beataost
06.12.03, 23:36
Cześć. Chcę Wam się zwierzyć z pewnego przykrego dla mnie wydarzenia. Otóż
mój mąż (z którym jestem od pięciu lat, a od roku - tj. odkąd na świecie
pojawił się nasz synek - żremy się nieustannie) pożalił się niedawno na mnie
swojej eks! Dowiedziałam się o tym przy okazji naszej kolejnej kłótni. Ja w
złości rzuciłam mu, że pewnie podobne rozmowy odbywał przed laty z
poprzednią żoną (muszę tu wyjaśnić, że to ona chciała rozwodu, nie on). A on
mi na to - możesz do niej zadzwonić i porozmawiać, bo ja dzwoniłem i
opowiedziałem, co ty wyprawiasz - i ona jest CAŁKOWICIE PO MOJEJ STRONIE.
A kiedy zapytałam, dlaczego to zrobił, jak śmiał itd. - to on odpowiedział,
że chyba ma prawo pogadać sobie z kimś, KTO GO ROZUMIE I Z KIM MU SIĘ DOBRZE
ROZMAWIA.
Od tej rozmowy (to było przedwczoraj) coś we mnie pękło. Nasze kłótnie
trwają od roku, ale na więcej już nie mam siły ani ochoty. Myślę sobie, że
jeżeli ona tak dobrze go rozumie, to niech on sobie do niej wraca. Albo
niech idzie gdziekolwiek, daleko ode mnie i mojego życia.
Ale nie wywaliłam go z domu. Mamy małe dziecko. Kompletnie nie wiem, co
zrobić w takiej sytuacji.
Beata