Alimenty,porada

22.08.08, 22:53
Dobry Wieczór Drogie Panie

Pisze do Was Macoszki,bo chciałam się Was poradzić w pewnej sprawie
Moze zacznę od początku. Tydzień temu wróciła matka mojego partnera z Polski i
poinformowała nas,ze się zrzekła praw do mieszkania swojego byłego
męża(dziadka dzieci),żeby ten mógł przepisać je na swoje wnuki.Dzisiaj
dostaliśmy stek smsow od ex,ze jego marne pieniądze sa za małe na pokrycie
wydatków i ze ona nosi sie z zamiarem podniesienia alimentów. Przypuszczamy,ze
sprawa mieszkania dodała jej motywacji do walki o jeszcze więcej. Moj Partner
zostal zwyzywany str i dostał pogróżki,ze jej chłopak nie pozwoli na takie
traktowanie jej,dodam,ze nie ma ŻADNEGO traktowania,bo unikamy kontaktow z ex
jak ognia. Chcemy mieć święty spokoj. Moj parnter od roku jest pod opieka
psychologa i ledwo sie trzyma. Mam w zwiazku z tym pytanie,czy mamy czekac az
ex sie pofatyguje do sadu i zalozy sprawe o alimenty,czy mamy pierwsi wyslac
wniosek,ze chcemy je obnizyc? Moj partner zarabia mniej niz w zeszlym roku,bo
placi wysokie zus-y i kotyzacje w kraju,w ktorym mieszkam( 49 prcent swoich
dochodow).
Zaczynamy mieć problem z taka kwota,bo złotówka tez sie bardzo wzmocniła i
różnica już w tym momencie wynosi miesięcznie około 40 euro więcej do zapłaty.
Po za tym mamy o 200 euro dochodow mniej miesiecznie niz roku temu ,kiedy
byla rozprawa,bo tak jak mówiłam nasze świadczenia wzrosły. Moj partner
prowadzi wlasna firme i odprowadza na dzien dzisiejszy 8000 tys euro rocznie.
Mamy tez niestety zaleglos 2000 euro za ostani kwartal ze wzgledu na slaby
sezon w okresie wakacyjnym,czyli alimenty zaczynamy placic kosztem podatkow
niestety.
Staramy sie nie zmniejszac kwoty alimentow,ale jezeli ex nam grozi,ze znowu
podniesie,to nie mamy chyba wyjscia i musimy w poniedzialek brac adwokata,na
to niestety pojdzie do likwidajci fundusz emerytalny,jednak nie jestem pewna
czy to dobre posuniecie.
Generalnie ex straszyla nas ,ze mu nawet zabiora prawo jazdy jakby nie placil
i ze jest marzycielem jezeli mysli,ze moze obnizyc kwote,bo to jest absolutnie
niemozliwe a ja slyszalam,ze w wypadku mniejszych dochodow,co u nas jest
potwierdzone,możemy obnizyc.
Bardzo prose o rade,co mamy zrobic,bo ja sie jeszcze łudzę,ze ex nie moze po
dziesięciu miesiacach od ostatniej rozprawy od tak iść i sobie podwyzszyc
alimenty zwłaszcza,ze suma jaka dzisiaj sobie zazyczyla byla wyzsza od tej na
