Jestem tu po raz pierwszy ...

09.09.08, 15:48
Witam .
Jestem tu właściwie przypadkiem.
Mam 30 lat , wychowuję 11 latkę .
Jestem macochą całą gębą i drugą żoną .
W skrócie pisząc nasze życie nie istnieje .
Jest fikcyjne .A to co przeżywam jest jednym koszmarem .
Nie będę pisała że przyszłam tu żeby usłyszeć pochwałe , żeby
skamleć .Przyszłam bo w tym wszystkim czuje się strasznie
osamotniona, przygnębiona i bezradna i zaczynam mieć dosyć własnego
życia ....
Chciałabym Wam napisać tak wiele ale mogłabym się nie zmieścićsmile
Jako nowa osoba będę chętnie zaglądać i uczestniczyć jeżeli
pozwolicie w tym forum.
Swoje przeżycia opisałam na Blogu .
matkazastepcza.blog.onet.pl/
Jeżeli ktoś też owego posiada to proszę o adres.
To na tyle bo jestem w pracy smilewink
Miłego dnia .
Kamilianna
    • betti_domino Re: ja też jestem tu po raz pierwszy ... 09.09.08, 19:00
      mamy prawie to samo,tylko potrójnie-pasierbowie 20,prawie 18 i 12 lat
      (matka alkoholiczka piła w ciąży,moi pasierbowie z syndromem choroby
      alkoholowej,brak empati,sumienia,egoizm,kłamstwa na każdy temat,0
      chęci do nauki,0 posłuszeństwa,lenie,manipulanci,szantażyści-jak nie
      dostanę...to ci coś zrobię...,wyrachowani,nastawieni
      na "ja",chlubiący się nałogami-palą,ćpają,od najmłodszych lat
      konflikty z prawem-mają kuratora itd.itp.-są tzw.dyssocjalni),mój
      (prawie 2 lata)mąż- wdowiec od 5 lat-a ich ojciec przebywał za
      granicą "za chlebem" kilkanaście lat i nie miał większego wpływu na
      ich wychowanie(zresztą jakie wychowanie,w patologii?!i tak nie miał
      nic do powiedzenia we własnym domu),to dobry,kochający i pracowity
      człowiek,jego dobroć uważali za słabość i wykorzystywali na potęgę
      (nieżyjąca żona,jej patologiczna rodzinka i potomstwo)nie
      szanowali,ukróciłam to wykorzystywanie(jestem zdania że coś za coś)i
      stałam się znienawidzoną (przez dwoje starszych,dla 12-latka jestem
      mamą-i w nim tylko nadzieja na poprawę)MACOCHĄ z piekła
      rodem,czarownicą,k...,s...,dz...itd.,nasza córka jest dla nich
      bachorem(łeb jej urwać!-takie i nie tylko słowa słyszymy jak nie
      dostaną pieniędzy).Od niedawna mamy względny spokój w
      domu,najstarszy się wyprowadził do dziewczyny(współczuję
      jej),18latek jest w zamkniętym młodz.ośr.szk.-wych.250km od nas
      (skierowany sądownie na wniosek kuratora po nast.sprawie o kradzieże-
      miał szczęście,że nie skończył 18lat,bo wylądowałby w poprawczaku)..
      Po rozwodzie z alkoholikiem,myślałam,że nic mnie już nie spotka
      gorszego,niestety życie...mąż wspaniały człowiek,ale resztasad
      • kamiliannaonline Re: ja też jestem tu po raz pierwszy ... 09.09.08, 22:16
        Mój mąż jest właśnie taki dobroduszny i pogubiony gdy został z dzieckiem sam.W
        wieku 6 lat.Kontrolę przejęła demoniczna babcia , której do dziś wydaje się , że
        wie lepiej.
        Ukróciłam to zrywając kontakt - szlag ją trafia zapewne widząc , że nie liczę
        się z jej zdaniem.Liczyłam .. do czasu.
        Świat nie może się kręcić w okół młodej bo jest tego nauczona .Boję się właśnie
        co będzie za te parę lat ... kiedy dorośnie i kiedy będzie miała ten ciężki
        okres dorastania.
        O problemie , który piszesz są to dzieciaki z zespołem FAS.
        I tu trzeba psychoterapeuty.
        Wykonaliśmy takie badania na szczęście i nieszczęście młoda tego nie ma.
        Chociaż jej zachowania nie można tylko zwalić na jej zaburzenia rdzenia .Cześć
        na pewno jeżeli chodzi o manualną stronę ale nic poza tym .
        Weszłam w jej życie w wieku 9 lat prawie i chciałabym móc napisać dziękuję wysiadam.
        • betti_domino Re: ja też jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 13:08
          FAS nie, u nich raczej FAE-wiem,ale nie wszystkie ich zach.można
          zwalać na uszkodzenia mózgu.Najmłodszy ponad 12letni ma najbardziej
          widoczne zmiany fiz.i psych.i intelektualne(ciężka
          dysortografia,słaba pamięć, totalne lenistwo i niechęć do nauki,złe
          zachowanie itp-teraz chodzi do specjalnej szk.do 4kl.2lata siedział-
          ale nie jest upośledzony umysłowo,mieści się przy dolnej granicy)
          spowodowane piciem matki w ciąży,ale nie jest takim gadem,jak
          2starszych(20-latek podobno zdrowy na umyśle?!średni dyssocjalny-
          badany kilkakrotnie na wniosek kuratora i szkoły),raczej brak
          właściwej opieki i wychowania-matka piła,a oni robili co chcieli.Czy
          to się zmieni,wyrosną z tego?Może życie czegoś nauczy,mamy taką
          nadzieję.
          No cóż,ja też chciałabym zerwać bliskie kontakty z wszystko wiedzącą
          teściową,ale niestety mieszka nad nami sad
