dziwię się...

01.12.03, 15:32
a może i sie nie dziwię. Wasze związki są niezbyt udane i winą za to
obarczacie "ex". Tymczasem z waszych postów jasno wynika, że winni są przede
wszystkim wasi mężowie. Uważacie, ze te pierwsze małzeństwa to był amok i
pomyłka, a wy jestescie tymi "Mrs Right"? Wątpię. Zapewne kochali te swoje
pierwsze żony o wiele bardziej, bo z nimi wszystko przeżywali PIERWSZY RAZ.
Ślub, narodziny dziecka, urządzanie wspólnego mieszkania. I wy tego nie
możecie znieść. Jesteście i zawsze już będziecie te drugie i gorsze. Wiele z
was fryzą wyrzuty sumienia, bo rozbiłyście małzeństwa. Doskonale wiecie, że
skoro ten facet raz zdradził i porzucił, to zrobi to i kolejny raz, prędzej
czy później.
Dziwicie się, że porzucone dla was kobiety utrudniają rozwód, nie mają ochoty
rezygnować z wysokich alimentów i was nie lubią? No to może przestańcie sie
dziwić, bo dla mnie ich reakcja jest zupełnie naturalna.

    • mikawi Re: dziwię się... 01.12.03, 15:42
      po pierwsze nie lubię generalizowania ("wasze związki sa nieudane") i nie życze
      sobie takowego, bo mój jest udany i to bardzo

      po drugie nie podoba mi się to kategoryczne stwierdzenie że jestem gorsza bo
      druga; przepraszam bardzo - a w czym jestem gorsza? i od kogo? od byłej? a skąd
      to wiesz? znasz ją i znasz mnie?

      po trzecie - nie chce mi się z tobą więcej gadać, bo nie sadzę że jakiekolwiek
      argumenty są w stanei do ciebie przemówić
      • konkubinka Re: dziwię się... 01.12.03, 16:03
        oj nie Mikawi.Nalezy jeszcze cos dodac a propos generalizowania.Po pierwsze nie
        mialam nic wspolnego z rozstaniem mojego partnera i jego zony.Minelo kilka lat
        za nim mnie poznal i otrzasnal sie ze zdrady z hydraulikiem.Po drugie JA nie
        jestem gorsza od pierwszej.Wrecz przeciwnie - jestem od niej ladniejsza ,
        inteligentniejsza , bardziej wyksztalcona.Po trzecie jej dziecko i jego dzieki
        mnie rozwinelo wiele umiejetnosci i przezylo wiele ciekawych spraw i kazda
        pierwsza powinna modlic sie o taka macoche dla swego dziecka bo samo slowo
        macocha juz swiadczy o tym ze bywa roznie.
        Po czwarte ja tez jestem pierwszą i uwazam ze ta co jest po mnie teraz z moim
        bylym mezem , ojcem mego dziecka jest ode mnie lepsza - ladniejsza,
        atrakcyjniejsza ,lepiej wyksztalcona i podziwiam ja za swietny kontakt z moim
        synem.
        A po piąte nie dziwie się , że faceci porzucają takie płytkie kobiety jak ty
        (chcialas generalizować to prosze bardzo)
        baaardzo cię pozdrawiam i mam nadzieję , że nie będziesz sobie psuć nerwów na
        tym forum
        • kasjusz3 Nie dać się sprowokować 01.12.03, 16:29
          Po cholerę wdajecie się w pyskówkę z głupcem?
          Takich ludzi jest na świecie na pęczki, a jedynym sposobem, by przejść nad
          nimi do porządku dziennego jest ignorowanie ich. Czy przejmujecie się, kiedy
          pijany koleś spod warzywniaka, który nie wie o Was nic obrzuci Was stertą
          wyzwisk? Nie, ponieważ nie godny jest rozmowy z Wami.
          Wiem, że emocje bolą, ale to tylko emocje.
          Głębszy oddech zatem i olać...

          Pozdrawiam
          Kasjusz
          • jayin Re: Nie dać się sprowokować 03.12.03, 13:22
            halo.. smile prowokacja?
            jak czytam takie teksty, to od razu widzę wycieczkę osobistą ze strony
            autorki/autora.
            oczywiście boleję nad faktem, że są kobiety porzucone, mężczyźni takowoż też,
            związki nieudane, problemy małżeńskie, partnerskie, stresogenne czynniki
            społeczne w postaci "tego drugiego", "tej drugiej" (tej trzeciej, tego
            czwartego, tej piątej..smile) - i OCZYWIŚCIE strasznie mi szkoda ludzi, którzy
            patrzą jednotorowo (wąskotorowo wręczsmile na jakieś sprawy tego typu i
            generalizują, generalizują.. realizując swoje sesje terapeutyczne za pomocą
            nieznanych im ludzi i ich życia w jakiekolwiek postaci.

            Na szczęście znam osoby, któe bez względu na swój status "ex", "obecny"
            czy "przyszły" są OK, wręcz normalnesmile i starają się być obiektywne, a nie z
            miejsca hajda na Krzemieniec Podolski i siać lekki ferment...smile

            może i faktycznie - nie karmić dyskusji, to padnie.
            bo celowości w jej rozpoczęciu poza prowokacją dziwną - nie widzę smile

            pozdr.

            Joanna
    • ariel23 Re: dziwię się... 01.12.03, 15:49
      Czemu piszesz na tym forum?
      • naturella Re: dziwię się... 01.12.03, 15:54
        Dajcie spokój, to pewnie jedna z tych pań co wraz ze ślubem nabyły akt
        własności... I zawsze będzie lepszasmile
    • yokono Re: dziwię się... 01.12.03, 15:51
      witam
      a ja mam i udany zwiazek i zadnej ex wina za nic nie obarczam ,bo niby za
      co.piszesz ze kochali swoje 1 zony bardziej. owszem kiedys pewnie kochali a
      teraz kochaja 2 zony. w przypadku mojego meza 1 malzenstwo to byla mlodziencza
      wpadka dwojga dwudziestolatkow a teraz to dojrzaly zwiazek. mysle ze mnie
      kocha bardziej smile
      a wogole to kim jestes zeby nas oceniac -czyzby sfrustrowana ex?
      mimo wszystko pozdrawiam
      • pysia-2 Re: dziwię się... 01.12.03, 16:06
        A mooj zwiazek jest raz udany a raz nie, ale jesli nie jest to z winy tylko i
        wylacznie mojej i mojego meza, bo nie mozemy sie dogadac, bo kazdy z nas ma
        swoje jazdy, bo oboje mamy twarde charaktery... I gratuluje tym PIERWSZYM
        ktoore takich problemoow nie maja. A mooj maz ozenil sie w wieku 19 lat, po 3
        miesiacach znajomosci ze swoja "dziewczyna", bo jakos nikt ich nie wyedukowal w
        kwestii antykoncepcyjnej... Wiec, jesli uwazasz, ze WSZYSCY nasi mezowie byli
        wtedy szczesliwsi bo pierwszy raz brali slub, to ja tylko zapytam: gdzie ty
        pobieralas lekcje psychologii? Albo raczej wroozbiarstwa?
        • pysia-2 Re: dziwię się... 01.12.03, 16:15
          aha, zapomnialam dodac, ze nie wiem jak wasi mezowie, ale mooj w zyciu nikogo
          ne zdradzil (znaczy z tego co wiem oczywiscie) :o)
    • asiek25 Re: dziwię się... 01.12.03, 16:03
      A skąd ta pewność, że nasze związki są nieudane i że to właśnie wina eks?
      Czytam w zasadzie wszystkie posty na tym forum i jeszcze nigdy nie
      przeczytałam, że to eks jest winna całemu bożemu światu i wszystkim jego
      nieszczęściom.
      Skąd Ty możesz wiedzieć, kto był/jest bardziej kochany - pierwsze czy drugie
      żony? Na ten temat mogą się wypowiadać mężowie/faceci, ale na pewno nie Ty.
      Nie sądzę, aby którakolwiek z nas czuła się gorsza, bo jest druga. A pewnie
      duża większość naszych mężczyzn powiedziałaby, że jesteśmy lepsze (choć to
      oczywiście sprawa dyskusyjna - co to znaczy być lepszą). I to dlatego z nami
      są.
      Skąd w Tobie ta pewność, że zdrada może się powtórzyć. Znasz powody tych zdrad?
      Jeśli nie, to może tak nie upraszczaj. I czytaj uważnie. Wiele dziewczyn tutaj
      poznało swoich mężów, kiedy ci już nie byli ze swoimi pierwszymi zonami.
      Że byłe nie chcą rezygnować z alimentów, to mnie akurat nie dziwi. Sama pewnie
      zrobiłabym to samo na ich miejscu. W końcu każdy chce by było mu w zyciu jak
      najlepiej. Ale dziwi mnie, że tak często utrudniają i uniemożliwiają kontakty
      ich wspólnych dzieci z ojcem, że nie pozwalają się im widywać.
      Ale to pewnie Ciebie też nie dziwi...
    • mikawi Re: dziwię się... 01.12.03, 16:10
      carrie_b - MASZ RACJĘ! twój były mąż z pewnością kocha cię bardziej niż swoją
      obecną żonę, bo w końcu byłaś pierwsza! i nieważne że cię zostawił dla innej -
      ciebie kocha bardziej!

      niektóre kobiety to jednak potrafią się dowartościować, he he, "jestem lepsza i
      ex bardziej mnie kocha bo jestem PIERWSZA"

      buhahahaha!
      • konkubinka Re: dziwię się... 01.12.03, 16:15
        kurde ,wlasnie do mnie dotarlo ze jestem pierwsza.Ashan czy ty to czytasz?Ale
        nam sie trafilo...
        • mikawi Re: dziwię się... 01.12.03, 16:19
          mnie coraz bardziej post carrie bawi, mozna to potraktować jako humor z forum
          macochy smile - "złudzenia pewnej ex"

          no widzisz konkubinko - twój ex nadal cię kocha!
        • ashan a jak ja się dziwię :-0] !!!!! 01.12.03, 16:28
          (wyjaśnienie :-0] to jest kombinacja otwartego dzioba i opadniętej szczęki...)