proponowanej na rozprawie o 400 zlotych i nawet sędzina jej zwrocila uwage,ze
jest za wysoka,zreszta ex byla na tyle bezczelna,ze sie z sędzia kłóciła o to
ze możne podniesc kiedy tylko zechce kwote alimentow i ma prawo zadac
podwyzszenia jej w każdej chwili.
Bardzo prosze o odpowiedz ,co my mamy robić,bo w tym momencie jezeli ex
podniesie alimenty to choćbyśmy bardzo sie starali nie mamy zadnych szans na
wplacenie chocby kilkunastu zlotych wiecej i bedziemy miec zaleglosci. Dodam
jeszcze ,ze w naszym obecnym miejscu zamieszkania ceny zywnosci i z oplat tez
bardzo wzrosly i tez musimy miec srodki finansowe na wlasne utrzymanie
Z góry bardzo dziekuje i przepraszam a chaos wypowiedzi,ale jestem straszliwie
zdenerwowana,bo ex ma metody rodem z SB,czyli zastraszanie,wrzaski wyzwiska i
grozby. Miedzy innymi za ten jej styl bycia nie kontaktujemy sie z Nia
absolutie i placimy co do grosza i co do terminu,zeby uniknac jakichkowliek
problemow,ba mamy jej oboje serdecznie dosc i tez sie zastanawiamy czy ona tak
sobie moze bezkarnie go wyzywac i straszyc,czy faktycznie jest az tak nietykalna??
Nie wiemy,bo nie mieszkamy juz lat kilkanascie w Polsce i nie znamy realiow.
Ostatnia rozprawe przegrala w sensie racji,bo jej sedzina zwrocila uwage,ze
jak sie nie uspokoi to jej wlepi grzywne,ale nie wiem czy trafilismy na dobra
sedzine czy moze faktycznie jej zachowanie na sali sadowej przekroczylo
wszelkie normy przyzwoitosci.
    • adela38 Re: Alimenty,porada 23.08.08, 06:54
      Powinniscie byc pierwsi.Wtedy jej wniosek moze byc eozpatrywany na tej samej
      rozprawie, ale bedzie wygladalo na to, ze chce wiecej by wam "dokopac"...co
      zreszta pewnie jest tez prawda...
    • braktalentu Re: Alimenty,porada 23.08.08, 13:03
      A ja uzależniałabym własną ewentualną decyzję o podnoszeniu i
      obniżaniu alimentów, od faktycznych kwot i wkładu ojca dzieci w ich
      wychowanie. Jeżeli alimenty płacone do tej pory, są na przykład
      bardzo niskie, a ojciec nie bierze czynnego udziału w życiu dzieci
      (choćby z racji odległości) to powstrzymałabym się od pozbawiania
      dzieci środków do życia. Co innego w przypadku bardzo wysokich
      alimentów, których obniżenie skutkowałoby na przykład rezygnacją
      dziecka z prywatnych zajęć nauki jazdy na jednokołowym rowerze i
      zapełnieniem czasu przeznaczonego do tej pory na tę rozrywkę przez
      ojca (wspólny spacer, zabawa, itp.).

