy przyszłam ich
odwiedzić. A potem stało się wszystko błyskawicznie. Zostałam porwana przez
małe łapki, zawojowana. Bardzo lubię dzieci więc nie miałam problemu z jej
akceptacją chociaż miłość przyszła później. Jego ex, kobieta dla której nie
mam szacunku, która wykończyła psychicznie dziecko, nas i innych ludzi wokół,
poniekąd przez swoją niezrównoważoną osobowość i inne zaburzenia, dała nam
się ostro we znaki. Trudno jest opisać teraz wszystkie sytuacje, ale jej
wulgarne zachowanie, kłótnie, nastatawianie dziecka przeciw ojcu i mnie,
zmuszanie by mówiło do ojczyma tato, bicie itp. nie były przyjemnymi
sytuacjami. Ale przetrwaliśmy, i wiecie co, mam teraz ponownie przed oczami
moją pasierbicę, teraz już 15 letnią pannę, która przytula się do mnie i
mówi: kocham Cię, mimo wielu prób jej matki by mnie nienawidziła (a były
takie momenty) i jest fajnie. Chciałabym mieć taką córkę, bo to moja taka
podarowana córka chociaż nie moja, a jak to jest u was?