cleopa
30.07.08, 14:41
Moj NM wychowuje samodzielnie syna- 14 lat. Mamusia zrzekla sie
dzieciaka w sadzie przy rozwodzie. takze sprawy codzienne,te
najbardziej codzienne należa do nas ...Niby dobrze a jednak...bywa
tak:
mamusia jest w Niemczech-zarabia ,dorabia. Do Polski zjedza 2 razy
w roku na okolo 2 tygodnie (dlużej ,krocej ),z reklamowka slodyczy.
W zasadzie interesuja ja imprezy , wodeczka ,kolezanki ..Nie
obrabiam jej tyłka ,to prawda ,pisze to bez emocji bo ja jej nie
wróg..Widuje ją sie pijaną na ulicy i wychodzacych facetow przez
okno...
Pozwalamy oczywiscie aby dziecko do niej poszlo,częsciej to wyglada
tak ,ze chlopak spi u babci ,tam je itp ale nazywa sie że jest z
mamą..
Cięzko mi to pisac ,NM kazal mu wracać,byl u babci (noooo mamy) 2
tygodnie..Totalnie robil co mu sie podoba ,cale dnie latał ,wiemy
ze popala papierosy ,jakies tam towarzystwo nie za bardzo ..
Wrocil ..z nami jedżi na wycieczki ,na basen, nad jezioro,robimy
wypady kajakowe,grille ,rowery...a on ma taka mine jakby mu sie
krzywda dziala..zero wdziecznosci ,radości ,nic to dla niego nie
znaczy ,NM jest strasznie przykro -ze on tak sie stara na codzien i
od swieta ,zawsze jest przy Mlodym a mama olewa i Mlody aż piszczy.
Tlumacze NM ze to psychologia ,ze to jeszcze dziecko ,ze on teskni
za mamą...Boze ale jak sprawic zeby Mlody przejrzał na oczy ,żeby
byl bardziej lojalny i wdzieczny...Tyle razy sie sparzył ,ciągle
tam wysluchuje na ojca i na mnie i ..dalej lgnie..
Nie krzyczcie na mnie ...