      W sprawach o poziom alimentów nie chodzi o ukaranie jednej czy
      drugiej strony ich podwyżką, czy obniżką. Chodzi o środki na
      utrzymanie wspólnie spłodzonych dzieci. Bezczelność, chamstwo, czy
      niechęć byłej żony, nie są argumentem w sprawie. Argumentem są
      realne potrzeby dzieci i możliwości zarobkowe rodziców.

      Nie bardzo zrozumiałam o co chodzi z mieszkaniem. Czyją własnością
      będzie teraz lokal? Twojego partnera, Jego dzieci, innych członków
      rodziny? To także istotne dla sprawy. Nieruchomość może być źródłem
      dochodu, więc jeżeli taką darowiznę otrzymały dzieci Twojego
      partnera, to Twoj partner o ile nie jest pozbawiony praw
      rodzicielskich, reprezentuje interesy dzieci w równym stopniu co
      była żona i może zaproponować dofinansowanie potrzeb dzieci z
      dochodów z najmu nieruchomości. Jeżeli własność została przeniesiona
      na Twojego partnera, to również dodatkowe pieniądze na utrzymanie
      dzieci mogą zostać uzyskane poprzez komercyjne wykorzystanie
      darowizny.

      Piszesz, że nie znasz polskich realiów. Może warto się
      zainteresować, bo na tej podstawie łatwiej będzie określić, czy
      wymagania byłej żony są zawyżone. Nie spieniężałabym za szybko
      funduszu emerytalnego. Na starość może się okazać, że usługa podania
      szklanki wody, to spory wydatek. A dzieci, z sobie tylko znanych
      powodów, mogą nie chcieć wspierać starego ojca. Powołując się na
      wysokie podatki, karygodne zaniedbanie obowiązków rodzicielskich,
      czy normy współżycia społcznego mogą wymigać się od opieki nad
      starym i niezdolnym do samodzielnego utrzymania się ojcem.
      • marusia1 Re: Alimenty,porada 24.08.08, 01:01
        Znam byłą żonę, dla której alimenty były po prostu dodatkowym źródłem
        utrzymania. Kupowała np. colę, ptasie mleczko iinne słodkości - dla siebie, a
        dzieci nie miały prawa tego dotknąć. I dlatego, Dziecko, żeby też mieć - np.
        podpijało napój po kryjomu i dolewało wody do butelki, żeby ilość się zgadzała.
        A ja teraz wciąż walczę z dziwnymi jak dla mnie zachowaniami, które są nabytkiem
        poprzedniego życia. Wiem ile kosztuje utrzymanie dziecka i wydaje się, że wśród
        ludzi na poziomie nie ma takich problemów. A tak się składa, że ex zawsze jest
        mało i wciąż mają tylko roszczenia, a rola ojca sprowadza się do skrabonki - jak
        to już któraś z dziewczyn zauważyła. Poza tym wydatki na dziecko należy chyba
        udokumentować.
        • braktalentu Re: Alimenty,porada 24.08.08, 08:11
          Kupowała np. colę, ptasie mleczko iinne słodkości - dla siebie, a
          > dzieci nie miały prawa tego dotknąć. I dlatego, Dziecko, żeby też
          mieć - np.
          > podpijało napój po kryjomu i dolewało wody do butelki, żeby ilość
          się zgadzała

          Uwielbiam takie teksty. Ten jest nawet lepszy niż "tipsy"
          i "egzotyczne wakacje" z alimentów.

          Marusiu, nie twierdzę, że w przypadku Twojej znajomem byłej żony
          alimenty nie są dodatkowym źródłem utrzymania dla Niej, ale średnia
          wysokość alimentów w Polsce jest taka, że trudno za to utrzymać
          dziecko, a co dopiero dołożyć do własnego utrzymania. Z pewnością
          Twoja znajoma ma po prostu szczęście do jednych z wyższych alimentów
          przyznawanych przez nasze sądy i w tej sytuacji faktycznie może z
          nich uskrobać na colę i słodycze dla siebie. Zaiste bliska musi być
          Wasza więź, skoro tak skrupulatnie potrafisz wyliczyć drugiej
          kobiecie, które 50 PLN z Jej portfela zostało wydane na jaki cel.
          Dodam tu też, że gdy w moim domu (a jestem nową, bystrą żonką i
          nigdy niczyją Ex nie byłam) cola i słodycze to również produkty,
          których dzieci nie mają prawa dotknąć. Ponieważ mają wyjątkowo
          negatywny wpływ na zdrowie moich dzieci, podstępy w postaci
          dolewania wody do butelki byłyby surowo karane. Raz za załamanie
          zakazu rodzicielskiego, dwa za kradzieź, trzy za idiotyczne metody
          maskowania występku.
          Stwierdzenie, że Ex zawsze jest mało, a rola ojca sprowadza się do
          skarbonki uważam za nadużycie. Była żona mojego męża nigdy nie
          dopominała się o więcej pieniędzy, a w dniu w którym o to poprosi
          będzie jasne, że wzrosły potrzeby wspólnego dziecka i wspólnie
          trzeba je sfinansować. Znam osobiście co najmniej pięć byłych żon
          udzielających się na forum, które nie występują o wyższe alimenty,
          mimo, że podwyżka SŁUSZNIE SIĘ IM DZIECIOM NALEŻY. Ojciec
          wypełniający swoją rolę ojca, a nie ograniczający się do wypłaty
          alimetnów nie będzie nigdy traktowany jak bankomat, z tej prostej
          przyczyny, że Jego więź z dziećmi będzie miała prawidłowy charakter,
          a zdanie na Jego temat prezentowane przez byłą żonę marginalne
          znaczenie dla wspólnego potomstwa, które spędzając czas z własnym
          ojcem będzie mogło wyrobić sobie samodzielną opinię na temat wyżej
          wymienionego.
          Zanim więc następnym razem pokusisz się o uogólnienie przy użyciu
          słowa ZAWSZE, lub NIGDY warto sobie przypomnieć, że znajoma Ex i Ex
          własnego Misia to nie jedyne Ex na świecie, tak jak cocolona i
          mangolda nie są jedynymi macochami.
          • marusia1 Re: Alimenty,porada 24.08.08, 23:14
            braktalentu napisała:

