nooleczka
12.12.03, 15:54
Witam jeszcze raz,
Moze na początek jeszcze raz się określę - jestem co prawda macochą dla 10-
letniego syna mojego faceta, ale mam też swojego, 6-letniego syna z
poprzedniego związku. I gryzie mnie taka kwestia: co prawda chlopaki miedzy
soba nie wojują, ale mój facet wybitnie faworyzuje swojego syna. Zawsze
wysuwa go na plan pierwszy, zawsze jego pierwszego pyta o zdanie, jego syn ma
zawsze rację itp. Rozpuscil go w/g mnie do granic niemozliwosci (no bo czy to
normalne jak synalek zwraca sie do ojca "ty chamie" a ojczulek udaje ze nic
nie slyszy? - a bylo juz tak 2 razy). Dla mnie jest to po prostu nie do
zniesienia. Dlatego moj stosunek do jego syna zmienil sie z przyjaznego na
niechetny. Oczywiscie ja nie moge nic powiedziec, bo zaraz slysze, ze ja go
nie lubie, ze jestem przeciwko jego bliskich kontaktow z synem, ze chce ich
od siebie oddalic itp. Jego syn w ogole nie uzywa takich slow jak przepraszam
czy dziekuje, ba, nawet dzien dobry rzadko mu sie zdarza powiedziec. A ja juz
nawet nie chce w to ingerowac - no bo jaki skutek? Taki, ze to ja jestem ta
zła, bo jestem przeciwko jego synowi, a dzieciak jak byl rozwydrzony tak jest.
Zupelnie inne relacje sa mojego faceta z moim synem. Lubia sie, to prawda,
fanie sie razem bawia, ale jak zasłuży, to dostaje "wciry" i klapsy. A już
wybitnie surowy w stosunku do mojego małego staje się mój facet wtedy, kiedy
na horyzoncie pojawia się jego syn. Wtedy mój synek idzie w tzw. odstawkę i
jest traktowany jak piąte koło u wozu

(( To bardzo boli

((
Czy ktoś z obecnych tu macoch też ma takie doświadczenia?
czy jest jakieś sposób żeby to rozwiazać poza burzliwymi awanturami?
Pozdrawiam i prosze o pomoc
Ania