Mój mżą ma dziecko z inną

16.10.03, 09:29
Witam was wszystkie. Mam cieżki orzech do zgryzienia, proszę o pomoc te
które
przeszły bądz przechodzą to co ja teraz. Poznaliśmy się z mężem 3 lata temu,
po paru miesiącach naszej znajomości dowiedzieliśmy się, że jego poprzednia
dziewczyna jest w ciąży, zgłosiła się do niego w momencie gdy potrzebowała
pieniędzy ( takie było jej wytłumaczenie). My co prawda krótko się znaliśmy,
ale już buliśmy pewni, że chcemy życie dzielić wspólnie. Po długich
rozmowach
doszliśmy do wniosku,że nasz związek mimo zblizających się trudności będzie
trwał dalej. Pobraliśmy się, a póżniej zaczęła się sprawa, która
doprowadziła
mnie do granic wytrzymałości, bywało tak, że nie przesypiałam nocy ponieważ
czułam się winna. Najgorsze było to, że mój mąż pierwszy raz zobaczył
dziecko
po pół roku, ponieważ sędzina prowadząca sprawę nie zezwalała na kontakty,
gdyż mama dziecko przedstawiła ojca jako tyrana, który ją zostawił gdy tylko
dowiedział się, że ona jest w ciąży, co nie było prawdą. W tej chwili
dziecko
ma już półtora roku, a jego kontakty są dalej ograniczane przez matke
dziecka. Jest mi bardzo ciężko żyć z tą świadomością, że mój mąż , człowiek
którego dażę głębokim uczuciem jeżdzi do niej i siedzi tam czasami 3h, ja
niestety nie mam prawa przekraczać progu jej domu, ponieważ to wszystko jest
moje wina, według niej. Sama niewiem co mam czasami robić, nie mogę zabronić
mu odwiedzać syna, ale nie jestem w stanie czasami znieść tego, jak mam
sobie
z tym poradzić? Matka dziecka mojego męża jest osobą bardzo porywczą i gdy
widziała nas gdzieś razem ( co w takim małym mieście było nieuniknione)
chowała dziecko, a najgorsze jest to, że opowiada iż ja chcę mu zrobić
krzywdę, to jest nie do zniesienia. Kocham dzieci i bardzo cierpię z tego
powodu iż nie mamy swoich, ale raz już jedno straciliśmy, a teraz panicznię
się boję. Niewiem co robić, z kim rozmawiać, proszę jeżeli któraś z was
przeszła, bądz przechodzi coś podobnego, proszę napiszcie jak sobie z tym
radzić, jak dalej cieszyć się życiem. Często wyjazdy mojego męża do dziecka
kończą się kłótnią, które naogół ja wywołuję, najczęściej przemawia
przezemnie zazdrość. Był taki moment, że zastanawiałam się dlaczego ja
straciłam a ona ma i wykrzykiwałam to w kłótniach. Niepowinnam tak mówić,
ale
momentami nie potrafię się już kontrolować. To tylko na początku wydawało
się
takie łatwe. Dziewczyne jeżeli którakolwiek z was będzie w takiej sytuacji
to
niech się porządnie zastanowi czy poradzi sobie z tym wszystkim, ja już nie
daję rady. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem którego kocham ponad życie i
często odmawia odwiedzin, żebym ja spokojnie spała, ale z drugiej strony nie
chcę żeby dziecko póżniej powiedziało że zabrałam mu ojca. Jestam w
rozterce,
już głupieje z tym wszystkim. Diękuję za poświęcenie uwagi mojemu wpisowi,
nikomu nie życzę takiej sytuacji.
