testament po raz kolejny

03.10.03, 14:18
Wytłumaczcie mi, proszę, po co w naszej sytuacji byłby potrzebny testament
(spisany oczywiście przez mojego M.) Było już coś na ten temat ale nie mam
czasu szukać...
Rozmawiałam z moim M. na ten temat i on mi piwiedział, że testament pisze
się wtedy gdy chce się inaczej rozporządzić swoim majątkiem niżby to
wynikało z ustawy. A on nie chce inaczej rozporządzać tzn. jego wszystkie
dzieci mają dziedziczyć w takich samych częściach. No i ja się z tym
zgadzam. Moją część majątku po mojej śmierci odziedziczą: mąż i moje dzieci
a jego część majątku po jego śmierci odziedziczę ja i jego dzieci. Po mnie
Ola z zasadzie dziedziczyłaby tylko pośrednio, gdybym umarła przed mężem i
tylko z tej cześci, którą on odziedziczy. Więc nie widzę problemu a cały
czas mnie nurtuje gdzie on by ewentualnie mógł być. Wy widzicie?

Pozdrawiam
    • mikawi Re: testament po raz kolejny 03.10.03, 14:48

      ustawowo będzie tak jak napisałaś:
      po śmierci męża część waszego majątku "należąca" do niego (czyli połowa waszego
      calego majątku) zostanie podzielona po połowie między ciebie (wtedy ty będizesz
      miała 75% całości) a wszystkie dzieci męża (jego i wasze) - dzieci dostaną więc
      drugie 25% całego majątku do podziału.
      pytanie o mieszkanie - będziesz musiała w takiej sytuacji spłacić dzieci męża

      po twojej śmierci - twoją połowę waszego majątku odziedziczy w połowie mąż
      (będzie miał wtedy 75% całości), w połowie wasze wspólne dzieci (25% całości).
      Następnie po śmierci męża, jego część (75%) zostanie podzielona po równo między
      jego wszystkie dzieci (jego i wasze). Może się wtedy okazać że dzieci rozpoczną
      wojnę o schedę po ojcu - (kto co weźmie, jak to wycenić, kto ma kogo spłacić).
      Testament rozwiązuje problem kłótni w rodzinie o spadek, bo spadkodawca
      podzielił wszystko za życia.

      • mkatarynka.edziecko Re: testament po raz kolejny 03.10.03, 15:04
        Co do shcedy po ojcu - chodzi Ci, Mikawi, o zapisy...hmm...jak to nazwać...
        konkretnych rzeczy konkretnym osobom? Np ..."fotel ze złoconymi
        podłokietnikami zapisuje Jóżiowi..." wink Po to, żeby się nie pozabijali?
        Tak?
        Bo co do mieszknia to zdaję sobie sprawę, że jeżeli będzie nasze wspólne (na
        razie mieszkamy w moim smile)) to będę musiała spłacić Olę ale nie wydaje mi się
        to jakąś niesprawiedliwością... I wciąż nie widzę tu żadnych niebezpieczeństw
        ale czuję, że mogę nie mieć racji...
        • mamaadama4 Re: testament po raz kolejny 05.10.03, 00:42
          mkatarynka, wszystko jest rzeczywiście tak jak pisałaś. Jasne i proste. Ale...
          no własnie. To co posiadacie - ty i twój mąż nie wzięło i nie weźmie się tak z
          powietrza. To nie są tylko wasze dochody, ale i suma wszelkich wyrzeczeń,
          oszczędności np na codziennym zyciu itp. Czyli to, co będzie do podziału i co
          prawnie nalezy się dzieciom twojego męża z poprzedniego związku nie jest tylko
          tym, co on wypracował, ale do czego dołozyłaś się ty, z czego musiałaś
          zrezygnować lub ograniczyć sobie lub waszym dzieciom. ja wiem, to jest nie do
          końca policzalne i wymierne, ale jednak jest. Poza tym do momentu uzyskania
          przez dzieci pełnoletności spadkiem mogą rozporządzać prawni opiekunowie tych
          dzieci a więc ex.
          Z tych, może mało konkretnych powodów doprowadziłam do spisania testamentu,
          który zresztą trzeba będzie trochę w najbliższym czasie skorygować.
          Poza tym jest jeszcze jedna - istotna sprawa - polisy. Są one wyłączone z masy
          spadkowej i przypadają na osobę uposażoną. Dlatego w moim przypadku wymogłam
          wpisanie mnie jako uposazonej. Gdyby (tfu, tfu..) cos się stało nie będę np
          musiała sprzedawać mieszkania, żeby dzieci z poporzedniego małżeństwa dostały
          swoją część. A uposażonym z mojej polisy jest Adaś - nie mąż, właśnie chocby z
          tego powodu, żeby w całości przypadło to jemu.
          U nas jest to tak zrobione, że głównym spadkobiercom jestem ja, natomiast
          dzieciom zapisana jest konkretna kwota wynikająca z naszych wyliczeń.
          danka
    • badia Re: testament po raz kolejny 08.10.03, 15:53
      No własnie, jak pisze Danka, problem jest tylko taki, że odechciewa się pracy,
      wyrzeczeń i umartwień, jak pomyślisz sobie, że najprawdopodobniej wasze dzieci
      bedą sie o to tylko kłócić. Mnie trochę zniecheca fakt, że udział we wszystkim
      ma człowiek, który w żaden sposób się do tego tworzenia i wysiłku nie
      przykładał. Wasze dzieci ponosza koszty, nie mogą sobie pozwolić na wyjazd,
      wakacje, lepszy ciuch, bo rodzice budują dom, a potem udział równy z Twoimi
      dziećmi ma w tym domu człowiek, który co miesiąc miał zagwarantowaną
      niezależnie od waszej sytuacji kwotę na koncie...
      U nas majątki są rozdzielne, ale bedę namawiać męża, żeby odbarował tym z czego
      sami bezpośrednio nie korzystamy jeszcze przed śmiercią i w takich proporcjach
      jakie sam uważa za słuszne i sprawiedliwe, bo nie wydaje mi się, żeby ustawowe
      dziedziczenie w przypadku podwójnych dzieci było dobrym rozwiazaniem.
      • mkatarynka.edziecko Re: testament po raz kolejny 09.10.03, 21:26
        tiaaaa...
        Chyba wreszcie pojęłam o co Wam chodzi.

        Nie potrafiłam tego zrozumieć bo u nas jest na razie tak, że nie jesteśmy w
        stanie niczego zaoszczędzić ani zainwestować sad.
        Wciąż mam na względzie fakt, że Ola będzie dziedziczyć po Arturze a nie po
        mnie. Jednak przemawia do mnie argument, że gdybyśmy zaczęli inwestować (np w
        dom) to musielibyśmy zacisnąć pasa a Ola i tak musiałaby dostać swoje 750 zł...

        Przedyskutuję to z Arturem. To jest jakiś argument. Dzięki.
        • mkatarynka.edziecko Re: testament po raz kolejny 13.10.03, 18:52
          hehehe...
          no i znowu dostało mi sie po uszach. Moja próba przedyskutowana tej sprawy
          (teoretycznie, bo jak pisałam na razie nie inwestujemy) skończyła się
          awanturą, w której jako ostateczny argument usłyszałam, że nie zmuszę męża do
          spisania żadnego testamentu. Jeżeli czytałyście moje poprzednie wypowiedzi to
          perwnie się zorientowałyście, że daleka byłam od stwierdzania, że taki
          testament jest w ogóle potrzebny a już na pewno nie małam zamiaru zmuszać
          Artura do pisania takowego. Ale próba rozmowy na ten temat została znowu
          odebrana przez niego jako atak na Olę. Chyba mnie szlag trafi...
          • mamaadama4 Re: testament po raz kolejny 13.10.03, 21:19
            hehe, mkatarynka. Ja już dawno stwierdziłam, że najlepiej to być bezwzględną
            larwą. A tak, masz za swoje. Ja na ten temat rozmawiałam przez 2 lata zanim
            testament powstał. A teraz juz ponad rok rozmawiam o tym, że należy go
            zmodyfikować, bo Adaś się urodził.
            Argumenty typu "nie lubisz/nie kochsz moich dzieci, jesteś materialistką, itp"
            to żadna dla mnie nowość. Ale na szczęscie jestem coraz bardziej cierpliwa i
            udaje mi się rozmawiać właściwie bez emocji a więc bardziej rzeczowo. Może za
            pół roku, rok uda mi się doprowadzić sprawę do finału?
            Ale tak na dzisiaj - jeżeli macie polisy ubezpieczeniowe to radzę przede
            wszystkim to uregulować.
            1. Uposażonym z polisy męża zrobic ciebie. Dostajesz w razie czego całość - nie
            wchodzi w masę spadkową. Żywa gotówka którą możesz spłacić np jego córkę, nie
            musisz wtedy niczego spieniężać.
            2. Uposazonym z polisy twojej zrobić Patryka i jego braciszka jak się urodzi.
            Co prawda wtedy do pełnoletności nie będę mogli z tego korzystać w pełni, ale
            nie przejdzie to do majątku tewojego męża a więc i w części na jego córkę.
            No i wyszło, że straszna ze mnie wydra.
            danka
    • anma Re: testament po raz kolejny 10.10.03, 21:42
      Przepraszam że się wtrącam, bo raczej przypadkiem się tu znalazłam, ale jest
      jeszcze coś takiego jak zachowek. Nawet jeśli testament jest sporządzony i
      dziedziczenie odbywa się w/g testamentu a nie w/g ustawy, to osoby ktore
      zostały pominięte w testamencie a dziedziczyłyby z ustawy moga wystąpić o
      zachowek, czyli spłatę tego co w wyniku pominięcia w testamencie utraciły. To
      się nie nalezy automatycznie, o zachowek trzeba wystąpić do sądu i jest na to
      określony czas od ogłoszenia testamentu(juz szczegółów nie pamietam, trzeba w
      Kodeksie cywilnym sprawdzic)ale mozliwosc taka jest. Zachowek nie należy się
      bodajze wtedy jeśli w testamencie jakaś osoba została wyraxnie wydziedziczona.
      Muszą być użyte słowa "Wydziedziczam jakąśtamiksinską". Wydziedziczenie nie
      moze natomiast byc ot tak sobie, musi byc z ważnego powodu.Powody te też
      Kodeks cywilny wskazuje. Nie pamietam szczegółów ale wiem ze coś takiego
      funkcjonuje więc sprawdźcie jak to jest dokładnie.
      Pozdrawiam
      • jayin Re: testament po raz kolejny 10.10.03, 21:58
        dokładnie tak jak piszesz. zachowek się należy osobie uprawnionej do
        dziedziczenia w przypadku braku testamentu, ale na pewno nie wynosi on
        równowartości tego, co by się dziedziczyło, gdyby testamentu nie było.
        ale to są już jakieś sprytne liczenia procentowe w zależnosci od osób
        uprawnionych do dziedziczenia itd... skomplikowana sprawa smile

        pozdr.

        Joanna
      • delecta Re: testament po raz kolejny 10.10.03, 22:06
        Zachowek małoletniego i osoby trwale niezdolnej do pracy, to 2/3 wartości
        udziału spadkowego, który przypadałby przy dziedziczeniu ustawowym;
        w innych przypadkach, to 1/2 wartości tego udziału.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja