Czy ja sie czepiam???

01.12.03, 09:49
Mieszkam od roku w moim mieszkaniu z moim jeszcze nie małżem ale ”o mało co” –
oficjalne zaręczyny w Mikołaja , ślub na wiosnę.
Wcześniej mieszkaliśmy u niego , ale u mnie jest nam wygodniej.
Ponieważ tamto 2 mieszkanie nie jest wynajmowane odcięliśmy w nim TPSA bo
bez sensu było sponsorowanie telekomunikacji i utrzymywanie 2 linii
stacjonarnych tym bardziej, że każde ma komórkę.
Pozostawiony numer telef. (mój) podaliśmy najbliższym chłopa – rodzicom i
dorosłym samodzielnym dzieciom.
2 tygodnie temu eks pojechała do córki do Angli .
Parę dni temu przysłała chłopu sms w formie twierdzącej zamiast pytającej :
zadzwonię na stacjonarny Oli o 20.
Trochę mną zatelepało - nie chodzi o to, ze nie zgadzam się aby zadzwoniła w
pilnej sprawie, ale o formę.
Bo jeśli już to powinna w moim mniemaniu wysłać sms w formie pytającej – czy
mogę zadzwonić??
Rozumiem, że trudno jej było to zrobić na moją komórkę – która tez zna
( kiedyś jeszcze na początku znajomości Jerzy nie wziął swojej z zakładu i
ona „uprzejmie” odebrała jak dzwoniłam i zapisała sobie o czym równie
uprzejmie go poinformowała- tylko po co skoro wtedy byli już od 3 lat
rozwiedzeni???)
Może przesadzam, może się czepiam ale cholernie sobie cenię swoją prywatność
i takie działanie odbieram jako nadużywanie mojej uprzejmości i cierpliwości.
Niby pierdoła telefon, ale zbyt dobrze mam w pamięci jak poprzedniej zimy,
kiedy mieszkaliśmy u chłopa, a ona pojechała na 1,5 miesiąca do Anglii
wydzwaniała, co 3 dni tak dla sportu ciosać mu kołki na głowie.
A ja sobie nie życzę…

Ach… dodam, że nie zadzwoniła..wiec po co był ten sms??
Nie mam również pretensji do Agnieszki ( córki) , że przyznała sie matce do
posiadania tego numeru - ostatecznie skoro matka sygnalizowała pilną
koniecznośc rozmowy z jej ojcem a swoim wspólnikiem w interesach to trudno
dziewczynie sie dziwić.
    • chalsia Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 10:59
      Moim zdaniem, się czepiasz. Alobo inaczej - sama sobie nerwy szarpiesz o bzdet.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • capa_negra Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 11:14
        Masz racje bzdet.
        Ale znam mojego chłopa i wiem, ze nie jest w stanie odpowiedziec byłej pieknym
        za nadobne.
        Dla mnie perspektywa jej wydzwaniania na mój numer domowy to takie
        przekroczenie ostatniej granicy która gwarantowała nam cisze i spokój
        przynajmniej we własnym domu.
        Tym bardziej że takim wlasnie wydzwanianiem i sms podniosła nam cisnienie w
        ostatniego sylwestra.
        To niestety to typ człowieka : daj kurze grzęde, a ja wyżej sięde
        Wiem to co pisze to mowa o komforcie a nie faktyczne problemy
        • jayin Re: Czy ja sie czepiam??? 03.12.03, 13:13
          wiesz, z jednej strony faktycznie, tak jak pisze Chalsia - bzdet. i nie ma co
          sobie nerwów psuć..
          ale z drugiej strony - sama mam jakąś taką potrzebę prywatności i bardzo mnie
          denerwuje, kiedy dzwoni do mnie ktoś, komu osobiście nie podawałam nr tel. - bo
          to znaczy, że nie chcę się z tą osobą telefonicznie kontaktować przecież. gdyby
          było inaczej - podałabym ten nr tel. tej osobie.
          u mnie sprawa jest załatwiona tak, że nr stacjonarny domowy jeden jest
          zastrzeżony i podany tylko tym, ktorych "życzę" sobie słuchać, a oni mają
          zapowiedziane, że mojego nr tel. sami nie moga podawac nikomu dalej, nr na
          komorke jest bardziej dostepny, bo podaje i jesli chodzi o znajomych i o prace.
          w nowym mieszkaniu nie mam stacjonarnego, wiec problem odpada.

          swego czasu byly tez akcje z wydzwanianiem na moj nr ze strony pewnej pani, w
          kontekscie spraw Osobistego, ale nie Ex. od tamtej pory jestem diabelnie
          przewrażliwiona na punkcie prywatnosci i telefonow.

          tak wiec, rozumiem zupelnie twoje "obiekcje" co do telefonow ex na domowy nr smile
          w koncu w sprawach związanych z dzieckiem, czy Exem - moze dzwonic na komorke
          twojego chuopa. nie rozumiem, dlaczego akurat na domowy... i to "twoj" de facto.

          jednak jesli JUŻ ma ten nr, no to nie pozostaje nic innego jak tylko odpuscic
          sobie nerwy, bo to faktycznie kwestia "komfortu", a nie istotny problem.
          chociaż uciążliwy lekko, jesli wejdzie jej w nawyk telefonienie na stacjonarny.

          pozdr.

          Joanna
          (już w Łodzi zamieszkała smile

          • capa_negra Re: Czy ja sie czepiam??? 04.12.03, 07:26
            Widzisz Joanno to jest tak :
            Z jednej strony jestem osobą, która naprawdę ceni sobie swoja prywatność o czym
            rodzina i wszyscy, którzy znają mnie od lat doskonale wiedzą i nie dziwią się.
            Przeproszenie niezapowiedzianych gości w drzwiach nie jest dla mnie niczym
            dziwnym "cieszę sie, że was widzę, ale umówiłam sie/wychodze i spotkajmy sie
            jutro"
            Z drugiej strony zdaję sobie sprawę , że wiążąc się z kimś godze się na pewne
            ograniczenie tej prywatności.
            Tylko, że jest jeszcze trzecia strona i nie chodzi o sam fakt,że jest.
            Sprawy z dzieckiem jakie??? dzieci maja swoje rodziny ( 27 i 29) lat - mój o
            mało co małz żenił sie w wieku 18 lat , po 2 miesiącach został ojcem a w wieku
            37 lat dziadkiem ... szybko mu to poszło smile
            Oczywiście sa sytuacje rodzinne , ktore wymagaja kontaktu i wtedy taki telefon
            jest uzasadniony.
            Spraw związnych z eksem eksia tez nie ma - jadąc za granice do swojej części
            interesu notarialnie upowazniła syna i jest z nim w stałym kontakcie.
            Wiec jak odbierac jej sms informującego , ze zadzwoni / a nie zadzwoniła!!!/
            Wiec po co byl ten sms ??? "informacyjny" ???- z cyklu : znow sie coś o tobie
            dowiedziałam, mam twój numer.
            Dla mnie to taki przyklad nieracjonalnego zachowania byłej, a z takimi
            zachowaniami radze sobie niespecjalnie.
            Pozdrawiam Olka
    • mikawi Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 11:31
      mam podobne zdanie do chalsi i powiem tak: nie masz co się denerwować póki co,
      ale jak się okaże że była wydzwania niemal non stop możesz jej zawsze
      powiedzieć żeby ograniczyła swoje telefony, że nie zyczysz sobie jej ingerencji
      tym bardziej że chyba nie dotyczy ona dorosłych w końcu dzieci i jak ma sprawę
      zawodową do eksa niech dzwoni do niego na komórkę a nie do twojego domu
    • la.felina Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 11:31
      Moim zdaniem - nie.
      W dobie komórek nie widzę potrzeby żeby ex znała numer Twojego telefonu
      stacjonarnego.

      Myślę że warto postarać się o telefon z opcją identyfikacji numeru dzwoniącego
      lub "przystawkę" z taką możliwością.
      Wtedy utrudnisz ex zepsucie Wam Sylwestra czy innych miłych chwil.

      F
      • capa_negra Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 11:51
        Nie chodzi mi w tym wszystkim czy ona zna czy nie mój numer czy nie - nie
        ukrywam sie, zamierzam wyjśc za tego człowieka i znim zyć.
        Chodzi mi o TAKT.
        Bo gdyby miała go chociaz odrobinę to tak jak słuszne zauwazyłas sa telefony
        komórkowe, a jesli z powodu dajmy na to kosztów nie chchiała dzwonić na komórke
        to taktownie bylo zapytac sie czy mogę??
        A żeby nie wyjśc na taką zupełna królewnę na ziarnku grochu to powiem tylko, ze
        jej wyczyny telefoniczne z ostatniego sylwestra były typu : odp...ol sie suko
        od mojej rodziny na moja komórke i pragne cie przyjdz na komórke chłopa +
        pogrózki na stacjonarny kierowane do chłopa w stylu żarty sie skończyły - ja
        cie teraz zalatwię.
        Pomijam jej inne zjadliwe telefony na komorke chłopa.
        Fakt od jakiegos czasu ok. pól roku jest spokoj - nawet ostatnio poznałysmy sie
        osobiście - chłodno ale grzecznie .
        Jest to jednak osoba, ktorej postępowaniem kieruja emocje jakie w danej chwili
        przezywa ...wiec "sypie" mnie na myśl ze moze zadzwonic


        Przypominam było to 3 lata po rozwodzie i dzieci w wieku 27 i 29 lat !!!
        • dondon Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 12:15
          A ja znowu pytam - gdzie ci faceci maja jaja?Bo on nie umie odplacic pieknym za
          nadobne...A czy my musimy miec sile wszystko tolerowac?
          Konkubinka
          • capa_negra Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 12:29
            Tez racja.
            Faktem jest, że chciałabym aby chłop był bardziej stanowczy w stosunku do eks,
            ale cóż chyba sie przyzwyczaił do ciosania kołków na głowie przedtem po linii
            rodzinnej teraz po zawodowej...
        • sacreble Re: Czy ja sie czepiam??? 04.12.03, 10:50
          capa_negra napisała:

          >> A żeby nie wyjśc na taką zupełna królewnę na ziarnku grochu to powiem tylko,
          ze
          >
          > jej wyczyny telefoniczne z ostatniego sylwestra były typu : odp...ol sie suko
          > od mojej rodziny na moja komórke i pragne cie przyjdz na komórke chłopa +
          > pogrózki na stacjonarny kierowane do chłopa w stylu żarty sie skończyły - ja
          > cie teraz zalatwię.


          w mordę jeża! skąd takie istoty się biorą ??????
          • capa_negra Re: Czy ja sie czepiam??? 04.12.03, 11:30
            Nie wiem sacreble nie wiem .... to nie moja liga smile
            I dlatego nie chce mieć z ta panią nic wspólnego, poniewaz nie rozumiem złości
            i niechęci ukierunkowanej na osobę ( czyli na mnie) która nie była przyczyną
            rozpadu małżeństwa.
            Małżeństwa które skończylo sie rozwodem prawie 3 lata wcześniej zanim ja sie
            pojawiłam.
            To chyba sydrom "psa ogrodnika" bo innego wytłumaczenia nie znajduje.
            Pozdrawiam Olka
    • gso Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 12:28
      Pewnie,że sie czepiasz.
      Telefon na takie urządzenie jak słuchawka, mozna ją odłożyć gdy rozmówca
      zaczyna używać słów powszechnie uważanych za obelżywe.
      • capa_negra Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 12:35
        Pewnie, że mozna - tylko że odłozenie słuchawki nie załatwia sprawy
        • dondon Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 12:44
          niektorzy chyba nierozumieja w czym rzecz.Przeciez nie chodzi o kupowanie
          identyfikacji czy odkladanie sluchawek.Chodzi o naduzywanie pewnych
          zachowan.Moj eks ma komorke wspolna z partnerka i mimo ze nasze dziecko ma 6
          lat a nie 18 czy 15 jak dzwonie do niego to zawsze przepraszam ze zawracam im
          glowe.Tu chodzi o szacunek ktorego ona najwyrazniej do was nie ma.
          • pysia-2 Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 13:00
            Ja cie rozumiem. Czasami jeden glupi bzdet okazuje sie tym, czego akurat mozna
            sobie nie zyczyc. I jesli sobie czegos nie zycze w moim prywatnym zyciu, to
            chyba nalezaloby to uszanowac? To wlasnie jest ten bool niestety, ze nie zawsze
            nasze zycie prywatne jest faktycznie prywatne... I nie wiem co sie z tym robi?
            Trzeba chyba jasno okreslac granice?
          • dondon Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 13:02
            Ja zezwolilam na telefony bylej, bo mnie wrecz drazni gdy nie wspoldzialaja w
            sprawach corki.Ale nic z tego.Ona nie zadzwoni .Na dodatek jest na tyle
            beszczelna ze jak ma sprawe to robi mu sygnaly (bo jest biedniejsza od nas -
            tak jej sie wydaje)Raz zadzwonila gdy dziecko wyprowadzilo ja z rownowagi.M
            mial wylaczona komorke.Ja odebralam domowy a ona:jest Maciej?
            jana to:nie , jest jeszcze w pracy.bedzie za godzine , czy moze cos przekazac/
            -nie.albo niech do mnie zadzwoni, albo nie niech nie dzwoni- i odlozyla
            sluchawke.
            Kulturka , no nie?Klasyczny przyklad jak to next nie jest warta szacunku.
          • capa_negra Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 13:06
            I o tym jest mój post - juz na poczatku napisałam ze nie mam/nie będę miała
            pretensji jesli eks zadzwoni
            Chodzi mi jedynie o formę - jesli juz ma ten numer telefonu, ale nie od nas to
            elementarna grzecznośc wymagała, żeby zadac pytanie : czy mogę w
            pilnych/waznych sprawach z niego skorzystac.
            Gdyby w jej sms pyło pytanie "czy moge", a nie stwierdzenie "zadzwonię" nie
            byłoby tutaj mojego postu.
            Gdyby chłop nie posiadal komórki tez by go nie było.
            Z drugiej strony przy takim postawieniu przez nia sprawy i w kontekście jej
            wcześniejszych "telefonicznych wyczynów" chyba trudno mi sie dziwić, ze mam
            pewne obawy i sa one w jakims stopniu uzasadnione?

