A co z nazwiskami?...

24.10.03, 14:54
Chalsia na "prawie i pieniądzach" rozpoczęła wątek o nazwisku i to mi
nasunęło pewną sprawę.
Czy Wasze byłe noszą nazwisko Waszego męża?
U mnie jest dość śmieszna sytuacja. Ja obecnie mam podwójne nazwisko
składające się z nazwisk moich dwóch mężów. Po rozwodzie nie zmieniałam
nazwiska i nie pozbyłam się go również przy powtórnym wychodzeniu za mąż
tylko z powodów praktycznych. Większość dokumentów, łącznie z dyplomem ze
studiów, mam na nazwisko po pierwszym mężu. Gdybym to nazwisko zmieniła na
zupełnie inne to np. zmieniając pracę musiałabym się tłumaczyć że to, że
dyplom jest na zupełnie inne nazwisko (nie panieńskie i nie obecne to nie
znaczy, że nie jest mój wink. No i musiałabym każdemu opowiadać historię
swojego zycia i nieudanych związków wink. Mój obecny mąż zaakceptował taki
argument i nie ma nic przeciwko temu, że noszę nazwisko także po pierwszym
mężu. Mój poprzedni mąż nie wypowiadał się na ten temat i nie wiem co by o
tym myślał wink
Była żona mojego obecnego męża (hihi, świetny opis) również nie zmieniła
nazwiska. No i z tego czasem wychodzą śmieszne sytuacje. Np. zadzwoniła
kiedyś do kancelarii mojego męża i przedstawiła się sekretarce ale jego nie
zastała. Sekretarka była nowa i jeszcze niewtajemniczona w układy w naszej
rodzinie. No i jak mąż wrócił do biura poinformowała go, że dzwoniła jego
żona. Na co mąż: "która?" Dziewczę spanikowało, spłoniło się okropnie i
ogólnie zbaraniało. Następnie zostało poinformowane, że żona to ta, która ma
podwójne nazwisko a ta z pojedynczym to obca baba będąca matką córki mojego
męża wink Dziewczę pojęło w lot i już takich błędów nie popełniało.

A jak jest u Was?
    • mikawi Re: A co z nazwiskami?... 24.10.03, 15:34
      u mnie jest jeszcze inaczej
      ex po rozwodze została przy nazwisku po mężu, ale M. zmienił sobie nazwisko na
      panieńskie nazwisko swojej matki. Historia jest długa, w skróci chodziło po
      części też o to, by przedłuzyć nazwisko matki gdyż ma ono piękną historie
      siegającą dawnych czasów (słynny ród z herbem itd). Tak więc ex, jego rodzice i
      jego dzieci mają to samo nazwisko, a M., w przyszlości ja i nasze dzieci
      będziemy miec innne nazwisko. Ja nie zamierzam zostawiać swojego członu, gdyż i
      nazwisko M. jest dwuczłonowe i wiele osób słysząc je po raz pierwszy pyta "że
      jak?"
      • ka.ga Re: A co z nazwiskami?... 24.10.03, 16:14
        U nas tez jest dosc pokretnie. Nasza ex po slubie nie zmienila nazwiska,
        zawsze wiec nosila panienskie. Ja podobnie - zostalam przy swoim. Nazwisko
        meza nosi jego corka i w przyszlosci beda je nosily nasze dzieci.
        • mamaadama4 Re: A co z nazwiskami?... 24.10.03, 19:47
          No to chociaż ta jedna sprawa u mnie jest prosta. Ja i dzieci mamy nazwisko
          mojego męża. A ex przyjęła nazwisko swojego obecnego męża.
          danka
          • aagacia Re: A co z nazwiskami?... 25.10.03, 23:05
            eks nosi nazwisko meza.dzieciaki tez.ja tez smile zaludniamy polske wink
            • aniaasi Re: A co z nazwiskami?... 26.10.03, 12:26
              A u nas jest tak. Ja po rozwodzie wróciłam do nazwiska panieńskiego (mimo
              dokumentów smile), była żona mojego niemęża nie wiem czy ma nazwisko dwuczłonowe
              (tzn. czy dodała nazwisko drugiego męża czy nie - w sumie muszę o to
              spytać...), nasze dziecko (a wkrótce dzieci) nosi nazwisko taty oczywiście
              (hehe! nie dopuszczał innego wyjścia), a ja wolny człowiek wciąż mam panieńskie
              jak dziewica orleańska albo jakaś inna dziewica... smile
              No i właśnie tak sobie myślę, że to jeszcze trochę czasu, ale jak dzieciaczki
              pójdą do szkoły, to może lepiej, żebym nosiła ich nazwisko dla wygody, no nie?
              Bo tak to jestem jakaś obca baba...
              Tylko ten facet, co mi te dzieci robi, to niech się porządnie oświadczy, to
              zobaczymy wtedy...
              Ania
              smile)))
    • lidkasuper Re: A co z nazwiskami?... 30.10.03, 15:56
      Ex nosi nazwisko byłego męża czyli obecnego mojego. Ja chciałam albo pozostać
      przy panieńskim albo mieć dwuczłonowe, ale mąż się nie zgodził, tak więc obie
      mamy to samo nazwisko.
      • naturella Re: A co z nazwiskami?... 30.10.03, 15:58
        Tia... my niestety wszyscy mamy to samo nazwisko - mój mąż, ja, jego syn i jego
        była żona. Szkoda. Zapowiadała, że wróci do panieńskiego, ale jak zwykle zapału
        starczyło jej tylko na to oświadczenie...
    • hopeful Re: A co z nazwiskami?... 20.12.03, 20:26
      A u mnie to w ogóle śmiesznie jest...
      Mój partner (nie mąż bo się podobno zraził do instytucji małżeństwa), jego była
      oraz nasz dzieciaczek mają takie same nazwisko, natomiast ja inne - panieńskie.
      Była nie zmieniła sobie nazwiska po rozwodzie, chociaż nie mają dzieci.
      Już nawet zastanawiam się czy sobie sądownie nie zmienić tego nazwiska bo mój
      nie mąż może się nigdy nie oświadczyć a przykro mi, że mój mężczyzna i moje
      dziecko mają inne nazwiosko niż ja, natomiast takie samo jak ex, z którą
      oczywiście nie darzymy się sympatia, delikatnie mówiąc.
      Co na ten temat myślicie? Sorki, zer nie w swoim wątku ...
      • cz.wrona Re: A co z nazwiskami?... 23.12.03, 12:30
        My w trójkę (2+1) nosimy to samo a była męża nosiła też jego nazwisko ale
        wyszła za mąż i teraz na szczęście już ma inne.
        A to taka śmieszna historyjka z nazwiskiem:
        1. U mnie na wydziale była nauczycielka, która miała nazwisko"Gotowała". Wyszła
        za mąż i jak to bywa w przypadku nauczycieli akademickich wzięła jeszcze
        nazwisko męża do swojego , i tak nazywa się: B. Gotowała- Bigos, hihihihi
        2. i jeszcze:
        u mojej szwagierki pracuje pielęgniarz, któremu rodzice dali na imię ALFONS a
        na nazwisko ma: TALACHA, fajnie brzmi raze, rodzice chyba bez serca...
    • sacreble Re: A co z nazwiskami?... 23.12.03, 12:46
      Moim zdaniem byłoby logicznie aby po rozwodzie kazda ex wracała do
      panieńskiego, w koncu nie jest już żoną.
      • chalsia Re: A co z nazwiskami?... 23.12.03, 12:56
        Logicznie moze tak, emocjonalnie również jak najbardziej pożądane. Jest tylko
        jedno ale - mianowicie dziecko noszące nazwisko ojca. I tylko z tego powodu
        zatrzymam drugi człon nazwiska po mężu, choć najchętniej osobiście bym się go
        pozbyła.

        Więcej nie będę pisać, bo powyższe jest oczywiste. I dużo na ten temat już na
        samodzielnych i na prawie pisano.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • dondon Re: A co z nazwiskami?... 23.12.03, 16:25
          Aja zbieralam sie zeby o tym napisac tylko.Sa rozne aspekty tej sprawy.Ja
          mialam nazwisko podwojne.Moj syn nosi nazwisko bylego meza.Kiedy poznalam M od
          poczatku dogryzal mi i wyrazal zdegustowanie moim nazwiskiem po
          mezu.Postanowilam ze je zmienie.W starostwie gdy zlozylam podanie panie
          usilowaly mnie przekonac zebym tego nie robila.Dziwilo mnie to i denerwowalo -
          przciez to nie ich sprawa.Dopiero teraz rozumiem co mialy na mysli.Gdy
          urodzialm Anielke poczatkowo wymusilam na M aby nosila moje nazwisko.No
          przeciez jak to wyglada ja i moje dzieci kazde o innym nazwisku.Ale po
          natretnych prosbch M uleglam i zmienilam.Teraz ja nazywam sie X Bartek Y
          Anielka Z.Nie podoba mi sie to ale coz.Tak wyszlo.Dzieci nosza nazwiska ojcow a
          ja jestem stanu wolnego.
          Jednak wilka niewiadoma pozotaje dla mnie sprawa nazwiska eks mojego M.Nosi ona
          jego nazwisko do dzis 9tylko jego) Kobieta ktoa gardzi nim i jego rodzina , ni
          epozwala dziecku podejsc w sklepie do babci i dziadka nosi to samo nazwisko co
          Ci ludzie.Mysle tez ze nie jest to powodowane tym ze corka nosi jego nazwisko
          bo na to ta osoba jest zbyt pusta.Mysle ze raczej powodem jest to ze nazwisko M
          kojarzy sie z pewnym rezyserem.Nie umiem tego inaczej wytlumaczyc.
        • jayin Re: A co z nazwiskami?... 23.12.03, 17:47
          Dla mnie wygląda to taksmile :
          - nazwisko określa przynależnośc do pewnej grupy-rodziny smile tradycyjnie ona
          przyjmuje nazwisko jego, po ślubie - podobnie jak dzieci, chociaz z tej
          tradycji jednak niektorzy sie już "wyłamują" - i robią jak uważają za właściwe
          w swoim przypadku - czasem on bierze jej nazwisko, czasem ona podwojne, czasem
          on podwojne... jesli jest rozwod - jest to "odejscie formalne od rodziny/męża" -
          więc nazwisko po kij mężowskie trzymać? formalnie "tamta" rodzina to już
          nie "nasza". ale jeśli jest dziecko - noszące nazwisko ojca, bylego meza matki -
          to dziecko jest nasza rodzina ciagle - wiec nazwisko nas z tym dzieckiem wiąze
          formalnie - wtedy chyba łatwiej i normalniej je zachowac. nie z sentymentu do
          exa, tylko wzgledem dziecka.

          - nie wyobrażam sobie żebym miała nosić inne nazwisko niż moje dziecko/dzieci

          - siłą rzeczy - jeśli mąż i żona ustalają kolejno, że ona nosi jego nazwisko po
          ślubie, a dzieci noszą to samo nazwisko co oni - to nawet po rozwodzie - jako
          już nie żona, ale nadal matka dzieci mających "jego" nazwisko - zachowałabym to
          samo nazwisko - nie po nim, ale jako, że dzieci maja je "po nas", czyli po mnie
          tez.

          - jeśli nie ma dzieci - nie zostawałabym przy tym ex-nazwisku w ogóle,
          wróciłabym do swojego

          pozdr.

          Joanna
    • femalespirit Re: A co z nazwiskami?... 23.12.03, 19:40
      Ja i ex mojego meza nosimy to samo nazwisko. Uwazam, ze ma ona do niego pelne
      prawo, w koncu iles lat je nosila, niech je nosi dalej. Przez chwile sie
      zastanawialam nad zachowaniem dwuczlonowego, bo na nazwisko pierwszego meza mam
      mnostwo papierow, dyplomow itd. Ale jak przyjda dzieci, beda mialy nazwisko
      ojca, wiec glupio bym sie czula majac jeden czlon nazwiska po pierwszym mezu.
      Zreszta nie chce miec z tym typem nic juz wspolnego, wiec zdecydowalam sie
      przyjac nazwisko drugiego meza. Bywa zabawnie. Ostatnio wymienialam karte w
      banku. Wylegitymowalam sie dowodem osobistym, w ktorym jest moje nowe nazwisko
      (obecnego meza) i panienskie. Na karcie zas bylo nazwisko pierwszego meza, bo
      wyrobilam ja, zanim wyszlam ponownie za maz. Panienka w okienku dlugo nie mogla
      zrozumiec o co chodzi.
      • mkatarynka.edziecko Re: A co z nazwiskami?... 24.12.03, 09:42
        femalespirit napisała:

        >Bywa zabawnie. Ostatnio wymienialam karte w
        > banku. Wylegitymowalam sie dowodem osobistym, w ktorym jest moje nowe
        nazwisko
        > (obecnego meza) i panienskie. Na karcie zas bylo nazwisko pierwszego meza,
        bo
        > wyrobilam ja, zanim wyszlam ponownie za maz. Panienka w okienku dlugo nie
        mogla
        >
        > zrozumiec o co chodzi.


        Właśnie takich sytuacji chciałam uniknąć zatrzymując nazwisko po pierwszym
        mężu. Nie mam zamiaru tłumaczyć sie jakimś panienkom w banku z historii moich
        związków. smile)))
        • capa_negra Re: A co z nazwiskami?... 29.12.03, 08:33
          Własnie jestem "na swiezo" po decyzje w temacie nazwisko.
          22 grudnia bylismy w urzędzie ustalić termin slubu i padło top "sakramentalne"
          pytanie.
          Postanowiłam mieć nazwisko podwójne z przyczyn praktyczno emocjonalnych.
          Praktyczne to takie, ze wiekszośc dokumentów, dyplomów mam na swoje obecne
          panieńskie nazwisko , do tego przez 36 lat zdążyłam sie do niego mocno
          przyzwyczaić.
          Nie wyobrazam sobie również ze nagle masie ludzi z którymi utrzymuje kontakty
          słuzbowe często jedynie przez telefon zaczne sie tłumaczyć ze ja to ta X która
          od dzis nazywa sie Y - łatwiej będzie przedstawiac sie X-Y.
          Przyczyny emocjonalne - eksia nosi nazwisko po męzu( słusznie zreszta bo
          ostatecznie kupe lat ze soba byli , ale ja bardzo nie chciałabym zeby nas
          mylono ....
Pełna wersja