          Oj, niestety czytam... I nie wiem: reagować? płakać?, śmiać się?
          Przecież "tych pierwszych" to jest tu spora gromadka: Aagacia, Mamaadama,
          Mkatarynka, Badia... A ile pominęłam... I do głowy mi nie przyszło, że
          jesteśmy "te lepsze".
          A gdyby wypowiedź Carrie_b potraktować poważnie, to jakież szerokie pole do
          przemyśleń odnośnie "pierwszych razów", pierwszych dzieci (każdy nie-jedynak
          ma przecież gotowy stracony frustrat!), pierwszych mężów, pierwszych mieszkań,
          pierwszych psów, pierwszych samochodów etc, etc, etc.

          pozdrawiam
    • hop_angel Re: dziwię się... 01.12.03, 16:20
      Oto kolejny przykład "zranionej duszyczki", która musi gdzieś znaleźć ukojenie
      i powyżywać się lub konformistki myślącej jedynym słusznym wytyczonym torem
      jakim jest stereotyp, zresztą już to się potwierdziło co napisałyście kochane
      dziewczynki wcześniej bowiem nawet dyskusji nie umie podjąć tylko uciekła
      podwinąwszy ogon aż się kurzyło,
      pozdrawiam i bądźmy tolerancyjne dla ludzkiej głupoty
    • pom Re: dziwię się... 01.12.03, 16:22
      To tak jakby powiedzieć, że najlepszy był ten pierwszy raz, gdy się cnotę
      traciło i pierwszy facet też był najlepszy, hyhyhysmile))
      • dondon Re: dziwię się...- do Kasjuszka 01.12.03, 16:33
        Alez Kasjusz, ja sie wreszcie podbudowalam.Wreszcie wyszlam z depresji gdy
        carrie uswiadomila mi to prawo serii (tak mozna to nazwac?pierwsza lepsza od
        drugiej , druga lepsza od trzeciej , trzecialepsza......)....Chyba rozejrze sie
        na forum liceum za jakims mlodym chlopcem.
    • kasjusz3 Jak napisałam wyżej 01.12.03, 16:33
      Nie kontunuujumy tej pyskówki, dając (wybacz Carrie) IDIOTCE, satysfakcję.

      pozdrawiam
    • aagacia Re: dziwię się... 01.12.03, 17:01
      noooo ja tez stawiam na jakas sfrustowana eks smile

      ashan gwoli wyjasnienia: nie jestem pierwsza ale jak najbardziej druga wink i
      do tego szczesliwa druga! no tego to juz carrie chyba nie zniesie smile

      hahaha dobrze mi robia czasem takie posty dobrze sie mozna posmiac smile))))
      • ashan Re: dziwię się... 01.12.03, 17:23
        Aagaciu, po naszym spotkaniu wydawało mi się oczywiste, że Ty jesteś tą
        lepszą, a więc zgodnie z teorią poczatkowego postu musisz być tą pierwszą :-
        ))). No i faktycznie dopiero teraz przypomniałam sobie, jak to u Ciebie było.
        Klops! Wybacz! I jeszcze więcej szczęścia i usmiechu Ci życzę smile)).
        • aagacia Re: dziwię się... 01.12.03, 17:28
          ashan smile no pewnie ze lepsza smile

          ach jak milo sie czasem z tego wszystkiego posmiac - kochane moje naprawde
          ubawilam sie czytajac wasze odpowiedzi - wielkie cmok ode mne smile
          • dondon Re: dziwię się... 01.12.03, 17:46
            wlasnie M wrocil z pracy i przeczytalam mu to.Wczesniej opowiadal ze do pracy
            przyjeli nowa dzieczyne , nawet pochlebnie sie o niej wypowiadal i .....dobrze
            ze druga lepsza od trzeciej.
    • krycha15 Re: dziwię się... 02.12.03, 07:49
      Swoja droga dziwie sie, ze carrie_b (jakiz sugestywny nick; pamietacie ten
      horror?) nie zabrala wiecej glosu w dyskusji.
      Czemu nie przedstawia nam "rzeczowych" argumentow, jezeli takowe posiada?
      Wrzucila kamyczek do naszego ogrodka, wyrazila swoje zdanie w kilku postach i
      przepadla.
      Krycha (i ta pierwsza i ta druga).
Pełna wersja