Pyzka
    • mikawi Re: Mój mżą ma dziecko z inną 16.10.03, 10:19
      hej, fajnie że dotarłaś, mimo początkowych problemów smile))

      pyzko, to co napiszę wyda się pewnie banalne i oklepane ale to szczera prawda:
      musisz oddzielić (choć wiem że to trudne i łatwo powiedzieć trudniej zrobić) -
      musisz ODDZIELIĆ dziecko od jego matki, a dokładniej wizyty u dziecka (które
      mają miejsce) od wizyt u matki (których faktycznie nie ma). Twój mąż jeździ do
      dziecka a nie do swojej byłej i fakt że robi to i chce to robić nadal świadczy
      jedynie o nim jak najlepiej jako ojcu, czlowieku, mężczyźnie. Kocha Ciebie a
      nie ją, ale tez kocha SWOJE dziecko. Twoje kłótnie z mężem o wizyty u dziecka
      najwięcej szkody przyniosą wam i waszemu związkowi, wzbudzasz w mężu poczucie
      winy że wbrew Tobie jedzie do dziecka. Pomyśl co Ty byś zrobiła na jego
      miejscu? Z jednej strony kobieta którą kocha, z drugiej dziecko które również
      kocha. Jadąc do niego rani ciebie, nie jadąc - rani je. Wybór między złem a
      złem? Sytuacja bez wyjścia? Stań po jego stronie, nie walcz z nim o uczucia, bo
      tych nie zabraknie ani dla ciebie ani dla waszych przyszłych dzieci.
      Pyzko, poczytaj posty dziewczyn, wiele z nas miało takie dylematy jak ty, ale z
      czasem (i odrobiną chęci ze strony kobiety) przychodzi zrozumienie dla całej
      sytuacji, dla partnera, dla dziecka. Można to wszystko pogodzić z zyciem
      rodzinnym, z waszymi dziećmi, które z pewnością zawitają kiedyś w waszej
      rodzinie. I będą miały wspaniałego tatę!
      A byłą sie nie przejmuj, może kiedyś i ona zrozumie jaką krzywdę robi własnemu
      dziecku.
      pozdrawiam cieplutko
      • aagacia Re: Mój mąż ma dziecko z inną 16.10.03, 11:48
        pyzka to zawsze jest bardzo trudne.mysle ze zadna z nas, macoch nie ma jakis
        super pozytywnego stosunku do eks. co najwiecej to obojetny.przynajmniej ja na
        wiecej sie nei moge zdobyc.musisz sprobowac oddzielic swoje uczucia wzgledem
        matki dziecka i samego dziecka.moze ona kiedys zmadrzeje i stwierdzi ze to dla
        dobra dziecka ojciec powinien miec z nim jak najlepszy kontakt...to trudne
        kiedy zostaje sie samemu w domu - wierz mi wiem cos o tym ale na pewno, i
        wierz w to goraco, w waszym zyciu pojawi sie malutki czlowiek ktory jeszcze
        wzmocni milosc pomiedzy toba a mezem..

        witamy na forum!
        • konkubinka Re: Mój mąż ma dziecko z inną 16.10.03, 12:12
          Pyzko
          Nie bede powtarzac tego co poprzedniczki.Zgadzam sie z nimi w 100%.Ale moze
          podpowiem ci cos jeszcze.Mysle ze teraz jest najlepszy czas na to zeby zalozyc
          sprawe w sadzie o rozszerzenie kontaktow ojca z dzieckiem o zabieranie go z
          domu matki.Jezeli jest teraz za male to poczynajac np. od ukonczenia przez
          dziecko dwoch i pol roku.Do tego czasu niech twoj maz postara sie aby mogl
          zabierac dziecko na spacery SAM , a na spacerach ty badz ich towarzyszka.Niech
          zabiera cie ze soba , poczekasz gdzies dalej a otem razem na spacerek , na plac
          zabaw , tak zeby brzdac poznal cie i kojarzyl cie z tata i z czyms dobrym.To
          bedzie rowniez terapia dla ciebie- bedziesz wiedziala ze tu chodzi tylko o
          bezbronne dziecko , bedziesz je znala.A gdy bedzie wieksze na luzie nauczy sie
          funkcjonowac w waszym srodowisku.