            Z innej beczki - wysłała sms ale nie zadzwoniła - wiec cóz on oznaczał???
            Rozmysliła się, sprawa nie była tak paląca czy tez był to "puszczony kwas" z
            cyklu" to nastepna rzecz jaka o tobie wiem ???
            Poprostu nie rozumiem i tyle
    • yokono Re: Czy ja sie czepiam??? 01.12.03, 14:32
      hej
      nie czepiasz sie. ja mam podobnie jak ty fiola na punkcie swojwj prywatnosci.
      ex (pomimo ze generalnie nic do siebie nie mamy-nasz slub po ich rozwodzie
      itp) dzwoni tylko i wylacznie na tel komorkowy meza. M wprowadzil sie do
      mnnie , wiec telefon stacjonarny jest w sumie moj. mysle ze dla ex-jako dla
      osoby kulturalnej jest to oczywiste, nie musialam sie w tej sprawie
      wypowiadac. nie mam ochoty (ona chyba tez nie) byc narazona na jakies
      przypadkowe konwersacje.dziecko M zna oczywiscie nr telefonu i z niego
      korzysta.niktr sie mnie nie pytal o zgode, ale mi to nie przeszkadza
      pozdrawiam
    • mikawi Re: Czy ja sie czepiam??? 03.12.03, 14:07
      a tak a'propos telefonów: jak M. miał swoją komórkę nasza ex uskuteczniała
      dzwonienie "na sygnał". M. oddzwaniał, po czym rozmowa trwała i trwała, nie
      zawsze dotyczyła pilnych spraw związanych z dziećmi. Rachunek jaki przychodził
      był dość uciążliwy. Wkurzało to zarówno mnie jak i M. ale on i tak nie
      potrafił "olać" tego sygnalu i oddzwaniał z myślą że może o coś ważnego chodzi.
      Ex tłumaczyła to tym, że za dużo ją bedą kosztowały telefony na komorke MIMO ŻE
      ZNAŁA numer stacjonarny. Sprawa się rozwiązala, jak z powodów finansowych M.
      zrezygnował z posiadania komórki. Poinformował o tym ex i biedna jak coś
      chciała (a chciała często) musiała dzwonić na swój koszt, bo szcześliwie nie
      mieliśmy możliwości założenia identyfikacji numeru (o co spytała zresztą).
Pełna wersja