hop_angel
12.10.03, 13:48
Cześć,
Otóż jestem w totalnym szoku. Dziś są urodziny mojej pasierbicy. Nie
umawialiśmy się z nią na ten weekand bo ona ma dodatkowe zajęcia a poza tym
stwierdziła, że chce być w ten dzień w domu (telefony, życzenia itp).
Zadzwoniliśmy do niej z mężem z życzeniami około południa, najpierw mąż
składał życzenia, potem ja. Pogadałam z nią jak się czuje, jak tam nastrój i
ona powiedziała mi, że przygotowuje bibkę dla znajmomych. Po czym dałam jej
jeszcze męża do pogadania. Jak się po chwili okazało (siedzieliśmy w tym
samym pokuju więc słyszałam rozmowę) słuchawkę przejęła ex. Okazało się, że
jest niezadowolona, że córka robi tą bibkę, niby żartowała ale stwierdziła,
że to jest właściwie jej święto bo to ona urodziła moją pasierbicę i że czemu
ma wychodzić z domu. Mąż ze śmiechem uświadomił ją, że musi się do tego
przezwyczaić bowiem córka ma już 15, przypomnieć sobie jak to ona była młoda
i robiła takie imprezki. Zaznaczam, że mąż ex wyjeżdża dziś w delegację zatem
ona musi gdzieś sama wyjść. I na koniec rozmowy ona stwierdziła, że w
przyszłym roku w takiej sytuacji ona przyjdzie do nas na noc ( zresztą
sugerowała, że może dziś by również przyszła). Mąż tego nie skomentował,
tylko rozmawiając zrobił głupią minę a potem, gdy mi o tym opowiadał to
popukał sie w czoło. Jesteśmy zszokowani jej postawą. Rozumiem
jej "nieprzezwyczajenie" do tego, że córka dojrzewa i chce robić takie
spotaknia ale wpraszać się do kogoś do już szczyt. A jak jest u was w takich
sytuacjach?