          Ja rozstalam sie z mezem gdy syn mial poltora roku.Od razu ustalilismy ze
          bedzie widywal dziecko co drugi weekend i zabieral go o siebie.Nie wypytywalam
          co i z kim robili.Do tego gdy byl chory ja siedzialam z nim pierwsze dni a gdy
          juz sie podleczyl siedzial z dziadkami (rodziacami swojego taty)Przyzwyczail
          sie od malego do tej sytuacji , tak jak od malego przyzwyczail sie do naszych
          partnerow.Trzymaj sie cieplo
          Ania, mama 6 letniego Bartka i 5 miesiecznej Anielci
          • jayin Re: Mój mąż ma dziecko z inną 16.10.03, 16:43
            witam serdecznie pyzo na forumsmile

            nic dodać nic ująć, do tego co napisały dziewczyny powyżej.
            przestawić się z myślenia o byłej, na myślenie o dziecku, jako
            indywidualnej "jednostce". cięzko czasem to przychodzi, ale można tak.
            i postarać się raczej o wzmacnianie więzi taty z dzieckiem, tworzenie się też
            takiej "atmosfery dobrej" w umyśle dziecka w związku z tatą i tobą - jako parą,
            odwiedziny taty u dziecka w domu można zamienić na spacer, kiedy jest ciepło,
            możesz im towarzyszyć, jesli wszyscy mają takie "zyczenie" smile - ale nie na
            siłę. no i myśl też o sobie. te chwile kiedy on jedzie do dziecka wykorzystaj
            dla siebie. nie traktuj tego jako "przymusowe rozstanie" z nim (bo wtedy łatwo
            o wyszukiwanie "winnych" takiej sytuacji...:/) - ale jako chwila wolna dla
            ciebie smile
            przede wszystkim uśmiechnij się i pomyśl, że wszystko jest OK. masz obok siebie
            kogoś kogo kochasz, kto kocha ciebie - a to bardzo dużo.
            a wszystko inne - da się jakoś przeżyć.

            pozdr.
            Joanna
    • krycha15 Re: Mój mżą ma dziecko z inną 16.10.03, 20:19
      Pyzka !
      Przezylam dokladnie to samo co Ty. Gdy czytalam Twoj post zdawalo mi sie, ze
      czytam moja historie. Reagowalam dokladnie jak Ty a nawet gorzej. Wariowalam,
      bieglam za moim Mezczyzna na parking, wychodzilam w ciemna noc i lazilam bez
      celu. Gorzej - swoj smutek probowalam utopic w alkoholu. Ale pilam tez, zeby
      mojemu Mezczyznie pokazac co sie dzieje jak mnie zostawia sama i jedzie do
      domu ex. Pilam tak, ze nieraz konczylo sie ciezkim "kacem".
      Kazdemu wyjazdowi mojego Mezczyzny TAM towarzyszyla karczemna awantura,
      krzyki, wrzaski, czasami dochodzilo do rekoczynow ...
      A moj Mezczyzna jezdzil do DZIECI, nie do ex, ex go nie interesowala - ale
      wtedy tego nie potrafilam pojac.
      A jezdzil 3 razy w tygodniu ! Wyobrazasz sobie? 3 razy w tygodniu, 3 samotne
      popoludnia w wynajetym, pustym, obcym mieszkaniu ...
      Jezdzil zawozic i odbierac dzieci z zajec pozalekcyjnych, czas oczekiwania na
      jedno dziecko spedzal z drugim dzieckiem w domu ex. A ja szalalam ...
      I chyba bym oszalala ale jednak opanowalam sie - milosc wziela gore i przy
      zachowaniu resztek zdrowego rozsadku nie dopucilam do rozpadu naszego zwiazku.
      I teraz Pyzka sluchaj uwaznie - napisze banal ale to jedyne co moge Ci
      napisac - CZAS. To wszystko wymaga czasu. I napisze Ci teraz z wlasnego
      doswiadczenia i z czystym sumieniem - z czasem sie wszystko ulozy tak jak Ty
      bedziesz tego chciala. Kobieta musi byc madra, klotniami i placzem nic nie
      uzyskasz tak jak ja nic nie uzyskalam. Musisz byc "dlugodystansowcem" i
      osiagac efekty rozlozone w czasie - nie wszystko od razu.
      Widzisz moj Mezczyzna po roku jezdzil juz tylko 2 razy w tygodniu, po dwoch
      latach przestal jezdzic wogole a zaczely do nas przyjezdzac dzieci na co
      drugi weekend, dzieki czemu mialam oglad sytuacji. Przestal tez spelniac inne
      dodatkowe zadania ex jak np. zawozenie jej z dziecmi do sklepu bo i takie
      sytuacje sie zdarzaly (ex zostala bez auta).