            Stwierdzenie, że Ex zawsze jest mało, a rola ojca sprowadza się do
            > skarbonki uważam za nadużycie. Była żona mojego męża nigdy nie
            > dopominała się o więcej pieniędzy, a w dniu w którym o to poprosi
            > będzie jasne, że wzrosły potrzeby wspólnego dziecka i wspólnie
            > trzeba je sfinansować. Znam osobiście co najmniej pięć byłych żon
            > udzielających się na forum, które nie występują o wyższe alimenty,
            > mimo, że podwyżka SŁUSZNIE SIĘ IM DZIECIOM NALEŻY.

            Tak się składa, że określenie "ex" jest raczej odbierane negatywnie (na forum) i
            dlatego może użyłam słowa zawsze (im mało). "Moja" ex coraz mniej mnie
            interesuje i nie będzie interesowała dopóki nie wyciągnie łapy po więcej. Bo tak
            się składa, że nie tylko mój M. ma obowiązek względem córki, ale też i ona -
            względem syna. Nie dość, że nie daje njego utrzymanie złamanej złotówki, to
            nawet nie poświęca mu czasu (w te wakacje stwierdziła, że niestety nie zobaczą
            się i wyjechała sobie nad morze. I nie powiedziała synowi o wyjeździe, żeby mu
            przykrości nie robić. W sumie na szczęście dla nas, bo nie musiałam później
            psychiki Młodego ratować).

            > Uwielbiam takie teksty. Ten jest nawet lepszy niż "tipsy"
            > i "egzotyczne wakacje" z alimentów.
            Samo, życie. Ja też nie wierzyłam, dopóki nie zobaczyłam...

            Nie przesadzaj, że wydatek na słodycze jest nieosiągalny w typowej rodzinie.
            Jestem przeciwna tuczeniu dzieci słodyczami, ale u nas w domu zawsze coś jest i
            jemy wszyscy kiedy mamy na to ochotę (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku).
            Nie wyobrażam sobie natomiast sytuacji, tak jak to było u exiary, że ona piła,
            jadła, a dzieci sie na to patrzyły. Nie wspomnę, że kupowała sobie zawsze dużo
            "markowych" słodkości i wpierniczała je po kryjomu. Po kilku latach - robiąc
            porządki w domu mojego M. wyciągałam z różnych miejsc (z pościeli, ręczników,
            ścierek kuchennych, szafek, itp.) stare czekoladki. Nie wspominając o kupie
            śmieci w postaci opakowań po słodyczach, które wałały się (ukryte) pod szafkami.
            Dlatego nie dziwiło mnie zachowanie pasierba (podpijanie i dolewanie wody), bo
            to jest tylko dziecko. Ono też ogląda reklamy. I dlaczego ono ma pić
            "podrobioną" oranżadę jak "mamusia" pije coca colę?

            Uważam, że jeśli ojcowie wychowują dzieci, to robią to dlatego, bo te dzieci są
            ważne dla nich. Sprawdź statystyki - znikomy procent ojców otrzymuje alimenty, a
            jeszcze mniej w ogóle stara się o nie. Otrzymują alimenty, jeśli mamuśka da je
            sama z siebie.

            Dla równowagi - wśród moich znajomych jest też przypadek tatusia, który od
            momentu urodZenia dziecka nie poczuwa się do łóżenia na dom, dziecko, więc na
            alimenty pewnie nie ma co liczyć. A inny tatuś stwierdził kiedyś do żony: chyba
            żartujesz, że będę na własne dziecko płacić! I zażadał zwrotu pieniędzy za buty,
            które małemu kupił.

            Cóż, tylko Ci zazrościć, że ex Twojego M. jest na poziomie!
      • agasm27 Re: Alimenty,porada 26.08.08, 14:54
        Braktalentu czy chciałaś sobie popisać czy się popisać w moim wątku???
        Bo ja niczego konkretnego sie nie doczytałam oprócz pouczeń,których prawdę
        mówiąc nie masz mi prawa dawać smile
        Alimenty sa bardzo wysokie ,bo jeżeli ktoś płaci niepracującej matce trzy
        najniższe średnie krajowe plus paczki z ciuchami i dodatkowe pieniądze na obozy
        za granica to chyba nie możemy mowic o tym,ze dzieciom czegos brakuje
        A ze jeszcze więcej juz z siebie nie możemy dać,to chyba normalne,ze się bronimy smile
        Co do mieszkania,to nie idzie pod wynajem i skąd taki wniosek??? Wyobraznia cie
        poniosła???W tym mieszkaniu mieszka ojciec mojego m i mój partner nie ma
        absolutnie żadnych praw do niego,bo tak zdecydowali jego rodzice zresztą za jego
        plecami smile Tu nie chodzi Nam o mieszkanie,tu chodzilo exi o mieszkanie,i to od
        poczatku smile
        Napisałam o tym,żeby tylko nakreślić sytuacje,ze kiedy ubila juz interes
        swojego życia to zaczyna robic awantury i wymagac jeszcze wiecej od Nas,bo
        teraz juz nie musi sie liczyc z nikim.
        To logiczne,ze w takiej sytuacji proszę te bardziej życzliwe i życiowe macoszki
        o rade,co mamy zrobic i czy to mogło byc powodem,ze nagle zaczęła wyciągać łapę
        po jeszcze więcej.
        Tu chodzilo tez o porade prawna,a nie prawienie mi morałów.
        Wybacz,ale ja jestem za dorosła i za dojrzała na słuchanie takich porad
        Reszcie macoszek dziękuje bardzo za życzliwe i pomocne komentarze
        • braktalentu Re: Alimenty,porada 26.08.08, 19:16
          A który konkretnie fragment mojego postu wydał Ci się umoralniający
          i pouczający? Ten o wysokości alimentów? A czy ja tam gdzieś
          napisałam, że ojciec płaci za mało? Bo wydawało mi się, że
          rozważyłam obie opcje - i wysokie, i niskie alimenty.

          Przykro mi, że poczułaś się pouczana. Nie przypuszczałam, że tak to
          odbierzesz. Być może faktycznie jakoś mało życiowa jestem. Naiwnie
          wierzę, że mocne argumenty są w sądzie istotniejsze od kolejności
          składania pozwów. Jeżeli alimenty płacone przez Twojego partnera to
          fatycznie trzykrotność płacy minimalnej (co to jest "najniższa
          średnia krajowa"?), a poza tym dysponuje On rachunkami za ubrania i
          dowodami finansowania wypoczynku dzieci (wystarczy wyciąg z konta)
          to nie macie się czego obawiać.
          Chociaż przy przedstawionych przez Ciebie wyliczeniach musi być Wam
          więcej niż ciężko, nawet jeśli faktycznie miałaś na myśli płacę
          minimalną, a nie średnią krajową.
          Policzmy:
          Twój partner odprowadza obecnie 8000 EUR rocznie, co stanowi 49%
          Jego dochodu, to znaczy, że zostaje Mu 8326 EUR rocznie. To daje
          miesięczna kwotę 694 EUR. Licząc po dzisiejszym średnim kursie to
          2290 PLN miesięcznie.
          Minimalna płaca w Polsce to jakieś 1200 PLN. Trzy minimalne płace to
          3600 PLN. Jeżeli to kwota miesięczna, to rozumiem, że sytuacja jest
          nieciekawa. Musisz dużo dokładać do zobowiązań swojego partnera i
          jeszcze Was utrzymywać. To również tłumaczy dlaczego
          piszesz "płaciMY". Faktycznie płaciCIE, bo bierzesz na siebie
          znaczną część tego obciążenia. W tej sytuacji rozliczenie roczne
          Twojego partnera i dowód, że w Jego branży możliwe do osiągnięcia
          zyski są niższe niż w latach ubiegłych (mogą być artykuły prasowe,
          dane statystyczne, itp) powinny wystarczyć sądowi.
          Jeżeli zaś wyliczona przez mnie kwota dotyczy rocznych wydatków na
          dzieci, to miesięcznie otrzymujemy alimenty wysokości 300 PLN - to
          raczej dramat dzieci, nie Wasz.

          Mam nadzieję, że tym razem pomogłam konkretniej.
Pełna wersja