          Ograniczyłam tylko jej
          wizyTACJE u nas,
          to ona zajmowała się wnukami po śmierci matki,rozpuściła ich do
          potęgi,bo "biedne sierotki" itd. i pozwala im na wszystko.
          Traktują ją jak służącą, nawet wyzywają ją od starych czarownic,a
          ona nic!!(żałoba musi być,ale 5 lat?!-nauczyli się tylko
          wykorzystywać śmierć matki),Wtrąca się we wszystkie aspekty naszego
          życia,zmienia nasze decyzje(ja mówie- nie pójdziesz,jeśli nie
          odrobisz lekcji,itp.,a ona idż,co będziesz JEJ słuchał,to TYLKO
          macocha,ew.-dzieci muszą się wyszaleć-a te "dzieci"za jej rządów
          włóczyły się po nocach(kradzieże, włamania)nawet najmłodszy -miał 6
          lat!Dopiero ja ukróciłam nocne wycieczki młodego,jeszcze kilka razy
          zdarzyło mu się "zapomnieć",o której się wraca,ale poprawa jestsmile
          Zresztą M też nie miał przy niej nic do powiedzenia,ale powoli to
          się zmienia-ja nie będę potulną owcą i służącą dziateczek,a M widząc
          moją postawę wzg.mamusi i potomstwa- też zaczyna wychodzić z tego
          kokona uległości.Uczy się mówić NIE!
          Mamuśka potrafiła szantażować mojego,że nie będzie opiekować się
          wnukami,albo odebraniem praw rodz.!-szkoda,że tego nie zrobiłasad
          miałabym z głowy te hocki,które od 2lat mnie dobijają psych.
          (sądy,opieka
          społ.,policja,kuratorzy,pedagodzy,psycholodzy,socjoterapeuci :[).
          Teściówka potrafi iść do opieki donieść,że się znęcamy,nie dajemy
          jeść,chodzą brudni i obdarci,że w domu syf itd.
          Miałam już kilka nalotów opieki,ale nie mieli się czego uczepićbig_grin.
          Przed urodzeniem córy pracowałam 10-12 godz.dziennie,więc dzieciaki
          jadły obiady w szkole,teraz jestem na wych. i gotuję codziennie-no
          czasami gotowiznasmile,nie jestem pedantką,ale syfu też nie
          lubię.Babunia potrafiła zadzwonić i powiedzieć,że ugotowała dla nich
          pyszny obiadek i mają przyjść,bo mój na pewno nie będzie im
          smakował,ona wszystko robi najlepiej:gotuje,sprząta,pierze
          (hmm,ciekawe co robi jeszcze naj...szczególnie tym najstarszym ;D)ja
          jestem BE,bo nie ulegam teściówce i mam swoje zdanie na temat
          wych.dzieci-mam ponad 14-o letni staż wych.-mój syn jest b.dobrym
          uczniem,pomaga w domu,uczynny,zach.też b.dobre i to wszystko przy ex-
          M alkoholiku!(tfu odpukać,aby tak dalej) A ona poniosła porażkę
          wych.przy swoich dzieciach
          (6szt.),córka przez komornika ściąga spłatę ojcowizny,druga chce ją
          z chałupy wysiudać i swoje potomstwo wcisnąć,na święta nikt jej nie
          zaprasza(ja zrobiłam ten błąd-święta z nią to był koszmar i porażka)
          Nasze życie to gehenna i nie wiem czy/kiedy się to skończy.
          Myślałam,że poradzę sobie(głupia!!),ale coraz częściej marzę o
          ucieczce.Jakie życie i zgotowałam sobie i moim dzieciom?!
    • adela38 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 09.09.08, 19:14
      Przeczytalam twoj blog...Przyznam ci sie, ze mnie nie zszokowal... macie mloda
      trudna i wredna, ale... jej zagrywki to jeszcze nic w porownaniu co inni mlodzi
      potrafia...Macie problemy, bo mloda rosla jak pokrzywa pod plotem- nie byla
      wychowywana...Na szczescie dla niej pojawilas sie ty...Tobie jest trudno bo nie
      umiesz sie zdystansowac i bardzo zaangazowalas sie emocjonalnie...Mloda jest
      egoistyczna- mysle, ze oprocz mowienie dla niej co jest sluszne, madre i dobre
      powinnas jej tlumaczyc, ze pewne zachowania zwyczajnie sie oplacaja, bo wtedy ma
      sie wymierne korzysci- ludzie zaczynaja cie lubic, pomagac itp Dla mlodego
      czlowieka bardzo wazna jest akceptacja w grupie...czesc jej zachowan swiadczy,
      ze ona bardzo takiej akceptacji pragnie- i w szkole i w domu...dobrze by bylo
      bys ja przekonywala, ze to czego ja uczysz zapewni akceptacje jej w gronie
      rowiesnikow i doroslych, ze latwiej jej bedzie nawiazac przyjazn...np odnosnie
      mycia zebow powiedz, ze ludzie stronia od tych ktorym smierdzi z buzi, od
      brudasow itp...ona jest w wieku, gdy zaczyna sie myslec o chlopcach...
      Oprocz krytyki zlego zachowania mow jej wprost jak powinna sie zachowac i
      wytlumacz dlaczego takie zachowanie zwyczajnie sie oplaca...
      Wiem- ta rada brzmi okropnie, ale...wazny jest skutek -prawda?
      • geos Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 09.09.08, 19:24
        Witam.:o))
        Powiem tylko, że mnie się czasem wydaje, że jest ciężko. Ale się wydaje.
      • kamiliannaonline Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 09.09.08, 22:24
        Próbowaliśmy już wszystkiego .Nawet właśnie zniżając się do poziomu typu , że
        śmierdzi jej z ust .Zachowywaliśmy się tak samo jak ona .Gdy pluła w twarz
        (dzieciakom)robiliśmy to samo czyli ząb za ząb , żeby zrozumiała jak to boli.
        Kiedy nie dostała mikołaja .. a miała warunek poprawić oceny stwierdziła ,że to
        Jezus jest zły nie ona.I mimo tłumaczeń po namyśle tak wiem , że nie zasłużyłam
        trwała nadal w pierwszym zdaniu.Ale ona nic nie rozumie to jakby wrodzony egoizm
        samouwielbienia .Na nią jak pisałam na blogu nie ma kary ani nagrody ! Do
        wszystkiego przyzwyczaja się jak kameleon.
        Mogłabym napisać , że emocjonalnie to przeżywałam jej upadki , jej nienormalność.
        Ale dziś mogę jedynie napisać , że czuję że moje życie i męża idzie na marne
        .Ona któregoś dnia wyjdzie albo i nie z domu , a nam co pozostanie ...
        Nic pustka bo na NAS nie było czasu.
        Może i jestem egoistką właśnie teraz ... ale mam prawo do życia tak jak i każdy
        z nas a nie jedynie do wegetacji .
        Czasem mam wrażenie , że wyszłam za mąż za jej matkę , babkę i za nią.
        Najgorsza jest bezradność i przywyknięcie do tego .
        Odsunęłam się ... a ona no cóż ..
        Brak skruchy sam mówi za siebie ...
        Brak chęci ...
        Dla niej dzień zaczyna się od nowa i to co było wczoraj nie istnieje ...
        Dzień świstaka bez pamięci?
        Przeraża mnie jeszcze jeden fakt , dzieciaki tego typu mają tendencję do
        przesadnej rozwiązłości seksualnej .
        Jeszcze przyjdzie mi bawić się w babcię/
    • marusia1 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 09.09.08, 22:05
      Też przeczytałam - pobieżnie. Popieram zasady w domu. Konsekwencja, rozmowy,
      kary i nagrody, a do tego dużo miłości. Mimo wszystko. Jak widać idziesz do
      przodu małymi kroczkami. Ja często słyszę: porzuć wszelką nadzieję, a zaskoczą
      cię efekty... Powodzenia!
      • kamiliannaonline Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 09.09.08, 22:27
        Mimo wszystko dziękuję.
    • kopina77 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 12:18
      Przyznam się że rozwaliłaś mnie swoją historią na łopatki.Też mam 30
      lat moje życie to opieka nad trójką dzieci(dwoje męża ).A bycie z
      mężem ogranicza się do czekania na niego, bo wiecznie w delegacjach
      lub rozmowie o dzieciach.Czasem jestem wsciekła, czasem płaczę w
      poduchę, ale jakoś się trzymam.I napiszę Ci tylko tyle.Jeżeli
      przeżywała bym coś takiego jak ty to byłabym już na psychotropach,
      albo mimi,że kocham tego faceta(mimo wszystko) zostawiłabym go w
      cholerę aby ratować siebie...
      Dziewczyno przeraziłaś mnie, ale wierzę że poradzisz sobie...
      • kopina77 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 13:06
        Oczywiście nie jestem zwolenniczką uciekania od problemów.Jeżeli
        jest źle to do widzenia.W końcu ślubujemy na dobre i złe, ale jeżeli
        to złe u ciebie trwa już tyle miesięcy i czujesz się tak długo
        nieszczęśliwa, to znaczy że coś jest nie tak.Wiadomo że jażda ma z
        nas chwile zwątpienia(po to jest to forum)Wygadamy się i do przodu...
        Na pewno nie raz słyszałaś ,że musisz wejść w rolę tej małe, bo tak
        naprawdę to ona ty jest najbardziej pokrzywdzina.Wy jesteście
        dorośli.Ona dostała w prezencie od mamusi traumę narkotykową,
        rozpieszczenie od babci i niezbyt przychylną macochę(mimo,że
        rozumiem dlaczego).Więc jeżeli pomomo wszystko nie jesteś wstanie
        choć na chwilę wskrzesić w sobie ciepłych uczuć do niej to nie widzę
        jasnej przyszłości w twoim związku, przynajmniej przez kilkanaście
        następnych lat.Tak jak piszesz masz cudownego męża,który jest też
        cudownym tatą i będzie póki córunia nie pójdzie na swoje.
        Ps.Posiadanie własnego dziecka to wielki dar i szczęście.Nasze
        maleństwo scaliło naszą puzzlową rodzinę.Rozumiem że odechciało Ci
        się macierzyństwa ale nie mów ostatecznie NIE...
        • betti_domino Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 13:23
          kopina77-zgadzam się z tym(wspólne dziecko),cementuje i daje siłę do
          życia w tej patologii,ale też są inne aspekty, niespecjalnie na+,jak
          zazdrość o małą sad
          • konstancja16 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 13:32
            no, bardzo prosze. skoro zycie w parze ma byc jak skazanie i pasmo
            wiecznych poswiecen to ja dziekuje. jest duzo innych mozliwosci.
            podejmujemy wybory zyciowe i ponosimy ich konsekwencje. ale mozemy
            tez dokonywac zmian i przemeblowan w swoim zyciu.

            z calym szacunkiem do spelniania obowiazkow uwazam, ze zycie jest za
            krotkie, zeby sie poswiecac. no chyba ze komus wlasnie poswiecanie
            sie daje szczescie, sa i matki teresy na swiecie. ja nia z
            pewnoscia nie jestem. chce takiego zycia, ktore jest wesole, daje
            radoche, kupe smiechu, pozytywnej energii i szczescia. czasem sa
            sytuacje, kiedy placze, ale to maja byc sytuacje PRZEJSCIOWE.

            jestem gotowa ciezko pracowac, rezygnowac z przyjemnosci, budowac
            cos wspolnie, a nawet gotowac od czasu do czasu, ale pod warunkiem
            ze to wszystko ma obiektywnie dobre skutki w moim zyciu. nie
            kosztem wiecznego dola.... jesli jestem nieszczesliwa to zmieniam
            cos w swoim zyciu a nie biadole...

            >>sila do zycia w patologii????
            no, sorry winnetou, to juz jest jakas perwersja. ja nie potrzebuje
            sily do zycia w patologii. potrzebuje sily do takiego ukladania
            mojego zycia, zeby o tej patologii to czytac tylko w gazetach i na
            forum. skad sie biora kobiety-meczennice?
            • kamiliannaonline Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 14:02
              Pewnie macie rację każda z osobna .
              Męczennica.Cóż pewnie i tak można to nazwać z mojego punktu
              widzenia .Na pewno nie z każdego innego.
              Powód właśnie jak jedna z Was napisała to dziecko jest poszkodowane.
              Czy powinnam wziąść nogi za pas?No cóż powinnam , ale ile można
              uciekać całe życie .Kocham mojego męża.Nie jestem naiwniarą , ale
              walczę bynajmniej o nas.I może to szokujące ale On też jest zmęczony
              nią.Może w inny sposób ale jest.Nasze relacje na początku były
              inne , dobre , serdeczne i ciepłe.Po tym co jednak przeżyłam nie
              umiem żyć na jej huśtawce emocji i widzimisie.Gdybym chciała
              zostałabym z 1 alkoholikiem .
              Obecnie mówię jak muszę do niej .Może zamieniam się po woli w głupie
              dziecko , ale inaczej pewnie jechałabym na tych psychotropach .
              Po prostu na pewne rzeczy nie reaguję i nie istnieje dla niej.
              To idiotyzm . Ale tak jest prościej .
              Zbyt dużo złych emocji mnie to kosztowało .A ja nie lubię upadać na
              tyle nisko żeby się brzydzić sobą samą.
              Izolacja.
              Jeżeli dziecko spaja to dlaczego wciąż czekam ?
              Może właśnie na to że boje się że ona zrobi jej krzywdę.
              Może że urodzę właśnie drugą taką .
              Może że któregoś dnia będę musiała się wynieść a samej łatwiej.
              Właściwie dziękuję Wam , żeodpisałyście.
              Pozdrawiam.

            • betti_domino Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 14:29
              ha!!Może za bardzo się użalam nad sobą,ale to przejściowe.
              a kto powiedział,że nic się nie zmienia i że cały czas będzie jak
              teraz jest?uczę się olewać to co nie da się zmienić.
              cały czas nad tym pracujemy i widać efekty,kroczki małe,ale do
              przodu.Radzimy się specjalistów,czytam o podobnych przypadkach i
              wyciągam wnioski. Gdybym chciała być męczennicą to nie walczyłabym
              tylko biadoliła i po pierwszej porażce uciekła,ale czasami warto się
              poświęcić dla kogoś kogo się kocha i ma się oparcie.
              NIC przecież nie trwa wiecznie,dla mojego M warto pocierpieć.
            • nangaparbat3 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 17:33
              >>sila do zycia w patologii????
              > no, sorry winnetou, to juz jest jakas perwersja. ja nie potrzebuje
              > sily do zycia w patologii. potrzebuje sily do takiego ukladania
              > mojego zycia, zeby o tej patologii to czytac tylko w gazetach i na
              > forum. skad sie biora kobiety-meczennice?
              >

              no pardon, apanachi, wystarczy jedna byle jaka stłuczka Twoja lub kogos
              bliskiego i przy odrobinie pecha trzeba sie bedzie nauczyc zyc w patologii.
              Z całym szacunkiem dla młodzienczej wiary w ukladanie sobie zycia, ktore jest
              wesole i daje radochę, bedąc pasmem szczęscia tylko sporadycznie zakłocanego.
              • konstancja16 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 18:03
                > wystarczy jedna byle jaka stłuczka Twoja lub kogos
                > bliskiego i przy odrobinie pecha trzeba sie bedzie nauczyc zyc w
                patologii.

                Nanga, dla mnie opieka nad kims bliskim to nie jest 'PATOLOGIA', nie
                jestem ze Sparty. natomiast funkcjonowanie w rodzinie z problemem
                alkoholowym, narkotykowym tudziez z dzieciakiem, ktory jest hodowany
                przez babcie, a nie wychowywany przez ojca to.... moze, powtarzam
                MOZE, ale nie musi oznaczac zycia na granicy patologii. i tu sa
                granice pomiedzy poczuciem obowiazku (i odpowiedzialnoscia za kogos,
                np za kogos bliskiego i chorego) i poswiecaniem sie w sytuacji braku
                wspolpracy ze strony tych ktorzy powinni byc odpowiedzialni.

                i jesli 'mlodziencza wiara' miala byc dyplomatycznym sposobem na
                powiedzenie 'infantylizm' (bo z racji wieku mojego 'mlodziencza' juz
                nie moze byc wzieta doslownie) to ... coz, pozostawie bez
                komentarza. kazdy ma prawo do swojej opinii i oceny.
    • politanczykowianeczka Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 14:40
      ja jestem z moim mężem od kilkunastu lat. Jego dzieci były wtedy
      małe. Moja córka też. Jego dzieci mieszkały z matką, teraz już są
      dorosłe i mieszkają same. Mam dokładnie takiego samego doła jak ty.
      Czuję, że mi te bachory całe życie popsuły. Są na okragło obecne w
      naszym życiu, dzwonią, piszą, przyłażą, ciągle chcą pieniądze. I
      dostają. Moje dziecko już dawno zarabia na siebie, a te pasożyty
      chyba nigdy nie zaczną zarabiać. Święta są tak, jak im wygodnie, wg
      ich grafiku ojciec się z nimi sptyka, wszystko jak im pasuje, a
      kiedyś jak pasowało ich mamusi. Ja już o niczym innym cały dzień nie
      myślę, tylko o tym jak ich nienawidzę. Wpadam w jakąś paranoję.
      Zaczynam bardzo poważnie myśleć o rozwodzie. Żeby ratować siebie.
      • kamiliannaonline Re: Jestem tu po raz pierwszy ...politanczykowiane 10.09.08, 20:44
        politanczykowianeczka czy próbowałaś kiedykolwiek wyperswadować M.że tak dłużej
        żyć nie możesz?Ja bynajmniej ze swojej historii ciesze się że M jest ze mną a
        nie przeciwko.Uważa , że jestem dla młodej sprawiedliwa mimo , że nie pajam do
        niej miłością wszechobecną.I wierzę , że są macochy może nie z wyboru które
        kochają swoje powiedzmy "adoptowane"
        Ktoś mnie ostatnio uświadomił , że to że istniejemy na tej samej płaszczyźnie
        nie oznacza ŻE MAM JĄ KOCHAĆ .
        Staram się całe życie nie obiecywać czegoś czego nie mogę spełnić w danej chwili
        , bo obiecanki typu czasu przyszłego samej mnie nie bawią .A jedynie pozbawiały
        poczucia realizmu jakby mi ktoś na łeb patyk przywiązał i powiesił marchewkę.
        Chciałabym jedynie dodać , że nie czuję się MĘCZENNICĄ.
        Jestem tu bo to był mój wybór może nie świadomy do końca bo kto wiedział , że to
        takie dziecko.Dopiero codzienność nakreśliła rytm.
        I czy ją obwiniam , nie .Jedynie tych co ją wychowywali .
        Ale mam żal do losu .Może tak można to nazwać.
    • 333a13 Re: Jestem tu po raz pierwszy ... 10.09.08, 19:40
      Kamiliannaonline, napisz na mojego maila 333a13@gazeta.pl. Może będę
      mogła Ci pomóc...
      • kamiliannaonline Re: Jestem tu po raz pierwszy ...333a13 10.09.08, 20:45
        333a13 napisała:

        > Kamiliannaonline, napisz na mojego maila 333a13@gazeta.pl. Może będę
        > mogła Ci pomóc...
        Kochana powiedz mi jak mogłabyś mi pomóc skoro napisałam tu i na blogu wszystko ...
        Przepraszam ale nie wiem już co mogłabym dopowiedzieć?
        • kamiliannaonline Re ...333a13 + do Wszystkich Mam 10.09.08, 20:52
          Mam nadzieję , że Cię nie uraziłam .
          Na blogu znajdziesz adres.
          Chciałabym Wam powiedzieć , że od 3 lat rozmawiam z kimś obcym o tym .Z kimkolwiek kto nie mówi "BĘDZIE DOBRZE"
          Tylko stara się zrozumieć.
          Nie mam znajomych bo stałam się może monotematyczna i mieszkam na obczyźnie czyli nie w swoim woj.nawet.
          Czasem ciężko mi nawiązać jakikolwiek kontakt ale jestem osobą bardzo otwartą.
          I dziękuję za przyjęcie.

          • kopina77 Re: Re 10.09.08, 21:16
            Bo my wszystkie macoszki to chyba jesteśmy spostrzegane zgodnie z
            hasłem:Widziały gały co brały.Tylko że tak naprawdę to na początku
            gdy poczułyśmy motylki w brzuchu nie sądziłyśmy że fakt iż nasz
            ukochany ma dziecko(dzieci) to jest taka prosta i naturalna
            sprawa...Ułoży się i będzie dobrze....Ale często nie układa się i
            wcale nie jest dobrze...a motyle i tak zostają...i co wtedy...
            Pozdrawiam
            • bemari Re: Re 11.09.08, 00:51
              A czy Ty się z nią czasami po prostu bawisz,rozmawiasz o filmie,robisz przymiarki ciuchów,smażysz wspólnie naleśniki? Czy tylko uczysz higieny i mówisz,jak należy postępować?

              Może to dziecko jest i trudne,ale jak wszystko się w nim krytykuje...
              Może być tylko gorzej.W relacjach z dzieckiem nie ma tylko coś za coś.Wiem,że jest ci trudno,ale może pokaż po prostu wesoły dom - bez oglądania się na efekty.Może to coś da.Najwięcej dajemy mimochodem.
              Przede wszystkim zajmij się sobą - jak będziesz spokojniejsza,będzie ci lepiej i młoda ma szanse lepiej zaistnieć.
              • kamiliannaonline Re: Re Bemari 11.09.08, 07:00
                To co napisałam na blogu to są moje odczucia , a właściwie wyrzucenie z siebie
                tego błota narastającego we mnie samej.
                Gdybym miała pisać o zabawach , o pogaduchach po co był by mi blog jako
                spowiednik.Nie spowiada się z rzeczy dobrych?
                Kreacja blogowa może się wydać wojskową moją naturą do dziecka , ale tak nie
                jest.Wywalam z siebie to co jest złe , żeby jak to ludzie lubią robić swoje
                frustracje odbijać na rodzinie.Właśnie po to pisze to co pisze.
                I mój dom nie jest smutny.Widzisz młoda jest dzieckiem który trzeba trzymać w
                ryzach i w tą i tą stronę.Bo gdyby nie to jej rozhuśtanie(zabawa) też przynosi
                efekty w postaci głupich pomysłów jak duszenie innego dziecka, straszenie,
                plucie , zabawa zamienia się w bicie, znęcanie się nad zwierzętami.
                Ma oczywiście dobre strony i nie jest jedynie ganiana .

                Po za tym jest jeszcze jeden aspekt jak mamusia wyjeżdża (po 2 dniach bycia z
                nią , a właściwie wyciągnięcie inf.co słychać)cała jej ENERGIA sprowadza się na
                mnie.
                U nas w domu nie ma tak jak w moim kiedyś , ze dzieciak dostał karę i do siebie
                bez gadki.
                U nas w domu rozmawia się , tłumaczy , pyta .A młoda i tak wie swoje .
                • betti_domino Re: Re Bemari 11.09.08, 12:52
                  no cóż,gardło mnie ciągle boli od tłumaczenia(marudzenia-jak młodzi
                  mówią,czasami naprawdę mam chęć dać w uchosmile),ale mały kroczek jest!
                  dzisiaj rozmawiałam z dyrektorem szk.młodego(12l.),jest znaczna
                  poprawa w zach.do tego co było jeszcze rok temu!!czyli: nie łazi po
                  klasie na lekcjach,nie pyta się nauczyciela czy może podlać kwiatki
                  (w czasie spr.),nie kłamie (jeszcze!)że nie ma lekcji do odrobienia
                  itd..
                  no cóż to początek roku szk.pożyjemy-zobaczymy.
                  Na najstarszych położyłam "lagę" są niereformowalni(przynajmniej
                  przez nas-nie mam siły walczyć z wiatrakami,ojca też mają w d...-
                  "tatuś"tylko do dawania forsy).Ile nam jeszcze życia zatrują? nie
                  wiem sad
                  Oseparowałam się od nich na tyle ile się dało,młodego też uczymy,że
                  braciszków ma nie naśladować i nie słuchać(buntują przeciwko nam),M
                  czasami ma jeszcze nadzieję na "całą szczęśliwą rodzinkę"i że
                  wszyscy będą się kochać-marzenia naiwniaka,a niech mu tam,nie
                  wyprowadzam Go z błędu.Stawiam się czasami w M położeniu,jak ON musi
                  się czuć mając takie gadzinowate potomstwo i dlaczego ciągle
                  tłumaczy ich złe(czyt.wyrachowane) zachowanie,że młodzi,że nie mieli
                  dobrej matki,że babcia rozpuściła itd.
                  I naprawdę ja też czuję się o niebo lepiej jak wyrzucę z siebie
                  negatywne emocje pisząc na forum(nie jestem sama w tym
                  macochowaniu ;D)i nie wyżywam się tak często na M...za to co muszę
                  przechodzić za sprawą tfuj-synków
                  • kamiliannaonline Re: Re Bemari 11.09.08, 18:41
                    Nasza też chodziła .Wydaje mi się , że nauczyciele są leniwi ,.Pisza kretyńskie uwagi typu"młoda nie słucha , nie uważa na lekcji "itd
                    A ja się pytam PRZECIEŻ MNIE TAM NIE MA DO CHOLERY !!!to co mam jej powiedzieć w domu?Przecież mnie słucha!(o tyle o ile daje radę )
                    Przecież ja z nią odrabiam lekcje itd.A te PANIUŚKI (nie mówię że wszystkie bo są wyjątki) nawet to że dzieciak ma pismo do szkoły od poradni psych.wystosowanej i pisze jak byk czarno na białym !
                    Nawet nie potrafią zerknąć w 1 ławce czy młoda zanotowała zadanie domowe!!! bo mają lenia w d.
                    Jak pani psycholog powiedziała MY czyli my stosujemy się do wszystkiego i wszystko robimy co do nas należy i ponad to też , a w szkole po to jest nauczyciel , żeby jej zwrócił uwagę.
                    Ale nasza kochana szkoła już ja zlewa.
                    Jak wróciła z 2 wycieczki to pani nie przypilnowała dzieciora a było ich więcej niż 2 opiekunki .I dzieciak miał lewatywę na pogotowiu 4h
                    bo - bo jadła same słodycze przez te 2 dni!!!!
                    Więc mam propozycję jak nie umiesz wykonywać zawodu solidnie to go zmień - a d.nie zawracaj
                    Sorry ale już jestem zmęczona .
                    Młoda dostała uwagę od pani ... po czym wyrwała kartkę ... i powiedziała jej że się nie będzie uczyła tego przedmiotu !
                    No a co pani , nic .... poszła na skargę do wychowawcz.
                    I to ma być autorytet?
                    Miłego dnia .Macoszki.
                    • betti_domino nasze łaziki 11.09.08, 19:08
                      hehehe!jakbym była w "naszej szkole"tak samo,mimo opini z poradni
                      (nie chce im się czytać czy co?to po co nas tam wysyłają?)ciągle
                      nauczycielka ma do nas pretensje o młodego zach.w SZKOLE!wezwania do
                      dyrekcji i ble,ble,ble w kółko to samo.
                      a od czego te leniwe(nie wszystkie!tylko te "nasze")krowy są,precież
                      za coś dostają wypłatę,mam siedzieć na lekcji z młodym i pilnować
                      jego zach.?albo czy pisze cokolwiek na lekcji?(siedział w pierwszej
                      ławce)NAUCZYCIEL?WYCHOWAWCA?tylko kogo i czego?
                      Nieraz się zdarzyło,że młody siedział,dłubał w nosie i rozsmieszał
                      klasę,zamiast pisać w zeszycie.Albo co 10min.chciał do wc na spr.Nie
                      zaznaczał ćw.zadanych do domu itd.Dzieciak górował nad nauczycielem!
                      hehehe!DOBRY nauczyciel nie pozwoli dzieciakom wleżć sobie na głowę.
                      My odp.za niego w domu.
                      • liz-beauty Re: nasze łaziki 12.09.08, 13:29
                        Powiem tak. W szkole ucze juz dobrych pare lat. Takie zachowania, jak opisuje
                        kamiliannaonline czesto maja zwiazek z sytuacja dziecka w domu. Mialam chlopca,
                        ktory pajacowal, rozsmieszal klase itp. Nie jestem leniwa krowa (mam nadzieje).
                        Zostawialam go po lekcji, sprawdzalam co zapisal. W indywidualnym podejsciu do
                        rany przyloz, myslalam, ze nie bedzie chcial zostac na przerwie (gimnazjum)! Co
                        sie okazalo? W domu mama koncentruje sie wylacznie na mlodszym, chorym
                        braciszku, starsze, sprawiajace klopoty dziecko "olewa". Wszystko, co robil ten
                        chlopiec, bylo glosnym wolaniem "jestem tu!". Moglabym podac takich przykladow
                        wiele, od rodzicow nieobecnych, po zbyt represyjnych i kontrolujacych. A wiec ma
                        prawo mowic jedenastoletnia dziewczynka, ze jest taka, bo ja mama zostawila...
                        Nauczyciele, jak napisalyscie, rozni sa. Ale mogliby napisac tomy o tym, jacy
                        bywaja rodzice.
                        • kamiliannaonline Re: nasze łaziki liz beauty 12.09.08, 15:27
                          Wiesz my nie jesteśmy mamami , ale macochamismilewink
                          To miałbyć żart oczywiście.
                          Chodzi mi o to , że w naszej szkole nauczyciele nie zwracają na
                          młodą uwagi tak jak napisane jest to w POLECENIU OD PORADNI.My się
                          stosujemy i wybacz ale nikt mi nie zarzuci tego że młoda jest taka
                          jaka jest bo ja ją tak wychowuję.
                          Leniwe krowy i tyle , żeby pisać mi uwagę typu "młoda nie zrobiła
                          zadania bo nie zanotowała notatki o takowym"
                          To ja się pytam mam czytać z gwiazd , że było zadanie?
                          Jej zasranym obowiązkiem jest zapoznać się z opinią i stosować się
                          do chociażby minimum .Już nie mówię , że ma ją inaczej traktować .
                          Ale najlepiej jest zlać dzieciaka wiedząc , że i tak to
                          ZAŚWIADCZENIE nie pozwala na pozostawienie jej w tej samej kl.
                          I co ja mogę na to że nie ma qautorytetu i jej nie słucha ?
                          Przecież w domu musi (jak jej się nie podoba)zrobic co do niej
                          należy i potem ma czas na przyjemności.
                          Wydaje mi się że to kwestia dobrych chęci do 3 kl pani jakos
                          potrafiła wziąść zeszyt i jej kółkiem zaznaczyć.
                          I to nie chodzi o spychologię my na szkołę szkoła na nas.Ale na brak
                          przepływu informacji.Babsko umie pisać głupoty , a nie powiadomiła
                          nas gdy młoda zniszczyła obudowę i wystraszyła dziecko 5 letnie w
                          wc!!!
                          Przykład , młoda opuszczała sobie lekcje w 4kl bo siedziała na
                          kompie w bibliotece gdzie jest nauczyciel non stop.
                          Nauczyciel nie zainteresował sie co dzieciak robi , więc sobie nie
                          chodziła na lekcje.
                          Jak wpadłam do szkoły powiedziałam mu , że sobie nie życzę aby
                          dziecko siedziało bez opieki na internecie i na kompie .Nawet jak
                          siedzi na świetlicy i czeka na nas.Bo przez to spóźnia się na lekcje
                          albo wcale nie chodzi .
                          A facet do mnie , ale może wyporzyczać ksiażki?i czytać.?
                          Czy ja kuźwa sepleniłam?przecież mówiłam o komputerze!!!!

                          czasem jak rozmawiam z TYMI nauczycielami to nie dziwie się że
                          dzieci mają je w d.
                          zero autorytetu , zero.jakieś ciamajdy.

                          • betti_domino Re: nasze łaziki liz beauty 12.09.08, 19:17
                            hahaha dobre,nawet b.dobre
                            przez 2 lata odkąd mam młodego pod swoją opieką,przerobił więcej
                            materiału ze mną w domu,niż w szkole.
                            mieliśmy dosyć olewactwa naszego młodego-ignorowania zaleceń z
                            poradni(zostawili go już 2 razy mimo opini z poradni!!)-
                            powiedzieli,że nie wyjdzie do 18l.z 4 kl.,bo nie opanował dobrze
                            podstaw i przenieśliśmy do szk.specjalnej(chociaż nie jest
                            upośledzony umysłowo-mieści się w dolnych granicach normy) 15km od
                            nas,
                            tam podejście do "takich"dzieci i ich rodziców jest
                            inne,terapia,poziom dostosowany do możliwości,klasy
                            najw.15osobowe.Jeśli coś dzieciak przeskrobie,albo mają info do
                            przekazania-dzwonią!!Na początku zrobili wywiad,jaki jest,jak się
                            zach.itd(z higieną na bakier,odrabianie lekcji-tfuj-wszystko tylko
                            nie lekcje,nawet pomaga sprzątać,byle odłożyć odrabianie,młody tez
                            kłamie nałogowo na każdy tematwinkitd.
                            Nie wiem,jak to jest-nie potrafi dobrze przeczytać tekstu i
                            zrozumieć tego co czyta,a na komputerze z graniem,pisaniem i
                            lataniem po google sobie radzisad
                            coś chyba kręciwink

                            • kamiliannaonline UCZENIE A INTERNET. 12.09.08, 20:33
                              Widzisz przeczytałam o tym , że dzieciaki TEGO TYPU zrobią minimum i nie da się
                              z nich więcej wycisnąć chociażby się ze złości miałyśmy zesr.
                              One lepiej sobie radzą z czynnościami społecznymismilesprzątanie , dawanie im prac
                              do ruchu niż z ślęczeniem nad książkami .
                              Dzieciaki te męczą się w szkole . Nie radzą sobie z prostymi schematami przykład
                              nauczenie ich prostych rzeczy wymaga wysiłku i nerwów na wodzy.I tylko jak
                              poczują WŁADZĘ nad innym człowiekiem dają popalić Może dlatego nauczyciele nie
                              potrafią sobie radzić bo dziś nauczyciel powiedzmy sobie szczerze nie ma żadnej
                              władzy.
                              Moja młoda też śmiga po kompie , a z jedzeniem nie może sobie dać rady tzn z
                              estetyką.Wciąż przychodzi ze szkoły bez czegoś .
                              I czasem jak ma gorsze dni co już pisałam miałabyś wrażenie patrząc na nią , że
                              się naćpała.Taki ma zakręt w głowie , że nie docierają do niej proste informacje.
                              Te dzieci lubią robić to co lubią , a nie to do czego je się zmusza i możesz
                              godzinami tłumaczyć i nie dotrze.]
                              One żyją w innym świecie.
                              Z drugiej strony fajny polot nie pamiętać dnia poprzedniego .Ani dobra ani zła.
                              Potrafi nauczyć się wiersza w 5 min dosłownie na pamięć , a z angola nie kuma
                              ani ciut ciut mimo , że gwarą przyswojoną wyuczoną na kółku posługuje się
                              rewelacyjnie.
                              I weź człowieku tu zrozum
                              Oczywiście nie wszystko można wypaczyć na tło bo taka jest , pewne rzeczy to
                              kłamstwo i cwaniactwo i kombinatorstwo .
                              Miłego weekendu .
                              • betti_domino Re: UCZENIE A INTERNET. 12.09.08, 20:51
                                hehe
                                może "nasze"TEGO TYPU dziecka to blizniaki(astralne)?
                                prawie wszystko co piszesz o swojej"kukułce",to jakbym miała przed
                                sobą naszego A.
                                Miłego weekendu,ja takiego nie będę miała-remont w domu(wszędzie syf)
                          • liz-beauty Re: nasze łaziki liz beauty 12.09.08, 19:23
                            Z przeplywem informacji masz racje! Ja, zeby przeczytac opinie z poradni, musze
                            sie niezle nagimnastykowac - pedagog szkolna ich nie pozwala kserowac i wynosic
                            z gabinetu (ma racje, sa to poufne informacje), godziny mi nie pasuja z jej
                            dyzurami, wciaz sie spiesze, mam dyzur, cos sie dzieje itp. Ale da sie, jak sie
                            chcewinkTo co piszesz o swojej pasierbicy jest dosyc zatrwazajace, rzeczywiscie,
                            jednak to wciaz biedna, skrzywdzona dziewczynka. Mlody (tez 11 lat) daje nam
                            czasem popalic, ale nie dopuszcza sie wandalizmu ani przemocy... Apropos
                            wychodzenia z lekcji - nie wiem dokladnie jak bylo, ale nauczyciel MOZE wyprosic
                            ucznia z lekcji i pozostawic pod opieka nauczyciela swietlicy/biblioteki, jesli
                            uczen dezorganizuje lekcje. Ma takze prawo wezwac wtedy rodzicow. Jednak nie
                            moge sobie wyobrazic, ze nauczyciel nie potrafi okielznac dziesieciolatki!
                            Kurcze, w gimnazjum roznie bywa, ale taki dzieciak?
                            • kamiliannaonline Re: nasze łaziki liz beauty 12.09.08, 20:24
                              Nie wiem o co chodzi , ale jeżeli chodzi o opinię to dostała ją wychowawczyni do
                              ksera i miała dać każdemu nauczycielowi.Jakoś nie obiło mi się o uszy zakaz
                              ksera jak dotyczy szkoły i ucznia?dla wszystkich nauczycieli????
                              Jeżeli chodzi o wypraszanie to chyba się nie zrozumiałyśmy.Nikt nikogo nie
                              wypraszał .smile
                              • liz-beauty Re: nasze łaziki liz beauty 12.09.08, 21:58
                                U mnie w szkole nie wolno kserowac ani wynosic poza gabinet szkolnego pedagoga.
                                Tylko tam moglam przeczytac te opinie.
                                • nangaparbat3 opinia 13.09.08, 21:04
                                  liz-beauty napisała:

                                  > U mnie w szkole nie wolno kserowac ani wynosic poza gabinet szkolnego pedagoga.
                                  > Tylko tam moglam przeczytac te opinie.
                                  Zaraz zaraz, a czy to w Polsce?
                                  Bo w Polsce opinię poradnia ma prawo wydac tylko rodzicom (opiekunom prawnym)
                                  dziecka, i dopiero oni decydują, czy w ogole chca tę opinie zaniesc do szkoły.
                                  • betti_domino Re: opinia 13.09.08, 21:24
                                    ciekawe gdzie,bo u nas opinia z poradni idzie prosto do szkoły,my
                                    dostaliśmy kopię-zresztą to szkoła wystąpiła z wnioskiem o
                                    przebadanie młodego,my tylko podpisaliśmy zgodę,
                                    a po co badać, jeśli potem ta opinia ma leżeć gdzieś w domu?na co i
                                    po co wtedy całe to badanie??
                                    • nangaparbat3 Re: opinia 13.09.08, 21:27
                                      Tak jak napisałam - w Polsce opinie wolno wydac prawnym opiekunom lub
                                      pelnoletniemu uczniowi.
                                      Odkad widzialam na wlasne oczy zmowe nauczycielki z paniami z poradni przeciwko
                                      dziecku, przestalam sie tym przepisom dziwic.
          • 333a13 Re: Re ...333a13 + do Wszystkich Mam 11.09.08, 13:45
            Nie mogłam znaleźć na blogu Twojego maila, stąd moja prośba.
            Nie chcę się narzuać więc sory za propozycję.
            Nie miałam zamiaru Cię pocieszać, wciągać w rozmowy i "rozumieć".
            Pozdrawiam i życzę powodzenia
Pełna wersja