      A teraz? Teraz jest juz spoko a moja psychika wrocila do normy - nie
      zbzikowalam dzieki uczuciu i mocnemu postanowieniu, ze musze zmienic taktyke
      bo inaczej rozwale nasz zwiazek.
      I Pyzka jeszcze jedno - nie licz na prawo wstepu do domu ex. Ja nie mam go po
      czterech latach (choc bylam w mieszkaniu ex pod jej nieobecnosc bo po prostu
      chcialam wiedziec jak moj Mezczyzna mieszkal). Gdy jedziemy skladac zyczenia
      urodzinowe dzieciom to skladamy je na dworze pod blokiem.
      To tyle Pyzka, uszy do gory i pamietaj zawsze o jednym: nikt nie wytrzyma
      ciaglych klotni i awantur, nawet najbardziej zakochany czlowiek w koncu bedzie
      mial tego dosc.
      A Ty stopniowo walcz o swoje, dobrym pomyslem sa te wspolne spacery z
      dzieckiem. Jesli ex nie bedzie sie zgadzac idzcie do sadu bo ojciec ma prawo
      spedzac z dzieckiem czas.
      Jestem pewna, ze sobie poradzisz.
      Krycha
      • pyzka2 Re: Mój mąż ma dziecko z inną 23.10.03, 13:57
        Dziękuję wam wszystkim bardzo za słowa otuchy. Cieszę się, że jest ktoś kto
        rozumnie co czuję, ale ja już nie wytrzymuję, ostatnio jak mój mąż chciał
        zobaczyć się z synem, Ona powiedziała, że na to nie zezwala ponieważ idzie na
        urodziny do brata. Ona niestety nie pozwala zabierać małego do nas do domu,
        ponieważ uważa, że ojciec chce mu zrobić krzywdę, bo dziecko komplikuje mu
        życie. Najgorsze jest to, że sędzina prowadząca naszą sprawę doszła do
        wwniosku, że dziecko musi być cały czas u mamy. No i jak my mamy waklczyć skoro
        nawet sąd jest przeciwko nam, mi już brakuje siły do tego wszystkiego. Poza tym
        mój ukochany boi się z nią nawet rozmawiać o tym ponieważ jej reakcją może być
        zabronienie mu kontaktów. Kiedyś nam już powiedziała, że jak się nie podoba to
        możemy wogóle go nie zobaczyć jak ona zechce, najgorsze jest to. Najgorsze jest
        to ,że tam gdzie my mieszkamy nie mamy szans w sądzie, no i poprzednie sprawa
        była prowadzona przez znajomą sędzinę
        • mikawi Re: Mój mąż ma dziecko z inną 23.10.03, 14:45
          pyzko, głowa do góry! piszesz że dziecko ma 1,5 roku, jest więc bardzo małe i
          byc może też z tego wynikają obawy jego mamy co do zabierania go z domu? może
          tez ma jakies urojenia co do chęci zrobienia krzywdy jej dziecku.
          Trudno mi to pisać, ale chyba na dzień dzisiejszy nie przeskoczycie tego, bo
          przy tak małym dziecku matka w polskim sądzie zawsze będzie górą. Pozostaje
          cierpliwie poczekac aż dziecko podrośnie i będzie można sądownie uzyskac zgodę
          na zabieranie go przez ojca. A póki co mąż będzie odwiedzać małego w domu jego
          mamy. Wiem ile to Ciebie kosztuje, ale zrozum - on nie jeździ do niej, tylko do
          dziecka. Nie powinnaś się czuć w żaden sposób zagrożona, zresztą myślę że żaden
          normalny facet nie zapała jakimś uczuciem (poza niechęcią może) do kobiety
          która traktuje jego dziecko jak kartę przetargową w uprzykrzaniu życia. Byłby
          masochistą smile

          ja na twoim miejscu (a jest ono baaaardzo podobne) dałabym spokój - niech
          jeździ do dziecka póki jest małe, a z czasem jak podrośnie mąż powinien wnieść
          sprawę o ustalenie kontaktów (które dni, weekendy, święta, jaką częśc wakacji,
          ferii, itd) mały będzie spędzać z ojcem I U OJCA. A ty dziewczyno weź głeboki
          oddech, nie myśl o tej kobiecie jak o jakiejś rywalce, bo nią nie jest. Masz
          wspaniałego męza, a on ma wspaniałą żonę! Nie zadręczaj się myśleniem o matce
          dziecka bo się wykończysz psychicznie. Daj sobie czas, a na pewno wszystko się
          poukłada, również kontakty z dzieckiem. Ono kiedyś będzie na tyle duże że samo
          zdecyduje czy iść z tatą na piłkę czy nie, albo na obiad do Was i mama nie
          będzie miała wiele do powiedzenia.
