a ja dla odmiany staram się wyjść z nerwa

28.07.08, 19:44
staram się i staram, dzisiaj pierwszy dzień w robocie... po
urlopie.... po wakacjach... najgorszych chyba w moim życiu...
czekałam na nie 5 lat... wymarzone, wytęsknione... nastepne za rok :
((

nie chce mi się pisać dlaczego, bo kolejnej dawki nerwa nie
zamierzam zaliczyć, czytając komentarze. pozdrawiam
    • marusia1 Re: a ja dla odmiany staram się wyjść z nerwa 28.07.08, 20:04
      Mamba, rzadko ostatnio zaglądasz. Trzymaj się! Mnie też puszczają nerwy ostatnio
      i jak napisała mi Adela - za mało dyplomacji. Może ma rację? smile Pozdrawiam. Marusia
      • mamba30 Re: a ja dla odmiany staram się wyjść z nerwa 28.07.08, 20:39
        Czytałam Twój wątek i wpis Adeli, nawet dzisiaj, w pracy. Z początku
        się nawet przychylałam do jej odpowiedzi, ale potem nie, bunt we
        mnie urósł. Nie miałam czasu pisać. Napisze teraz. W rzyci mam taką
        dyplomację. Ileż mozna dyplomatycznie załatwiać podstawowe sprawy w
        rodzinie. I dlaczego? Żeby kogoś nie urazić? A my to co? Mamy
        wiecznie na paluszkach chadzać? Dlaczego ja mojego syna mogę prosto
        z mostu opierdaczyć za to, czy za tamto.... nie muszę koło niego
        dyplomatycznie chodzić.Załatwiam sprawę stosownie do jego wieku, ale
        nie zastanawiam się, czy jakimkolwiek słowem nie uraże go, albo jego
        ojca. Chyba wiesz, co mam na myśli... Chyba też możesz się domyślać
        powodów moich nerwów. Kuźwa, mam ochotę się wykrzyczeć, do tej pory
        nie odtajałam po tym pierdaczonym urlopie. Pierdaczone 10 dni z
        ponad 1800 gdzie nigdzie nie byłam sad(((((((( taka kicha, tyle
        nerwów, tyle rozczarowań i nawet nie wiem, w imię czego, bo już
        nawet nie w imię ojca....
        • 13monique_n Re: a ja dla odmiany staram się wyjść z nerwa 29.07.08, 08:54
          Przykro mi, Mamba. Szkoda, że taki kiepski miałaś urlop. W jednym
          Adela ma rację - dyplomacja tak, ale do pewnego momentu. Niestety,
          dużo ludzkich typów nie rozpoznaje dyplomacji i jej delikatnych
          aluzji. Im potrzeba prosto z mostu i kawa na ławę. No, do dyskusji
          pozostaje słownictwo owego "kawa na ławę", ale to już doprawdy
          zależy od sytuacji i powtarzalności tego, co jeździ po systemie
          nerwowym.
        • marusia1 Re: Mamba 29.07.08, 11:02
          O ile będzie Ci lepiej - to był tylko urlop! A pamiętasz, jak my wyjechaliśmy na
          urlop do Paryża i przy okazji wzięliśmy tam ślub? To miała być podróż naszego
          życia, wyjątkowa. Młody miał być świadkiem tego, bo był taki kochany, sam tego
          chciał, no i nigdy wcześniej nigdzie nie był. I co? Były awantury, ja ryczałam,
          wk*** się i teraz, gdy koleżanka znowu nas zaprosiła (na święta - pisałam w
          innym wątku)- mój M. chce go znowu tam zabrać. Jeszcze nie wiem, czy dostanę
          urlop, do tej pory nie dogadaliśmy się, więc szanse na tańsze bilety maleją. I
          okaże się, że nigdzie nie pojedziemy, bo mój M. ma znowu muchy w nosie. Ale mi
          się chłop trafił! Kochany bardzo, ale ten mały szczegół...
Pełna wersja