          • pyzka2 Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 13:10
            Hej! Mam ostatnio bardzo ciężkie chwile przez sytuację, która nie jest
            unormowana i chyba jeszcze przez długi czas nie będzie. Może to zle zabrzmi,
            ale cieszę się, że mam w was dziewczyny osoby, które mnie rozumieją i z którymi
            mogę porozmawiać. Jaki ten świat jest czasami denny, dlaczego to my zawsze
            musimy tak cierpieć, dlaczego??? Wiecie co, miałam kiedyś taki dzień totalnego
            załamania i chciałam zrobić coś bardzo głupiego przed czym uchroniła mnie moja
            mama, która choć daleko mieszka i bardzo rzadko ją widzę zawsze wyczuwa gdy u
            mnie jest coś nie tak. Oprócz niej nigdy nie miałam nikogo z kim mogłabym
            porozmawiać na ten temat dopóki koleżanka nie skierowała mnie na tą strone, za
            co jestem jej niezmiernie wdzięczna. Mój mąż zachowuje się trochę dziwnie
            ponieważ nie chce aby ktokolwiek z naszych znajomych wiedział o tym, że ma
            dziecko, bo w tej chwili nie mieszkamy w tej samej miejscowości co wcześniej.
            Zmieniliśmy miejsce zamieszkania po tym jak jej brat powybijał nam szyby w
            samochodzie, ponieważ obawialiśmy się. Ciężko mi jest czasami jak przyjdzie do
            nas ktoś znajomy i pyta o zdjęcie, które stoi na półce, kto to jest, i co
            wtedy. To jest okropne bo właśnie wtedy on zawsze mówi, że to brat rodzina. Nie
            potrafię jego przekonać to tego aby powiedział prawdę, cały czas mówi, że się
            wstydzi, ale czego? Słuchajcie już niewiem jak mam na ten temat rozmawiać
            przecież nie będę całeżycie kłamała, że to ktoś tam z rodziny, dla mnie to jest
            poprostu dziecko mojego męża i ja się nie wstydzę mówić o tym, ale co z nim?
            Dziękuję wam bardzo za listy, które do mnie piszecie, ponieważ bardzo mnie to
            podbudowuje, do następnego, pozdrawiam was wszystkie!
            • mikawi Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 13:17
              pyzo, napisz skąd jesteś, jeśli z Warszawy to chetnie się z tobą spotkam
              (pewnie kilka innych macoch też smile

              i nabierz do tego wszystkiego trochę dystansu, ja kiedyś tez tak wariowałam,
              czasem mialam wrażenie że cały świat kręci się wokól jego dzieci i jego eks.
              Żeby zachować zdrowie psychiczne - wyluzuj, przestań się tym przejmować,
              przestań myśleć i się zadręczać. Spróbuj z mężem pogadać o JEGO problemei
              względem wlasnego dziecka, bo skoro się wstydzi faktu jego istnienia to cos
              jest nie tak. Może namow go na psychoterapię (wspólną)? No i pisz tu często. Pa!
              • domali Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 13:22
                Właśnie, właśnie... popieram Mikawi...
                spotkamy się smile)))
                • pyzka2 Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 13:46
                  Słuchaj masz wspaniałe dziecko, życzę ci żeby zawsze był takim usmiechniętym i
                  zadowolonym dzieckiem jakim jest na tych zdjęciach. Pozdrawiam i przesyłam moc
                  gorących uścisków dla ciebie i twojego kochanego brzdąca. Do szybkiego
                  zobaczenia. pa
                  • domali Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 14:01
                    Dziękuję za miłe słowa! I też mam nadzieję na rychłe spotkanie!!! smile))
              • pyzka2 Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 13:37
                Droga MIKAWI tak mieszkam w Warszawie i z wielką przyjemnością spotkałabym się
                z dziewczynami, które przeszły bądz przechodzą to samo co ja teraz.
                • mikawi Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 13:40
                  no, to jesteśmy w domu smile)))
                  napisz do mnie na priv
                  • domali Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 14:03
                    A ja się załapię na spotkanie? Bo na Twoje odwiedziny to się chyba nie
                    doczekam smile)))
                    • pyzka2 Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 14:13
                      Napewno się załapiesz, jesteś z Warszawy? Ja co prawda mieszkam na samym jej
                      końcu, ale myślę, że jakoś uda nam się spotkać, pa
                      • domali Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 14:20
                        Jestem z Wawy... Spotkamy się gdzieś w środku smile)))
                        • pyzka2 Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 14:23
                          Z chęcią, mieszkam tu od niedawna, ale od czego są mapy, nie powinnam
                          zabłądzić, pa
                          • domali Sorki, OT 24.10.03, 14:27
                            Wejdź na czata... teraz tam jestem...
                            • pyzka2 Re: Sorki, OT 24.10.03, 15:02
                              Przepraszam, ale jestem w pracy i musiałam na chwilę wyskoczyć z forum, a na
                              czacie jeszcze nigdy nie byłam, ale muszę sobie tam założyć konto. narazie
                  • pyzka2 Re: Mój mąż ma dziecko z inną 24.10.03, 14:21
                    Wysłałam Ci wiadomość na pocztę, mam nadzieję, że dobrze, pozdrawiam pa
    • kropkaa1 Re: Mój mżą ma dziecko z inną 24.10.03, 13:07
      PYZKA
      głowa do góry wszystko będzie dobrze, bo przecież musi być??????
      J. bardzo Cię kocha i potrzebujecie tylko trochę czasu by się do końca
      zrozumieć. A jeśli chodzi o wsparcie to pamiętaj że ja zawsze jestem obok,
      można powiedzieć że za Twoimi plecami i zawsze możesz na mnie liczyć.

      Nie ważne jest to co było lub będzie. Najważniejsze jest to co jest teraz i o
      to trzeba walczyć

      buziaki,
      kropka
      • pyzka2 Re: Mój mżą ma dziecko z inną 24.10.03, 13:40
        Mam nadzieję, że będzie dobrze w końcu pilnujesz mnie i dbasz o mnie jak mama,
        zaraz cie ucałuję (hi hi hi)

        Całuski
        • ka.ga Nie zapomnijcie o mnie!!! 24.10.03, 16:05
          Bardzo chetnie spotkam sie z innymi macochami, wiec nie zapomnijcie uwzglednic
          mnie w swoich planach!
          • pyzka2 Re: Nie zapomnijcie o mnie!!! 24.10.03, 16:48
            Nie zapomnijmy napewno, jak będziemy się zpotykały to im więcej nas będzie tym
            lepiej, pa
            • aagacia Re: Nie zapomnijcie o mnie!!!-o mnie tez nie !!!:) 25.10.03, 23:02
              bardzo bardzo jestem chetna na ploty smile
              pyzka, uszy do gory!!!!bedzie dobrze!
    • domali Macochowe spotkanie w stolicy - kiedy? 27.10.03, 08:04
      Skoro tyle jest chętnych na spotkanie osób, to może ustalimy coś konkretnego?
      Pewnie w grę wchodzi weekend, następny to 1 listopada, więc odpada, ale za dwa
      tygodnie? Proszę o zgłoszenia i propozycje... smile
      • olvi Re: Macochowe spotkanie w stolicy - kiedy? 27.10.03, 10:03
        a moze pozniej niz w drugi weekend listopada? Bo ja wtedy wlasnie za maz
        wychodze smile)
        • mikawi Re: Macochowe spotkanie w stolicy - kiedy? 27.10.03, 10:13
          a ja wyjeżdżam na dluuuuugi weekend
          • aagacia Re: Macochowe spotkanie w stolicy - kiedy? 27.10.03, 10:36
            u mnie wogole weekendy odpadaja..moze spotkanko w tygodniu..?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja